sobota rano,a ja do pracy…


Sea World, San Diego


Albo to sugestia,albo rzeczywiście już po pierwszym dniu przykładnego zażywania bóle stawowe nieco ustały…


Tylko muszę pamiętać,że mam zażywać regularnie te lekarstewka,co dla mnie jest raczej rzeczą niełatwą.


A tak się cieszyłam,patrząc na osoby w moim wieku,że w przeciwieństwie do nich,  nie muszę się truć medykamentami…..


Nic z tego,wiek uspomniał się o swoje….


Najważniejsze,że pigułki pomagają i będę mogła sobie chodzić do mojej ukochanej pracy…


Dzisiaj też zaraz idę do żabek.


Jak już wspomniałam kiedyś,dzisiaj odbędzie się tam kurs I-szej pomocy dla kierowców,więc spory ruch będzie u mnie.


I dobrze,nie będzie przynajmniej sennie,jak zwykle w sobotę.


I czas przez to szybciej upłynie….


Tylko „czatować” tam się nie da,bo Emil wyłączył mi jawę,a tak zawsze miło w sobotę zaglądnąć było do pokoiku,zwłaszcza,jak nic w przychodni się nie działo.


Trudno,do komunikacji międzyludzkiej pozostało mi gadu-gadu,nie narzekam,bo przynajmniej jest to i kilka stron,które będę miała okazję sobie poczytać,np.moją ukochaną gazetę.


No to nie przynudzam,tylko już się zbieram,bo poranna krzątanina przedwyjściowa zawsze zabiera mi sporo czasu.


A dzisiaj tyle „chłopa” będzie mnie oglądać,


muszę ładnie wyglądać,hihi.


Wszak będę siedziała na honorowym miejscu,czyli w rejestracji.


Cześć.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s