żabiane rozmyślania

 Żabka to bardzo sympatyczne zwierzę..

A że trochę skacze?,toteż  również sobie "poskakałam" przy pacjentach,nóżki nieco bolą,ale już gross roboty i dnia za mną..

Jeszcze troszkę i do domku sobie pojadę poodpoczywać.

A swoją drogą,jak te dnie szybko jeden po drugim lecą,godzina,po godzinie…

A wiosny nadal nie widać…..

Co chwilę prószy śnieżek drobny,malutki,a wiatr zawiewa całkiem chłodny….

Tylko tyle,że wyraźnie widać,że dnie są już o wiele dłuższe.

Rano wyszłam do pracy jak już było całkiem jasno,pomimo że to była 6.10 rano,teraz jest kwadrans po siedemnastej i też całkiem jasno jeszcze…

Pewnie,że wyjdę stąd  " po ciemaku",ale co mi tam…..

Za niedługo i" jasność dnia" będzie dłuższa.

Co prawda zapowiadają właśnie dalszy mróz,w nocy podobno nawet minus kilkanaście stopni ,ale podobno na  krakowskim Rynku pokazał się już pierwszy kawiarniany ogródek.

                        

Co prawda pusty,bo widać nie ma chętnych na kawę mrożoną,ale jest…

Pewnie jedna jaskółka wiosny nie czyni,kilka już tak..

Jestem optymistką.

Może własnie dlatego,że mija poniedziałek???

I może już całkiem  niedługo będę mogła z przyjaciółmi skoczyć na piwko do kawiarnianego ogródka na krakowskim Rynku?

Co Ty na to Uliczku????? 

poniedziałkowy nocny poranek

Niedospana,przespana,czy jaka?

Trudno orzec,skoro już o 3-ciej  w nocy miałam przymusową pobudkę.

A to wszystko z tych nerwów,żebym nie spóźniła się na autobus odchodzący o 6.28-właśnie sprawdziłam w internetowym rozkładzie jazdy.

Muszę wyjść juz o 6.15 z domu-okropnie wcześnie.

Jednak lepiej,gdy Piotruś pod dom podjeżdza ,całe 25 minut mam dłużej dla siebie,ten tydzień niestety on ma na popołudnie…..

A tak muszę dojść kawałek do przystanku, potem jadę aż 10 przystanków autobusem lini 164,potem przesiadam się do autka Jacka i już pod sam Kalmar podjeżdżam,akurat na 7 rano ( z małymi minutami)

Tylko te nerwy, żebym zdążyła na czas.

Tak bedzie cały tydzień,no przesadzam, całe 5 dni,a więc przez te 5 dni mam zapewniony nerwowy sen.

Ale nie narzekam,przynajmniej mam zaoszczędzony poranny spacerek po trojanowickiej szosie,co jest niezbyt przyjemne,bo ruch wtedy jak cholera na tej drodze…..

Coś za coś.

A kto powiedział,że życie ma być łatwe???

Trzeba się trochę natrudzić na tym ziemskim padole,zanim się będzie leżało na niebiańskim pastwisku,o ile wogóle będzie się tam leżało,a nie smażyło w piekielnym ogniu przez wieki.

No nie wiem,nie wiem, bo nieco by tych grzeszków się nazbierało…

Więc idę się trudzić w tygodniowym kieracie,cóż robić.

A znowu dzisiaj ten piekielny poniedziałek…….

Więc póki co …….

Wszystkiego naj ,naj  na ten pracowity tydzień.