Powrót około gdz. 1 w nocy

Było całkiem przyjemnie, wszystkie moje zastrzeżenia i przeczucia były bezzasadne.

Ale niestety już zmęczenie dało znać o sobie (wiek??), bo napewno nie drinki, był tylko świadomie i dobrowolnie tylko jeden,  opuściłam imprezę, gdy ona tak jeszcze pomału dogasała.

Cała impreza odbyła się w polach, pod  wielkim namiotem, wódecznosć, wino i piwo lało się strumieniami, a z gazowego grilla wychodziły smakołyki w wykonaniu Wiesia- kucharza.

Do pobliskiej toalety było dosyć daleko, a że po  wczesniejszej burzy  i ogromnej ulewie pola , po których do namiotu dostać się trzeba było,  nieco w błota się przemieniły, kursował regularny gazik-terenowiec, który turami białogłowy do wygódki wozil – swoista atrakcja – ciekawostka owej imprezy.

I chociaż burza kilkakrotnie straszyła, ( błyskało, grzmiało, ale już na szczęście nie padało, nawet tańce odchodziły.

I ja tam byłam i …..nie, nie miód,ale drinka ( i wodę mneralną) piłam, a co widziałam, tutaj  rychło, zaraz po powrocie do domu ( nie zważywszy na późną godzinę) opisałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s