Prawa noga, lewa noga

Czyli rzecz o odwadze.

Wczoraj przyszłam ( po pracy) na pętlę tramwajową a tam nie ma mojego autobusu.

tylko stoi tramwaj lini nr3 – ten feralny, którym ongiś wracałam i przy wysiadaniu

skręciłam sobie nogę.

Fakt, tramwaj  dla oób niezbyt sprawnych nie jest najszczęśliwszy, bo pomimo, że

ma poręcze, to jednak ma bardzo wysokie schodki.

A dla takich sierot jak ja są zupełnie kiepskie.

Ale cóż, postanowiłam raz jeszcze zaryzykować i….

całą drogę jechałam jak na szpilkach, powtarzając sobie: pamiętaj, najpierw prawa

noga na schodku, potem lewa i znów prawa noga ,potem lewa.

Udało się nawet wysiaść całkiem szczęśliwie, ale gdyby ktoś nie daj Boże filmował

mnie na tych schodkach, chyba by skonał ze śmiechu.

Mi tam do śmiechu wcale nie było, bo ta moja lewa noga jest o wiele słabsza

i jeszcze nie całkiem pewna.

No dobra, sierota jestem, przyznaję,ale takie też muszą po tym świecie ……

Uraz w mojej główce pozostał i nic nie poradzę.

No,chyba, żebym w cudowny sposób obudziła się rano o ponadpołowę chudsza.

Ale fajnie by było, ale w bajki już nie wierzę.

W św Mikołaja zresztą też nie wierzę, a już niedługo ponoć ma grasować.

Cóż, raj dla dzieci, bieda dla kieszeni Rodziców.

Ale to już nie mój problem…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s