S W A T K A

                                            

                                                            37 D D K S C Z

           

Moja Koleżanka Grażynka bawi się w….swatkę.

Haha, i tak jej nic z tego nie wyjdzie, napewno nie ze mną.

Wczorajszy skwar, a właściwie zaduch wykończył mnie całkowicie.

Do tego lekko przesadziłam wczoraj z dietą i skutek był, a jakże, w autobusie, oczywiście przepełnionym po brzegi ( do cholery, kto układa te rozkłady jazdy, że autobusy tak rzadko jeżdżą???), mimo siedzącego miejsca ( a wtym ścisku nie było wogóle czym oddychać !!)zrobiło mi się poprostu słabo.

Dojechałam  na "ostatnim oddechu " , z zawrotami głowy i  palpitujacym sercem (tłukło się jak szalone,a bynajmniej nie wzmożone było zadnym stanem zakochania , hihi).

Oczywiście odrazu w Kiosku kupiłam sobie 3 malutkie kostki czekolady i dopiero one nieco wzmogły moją energię. (wyraźnie miałam  pewne objawy niedocukrzenia – to tak tylko dodałam mimochodem, by uspokoić swoje  sumienie).

Na szczęście dzisiaj temperatura nieco opadła i wygląda na to, że czeka nas lekki odsap, chociaż czerwiec znów ma być podobno bardzo gorący.

No i wcale się nie zdziwię, jak nagle na plantach, tuż obok mojego domu, zaczną kwitnąć cytryny, pomarańcze i…banany.

Ach, to życie jest jednak strasznym pasmem mąk….

Ale trudno się mówi i…… pracuje się nadal.

Dzisiaj już środa, ( moja ulubiona środa),  do wekendu coraz bliżej, tym razem już w sobotę też odpoczywać będę..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s