„Dziwne” prognozy ( pogody)

                

 

No to w sobotę przychodzi do nas jesień,.

Ale wg. wszelakich prognoz jeszcze dłuuuuuuuuuuuuugo ma być ciepło.

No może z wyjątkiem piątku, gdy słonce znajdzie inne położenie ( jak nam prognostyk

tłumaczył) i będzie wtedy chłodniej, wcześniej i później pogoda ma być cool.

No i bardzo mnie to cieszy.

Ba, wczoraj przeczytałam przepowiednie znanego wróża Jackowskiego i podobno w zimie

ma być taki dziwny tydzień, albo nawet o dwa z nietypowo ciepłą jak na ta porę roku

temperaturą.

Co prawda nie napisał jaka ta temperatura ma być, ale ciekawostka, jednego dnia botki i

ciepła kurtka, bo śnieg, drugiego dnia sweterek i  sandałki, bo gorąco…..

Ciekawe, że jeszcze przepowiedział, że niebawem wybuchnie bardzo poważny konflikt

zbrojny, tzn nawet nazwał ten konflikt III wojna światową, ta wiadomosć mnie zmartwiła, jak

także następna przepowiednia, że wybory wygra jednak Jarosław Kaczyński.

Ale kto to powiedział, że wróże się nie mylą????

Dzisiaj środkowy dzień tygodnia ( ale ten czas leci, do wyborów już tylko dwa i pół tygodnia).

Na razie pogodę trudno określić, bo o tej porze dnia jest mglisto, a tak niedawno o 6 rano

nas słoneczko witało……., a teraz pisze ten tekst ” przy elektryczności”

No i dobrze, że jest ta elektryczność, bo pamiętam czasy, gdy przyjeżdżałam do Zawoi,

która była wtedy jeszcze  wsią wesołą wsią spokojną, a wiec niezelektryfikowaną i trzeba

była zapalać lampkę naftową, serio, świetnie pamiętam ten nikły jej płomyczek i ten zapach

spalanej nafty.Potem mój wujek zbudował na tamie zaporę, z której siły czerpaliśmy

własna energię elektryczną ( była taka niewielka prywatna elektrownia), a potem już

przyszedł czas, gdy zaczęli elektryfikować wszystkie wsie i przyczółki i nawet Zawoja

nagle światłem elektrycznym rozbłysła – ale to była frajda.

Ale bardzo długo na ścianach wisiała jeszcze  lampka naftowa………

Dosyć wspomnień, dosyć sentymentów, teraz robimy tylko pstryk i jest światło, no chyba,

że akurat strzeli jakaś żarówka i robi  się ciemność, bo nie wiedzieć dlaczego tak u mnie

jest, że wystarczy, że jedna żarówka sęe spali, a jest takie przebicie, że w całym mieszkaniu

wywala korki, naprawdę teraz mam „stracha” gdy zapalam światło w swoim pokoju,

bo nie lubię tego trzasku, który wywalanym stopkom towarzyszy.

Miłego dnia, dzisiaj też musi być pogodnie, a ja idę do pracy, przynajmniej tyle od

polityki odpocznę, bo chyba ostatnio stałam się polityko masochistką hi hi.

No i na koniec ciekawostka policyjna: pijana para jechała z zakupami na skuterku i na

prostej drodze się wywaliła, a na drogę wywaliły sie dopiero co  zakupione…… jajka.

Oczywiście pijany kierowca nie mógł zrozumieć, dlaczego policjant rekwiruje kluczyki

od skutera, bo po pozbieraniu owych jajek ( i innych zakupów) para dalej chciała

kontynuować swoją podróż.

Pytanie: ciekawe, ile tych całkowitych jajek się  jeszcze uchowało?

Ot, polska fantazja……

Reklama

Niech mnie… czyli całe ZOO

 

Coraz bardziej jestem przerażona sondażami, nie wyglądają one dobrze, przynajmniej

dla” mojej partii” raczej wyglądają gorzej niż blado.

Tylko dlaczego?

Czy farbowany lis ma więcej do powiedzenia niż waleczny ryś czy wilk?

Nie mogę zrozumieć,  d l a c z  e g o  ludzie nie pamiętają tamtych lat IV RP.

Czy krótka pamięć, czy jakaś  złudna nadzieja nimi kieruje, że będzie lepiej???

Otóż lepiej na pewno nie będzie, co najwyżej większy chaos w rozgrywkach sądowych

pomieszany z budową pomników, tablic itp.

Chociażby na złość PO na pewno Kaczyński wybuduje pomnik pod Pałacem,

biedny Poniatowski ……

Czy tak trudno wspomnieć sobie kampanię prezydencką, gdy Kaczyński jako ten potulny i

grzeczny baranek jawił się przed nami, jednocząc się nawet z lewicą ( a co tam lewica, nawet

postkomuniści dla niego byli braćmi), pisząc dzięki swoje do braci Rosjan, do rany przyłóż

Kaczor zaraz po wyborach się zmienił, nie trzeba było czekać długo, wystarczył jeden dzień i

wyszedł z niego złowrogi wilk,  bezlitośnie kłujący kłami wszystko i wszystkich co i kto  koło

niego było.

Naprawdę nie pamiętacie tego?

To mi się, tylko śniło????

Wczoraj usłyszałam, że pan Buzek i Pan Lewandowski to najwięksi i najznakomitsi  Polacy,

ciekawe na jak długo ta opinia  w ustach Kaczyńskiego pozostanie??

A teraz zastanówmy się, czy naprawdę chcemy powrotu do ciemnogrodu, do walki

o Smoleńsk, do stawiania pomników na każdym rogu do rozliczeń , do afer i podejrzeń,

do ciągłej inwigilacji?

A co się stanie z moim Szkłem Kontaktowym? –  na pewno go zlikwidują, bo już kiedyś

Kaczyński takie zamiary wykazywał.

Ba co tam Szkło, a co się stanie z moim blogiem? na pewno za moje śmiałe anty Kaczyńskie

wypowiedzi będzie zablokowany, bo w demokracji wg Pisu wolno tylko to chwalić co się

prezesowi podoba, wszystkie inne wypowiedzi anty będą rekwirowane.

A podobno chce wprowadzić  prawdziwą demokrację ( bo teraz wg niego jej nie mamy, tylko

dziwne, dlaczego wolno dobrze tylko o nim mówić, co złe jest ganione jako nienawistne??)

Więc się nie zdziw miły czytelniku, gdy kiedyś, już po wyborach, gdy ( nie daj Panie

Boże) zwycięży jedna słuszna partia PIS nie znajdziesz mojego blogu na Bloxie.

Po prostu …zniknie i już.

Co prawda szkoda mi będzie tych wielu lat pracy włożonej w ten blog przez lat tyle, ale

cóż, trzeba zapłacić, gdy się kiedyś krytykowało „świętość”.

Ja tej krytyki się nie obawiam, piszę co myślę i myślę przy tym o czym piszę.

W każdym bądź razie każdego dnia mam bardzo złe nastawienie do sprawy, aczkolwiek wciąż

jeszcze w narodową mądrość Polaków wierzę, zawsze, gdy jest pewne zagrożenie potrafi się

zmobilizować, może i tym razem tak będzie?

Może nie same osły i barany na rzeź potulnie dadzą się prowadzić?

Rok temu, podczas prezydenckiej kampanii wyborczej było podobne niebezpieczeństwo, na

szczęście na czas Polacy zmądrzeli, a teraz ?????????????

zobaczymy, ale nie mam zamiaru przypłacać tej całej wyborczej afery zawałem serca, chociaż

już sobie założyłam, że 9 października rano skoro świt pójdę na wybory, a potem,

zaopatrzona w zwiększona porcję nikotyny i  kofeiny zasiądę przed telewizorem i będę

śledziła to, co się dzieje.

Jakby co, proszę zadzwonić do Maćka, on mnie ( mam nadzieję, że na czas) na Kardiologię

wyeksportuje……..

Aha, jeszcze muszę zaopatrzyć się w pół litra i….gdy wygra Pis zaleje się w trupa,

poniedziałek muszę wtedy odpuścić sobie w pracy, ogłoszę go dniem żałoby, wolnym od

pracy, a gdy Pis przegra…oddam wg, mojej obietnicy tą butelczynę Bardzo Ważnej Osobie.

Ech, życie, życie.

A może po prostu wyłączę kanał TVN – 24 i będę miała spokój z polityką?

Nie, ja tak nie potrafię.

Nawet dzisiejszy dzień mnie nie cieszy, gdy pomyślę sobie, co nas czeka……

Miłego wtorku.

P.S. Co z tym blogiem trzydziestki? Tak bardzo lubiłam go czytać, a teraz jest zablokowany,

jako rozsyłający wirusy…..

 

Pan Papryka

                                       

Pan Papryka wczoraj zajaśniał na Kongresie  Pisu w Krakowie.

Wziął paprykę w swoja rękę i ze słowami :” jak żyć”przyjechał, aby skrytykować rząd Tuska.

Wszystko w porządku, rozumiem dobiegła go pewna tragedia, stracił swoje miejsce pracy,

ale dlaczego ja, Ty i każdy obok z własnych podatków ma temu panu   te grządki

odbudować, czy mi ktoś pomaga?, czy ktoś pomaga Tobie?

A jak się żyło panu Papryce rok, dwa, trzy lata temu gdy robił pewnie niezłą mamonę na

tych paprykach, najpewniej nie płacąc nawet podatku Krusu, bo był niestety z tej powinności

zwolniony.

Czy wtedy też  pytał ” jak żyć??????, czy raczej zadowolony zapełniał swoje kieszenie,albo

bankowe konto?

Każdy kto prowadzi swój własny biznes jest z góry namaszczony na możliwość krachu, więc

powinien się w jakiś sposób zabezpieczyć przed upadkiem, a nie potem wyciągać rękę o

pomoc.

Naprawdę jest wiele osób bardziej poszkodowanych niż pan Papryka i jakoś radę sobie dają.

Sprzedać się za paprykę???? –  chyba to wielki obciach.

Zaproponowałabym Panu Papryce, aby pomieszkał przez kilka miesięcy w rodzinie

wielodzietnej, gdzie często brak pieniędzy na chleb, a jakoś nie płaczą przed kamerami

z tego powodu.

Proponowałabym panu Papryce, aby przez kilka miesięcy utrzymywał siebie z 800 złotowej

renty czy emerytury, gdy dużą część wydatków pochłaniają opłaty i lekarstwa.

Nie jest łatwo żyć w Polsce, doskonale sobie z tego zdaję sprawę, ale z narzekań pieniędzy

niestety nie przybędzie. Pan Papryka jest tak prężnym człowiekiem ( co widać właśnie było

wczoraj na tym kongresie), że na pewno szybko się podniesie z kolan, więc po co

wczoraj brał udział w takim przedstawieniu, nie rozumiem. No dobrze, chciał zaistnieć

medialnie, co mu się pewno udało, ale co dalej?

Czy naprawdę ta gra była warta świeczko, a raczej osławionej papryki???

Czy Pan prezes odbuduje mu to jego gospodarstwo – na pewno nie, nawet nie zrobiłby tego

wtedy, gdyby ( nie daj Panie Boże) był przy władzy, bo są w Polsce ważniejsze inwestycje

niż gospodarstwo paprykowe pana Papryki, na które trzeba teraz łożyć, bo taki kaprys ma

właśnie ten Pan.

Każdy z tych pisowskich  malkontentów chciałby od bieżącego rządu cudów, tych nie będzie,

bo mamy kryzys gospodarczy, nie tylko w Polsce zresztą, fundusze są bardzo ograniczone.

Czy gdyby pan Kaczyński miał do wyboru odbudowę domów po powodzi ( a wiele tam szkód

wtedy było), czy odbudowę gospodarstwa prężnego a bezczelnego paprykarza, wybrałby to

drugie??

Nie jest wcale łatwa rola premiera, nie wszystkie obietnice da się spełnić, o czym pan

Kaczyński tez powinien pamiętać, zanim te swoje obietnice tak łatwo teraz przed wyborami

rozdaje – gdyby wygrał ( nie daj panie Boże)też go kiedyś wyborcy rozliczą i co wtedy?

Czy powie, że nie ma pieniędzy bo…… budowa pomników przecież kosztuje?

Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy, to tylko niecałe trzy tygodnie, ale gdy słyszę

coraz więcej arogancji w tym co mówi pan prezes i jego podopieczni nóż w kieszeni mi się

otwiera, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że te wszystkie ich słowa między bajki wsadzić

można.

Dzisiaj początek nowego tygodnia, zaczął się pod znakami chmur.

Kiedyś to musiało przyjść, nie może być stale słonecznie i pięknie.

Chociaż mam nadzieję, że dzisiaj słoneczko też nam zaświeci.

Miłego tygodnia.

 

 

Mamy niedzielę

 

 

Piękną słoneczną niedzielę chociaż wg. pogodynki to ma być ostatnia taka piękna.

Poprzednia też miała być ostatnią i co?

A ponieważ dzisiaj należy wg przykazań odpoczywać, więc od blogu też odpocznę sobie ( bo

co po próżnicy będę jężyk sobie strzępiła o polityce, jaka jest, wszyscy widzą i  wiedzą.

W moim osobistym życiu też rewelacyjnego nic się nie zdarzyło, chociaż…..w dzisiejszym śnie

byłam wcielona do wojska i paradowałam z dumną miną w wojskowym ubraniu.

Nawet buty mi, co ciekawe nie przeszkadzały, ale kiedyś, gdy rzeczywiscie takie

umundurowanie wojskowe  mi dali, właśnie z racji przynależności do służby zdrowia i

związanym z tym udział w  obowiązkowych wojskowych manewrach, to akurat buty były

wtedy  najbardziej dla mnie  toporne, ciekawe, jak ci żołnierze w nich biegają, ale na

szczęście to nie mój problem. Z racji wieku jestem już poza obowiązkową

służbą medyczną, zresztą i tak odznaczam się tam kategorią E, czyli najgorszą z możliwych,

nawet w razie wojny nie mogli by mnie do woja powołać.

To skąd te sny???

Życzę przemiłej niedzieli.

I znów nie dospałam

                           

Zdarza mi się co kilka tygodni taka noc niedospana do końca.

Tzn tak jak dzisiaj obudziłam się o 4.15 i….. po wizycie w łazience nie mogłam już zasnąć.

Co robić? Trzeba było włączyć i TVN -24 ( dzięki temu oglądnęłam do końca wczorajszą

debatę wyborczą, którą wczoraj przerwałam oglądać, przełączając TV  na serial „Na dobre i na

złe” ( w końcu jak długo można karmić się polityką??).

Oczywiście był też obowiązkowo włączony komputer ( oj to uzależnienie), potem śniadanko (

o 5 rano??), kawusia i… sobotni dzionek można uznać za rozpoczęty.

Najwyżej później jeszcze sobie pokimam.

Fakt, że obudził mnie jakiś straszny sen o zrzucaniu z  kamieniem u szyi jakichś kobiet, czy

mężczyzn skazanych na śmierć – matko jedyna, specjalnie nie oglądam żadnych takich filmów,

żeby właśnie koszmary mi się nie śniły, widać jednak, że nie tylko złe filmy na  takie sny wpływ

mają. Nawet nie można powiedzieć, że poszłam spać z pełnym żołądkiem ( i stąd złe sny), bo

przecież biały ser z jogurtem i trocinkami nie powinny być ciężko strawne.

A może to było jakie de ja vu? – powrót do mojego  poprzedniego wcielenia?

Może właśnie kiedyś tam, gdy żyłam po raz pierwszy, drugi, czy trzeci byłam świadkiem

takich strasznych egzekucji i teraz mi się w śnie to przypomniało?

Dzisiaj sobota, dzień wolny od pracy, więc pewnie przepełniony będzie polityczną

zadumą nad rzeczywistością, chociaż trzeba powiedzieć, że ta cała polityka jest po prostu

okropnie nudna, ciągle to samo, opozycja krytykuje rząd, jakby całkiem zapominając, że sami

w poprzednich swoich rządach niewiele też zrobili.

Krytykować łatwo, działać nieco trudniej.

Ciekawe, jak to się uda następnemu rządowi, jakikolwiek by on  był, czy nie był.

Fakt faktem, że Polska jest w rozbudowie, wystarczy przejechać się po kraju i popatrzeć, nie

ma regionu, gdzie nie budowano by jakiejś drogi,  czy autostrady, a trudno budować nie

robiąc  przy tym bałaganu, czyli wykopów.

Myślę, że kierowcy są jednak bardziej wyrozumiali niż opozycja i bardziej rozumieją te korki

i przestoje, szczególnie, że nagle spadł na nas dodatkowy obowiązek wybudowania w

szybkim tempie dróg na  Euro 2012. myślę, że każdy rząd miałby z tym podobne kłopoty,

więc nie rozumiem tych „napadów” na dzisiejszą rządzącą ekipę, przynajmniej w tym

kierunku.

A jeżeli chodzi o kolej ( to drugi wielki zarzut opozycji), to fakt, ta instytucja jest rzeczywśicie

w wielkim bałaganie, ale jak sobie sięgam myślą w przeszłość PKP ( ongiś) zawsze było

państwem w państwie i miało swoje własne struktury od rządów nie zależne, wieloletnie

zaniedbania trudno w krótkim czasie naprawić, najlepiej byłoby tak, jak sugerował w

komentarzach do debaty  pan Miecugow, wszystkie kolejowe struktury zburzyć i odbudować

je od nowa, a to na pewno nawet kilku następnym rządom się nie uda, bo jak pisałam

już kolej własnymi prawami się rządzi i basta.

Może właśnie dlatego warto by było, żeby obecna ekipa nadal ciągał to co rozpoczęła, mają

już ( podobno) plany infrastrukturalne, następny rząd znów zaczynał by wszystko od

początku, oczywiście negując poczynania poprzedniej ekipy – w ten sposób nigdy daleko

( koleją przynajmniej ) nie zajedziemy.

Życzę miłego sobotniego odpoczynku w rodzinnym kręgu, na spacerkach i wycieczkach , jako

że pogoda i w ten weekend ma być dla nas bardzo łaskawa

 

 

Psie serce

   

 

A zaczęło się tak całkiem niewinnie, od szczura.

Wczoraj Pola i Mia namawiały mnie, żebym zgodziła się na…szczura.

Ksaweremu urodziła szczurzyca małe i teraz dziewczynki też chcą mieć takowego.

Oczywiście  mama dziewczynek, Monika na żadnego szczura się nie zgodziła, ja też nie

wyraziłam swojej aprobaty wyobrażałam już sobie, że sobie  śpię, a tu cos obślizgłego chodzi

po moich nogach brrrrr….

No dobra, odstąpiły od szczura, ale zaczęły nalegać na …..psa.

To znaczy pies ma być niby ich ( za moje pieniądze, jak się potem okazało), ale ma

mieszkać w moim pokoju. Dobrze sobie to wymyśliły.

Pola zaklinała, że będzie wychodziła z nim na spacery, no już to widzę, może rzeczywiście

przez kilka dni by wychodziły, a co potem?. Już nie mówiąc, ze szczeniaka trzeba

wyprowadzać co godzinę, aby nauczyć go porządku.

Zresztą psu nie wystarcza tylko wyjście na siusiu na smyczy, trzeba z nim pospacerować tam,

gdzie można go ze smyczy spuścić, by sobie pohasał, ale  w Krakowie nie ma takich miejsc jak

ongiś, nawet na Błoniach nie można teraz psów puszczać, bo wypasają się tam owce i barany

No cóż, nie nadaję się niestety na hodowanie pieska, nie mam siły na długie spacerki,

na schylanie się i zbieranie psich kupek, bo inaczej musiałabym płacić mandaty.

NIE,  NIE, NIE, ZDECYDOWANIE NIEchociaż psy akurat bardzo , a nawet bardziej niż

bardzo lubię.

Może w następnym wcieleniu sprawię sobie pieska, ale koniecznie musi to być bokser, a nie

retriever, jak to sobie Pola wymyśliła, chociaż jest to podobno bardzo dzieciom przyjazna

rasa psów.

Psu potrzebny jest dobry wybieg i własne miejsce w domu, no i spokój, a tego niestety

nie jestem ani ja ani Pola mu zapewnić.

Taki szczeniak jak na zdjęciu wygląda pięknie tylko właśnie na zdjęciu, w praktyce trzeba

wiele czasu mu poświecić, by wyrósł z niego mądry pies i trzeba potem zapewnić mu dobrą

opiekę.

Dzisiaj przyjeżdża mój ulubiony Pan Doktor od skolioz, tak więc zaraz do pracy gnam, by

się nie spóźnić i na czas na stanowisku  pracy trwać.

Bardzo ciekawa jestem, czemu  mój wczorajszy wierszyk ( proponuję go przeczytać, jeżeli

ktoś jeszcze go nie dostrzegł) nie spodobał się porcelli?

Czyżby dlatego, że całą prawdę mówi? czy tam jest  w nim jakieś przekłamanie???

No cóż, każdemu wolno mieć swoje własne opcje polityczne, ale żeby aż od razu była

to ohyda??

No i jeszcze wczoraj spotkała mnie dość niezręczna sytuacja: spotkałam koleżankę, która

spytała mnie, dlaczego jej unikam, nie odpowiadam na telefony itp, spytała, czy

mam do niej jakieś anse.

No i co miałam na to odpowiedzieć? Fakt, unikałam jej, bo jest…okropnie nudna, taka jakaś

nawiedzona, po prostu źle się w jej towarzystwie czuję. Czy miałam jej powiedzieć prawdę?

Oczywiście znów zrobiłam następny unik, ale czuję wielki absmak………

Dzisiaj piątek, weekendu początek.

Rano zatelefonowała do mnie Magda, poinformowała, że jej kotka już się okociła.

Od razu przypomniał mi się wierszyk z dzieciństwa: W moim domu są kocięta, urodziła nam je

kotka, ile ich jest nie pamiętam, ale nie chcą pić ze spodka.

PS. a może wezmę sobie  takiego kotka?

Tylko musiałabym cały czas siedzieć przy zamkniętym oknie, bo kot mógłby wyskoczyć z

drugiego piętra, nie, to też nie jest dobry pomysł…

A zresztą dlaczego  oni koniecznie  chcą mieć zwierzę, które zamieszkałoby w moim

pokoju?????

Odezwa Prawdziwych Polaków (czytaj Wolaków)

 

 

Kaczor Kaczor mlask mlask mlask
ratuj Wolskę ratuj nas
Bo już krzyż nam raz zabrali
ale za to nic nie dali
ni pomników ani wraka
ale to jest przecież draka
A my Ciebie tak kochamy
duszę swoją za Cię damy
i  pójdziemy też do nieba
gdy nam powiesz, że tak trzeba,
przecież zawsze spolegliwy
jest tylko  ten Polak  prawdziwy.
To nic że pleciesz bzdury,androny
ze swej tak „patriotycznej” ambony
My tylko przecież wierzymy tobie,
chociaż masz same podejrzeń fobie
Twój głos to dla nas swoisty kask
mlask mlask mlask mlask mlask mlask mlask.



Wyborcze pomysły

                          

No patrzcie, już połowa września dzisiaj, ale szybko ten czas leci.

A do wyborów coraz bliżej.

I co gorsze, obawiam się, ze PIS może wygrać te wybory.

Jadą na populiźmie.

Ich ostatni pomysł to zamawianie mszy św za Ojczyznę  w dniu 9 września, a na końcu

owej mszy ksiądz ma ogłosić, kto tą msze zamawiał.

No i niby nie jest to wcale  łamanie ciszy wyborczej, tylko takie niewinne  jej obejście.

Czyli po trupach do władzy jedziemy, a potem to już narodowi polskiemu pokażemy, gdzie raki

zimują.

A czy się znają naprawdę na polityce?

Obawiam się, że mają skostniałe poglądy na nowoczesną politykę.

Wczoraj Jarosław określił wystąpienie na forum europejskim  ministra Rostkowskiego

 jako  nieodpowiedzialność niczym szczyt Mont Everest.

No proszę, jakie piękne porównanie, wyrabia się nam Kaczorek

.Tylko niestety obawiam się, że ów minister…miał rację.

To znaczy nie musiał wspominać o tej zielonej karcie, ale to miało tylko ubarwić grozę

sytuację, gdy Europa zmierza do zerwania Unii, niestety, może się to źle skończyć

właśnie dla krajów takich słabych jak Polska, która jest teraz w dobrej politycznej sytuacji,

ale w razie zerwania Unii różnie może się stać, będziemy sami musieli sobie dawać radę,

co przy ewentualnym słabym rządzie naprawdę tragedią może się to dla nas skończyć.

Był to swoisty kop z jego strony dla Unii, ciekawe, że szum w tej sprawie zrobił się głownie

na polskim forum, Europa milczała, pewno czując słuszność tej przestrogi. Za to

opozycja, zarówno Pis jak i SLD huzia na Józia, a dokładnie na ministra Rostkowskiego ,

bo to świetna okazja do następnym kampanijnych ataków na PO.

Przyznam się szczerze, obawiam się bardzo przyszłości po 9 października, bo oddać teraz

władzę oszołomom z Pisu, to tak jak skok bez żadnych zabezpieczeń na głęboką wodę

przez osobę bardzo słabo pływającą.

Wczoraj bardzo premier Tusk mi zaimponował stwierdzeniem, że w razie gdyby PO przegrało

wybory nie będzie próbował tworzyć rządu alternatywnego ( czyli porozumień z SLD i PSL),

przejdzie do opozycji. No i ciężko będzie wtedy Pisowi prowadzić Polskę, skoro będzie

miał rząd mniejszościowy, no chyba, że jednak uda mu się stworzyć koalicję z jakąś partią,

którą następnie ” skonsumuje”, podobnie, jak niegdyś  zniszczył już swoich koalicjantów

z Samoobrony, obawiam się, że jednak ewentualne partie na takie ryzyko się nie narażą?

Ech, nakreśliłam ten gorszy scenariusz, wciąż mam nadzieję na mądrość Polaków.

Co prawda rzeczywiście rząd PO więcej naobiecywał, niż wykonał, ale trzeba wziąć pod

uwagę czas, w  którym rządził, czas krachu w Europie, podczas gdy nasz kraj jakoś

obronną ręką jednak przeszedł przez te zawirowania, oczywiscie nie wspomnę o  katastrofie

pod Smoleńskiem, która to katastrofa jednak straszne piętmo po sobie pozostawiło,

nie wspominając o katastrofach ekologicznych, jak np powódź, której skutki straszne

spustoszenie w państwowym budżecie też zrobiło.

No cóż, zawsze jest tak, że partia rządząca traci pod koniec swojej kadencji popularność,

jako, że nigdy nie będzie mogła się wykazać 100 procentowym wykonaniem obietnic, a te tak

łatwo się  daje, zwłaszcza przed wyborami…….

Pożyjemy, zobaczymy.

Dzisiaj znów kolejny ( na szczęście) słoneczny dzionek, białym serkiem z trocinami ( czyli

otrębami) rozpoczęty – tak trzymać.

Wczoraj, zgodnie z zaleceniem mojej pani doktor I szego kontaktu obejrzałam wiele stron

z dietami, znalazłam jedną” ciekawą” dietę jajeczną : rano 2 jajka na twardo i kiwi,

popołudniu 2 jajka na twardo i mandarynka, wieczorem 2 jajka na twardo i tam też jakiś

owoc,  ale jaja, jakby powiedział listonosz Pan Edzio z serialu „Świat wg Kiepskich”

No nie, która wątroba wytrzymałaby taką ilość jaj codziennie?

Ja wolę swoja dietę bez chleba, masła kluch słodyczy makaronów itp, rybki są bardzo

smaczne, na pewno smaczniejsze niż te wstrętne, cuchnące chemią  drobiowe wędlinki.

Miłego dzionka

dzień leczniczy

    

Krótka dygresja do wczorajszej afery wokół posłanki Kempy:

tak cię opisują, jak Cię  widzą.

Nic dodać, nic ująć.

Wczoraj miałam dzień leczniczy, znów pani doktor Marysia ( moja lekarka pierwszego

kontaktu) wstrząsała moim sumieniem i bardzo dobrze, bo sporo ” grzeszków” mam na

zdrowotnym swoim sumieniu.

Po pierwsze: stanęłam na wadze i….oniemiałam ze zdumienia. Nie będę tutaj pisała nawet

ile tych kilogramów mam, przyznam tylko, że przybyło mi ostatnio jeszcze 7, co robi sumę

niebotyczną, wstyd nawet się do niej  przyznawać.

No i znów usłyszałam, że nie dbam o siebie, że to kieruje mnie do kalectwa, że muszę coś

zmienić, no to  i potulnie zmieniłam, oby mi na dłużej to pozostało tylko, bo dusza rada,ale

ciało mdłe. Co poradzić, gdy ten żołądek tak często o (pyszne) jedzonko się upomina?

Na białym serku daleko na pewno nie pojadę,stracę co najwyżej ochotę do stosowania

jakiejkolwiek diety, znam siebie od co najmniej 61 lat.

Ale serio, trzeba się  za siebie wziąć . Po pierwsze dostałam skierowanie do specjalnej

Poradni Leczenia Otyłości ( ale brzydka nazwa, nie podoba mi się całkiem), więc wczoraj

tam zadzwoniłam i okazało się, że co prawda  terminy na NFZ jest na listopad, ale

znalazło się jedno wolne miejsce ( czekało na mnie? znak z nieba?) w przyszłą środę o 15.30.

No i oczywiście skorzystam, czemu nie, znów potrząsną moja zbolałą biedną duszą,

pewnie jestem z tych, co miecz nad głową muszą zawsze widzieć. Nie każdy jest tak bardzo

zdyscyplinowany, jak mój bratanek Emil ( tu chylę przed nim czoło), który sam od siebie

zrzucił już ponad 35 kg i to tylko stosując dietę 1000 kalorii, żadnych wspomagaczy nie

stosował, był tylko po prostu konsekwentny w tym co postanowił.

No właśnie, tej konsekwencji mi brakuje, mam zrywy, spadnę kilka kilogramów, nawet nie

przy jakimś  nadzwyczajnym wysiłku, ale potem wystarczy chwila  łasuchowania i….waga

wraca, nawet z nadmiarem

Fakt, że rzucenie palenia również przyczyniło się do tej ostatniej zwyżki mego ciałka, ale

to nie jest żadne wytłumaczenie, zdaję sobie  tego sprawę.

A więc wczoraj było chude jedzonko ( śledzik- mniam mniam, galaretka z kurczaka i

kromka ciemnego, czerstwego chleba), dodatkowa porcja glukofagu ( na zlecenie  pani

doktor oczywiście) i dzisiaj cukier już był o 20 mniejszy, czyli można jednak coś zmienić.

Oczywiście dzisiejsza poranna kawusia była z mleczkiem, ale  zupełnie bez cukru ,

a na śniadanko będzie kefir z otrębami, oczywiście nie jest to dieta Dukana, jaką stosuje

Magdusia, ale  dieta ograniczonych kalorii.Trudno, swoje w życiu już ” przejadłam”

Ale złożyłam teraz ważną deklarację, tylko abym dłużej niż kilka dn z nią wytrwała.

Ale wiem jedno łatwo, nie będzie, oj nie będzie……..

Ale skoro chcę jeszcze pożyć ( mam nadzieję, że ta czarna plamka na plecach, to jednak

nie czerniak), muszę pościć. Tylko co to za życie bez pysznego jedzonka…….. 😦

Tu znów mi się przypomina pytanie mojej Cioci Juty : żyjesz po to by jeść, czy jesz po to by

żyć?

Zdecydowanie dotychczas to pierwsze stwierdzenie było mi bliższe, postaram się jednak

wprowadzić w życie drugi człon tego stwierdzenia ( po raz n-ty w moim życiu zresztą)

To tyle na temat zdrowotności, postaram się jeszcze do tematu powrócić, mam nadzieję, że

będę mogła się pochwalić swoimi  osiągnieciami, ale nie wcześniej niż…za pół roku.

Wcześniej nie ma nawet o czym pisać, liczy się rekord co najmniej 40 kg mniej.

Dobra, teraz mamy połowę września, więc około 15 marca napiszę o tym, co udało ( lub nie)

mi się zdziałać, nie wcześniej,bo pisanie w koło o tym samym nie ma sensu, co najwyżej

mogło by tylko mnie to zdołować. Już sama dieta ( przyznaję się bez bicia) mnie

wystarczająco dołuje, ale zniżka wagi no i poziomu cukru na pewno będą środkami

dopingującymi.

Koniec tematu !!!!!!!

Pogoda nieco nam się popsuła, co mnie akurat cieszy, byleby tylko nie padało.

No to tradycyjne: miłego dzionka życzę i …znikam.

PS. Wcoraj dzwonił do mnie ankieter z Milward  Brown SMG/KRC i pytał o moje opcje

wyborcze, nie muszę chyba tu pisać, jakie to opcje podałam…..

 

DLACZEGO ???

 

Dlaczego w mojej ukochanej Polsce jest tak wiele idiotów, którzy ciągle wierzą Pisowi, mimo,

że na codzień są ciągle okłamywani??

Nie widzą podwójnego oblicza Pisu i jego Guru?

Naprawdę tak trudno chwilę pomyśleć, że coś z nimi nie tak???

 Teraz mamy nową aferę związaną z Panią Kempą ( przy okazji na forum przeczytałam apel o

zbieranie pieniędzy na operacje plastyczna dla pani Beaty, ha, ha) – oczywiście wg tej

posłanki winny jest temu…..  no oczywista oczywistość, że rząd ( czytaj Tusk), który nie

zabezpieczył sejmowych skrzynek.

Rzeczywiście posłanka musi być bardzo zacofana, skoro nie wie, że na całym świecie istnieją

hakerzy, którzy do każdych skrzynek potrafią się włamać.

Znamienne jest to, że te wszystkie „cuda –  dziwy”  zdarzają się tylko  członkom Pisu.

Pozostałe partie jakoś nie mają podobnych kłopotów, co świadczy tylko o ich normalności.

Tak sądzę.

Sprawa została oddana w ręce policji, teraz węszą i sprawdzają, ale nawet jeżeli stwierdzą,

że był to tylko „żart” w wykonaniu jakiegoś anty – wielbiciela pięknej Beaty, Pis i tak będzie

przekonany, że to była zmasowana, jak już nazwała ten jeden mail zainteresowana,

akcja polityczna przeciwko nie tylko tej posłance, ale całej formacji Pisu.

No tak, oni bez szerzenia afer żyć nie potrafią – to też jest przestroga, co mogłoby nas

czekać, gdyby Pis jednak wygrał wybory, strach pomyśleć, skóra na przeciętnym,ale

 normalnie myślącym Polaku się jeży.

Wystarczy sobie przypomnieć tylko, jak „serdecznie” była przyjmowana Kempa w Kielcach

przez współ partyjniaków zresztą, po prostu Beaty nie lubią – taka jest prawda,

spotkało ją tam wtedy bardzo wiele znamiennych afrontów.

A ostatnio tym bardziej naraziłą się wielu osobom poręczeniem dla  kibola Starucha, który

napadł i pobił kibica innej drużyny, zresztą i jej poparcie i poparcie jeszcze kilku osób z Pisu

nie żmieniło decyzji sądu, który orzekł o  bezspornej winie tego kibola.

Jakoś sąd nie dopatrzył się politycznych pobudek  w tym akcie agresji, jakby to chciał

Pis, dostrzegł tylko chuligański wybryk, który  zdaniem sądu ( i nie tylko) był naganny

i należy go tak oceniać.

No cóż i prawo i sprawiedliwość tej formacji została tutaj wyraźnie pokazana w krzywym

zwierciadle, bo jak można ręczyć za bandytę, którego w dodatku się wcale nie zna?

Gdzie tu prawo? gdzie sprawiedliwość???

Niech więc pani posłanka Kempa nie unosi się tak swoim poselskim mandatem, bo ten jednak

zobowiązuje  do czegoś więcej niż do zwykłej pyskówki z której ta posłanka jest  świetnie

znana,

Druga sprawa : jestem przerażona tą ilością mężów zaufania, którzy przez Pis będą

wprowadzani do wyborczych lokali podczas głosowań, zastanawiałam się nawet, że gdyby

każda partia chciała wprowadzać tam też swoich zaufanych nie starczyło by pewnie miejsca

dla wyborców.

Tylko ciekawe, czy w sytuacji, gdy przegrają wybory ( mirjmy taką  nadzieję) też będą

twierdzić, że wybory były sfałszowane????

Dzisiaj mam dzień leczniczy, tzn idę z wizytą do pani doktor pierwszego kontaktu,

coś nie tak z moim serduszkiem chyba, z brzuchem też i pieron wie z czym jeszcze , czyli

jak to mów Maciek cierpię za ZBCC, czyli coś więcej niż osławione SKS.

Nie będę obydwóch skrótów tłumaczyła, bo padają w nich nie cenzuralne słowa, ale pierwsze

oznacza, że boli absolutnie wszystkie, a drugie odnosi się do mojego  wieku .

Żarty na bok, raz na jakiś czas trzeba do lekarza się wybrać, chociaż przyznam, że bardzo

tego nie lubię.

Pogoda zaś kawał synoptykom robi i dalej jest słonecznie i ciepło, z czego akurat bardzo się

cieszę

Zatem pozostało mi tylko  życzyć miłego wtorku.

P.S. kiedyś sąsiadka miała kota, który właśnie nazywał się Wtorek.

Śmieszny był, miał na sobie  wszystkie możliwe barwy sierści.