No to mamy sobotę

Ostatnią sobotę przed świętami, przed nami Wielki Tydzień.

Tylko zastanawiam się nad tym, kto  właśnie w ten Wielki Tydzień uderzy się w swoje

piersi i powie: zgrzeszyłem?

Bowiem Panu Bogu nie jest miła fałszywa modlitwa, szczególnie w blasku jupiterów.

Może właśnie ten tydzień ochłodzi rozpalone nienawiścią głowy, zrozumieją, jak wielki

grzech pychy i nienawiści w sobie pielęgnują.

Ja – Wielki Polak, ja – Wielko Bohater, jedyny słuszny, Prawdziwy Polak… tą są słowa

doskonale nam znane. Patos na pokaz, a poza kamerami można usłyszeń sp….j, albo co gorsze

opowiastki o pepeszy, którą powinno się użyć, aby swój porządekw Polsce  zrobić.

To wszystko jest przerażające i zarazem nienormalne.

Nie rozumiem, jak można powiedzieć, że jest się Prawdziwym Polakiem, a równocześnie robić

wszystko, żeby swój własny kraj w otchłań wojny domowej pchać i osłabiać  tym samym jego

bezpieczeństwo.

Nie oglądałam wczoraj programu Piaskiem po oczach, gdzie był zprzeprowadzony wywiad z

naszym Panem Prezydentem, ale obszerne fragmenty były dzisiaj przytaczane.

W przeciwieństwie do pisowskiej opcji,  naszego prezydenta charakteryzujeo rozwaga, spokój ,

i realne podejście do toczących się spraw.

I może rzeczywiscie było kilka mniej merytorycznych, a raczej przypadkowych potknięć

prezydenta, ale  Chwała Bogu, że to on właśnie te wybory wygrał.

Nie wyobrażam sobie, jakby miały rozwijać się nasze stosunki polityczne z Rosją czy innymi

sąsiednimi krajami, gdyby Jarosław Kaczyński był prezydentem, albo co jeszcze gorsze

premierem.

No to mamy dzisiaj przepalmową sobotę.

Właściwie od jutra zaczyna się okres przedświąteczny.

Słonko nam już zaczyna przyświecać, radośniej w duszy się robi, mieszkania już

na błysk wysprzątane, po mału w kuchni zaczyna świątecznymi babami i sernikami

pachnieć.

Pozostawmy na ten czas przedświąteczny i świąteczny wszystkie nasze niepokoje i nasze

polityczne fobie, bo to jest, a przynajmniej powinien być czas pokuty i pojednania.

To czas, gdy nienawiść zostaje przez śmierć pokonana, a tryumfuje słowo przebaczenie.

Jeżeli to zrozumiemy, cały sens tego Wielkiego  Tygodnia odzyska swoje znaczenie

 

Skok przez płot

 

Kiedyś sławny już Lech przeskoczył przez płot i tak powstała Solidarność.

Ale to było 30 lat temu.

W tą niedzielę niektórzy posłowie pisu też chcieli być sławni, widać pozazdrościli Lechowi, starali

się też płotek przeskoczyć tylko, że niestety nie udało się, służby porządkowe bardzo

stanowczo przeciwko takiej anarchii wystąpiła i niesfornych pogoniła precz.

Nawet znana wszystkim Beatka K. też do przelezienia przez ten płot się szykowała, ale

zdecydowanie zbyt  mocno ziemskiie  przyciąganie na nią zadziałało, nawet się od ziemii nie

oderwała. Można by jej by zaśpiewać złośliwie ” Motylem byłam, ale utyłam”

A dla tych skocznych  pisowców też mam przysłowie : gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie

złamała. Bo wszystko na to wskazuje, że jednak w pażdzierniku bardzo się potłuką.

Oby tak było.

Pisowcom już chyba całkowicie się wszystko pokręciło i wykorzystuja fakt, że nikt

jawnie przeciw nim nie występuje, więc czują się całkowicie bezkarni i coraz

bardziej rozpasani w swoich poczynaniach, które nawet poza Polskę wynoszą.

Ostatnio, jak wiemy na forum Uni Europejskiej wszczęli polityczną aferę.

Ciekawa jestem na ile jeszcze rozrośnie się ich apetyt na rozróby, aby do sterów

rządu się dorwać.

A wtedy…hulaj dusza, piekła nie ma.

Nareszcie wsadzi do więzienia na wiele lat znienawidzonego premiera Tuska i jeszcze bardziej

znienawidzonego ministra Sikorskiego ( wszak go zdradził, co prawda nie o świcie, ale zdradził),

niestety do prezydenta dorwać się nie będzie mógł, chociaż kto wie, jak wielka jest siła

przyszłego ( mam nadzieję, że tylko ewentualnego) premiera. On wszystko może.

Na pewno haka jakiegoś i na prezydenta znajdzie.

O pomnikach na każdym rogu nie wspomnę, no i o święcie państwowym w dniu 10 kwietnia,

gdzie obowiązkiem będzie stanąć pod wielkim pomnikiem  Wielkiego Lecha ( na koniu???)

i odśpiewać Jeszcze Wolska nie zginęła.

Ech, zła to wizja powrotu IV RP w wersji super strong.

Mam nadzieję, że to jest tylko zły sen.

Dzisiejszy sondaż pokazał, że zdecydowanie dla PO poparcie  maleje, nieco wzrosło za to

dla Pisu, widać niektórym spodobała się  szopka smoleńska w wykonaniu Jarka.

Na szczęście różnica jest jeszcze kilunasto procentowa, ale….

Przed nami jeszcze kilka miesięcy, jeszcze trudności gospodarcze, na których niestety, jak

przewidują premier raczej straci, co zniechęci wielu do brania udziału w wyborach.

Tylko trzeba przypomnieć, że żelazny pisowski  elektorat jest bardzo zdyscyplinowany, co

może dać mu lekką przewagę nad innymi, strach pomyśleć, co by się wtedy w Polsce miało

dziać.

Niestety SLD wciąż jest za słabe, mimo, że Napieralski bardzo się stara, Pisowi raczej

nie zaszkodzi.

Jedyny ratunek to dobre, merytoryczne sygnały ze strony PO, chociaż  nie ma tam

osób z taką charyzmą ( złą, a jednak charyzmą) jaką ma  Jarkacz, myślę, że mądry program

mógłby im pomóc.

No i uświadomienie Polakom, że nasza zła  sytuacja gospodarcza związana jest z globalnym

kryzysem, a nie złą wolą rządzących.

Chociaż zbyt populistyczne , niegdysiejsze obietnice Tuska w tej chwili mogą mu zaszkodzić.

Polak chce konkretnie wiedzieć, co i za ile kupi, nie interesuje go to, że ceny rosną dlatego,

że rosną też w innych krajach Europy. Tu i teraz chcemy mieć obiecywany Raj.

A ten raj obiecywał nam Tusk, niestety nie został zrealizowany.

Powstała pustka ekonomiczna, olbrzymie zadłużenie, rosnący ciągle dług publiczny, który

na pewno ani następny, ani jeszcze następny premier nie ogarnie.

No cóż, poczekajmy cierpliwie do października, ciągle jeszcze mam nadzieję, że ludzie na

słodki kaczy lep się sie załapią. Byłoby to  jeszcze gorsze, niż uwierzenie w legendarną

już zieloną wyspę.

Z ciekawostek, które jeszcze muszę przytoczyć jest to, że wdowa po Zbigniewie Herbercie

zdecydowanie wystąpiła z protestem o upolitycznianiem poezji jego męża.

Chodzi tu o słowa, które Jarosław raczył  zacytować na  swoim Kongresie o zdradzie o świcie.

Katarzyna Herbert napisała, że poezja jest dobrem całego narody i wykorzystywanie jej do

politycznych rozgrywek jest wielkim nadużyciem.

Niestey, jak widać po dzisiejszej rozmowie z Beatą Szydło, Pis nie ma wcale zamiaru

respektować prośby żony poeta, twierdząc, że skoro poezja jest dobrem całego narodu,

Kacżyński ma  p r a w o  wykorzystywać go w dowolny i wygodny dla siebie sposób, nawet

nie  zgodny z zamierzeniami poety.Cóż, Kaczyńskiemu przecież  w s z y s t ko   w o l n o!!!!

Czy jest ktokolwiek, kto śmiałby go przed każdym nawet bardzo haniebnym krokiem

powstrzymać?

Otóż jest ! Kiedyś Bóg rozliczy go ze wszystkich jego fałszywych kroków, tylko niestety

my tego nie ujrzymy!.

No to jeszcze jedna ciekawostka, już nie polityczna, chociaż…

Podczas ostatniego testu dla gimnazjalistów, jedno z podchwytliwych pytań było

pytanie o treść naszego hymnu narodowego – konkretnie mieli wyznaczyc różnicę, pomiędzy

tekstem pierwotnym, napisanym przez Józefa Wybickiego, a obecnym, który jest naszym

narodowym hymnem.

No i okazało się, że wiele osób ( ja też) było w błędzie : w tekście hymnu nie powinno być

póki my żyjemy , tylko  tam są słowa kiedy my żyjemy.

No proszę, a tyle lat ja, niby patriotka źle hymn swój śpiewałam. Na szczęście okazuje się

że ten sam błąd popełniało wielu ludzi, nawet i polityków, co wczoraj w TVN obrazem

przytaczali.

Dosyć polityki, wróćmy do tej realistycznej, zapłakanej za oknem  rzeczywistości, żyjac

nadzieją, że te zimne dni już po mału odchodzą, a weekend ma być podobno śliczny, ciepły i

słoneczny.

No to zaciskajmy zęby dzisiaj i trwajmy!!!

P.S.Znów  poczytność mojego blogu nieco wzrosła, co mnie tylko cieszy.

To może nie koniecznie przynudzam, jak mi niektórzy bliscy zarzucają?

 

 

 

 

takie tam przemyślenia

 

Byłam wczoraj, tak jak planowałam u pani doktor I-szego kontaktu.

I…przedemną masa badańm, nie tylko analitycznych.

Jednego szczególnie się boję, czyli kolonoskopii i na pewno się jej nie poddam

W sumie wolę nie wiedzieć, póki się da, bo nawet jeżeli teraz dowiedziałabym się na przykład,

że mam nowotwora, to co? ano nic, otworzą, zaszyją, dadzą chemię, po czym sobie spokojnie

umrę.

A bez tej całej szopki też koniec będzie podobny, więc po co się dodatkowo  męczyć

i dodatkowo stresować?

Jest jeszcze co prawda nadzieja, że ten bolący brzuch to po prostu tzw objaw nadwrażliwego

jelita i mam nadzieje, że tak jest.

Fakt, że w tej chwili te dolegliwosci mi się odnowiły, jak przeważnie na wiosnę i w jesieni, to

objaw stwierdzonej już wielokrotnie chorobie wrzodowej dwunastnicy, wiadomo, wtedy i jelita

nie pracują normalnie.

Jedno o czym muszę niestety pomyśleć na serio, to dieta. Jest wiele przesłanek do

jej zastosowania: i podwyższony cukier i kłopoty z kręgosłupem, stopami i kolanami.

Tak, dieta na pewno będzie dobrym pomysłem.

Tylko… no właśnie to tylko.!

Już dowiedziałam się, że ta, którą planowałam, czyli dieta Dunkana nie jest dla mnie

wskazana, to jest dieta ( podobno) tylko dla zdrowych ludzi, a poza tym bardzo jest szkodliwa

dla nerek.

Więc pozostaje jedno : zielona sałata i woda mineralna.

Bo białych serków już nie trawię.

Jakoś trzeba żyć, aż do samej śmierci….

Tylko czemu nie można się cieszyć życiem??

Kiedyś moja Ciocia spytała mnie: ty żyjesz by jeść, czy jesz by żyć?

Ciekawe pytanie, można by się w nim nieco zagłębić, tylko po co?

Wszak dobre jedzonko to  niewątpliwie dobra strona tego życia, no chyba że jest się

niejadkiem, a ja do takich przez całe moje dotychczasowe życie nie należałam.

No cóż, życie nie jest łatwe, nawet pogoda ostatnio nieco doskwiera, ale już podobno

w ten weekend znów ciepełko do nas ma wrócić.

A co w polityce??? Ano Parlament Europejski nie dał sobie w kaszę dmuchać i kontrowersyjne

napisy pod zdjęciami z wystawy smoleńskiej  kazał zakleić.

No i mamy europejski skandal!!!

I słusznie, kwestorzy nie koniecznie muszą być wielbicielami i wyznawcami Pisu.

Wogóle chyba Pisowi zbyt wiele się wydaje, najpierw bez porozumienia z władzami

Rosji samowolnie kotrowersyjną tablicę w Smoleńsku zawieszają, potem już rozpaleni

swoja „siłą” chcą przerobić Parlament Europejski na swoich zwolenników…

Ech, my musimy Jarkacza znosić, inni nie koniecznie, co wyraźnie Pisowi pokazano.

Tylko czy to  ochłodzi ich rozpalone, rozentuzjazmowane swoja” wielkością” głowy???.

W sumie sprawa nieprzyjemna, bo są oni przedstawicielami Polski w Uni Europejskiej i ten

polski rozłam próbowali  przemycić na forum Europy – na szczęście im się to nie udało.

Ale powtórzę słowa dzisiejszego komentora TVN-24 – przykre, ale absmak pozostał.

Panie Jarku ( ten z TVN-u oczywiście ) – KOCHAM PANA!!!

No dobrze kończę ten wpis, bo dzisiaj poranna zmiana, a tu jeszcze kilka rzeczy trzeba przed

wyjściem zrobić.

Poczekajcie cierpliwie do jutrzejszego mojego wpisu, a póki co, trzymajcie się ciepło w te nieco

chłodniejsze jednak dni –  byle do weekendu, do słoneczka.

A dzisiaj jest trzynasty dzień miesiąca kwietnia.

Znów na czarne koty trzeba uważać 🙂

A tam Ewka, po co te przesądy??, będzie dobrze, bardzo dobrze, na pewno!!!!

 

 

 

 

Plany zdrowotne

 

Koniec i basta.Klamka zapadła. Dzisiaj idę do mojego lekarza pierwszego kontaktu,

tzn do pani doktór Marysi, w celu przebadania.

Fakt, dawno nie byłam, a ponieważ jest coś nie tak zdecydowałam, że poddam się

wszelakim badaniom i bez gadania natarciu uszu.

Oj. to na pewno, bo pani dokktor, łagodnosci wielkiej kobieta potrafi przygadać komuś, kto

lekce sobie waży swoje zdrowie. A ja ( tu biję sie w piersi) znów sobie nieco pobimbałam

No, może nie tak do konca, bo lekarstwa zażywałam, ale…np dieta, no a np spacery…

Ale jak tu chodzić, gdy kręgosłup tak cholernie boli, po kilku krokach czuję jakby mi ktoś

kołek do środka kręgosłupa wbijał. Azją co prawda nie jestem, ale ból jest chyba podobny,

Więc najwyższa pora coś z tym zrobić. No i ta spuchnięta ciągle lewa stopa…

Ciekawe, prawa noga jest w miare dobra, lewa stopa  puchnie, od kostki po palce.

Moja Kochana doktor Marysiu – ratuj Ewusię.!!!

Najgorze w tym wszystkom jest to, że powinnam być na czczo, bo pewnie jakieś badania

trzeba będzie porobić.

Śniadanko to mały pikuś, ale ten brak kawy…… Straszne!

Ale czego dla zdrowotnoścui się nie robi?

Odbiję sobie popołudniu, odrazu trzy na raz wypiję 🙂 Oczywiście żartowałam.

No to ja sie zbieram do wyjścia a wszystkim miłeo wtorku życzę.

P.S. A na Krakowskim Przedmieściu mormalnieje, usunęli już namiot demonstrantów, jeszcze

kilka babć i dziadków co prawda z krzyżami tam biega, pewnie też ich pogonią.

No i czemu tej Jarkacz tak ludziom  w głowach poplątał?

A ten harcerski Krzyż całkiem samotnie w kościele św Anny stoi, nikty go nie odwiedza,

jakoś nie interesuje, ani te babcie, ani tych dziadków, chociaż krzyczą oddajcie krzyż.

No to idżcie sobie do koscioła św Anny, on tam na was czeka.

No, nareszcie normalnie

Tak czekałam na ten spokojny poniedziałek.

Wczorajszy dzień był bardzo męczący, chociaż niby był to dzień odpoczynku

Tylko moje psyche nijak odpocząć nie mogło.

Starałam się zbytnio nie katować, wystarczy, że przeżywałam całą tą tragedię rok temu.

Nie, nie znaczy to wcale że się całkowicie odcięłam, że nie współczułam.

Współczułam, ale mądrze, z sercem, z uczuciem.

Współczułam rodzinom, bo sama doskonale wiem, jak ciężko rostać się z kimś na zawsze,

z kimś, kto już nigdy nie wróci, kogo nie zobaczysz, nie usłyszysz jego głosu, nie poczujesz jego

dotyku…..

I chociaż minął już tok od tej tragedii, wiem doskonale, że blizny w sercach wcale się nie

zabliźniły, nadal krwawią.

Przykro mi tylko, że niektórzy nie potrafili uszanować tej rocznicy i wykorzystali ją do

politycznej walki. Tak, Jarosław wprost użył słów: przyszliśmy tutaj walczyć o wolną Polskę.

Nie ukrywał swoich intencji, on, który powinien w cichości swego serca pielęgnować ból po

stracie ( podobno) ukochanego brata. Przynajmniej wczoraj…..w rocznicę jego  śmierci…..

Jakie to musiało być bolesne dla pozostałych rodzin, którę chciały zapewne  by, by nie tylko im

współczuć, ale również i wspominać z nimi  te wspaniałe osoby, które odeszły rok temu.

Miłam wrażenie, że tymi wczorajszymi wiecami Kaczyński i jego wielbiciele

raz jeszcze unurzyli w  tym błocie smoleńskim pamięć o tamtych osobach, wręcz

wdeptywali tą pamięć w tą smoleńską ziemię, zroszoną polską krwią.

W bardzo ciężkich czasach przyszło nam teraz żyć, nawet słowo Solidarność zostało całkiem

zdewawuowane, chyba nie znaczy to samo, co kiedyś.

Dzisiaj jeszcze spotkanie w Smoleńsku obydwóch prezydentów naszego, Komorowskiego i

rosyjskiego, Miedwiediewa.

Sprawa bardzo politycznie niefortunna i nie dyplomatyczna : Prezydent Komorowski nie

powinien  złożyć kwiatów pod tą kontrowersyjną tablicą kwiatów, z kolei Miedwiediew

jest też w dosyć trudnej sytuacji, gdy nie żłoży tam właśnie kwiatów.

Ale na szczęście pomyślne, dyplomatyczne rozwiązanie tego poroblemu  nie należy do mnie.

Ja mam dzisiaj całkiem inne problemy, trochę (przyznam) niedomagam zdrowotnie ( czemu??,

przecież sumiennie wszystkie leki przyjmuję) , a tu trzeba do pracy się wybrać.

A może właśnie dobrze, że muszę iść do ludzi, popracować, bo zauważyłam, że wtedy, gdy

siedzę w domu, corz bardziej „zagłębiam się” w tajnikach moich dolegliwości, a to wcale nie jest

dobre, chociażby dla mojej  psychiki.

No, ale wczorajszy dzień był jednak niezwyczajny, jednak trauma sprzed roku w jakiś sposób

na mnie działała i chociaż starałam się unikać  nadmiaru złych wieści i tak niektóre do mnie

docierały. Za wczorajsze niedomagania jestem więc rozgrzeszona.

Dzisiaj świeci już słonko, więc wszystko będzie o wiele, wiele lepiej.

Zażyję swój ulubiony nimesil i już na nózki stanę żwawo, wesoło się uśmiechając.

Miłego poniedziałku i miłego całego tego tygodnia życzę.

Ambiwalentne uczucia

 

Takie mną właśnie targają od samego dzisiejszego poranka.

Dzień 10 kwietnia odbił się czarnym piętnem nad Polską.

Rok temu doszlo do strasznej katastrofy samolotowej, w której prócz prezydenta RP

Lecha Kaczyńskiego z małżonką, prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego zginęły jeszcze 93

osoby, tzw cała elita rządzaca krajem oraz osoby im towarzyszące.

Wszyscy lecieli do Katynia, aby tam obchodzić 70 rocznicę tragedii katyńskiej, w lesie Katyńskim

zginęli polscy oficerowe, podstępnie rozstzelani w tył głowy przez oprawców NKWD.

Tyle lat ta beznadziejna śmierć utrzymywana była w tajemnicy, nie wolno było nawet

wspominać słowa Katyń, ja prawdę znałam z opowiadań moich Rodziców, mojej Cioci, bratowej

mojego Taty, której mąż właśnie w Katyniu zginął.

Straszna była to tragedia 70 lat wcześniej, straszna katastrofa rok temu.

Cały ten weekend jest poświęcony tej tragedii przed rokiem, Wczoraj odbyła się bardzo

piękna uroczystość w Smoleńsku, pod protektoratem Pierwszej Damy, Anny Komorowskiej.

Niestety, zaznaczona została zgrzytem politycznym, w dzień przed tą pielgrzymką została

podmieniona tablica uświetniająca miejsce tragedni, miejsce, gdzie rozbił się polski samolot.

Niestety, jak okazało się,  tablica ta została nie całkiem legalnie umieszczona tam przez

Rodziny Katyńskie, głównym powodem nieporozumień był napis mówiący, że delegacja polska

zginęła w samolotowej katastrofie udając się obchody rocznicy ludobójstwa dokonanego przez

NKWD na polskich oficerach.

Właśnie to słowo ludobójstwo było zarzewiem nieporozumień, podobno wielokrotnie wcześniej

przez Rosję podnoszone. Tak trudne jest to słowo dla władz Rosji, którzy co prawda

przyznają się do tego zabójstwa, jednak nie uznają tej śmierci jako ludobójstwo.

Niezręcznością władz Rosji było to, że właśnie wczoraj zamienili tą tablicę, akurat wczoraj,  gdy

była w Smoleńsku nasza pielgrzymka, by obchodzić tą smutna rocznicę, niezręcznością władz

polskich był fakt, że od czasu umieszczenia tam tej tablicy minęło kilka miesięcy i wiedząc, że

są pewne animozje z nią związane nie dopilnowali, aby wcześniej uzgodnić ewentualnej

zamiany tablicy na taką, która satysfakcjonowała by obie striny.

W trudnej sytuacji został postawiony nasz prezydent Bronisław Komorowski, który jutro

wraz z prezydentem Rosji Dymitrem Miedwiejewem maja złożyć pod tą tablicą wieńce.

Dyplomacja nie jest rzeczą łatwą, teraz znów będzie musiała odegrać pierwszą rolę w

zaistniałej sytuacji, obawiam się, ze każde rozwiązanie nie będzie do końca doskonałe.

Dzisiaj odbędą się uroczystości nie tylko w Warszawie, ale i w innych miejscach Polski,

między innymi w Krakowie.

Przykre jednak jest w tym wszystkim jedno : rok temu ta straszna tragedia nas łączyła,

dzisiaj niestety rozdziela.

Przykre, że Pis nie chce uznać oficjalnych obchodów, nie będą wraz z innymi je obchodzić,

mają swoje własne ścieżki, którymi będą chodzić, w innych godzinach składać kwiaty i zapalać

znicze, tak, jakbyśmy nie byli jednakowymi Polakami.

No tak,. według nich są Prawdziwi Polacy , czyli tacy, którzy uznają słowa Jarosława

Kaczyńskiego za świętość i ci, którzy stoja tam, gdzie stało ZOMO.

I chyba to jest najbardziej przykra strona obchodzenia tej rocznicy, praktycznie w moich

odczuciach całkiem ją dezawuuje, robi mniej ważną, niż może powinna być.

A może właśnie nie jest aż taka ważna?

Bo skoro już wczoraj była podstawą wichrzycielskich  antyrządowych demonstracj, podczas

których  wykrzyjkiwano wrogie pańswtu hasła i palili kukłę Putina, a dzisiaj na pewno taka

sama demonstracja odbędzie się wieczorem, już pod protektoratem Naczelnego Wodza

Jarosława, to czy wszystkie modlitwy za zmarłych 10 kwietnia 2010 w tej katastrofie

mają  sens?

Najwięcej nie nawidzę OBŁUDY, ona zawsze we mnie wzbudza wstręt, a niestety taką

obłudą jest udawanie smutku, gdy głównym podtekstem jest polityczna hucpa.

Dlatego dzisiaj pomodle się za tych wszystkich, którzy stracili życie rok temu i…..

wyłączę telewizor, aby nie oglądac, nie słuchać tego, co jest niestety przez wielu Prawdziwych

Polaków  udawane.

A może po prostu włączę sobie jakiś dobry film?

Właśnie  nieśmiało wychodzi słonko zza chmur…..

 

 

 

 

Pomylone daty

Nawet nie uwierzycie, co mi się wczoraj zdarzyło, a raczej nie zdarzyło.

Wczoraj był 8 kwiecień, dzień, o którym myślałam kilka dni wcześniej, intensywnie myślałam.

To jest dzień Urodzni Bardzo Ważnej Osoby.

No i co???… przegapiłam go…….

Naprawdę, nie złożyłam mu wczorakj urodzinowych życzeń, mimo, że z nim przez telefon

rozmawiałam.

Dzisiaj rano popatrzyłam na datę na  komputerze  i…zamarłam.

Jak to się mogło zdarzyć???

Chyba jakiś złośliwy chochlik poprzestawiał mi dni w kalendarzu.

No oczywiście, można winę zrzucić oczywiście na S.K.S i chyba tak zrobię.

Bo nie ma żadnego innego wytłumaczenia na zaistniały fakt.

WSTYD  MI WIELKI!!!!

Oczywiście dzisiaj rano naprawiłam  swoje gapiostwo, ale niestety, mleko sięe rozlało.

Absmak pozostał ( chociaż przez pewne fakty akurat tego słowa nie cierpię)

Zobaczymy reakcję Bardzo Ważnej Osoby  za dwa tygodnie, gdy będą moje urodziny,

Czy też o nich sobie przypomni jeden dzień później?

Chociaż jestem do tego przyzwyczajona, bo moja siostra zawsze właśnie o jeden dzień

myliła tą datę, nie przez niepamięć, tylko po prostu tak miała dzień moich urodzin zakodowany.

Zawsze dzwoniła do mnie jeden  dzień później z życzeniami, a potem, już pod koniec trochę się

poprawiła, bo zwykle mówiła: chyba wczoraj miałaś urodziny, tak?

Uśmiechałam się wtedy do niej tak jak i teraz się uśmiecham wspominając tamte lata.

Chociaż w ostatnie moje urodziny, ostatnie, gdy ona żyła, zatelefonowała do mnie

dzięki Magdzie akurat dokładnie 22 kwietnia i złożyła mi życzenia, pamiętam jak bardzo

wtedy byłam wzruszona. Teraz niestety już nie zadzwoni…….

Ech, szkoda nawet myśleć, bo serce znów kroi się na kwawałki.

To nie prawda, że czas goi rany, są takie rany, które ciągle nadal bolą, krwawią …….

Dzisiaj sobota, czyli mój Dzień Lenia.

Brzydki, ponury, wietrzny.

Więc poświęcę go na oglądaniu TV, troszkę pobaraszkuję na plemionach, zaglądnę sobie

do Garnka i … pośpię troszkę, ostatnio mam ciągły niedosyt snu.

Ale Wam życzę miłej i pracowitej soboty, na przykład na działkach, gdzie trzeba

kopać, sadzić, pielić, czyli wiosenne pielęgnacje przeprowadzać.

Ale potem trozkę odpoczywajcie, bo pojutrze znów zaczyna się następny pracowity tydzień.

Hej!

 

 

w milczeniu

Oglądałam wczoraj wspaniały film pani Ewy Ewart pt. W milczeniu

Były to smoleńskie reminescensje, ale bardzo ciekawie pokazane.

Nie całkiem nie politycznie, tak całkiem po ludzku

I raz jeszcze przyszło mi przeżywać  tamte dni, wczuwać się w myśli i uczucia

tych osób, które najbliższych tam stracili.

Z wielkim smutkiem nieraz, a czasem z uśmiechem kilka osób wspominało swoich

mężów, ojców, żon, opowiadali o tym co czuli, gdy dowiedzieli się o katastrofie, jakie

uczucia wtedy nimi miotały, opowiadały jak sobie teraz po roku radzą z wielką pustką,

która po nich pozostała.

Naprawdę bardzo przejmujący film, wspomagany zdjęciami  i filmami ze Smoleńska, gdzie wrak

samolotu tak bardzo leży pokiereszowany, zdjęciami  i filmami wspomnieniowymi z

osobami, które kiedyś cieszyli się normalnym powszednim dniem z dziećmi, z przyjaciółmi, z

żonami i mężami, a teraz już ich nie ma…..

Wielkie wyczucie pani Ewart spowodowało, że znów wróciło do mnie współczucie, takie

normalne, ludzkie, nie przesilone złością, czy niechęcią.

Dlaczego właśnie w taki sposób niektórzy nie chcą  tych smutnych dni wspominać…

I ja  też miałam swój dzień wspomnień, opowiadałam  jednej pani w pracy o mojej Siostrze,

wspominałam te wszystkie chwile, gdy była taka biedna, chora i bezradna, zdana na

swoich bliskich, chociaż nie dużo wcześniej była wspaniałą, pełną życia i wspaniałych

myśli kobietą.

Łezka zakręciła mi się w oku  popołudniu, gdy wspominałam Anię, łezka w oku zakręciła

się mi też, gdy oglądałam te biedne osierocone osoby w katastrofie smoleńskiej..

Tak bardzo je rozumiałam, jedna z pań powiedziała, że chciałaby nawet oddać życie swoje za

jeden dzień powrotu swojego nęża..

A ja wcześniej też myślałam podobnie, też wspominając te dnie spędzone w szpitalu

przy łóżku mojej siostry chciałam, by czas się wrócił, nie żałuję żadnej godziny, którą

tam spędziłam, mimo, że może wtedy  nie raz bardzo byłam zmęczona, oddałabym wiele,

by znów Ania była z nami.

Bardzo tęsknię za Tobą moja Siostrzyczko !!!!

Tak więc wczorajszy dzień miałam wspomnieniowy i łzawy.

Kiedyś 7 kwietnia był dniem pracownika służby zdrowia, pewnie teraz już o tym się nie mówi.

Ale trzeba już zamknąć drzwi za dniem wczorajszym ( pamięć i tak zawsze pozostaje)

i wyruszyć na poszukiwanie dnia dzisiejszego.

Smutny to będzie weekend, bo wiele audycji nawiązywać będzie do tej smutnej rocznicy.

Ale mam nadzieję, że przyszły tydzień rozpoczniemy już z bardziej optymistycznym

akcentem.

 

nowa fryzurka

 

Przyszła wiosna to i fryzurka musiała ulec zmianie.

Trzeba było iść pod kosiarkę, trudno, teraz włoski są i krókie i ładnie wykolorowane

Stop siwiźnie!!!

To właśnie były te wczorajsze plany, przed pracą poszłam do moich zaprzyjaźnionych

Pań, pani Eli ( pedicure) i pani Krysi ( fryzjerka) i zrobiłam sobie wiosenną odnowę.

Odrazu samopoczucie się poprawiło, mimo, że pogoda nieco jest dołująca.

Ale i wiosna ma swoje kaprysy, a skoro ma się pięknie zazielenić, deszczyk nieco

pokropić musi.

Dobra, nie będę ściemniać, nie mam dzisiaj żadnych ciekawych tematów do omawiania.

Chociaż…wczoraj Jarosław K. był zaproszony do Faktów po faktach ( TVN – 24), ale czy

mógł coś innego w wywiadzie powiedzieć niż to, że za katastrofę jest odpowiedzialny Donald

Tusk ( czemu nie premier Donald Tusk ??) bo razem z Putinem ( też premierem, panie Jarku)

wspólnie knuli przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczynskiemu i przeciw całej Polsce.

Czyli nic nowego nie powiedział, już to wszyscy doskonale znamy panie Jarosławie.

Tylko dlaczego uważa, że skandalem jest to, że poddawało się krytyce osobę prezydenta

Kaczyńskiego, co według niego jest naganne, natomiast całkiem nienaganne i poprawne

jest obrzucanie inwektywami, dodajmy ohydnymi inwektywami obecnego premiera i obecnego

prezydenta.

To jest Polityka Kalego. niestety….. Kali zrobić to dobrze, Kalemu zrobić, to źle.

Z innych ciekawostek to chyba fakt, że Adam Małysz ma zamiar brać udział w wyścigach

automobilowych Dakar,  ciekawe, czy też będzie takie wysokie sukcesy odnotowywał,

jak kiedyś w skokach?

Życzę mu powodzenia, wszak to naprawdę jest fany i ambitny chłopak – chluba Polski.

Zawsze skromny, nawet w polityczne rozgrywki nie dał się wciagnąć.

A przed chwilą w TVN – 24 pokazywali młodą 14- to letnią Angielkę, która uczyła….krowę

skoków przez przeszkodę. I nawet jej się to udało!!

Siedziała w siodle na krowie, w ręku miała, nie nie badylek tylko niewielki  bat, a krowa potulnie

wykonywała jej rozkazy, skakała przez te przeszkody, słowo!!!!!

Świat jest coraz bardziej dziwaczny, ale może to i dobrze, bo nie można tylko polityką wciąż się

zajmować. Zdarzają się i rzeczy dziwne i wesołe, co prawda ta zdarzyła się nie w Polsce, ale

może i u nas kiedyś wróci normalność daleka od martyrologii???

No, udało mi się jakoś wysmarować dzisiejszy wpis, więc pozostało mi tylko jedno:

Życzę wszystkim miłego czwartku

Kotki

Tym razem na drzewie, pięknie wiosnę ukazują……

Wogóle wiosna już oraz szersze kręgi roztacza, już jest i zielono i żółto i kolorowo od

wczesnych kwiatków.

Już przed domami i na skwerach  są kwiatki zasiane.

Nawet Magda wczoraj swój ogródek kwiatami i kwietnymi krzewami obsadziła.

Już się cieszę, będę miała tyle  w najbliższej przyszłości do  fotografowania…..

A w polityce coraz ciekawiej: teraz PJN stanęło okoniem przeciwko Pisowi, tym samym

podwyższając swoje możliwości w starcie do rządzenia. I trzeba przyznać, że im się to nawet

całkiem udaje – ostatnie sondaże pokazują, że słupki im nieco wzrosły, ba, nawet przegoniły

PSL.

Najpierw Pani Joanna Kluzik Rostkowska przepraszała wszystkich, którzy głosowali na

Kaczyńskiego na wskutek tego, że zostali przez nią do tego  przekonani, potem Marek Migalski

też bardzo ostro ocenia obecną politykę Kaczyńskiego. Teraz w TVN – 24 właściwie najbardziej

spokojnie, też ocenia naszych polityków Elżbieta Jakubowska.

I muszę chyba po raz pierwszy przyznać jej rację, zbyt mocno polityka zakleszczyła się

wokół sporów o śmierć  prezydenta, o pomnikii, o ostre słowa, zbyt mało mówi się o tych, którzy

tam zginęłi jako państwowcy, którzy polecieli tam jako przedstawiciele naszego państwa.

Każdy z nich w mniejszym lub większym stopniu miał swój wkład w polityczny rozwój

naszej ojczyzny, a teraz o nich się po prostu zapomina…

Na szczęście TVN – 24 ma w swoim programie w najbliższych dniach  reportaże właśnie o tych

„mniej ważnych”  według niektórych, co jest takie niesprawiedliwe, że tak właśnie

wspomina się tą katastrofę, jakby zginął w niej tylko i wyłącznie pam prezydent i jego żona.

W tym smutnym dniu będziemy wspominać  wszystkich, którzy tak przedwcześnie i w sumie

bezsensownie stracili życie.

I tak bardzo bym chciała, żeby ten dzień był spokojny, tak bardzo bym chciała, żeby ci, którzy

wybierają się na Krakowskie Przedmieście zrozumieli, że to powinien być dzień ciszy, takiej

samej ciszy, jak przed rokiem, gdy ta tragedia nas zjednoczyła, a nie dniem politycznych

rozróbek, na które już się szykują.

Awantury doprowadzą tylko do jednego: do zrozumienia przez większość Polaków, nawet tych

jeszcze do końca nie przekonanych, że jest to zła droga dla Polski, cyznizm i nienawiść

nie może być mottem politycznym, że mija już bezpowrotnie czas, gdy krzykiem przedstawia

się swoje racje, Polska musi być nareszcie normalna i przyjazna dla wszystkich i tych z lewej ,

środkowej i prawej strony i też  dla tych, którzy polityką wogóle się nie interesują.

Możliwe, że pokazywane w stonowanej  formie  w TVN czy innych stacjach wspomnieniowe

audycje  pozwolą Polakom rozliczyć się wreszcie z tym koszmarem sprzed roku.

To był bardzo zły sen, pustka pozostała, ale pora otrząsnać się i zacząć życie od nowa.

Z tymi moimi życzeniami żegnam się z Wami  w porannym dzisiejszym blogu   życząc

miłego dnia.

Mam pewnie plany na dzisiaj, ale o tym jutro….

 

Najpierw