codzienność

Rano lekarstwa i..poranna kawa.

To nic, że biorę lekarswto na obniżenie cinienie, kawa musi być.Obowiązkowo!!

Jak zwykle to moje pierwsze śniadanie, normalka,

Trochę pokrzątam sie przy komputerze, potem po domku i..

pora na wyjście do pracy.

Dobrze, że muszę wyjść, widze jak piękny jest świat wokoło ile ludzi i ich problemów.

Potem jakiś program w TVP (coraj mniej jest do ogladnia, a teraz niestety już będzie

ich oraz mniej, bo aktorzy urlop długi mają i  „moje”seriale będą miały przerwy.

Oczywiście obowiazkowo będa powtórki, jak co roku takie same.

A potem pora przyjdzie spać.

Moze Ktoś Kochany wreszcie mi sie przyśni???

Znów dzisiaj we śnie byłam w szkole.

Czlowiem się cofa w psychicznym rozwoju, he he.

dzień po

Najgorsze są chyba pożegnania.

Zwłaszcza, gdy już wiesz,że nigdy tej osoby więcej nie zobaczysz.

O godz 11 najbliższa rodzina, czyli szwagier, dzieci Ani i ja spotkaliśmy się na ostatnim pozegnaniu

z Anią.

Wyglądała taka spokojna, jakby spała.

Potem już smutna ceremonia w kościele i smutna uroczystość pogrzebowa.

A potem wszyscy najbliżsi przyszli do wspaniałego domu mojej siostry, by w rodzinnym kręgu

powspominać.

Jakie to przykre, gdy wiele osób sobie blisko dopiero na takich uroczystościach może się spotkać….

Każdy zagoniony i zagubiony w swojej codziennosci właśnie wtedy sobie przypomina, jak ważne

są rodzinne korzenie.

Z moimi trzema kuzynkami było  sporo wwspomnień z lat dziecinnych ,ciekawe, każda z nas

pamiętała coś innego.

Dzień minąl, wróciła rzeczywistość, znów każdy powraca do pracy, do szkoły, do tego, co każdego

z nas spotkać musi.

Tylko Jej zdjęcie przypomina, że jeszcze tydzień temu  była wśród nas i  Jej duch nad nami ciągle czuwa

Dzień pożegnania

Smutny dzień Dzisiaj pożegnamy naszą Anię na cmentarzu w Modlnicy.

Tam, gdzie ukochała swój dom…..

Odeszlas…..
Pozostawilas nas wszystkich w wielkim bólu i smutku
Tak bardzo kochalas swojego męża Adama, z którym przez 40 lat wspólnej drogi rozwiązywalas problemy codziennego życia.
Dla swoich dzieci bylas wszystkim Dalas im swoją milosc i matczyną opiekuńczosć,
zawsze gotowa bylas im dac pomoc i wsparcie, zawsze stalas w ich obronie.
Dla Ewy bylas nie tylko siostrą i przyjaciólką ale często zastępowalas jej mamę, którą stracila będąc 10- cio letnim  dzieckiem.
Kochalas calą Rodzinę,Bylas ukochaną Babcią dla swoich wnuków,kochaną ,szwagierką  kuzynką i Ciocią.
Dla Twoich przyjaciól zawsze mialas dobrą radę, dobre slowo i usmiech.
Pacjenci tak chętnie do Ciebie przychodzili, bo bylas lekarzem nie tylko ciala ale i ducha
Zawsze cierpliwie wysluchiwalas ich problemy i zawsze bylas gotowa im pomóc,
Bardzo kochalas swoją pracę,nie wyobrażalas sobie dnia bez Twojego udzialu w niej, mimo, że często brakowalo Ci już sil i zdrowia.
Bylas wspanialą i sprawiedliwą Szefową i za to Twoi pracownicy Cię bardzo szanowali.
Pozostawilas po sobie pustkę, która teraz moze wypelnic tylko milosć, którą dla nas wszystckich zawsze mialas.

Kolejny dzień

Smutno, pusto….

Pada deszcz, wszyscy płaczemy,Modlnica też.

Niesamowite,jak jedną duszą może wiele ubyć…..

Ile czasu musi minąć,by wszystko wróciło do pozornej normalności?

Pozornej bo już nigdy nię będzie tak samo.

Już nigdy………..

10.VI.2009r – Pożegnanie

 

godz 13.45 : nadeszły ciemne, złowieszcze chmury.

Przyniosły grzmoty i błyskawice, podczas której serce mojej  ukochanej Siostry Ani przestało bić.

Odeszła tak cichutko i spokojnie, tak cicho,  jak podczas Jej całej ciężkiej choroby, podczas której nigdy

się nie skarżyła,żeby jeszcze więcej nas nie zamartwiać.

Kim była Moja Siostra?

Dla mnie ukochaną siostrą, moją przyjaciółką ,która często zastępowała mi Mamę, którą straciłam w dzieciństwie.

Dla swoich dzieci była całym światem, zawsze opiekuńcza,zawsze pomocna, żyła ich problemami, które

nie jedną noc sprawiały bezsenną.

Kochała ich całym sercem, jeszcze więcej niż potrafiła im pokazać.

Kochała, bo w  Jej życie zawsze wpisana była Miłość, okazywała ją i Meżowi i wnukom,

całej Rodzinie, Przyjaciołom,zawsze usmiechnięta i gotowa walczyć, gdy komuś najbliższemu

działa się krzywda.

Była lekarzem z prawdziwego powołania.Nie tylko miała wspaniałą lekarską  intuicję,ale tyle cierpliwości

dla swoich pacjentów, wysłuchiwała ich problemy,dawała rady, leczyła i ciało i duszę,

a tak nie wielu lekarzy to potrafi.

Zbudowała  piękny dom z ogrodem, tak o nim marzyła całe życie, a tak niewiele czasu było dane Jej

w nim spędzić.

Teraz z niedaleko położonego cmentarza w Modlnicy koło Krakowa będzie mogła na niego spoglądać…..

Wiem, że będzie zawsze z nami, zawsze będzie pomagała nam najbliższym tutaj na ziemi, będąc tam,

w Krainie Szczęśliwości wraz z Ukochanymi Rodzicami, Bratem  Krzysztofem i siostrą Kasią

i najbliższymi, którzy też już od nas odeszli..