I znów boję się nocy……..

„Noc jest wielkim, czarnym kosmatym pająkiem
Który czyha na nas w kotlinie naszych snów”

A było już tak dobrze……

Wczorajszy dzień minął mi nawet bardzo miło, pomimo, że nie byłam całkowicie wyspana po poprzedniej „chodzonej” nocy.
Ochoczo poszłam do pracy, potem z Magdą  podjechałyśmy na pyszny obiadek do KFC, gdzie spotkaliśmy się z Olką i jej koleżankami, oraz z Jaśkiem.
O.K. wiem, fast food jest niezdrowy, ale raz na jakiś czas można sobie  pozwolić na chwilę jedzeniowej rozpusty. Po drodze na straganie, który nigdy tam dotąd  nie stał kupiłam sobie dwa kolorowe lniane prześcieradła. Po drodze wstąpiłam jeszcze do spożywczaka, gdzie nabyłam dwa kartony pomidorowego soku, postanowiłam  w ten sposób dostarczyć odpowiednią porcję potasu, Niestety sok pomidorowy wcale, a wcale mi nie smakował, pomimo, że był dobrej marki – Tymbark.
Od jakiegoś czasu nie przepadam za pomidorami ( za  surowymi ogórkami  zresztą też) i musiałam się naprawdę bardzo namęczyć, by ten pomidorowy karton opróżnić. Ale czego nie robi się dla zdrowotności – krzywiłam się i piłam ten sok i znów się krzywiłam i piłam…..
Na weekend zakupiłam sobie  pomidory koktajlowe, ale czy te też mają odpowiednia ilość potasu????
Dobry humor nie opuszczał mnie aż do późnego wieczoru ( chociaż w tej chwili program TV jest beznadziejny, praktycznie nie ma czego oglądać).
Ale im bardziej zbliżała się noc, tym bardziej zaczynałam odczuwać wielki niepokój. Bo każdy ból odczuwany w nocy jest stokrotnie większy i bardziej dokuczliwy, niż podobny za dnia.
Zastanawiałam się, kiedy najlepiej jest położyć się spać, czy wcześniej i potem po przebudzeniu się w środku nocy już uznać, że noc  się właśnie skończyła  (tylko okna ktoś na czarno pomalował), czy pomęczyć się siedząc na przykład  przy komputerze do tej 3- 4 rano,  by potem zapaść w nieprzytomny, acz krótkotrwały sen. Bo to nocą właśnie na ogół  przychodzi pora na ból, obojętnie czy barku, czy jak owej nocy skurczonych mięśni nóg, ból, który jest straszny i nijak go się pozbyć nie można. A tak się cieszyłam, że bark mi już nie dokucza….. a tak się cieszyłam, że już skurcze nóg moich się inie imają, tak się cieszyłam……..
I tak mi już pewnie pozostanie aż do śmierci. Takie przewlekłe choroby są niestety dokuczliwe i chciałaby dusza jeszcze do raju, ale ból ją ogranicza.
Na pocieszenie mogę ewentualnie zaśpiewać sobie jeszcze : „umarł Maciek umarł już leży na desce, gdyby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze, bo w Macieju taka dusza, że jak grają to się rusza, oj dana, oj dana. Ale lepiej, żeby w nocy nikt mi nie grał, zdecydowanie wolę spać, niż skakać.!

No, ale na szczęście noc  przeszła całkiem spokojnie. Co prawda raz się przebudziłam, ale nie z powodu jakiegoś tam bólu, tylko coś za oknem trzasnęło, ale za chwilkę spałam już nadal smacznie i chyba miałam całkiem spokojne sny 🙂
Widać poziom potasu i magnezu został odpowiednio uzupełniony 🙂

Tak więc wyspana i radosna dzisiaj sobie wstałam i do pracy z uśmiechem się zaraz udaję –  dzisiaj już piątek, niesamowite, znów się weekend zaczyna !!!
Co prawda za oknem znów tropiki mają być, ale pomału się już przyzwyczajamy chyba, a gdy się już całkiem przyzwyczaimy do tych upałów …. nadejdzie zima 🙂

Ciekawego piątku:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s