OBOWIAZEK



JESZCZE CODZIENNY PORANNY OBOWIĄZEK….


Wpis do blogu….


bo jakby dzień wyglądał bez  takiego wpisu ………


pusto jakoś….


Dzień jak codzień,kawusia poranna,wpis do blogu,szybki przegląd inernetowej pracy i….


Ale dzisiaj dobry dzień,piątek……….


A piątek,to….dobry weekendu początek .


Chociaż pogoda nie jest optymistyczna…


Obudził mnie szum deszczu.


I chłód wiejący zza okna.


A do niedzieli coraz bliżej…….



Reklama

SAMOCHWAŁA

ALE JESTEM GENIALNA !!!!

No nie,już przechodzę sama siebie,jak potrafię(!!!) ze slajdu zrobić zdjęcie…….

Wiem,wiem,powiecie,że to nic takiego,ale dla mnie to absolutne mistrzostwo świata…..

JESTEM Z SIEBIE BARDZO DUMNA !!

Sama trochę pokombinowałam i mam swoje "dzieło".

Widzisz Jadziul,jaka ze mnie zdolna dziewczynka???

Jeżeli potrafię w jedną stronę,pewnie i w drugą też będę potrafiła.

Tylko znów muszę główką (mądrą) ruszyć.

Czyli jestem na tropie tworzenia takich ślicznych ppsików ( w przyszłości oczywiście), jakie tworzy Jadziulka.

Ale jeszcze troszkę czasu i wprawy na to potrzebuję

Ale już połknęłam bakcyla.

Teraz niestety nie mam czasu,bo trzeba do pracy się zbierać,ale może w sobotę???

Chociaż i w sobotę nie będę miała też czasu….

Ciągły  pośpiech……

złe skutki zabawy…

                           



Tak długo majstrowałam wczoraj przy mojej nowej komórce aż….


Nie,nie zepsułam na szczęście ,ale czas źle nastawiłam…..


No i mam skutek.


Zamiast pół godziny później niż wczoraj,wstałam całe pół godziny za wcześnie…


Zamiast o 5.30 (idę rano wyjątkowo do przychodni, a nie do Kalmara -mogłam trochę dłużej pospać) ) moja nowa komórka zadźwięczała melodyjnie o 4.30.


Cała godzina snu mniej.


ZGROZA.!!!!!


Ale mam dwie fajne nowe zabaweczki teraz: telefon i aparat cyfrowy.


I z obydwóch bardzo sie cieszę.


Właściwie to mam aż dwa telefony teraz,do starego dokupiłam kartę startową za całe 10 zł.


A ponieważ dostałam,przez przypadek bardzo fajny numer,chyba ją zatrzymam.


Będę miała zapasowy telefon,zawsze się przyda,gdyby ten „podstawowy” np. się rozładował….


Od przybytku głowa nie boli…..


No chyba,że właścicielka aparatu upomni się o niego ( dostałam go w spadku,gdy  mój się rozleciał).


W końcu jakaś rozrywkę człowiek mieć musi….


ŚWIAT NIE JEST TAKI ZŁY,ŚWIAT WCALE NIE JEST TAKI ZŁY,NIECH NO TYLKO ZAKWITNĄ JABŁONIE….



a właśnie zakwitły…..     




Sesja zdjęciowa

         

Dzisiaj odprawiłam swoistą sesję  zdjęciową.

Fotografowalam wszystko i wszystkich.

Od drzewa na ulic,budynki Kalmara i domu Aśki, aż po ludzi pracujących w Kalmarze i na Żabińcu……obojętnie,jakie mieli zapatrywania na moją artystyczną działalność………..

Jedną osobę tylko,z wiadomych przyczyn, ominęłam…. Pana Sz…..

Naprawdę frajda takie fotografowanie,a ja się

poprostu wprawiam  przed niedzielną ,rodzinną uroczystością….

Jeszcze nie mam wgranego programu do komputera,więc narazie bazuję na zdjęciach nie swoich,ale…przyjdzie kryska i na Matyska

Matysek to niby ja hahahaa.

Kiedyś będe musiała sie odważyć przecież….

Gałazka białego bzu


Wczoraj ,wracając autobusem do domu zostałam obdarowana przez nieznajomego gałazką białego bzu.


Tak się nią zachwyciłam,jej pięknem,jej zapachem,że Pan mi ją  poprostu podarował.


I nagle wróciłam myślami 35 lat wstecz,w pewien grudniowy dzień,gdy zostałam obdarowana przez  pewnego Janka gałązka białego bzu.


To był przeddzień moich imienin.


Zaszokował mnie  wtedy ten biały bez,był poprostu piękny i..niesamowite było to,że własnie otrzymałam go zimą,gdy bez już dawno przekwitł…..


Wiem,że ów Janek żywił do mnie szczere uczucia,cóż,moje serce należało wtedy do kogoś innego……


A czy dzisiaj mi żal?


Nie,ze sentymentem wspominam tamte piękne młodzieńcze lata,te młodzieńcze miłosne  uniesienia,randki z jednym i podchody drugiego chłopaka.


Z uśmiechem wspominam ten kamień,nie tam jakiś zwyczajny,ale prawdziwy okaz geologiczny( wszyscy w trójkę studiowaliśmy wtedy właśnie  geologię ),który Jankowi rzekomo spadł z serca po oddaniu mu przezemnie  długu w wysokości 1.zł 25 groszy.


Ten kamień przysłał mi posłańcem,pięknie zapakowany ,w kolorowe pudełko.


Taaaaaak,kiedyś byłam może nie piękna,ale napewno młoda,roześmiana i …szczęśliwa.


I ten biały bez……


Dzisiaj też jestem szczęśliwa,już inaczej, dojrzalej,ale tamte chwile zawsze powodują na moich ustach uśmiech…


Spotkałam kilka lat temu Janka,ot tak,poprotu,na ulicy,przeciez mieszkał niedaleko mnie i chyba dalej mieszka….


Nie poznałam go w pierwszej chwili,czas zamazuje nieco pamięć,jednak pewno nie wszystkim jednakowo,skoro on bez problemu odrazu mnie poznał????


A ten drugi?


Cóż ,był kiedyś miłością mojego życia i tak pozostać już musi…był…..


Coś bardzo rozkleiłam sie od rana.


Ale to Maj tak sprawia,że wracają do człowieka ubiegłe lata….


Biorę się w garść.


Praca….praca…..praca…..


Eh,życie…..



a tej wiosny jak nie było,tak i dalej nie ma

           

No to trzech zimnych ogrodników już mamy za sobą.

Dzisiaj zimna Zośka i już może w końcu zrobi się ciepło????

Nie rozumiem,dlaczego takie dziwne ochłodzenia do nas przychodzą i urokiem wiosny nie pozwalają sie cieszyć??

Pewno to wszystko przez te……

atomy.

Zaczyna się nowy tydzień i nowy optymizm na cieplejsze dnie……

Bo,że są długie,to wiemy,ale że takie zimne???

Na następną niedzielę  już zamówiłam przepiękną,słoneczną i ciepłą pogodę.

Przecież te "moje"dzieci zamarzną przy takiej pogodzie,ubrane tylko w cienkie komunijne sukienki.

Daję pogodzie dwa dni na poprawę i ani chwili dłużej.

Bo jak ja po tej wsi w taka niepogodę będę chodziła? no jak???

niedzielny poranek



Niemożliwe???


Niedziela i  słonko świeci.


A zapowiadali….opady deszczu.


Jednym słowem miły,niedzielny poranek,przy mojej nieodzownej kawusi i wpisie do blogu.


W końcu mam cały komputer dla siebie,bo wczoraj nie mogłam się do niego dorwać.


Całe popołudnie urzędował na nim pan Józiu,czyścił,wywalał,instalował od nowa i tak w kółko.


Dzisiaj już mogę sama sobie siedzieć na nim do woli.


A to się nazywa ( jednak) …uzależnienie.


No nie,jakiś malutki spacerek po kościółku muszę zaliczyć,no chyba,że nagle zacznie prać żabami…


W sumie szkoda,że moje możliwości odwiedzin mojej siostry zostały ograniczone,dzisiaj na wsi musi być chyba pięknie….


Ale muszę cieszyć się tym,co mam.


Właśnie jestem na kupnie nowych dwóch „zabawek”,nowej komórki i…aparatu cyfrowego.


Już nawet złożyłam stosowne zamówienie w Awansie.


Teraz czekam tylko na zrealizowanie.


Z tym,że muszę zmienić zamówienie na inny rodzaj aparatu cyfrowego,za poradą pana Józia,bo ten,który sobie wybrałam ma trochę za drogą kartę pamięci.


Może uda mi się załatwić te zakupy jeszcze przed następną niedzielą,wtedy będę mogła sama uwiecznić święto I-szej Komuni Maryni-wnuczki mojej siostry.


Kiedyś,będąc w Pradze jakoś zdjęcia niezbyt mi sie udawały.


Naogół fotografowałam…..dachy.


Nie,nie specjalnie,tak jakoś przy okazji,zamiast całego budynku,niestety tylko same dachy na fotkach mi wychodziły.  


 Dziwne,prawda?


Ale chyba juz o tym pisałam…powtarzam się,no cóż wiek…..


Ale wiek nie może stanąć na przeszkodzie nauki wykonywania ładnych zdjęć fotograficznych.


Podobno całe życie człowiek się uczy,więc teraz kolej na naukę wykonywania porządnych  fotografii.


Kiedyś,gdy byłam w mojej dwuletniej szkole pomaturalnej,medycznej,mieliśmy taki przedmiot -fotografia.


Ale to już było bardzo dawno temu,a z tego,co jeszcze pozostało w mojej pamięci, nie byłam prymuską w tym przedmiocie.


Na szczęście nie trzeba było go zdawać na egzaminie dyplomowym…


Tam wymagali umiejętność wykonywania zdjęć rtg.


Ale żarty na bok.


To bardzo poważny temat.


Przynajmniej następne  wielkie życiowe wyzwanie przedemną ………. 


Tylko,czy nie zabraknie mi pamięci w moim blogu,gdy zacznę zamieszczać tam swoje arcydzieła???


Ale zawsze wtedy mogę założyć mój blog alternatywny.


Zawsze jakieś rozwiązanie problemu przecież jest.


Będzie się nazywał alternatywny blog krakowskiego targu hihii.


Ale mam nadzieję,że to przyszłość.


Narazie zamieszczam zdjęcia przyjaciół,albo zdjęcia wykonane przez kogoś innego.


Na przykład mistrza Stanna.


Wiem,że nigdy nie dojdę do takiej perfekcji…


Dlategodzisiaj pozwoliłam sobie zamieścić Jego oba zdjęcia.



                  






PS.Oczywiście zanim zdążyłam dokończyć pisać blog słonko znikło i podejrzanie się zachmurzyło…..


Jednak zapowiadany deszcz jest chyba realny całkiem.


Plany niedzielne też mi sie nieco zmieniły,bo zaraz będe robiła zdj, rtg mojej Darusi,chyba złamała rączkę….


PS-2 Na szczęście rączka Darusi jest w całości.


Zdjęcie rtg wyszło.


a sobotnie popołudnie….

A sobotnie popołudnie przeszło na czyszczeniu komputera.

No nie.

Oczywiście,że sama tego nie robiłam.

Był u mnie Miły Pan i zrobił mi porządek w kompie.
Od czasu do czasu trzeba,bo mimo,że sama odkurzam go codziennie a tyle śmieci udało mi sie na dysk wpakować….

Ja do tego jestem specjalistką…

Niestety…..

a w sobotę….



Znów pracująca sobota….


Trudno,czasami tak wypada.


Więc się  nie buntuję ,ale pokornie idę….


Dobrze,że  chociaż  na tak krótko.


Czyli 5 godzin pracy i weekend.



Fajnie.


Odpocznę nieco.


Dzisiaj trzynastego,jakoś nie bardzo lubię tej daty.


Jestem przesądna.


Ostatnio, gdy wracałam z pracy wieczorem, aż dwa kolejne dni czarny kotek siedział  sobie na środku mojej drogi…


I to nie tam gdzieś na jakimś podórku,nie.


Siedział na chodniku opodal mojego domu,jakby czekał,żeby w odpowiednim czasie przejść mi drogę…..


Tupałam i fuczałam na niego,żeby sobie wlazł w końcu do tej piwnicy a on…


Bezczelnie dwa razy przeszedł mi tuż pod nosem….


Uparty kotek.  


Musiałam oczywiście kilka razy zmieniać kierunek mojej drogi.


Akurat szła jakaś grupka młodzieży i zastanawiała się pewno,co ta baba tak w kółko chodzi..Podejrzanie na mnie patrzyli…


W końcu przeczekałam,aż to oni przejdą mu pierwsi drogę i dopiero szybko poszłam naprzód,żeby temu kotkowi nie przyszło do głowy znów przemaszerować tuż przedemną


No i mądre to???


Stara a taka przesądna.


Ale w nocy wszystkie koty są czarne,na szczęście dzisiaj nie wrócę wieczorową porą…


No koniec porannych rozważań,rzeczywistość czeka.


A Tym niepracującym  dzisiaj miłego odpoczynku życzę.


Za  kilka godzin też sobie zanucę:


A tym czasem leżę pod gruszą,na dowolnie wybranym boku i mam to co jest najważniejsze


ŚWIĘTY SPOKÓJ   



 



moje życznia niespełnione…

Wrinkles, Scales and Feathers


Chciałabym być młoda,piękna,zdrowa, szczupła,wesoła,szczęśliwa,zakochana….


Jestem już nieco starsza (niestety),gruba (niestety) ,nie za bardzo zdrowa (niestety)  i nie za bardzo wesoła…. bo…..


A i miłość jest też już niestety nie dla mnie…


Ale też pięknie pachnie mi wiosna i mimo,że brak już tych młodzieńczych porywów,dalej jestem w niej zanurzona…..


Tylko jakoś więcej refleksji teraz do głowy przychodzi…..


A to widzę jakąs młodą całującą się parę,wyznającą sobie oczami,czułym szepten miłość dozgonną- ale czy tak rzeczywiście będzie…….


A to przejeżdzam koło …cmentarza,to miejsce,którego tak chronicznie nie cierpię,ale wiem,że i tam,może już niedługo, będzie to miejsce mego wiecznego spoczynku….


A to wracają jakieś dziwne reminescensje sprzed lat…..


Tyle jeszcze pragnień,tych do spełnienia i niestety tych raczej już niedościgłych dla mnie…..


I zawsze wtedy  powtarzam,gdybym była młodsza……


Czy zazdroszczę tej młodości??


Może trochę tak,ale to jest tak szybko przemijające,nie wiedzieć kiedy, schody nagle robią się przeszkodą,droga się wydłuża,oczy czasami bolą i niedowidzą.


Oni też kiedyś będa starsi……  


Przemijanie……