już nie ma dzikich plaż, na których zbierałam muszelki……

 

Smutno mi tak jakoś. Dzisiaj w TVN – 24 pokazywali widoczki z którejś polskiej plaży, jaka ona smutna, ciemna, bezludna . Pasek mokry, fale wzburzone z białymi grzywami, a nad nimi nisko szybują mewy, które poszukują wyżywienia…….. Już widać, już czuć, wakacje już odeszły.
Co prawda nie byłam ciałem na polskich plażach w tym roku, ale z wielką przyjemnością podglądałam ją sobie w internecie,  to była taka moja namiastka wakacji nad morzem.   Teraz  chyba tylko południowe plaże mogą być nieco zaludnione ( tam dzieci też chyba we wrześniu szkołę rozpoczynają?), dzisiaj podawali, że we Włoszech temperatura osiąga 30 stopni Celsjusza.
A nie mówiłam, że kiedyś będę za tym ciepełkiem tęskniła? Chociaż na razie nie ma co narzekać, pozostawiam to na czas, gdy temperatury będą zdecydowanie niskie ( lub nawet ujemne). Ale dla pokrzepienia serc podaję wiadomość z TVN 24 : jeszcze lato ma powrócić : z błękitem na niebie, ze słoneczkiem i temperaturami 27-28 stopni.
Ale cóż, plaże nadal pozostaną puste……aż do lipca przyszłego roku. Tylko czy następne lato też będzie takie gorące?

Dzisiaj ostatni dzień ” nauki”, od jutra działam już całkiem sama, trochę się boję, ale nie można się poddawać.
Trochę tęsknię za Żabińcem, mam nadzieję, że uda mi się tam jednak wrócić, kiedyś przecież ten aparat musi być naprawiony.
Nie piszę to  dlatego, że tu gdzie jestem jest mi źle, ale wciąż tak trochę obco, tam byłam  „u siebie”, wiedziałam, co od kogo mogę oczekiwać, tutaj ciągle spotykają mnie „nowości”, co nie za dobrze psychicznie odbieram, widać na starość człowiek bardziej wrażliwy się robi.

Sprawa okna wciąż jeszcze nie załatwiona, niestety wczoraj fachowcy ( jak to bywa z fachowcami) nawalili i nie przyszli, dzisiaj podobno na pewno u mnie zagoszczą.
Przez wczorajszy wiatr wczoraj drżałam, czy ta dalsza część szyby nie wyleci, na szczęście jest mocno osadzona. Nie cierpię wiatrów, wtedy te kable od czyjejś anteny, puszczone koło mego okna okropnie walą w mój parapet, wtedy wydaje mi się, że jakaż groza za moimi oknami się cza ( zwłaszcza w nocy to odczucie się u mnie nasila). Nie wiem, co z tymi kablami mam zrobić, bo jednak bardzo mnie ten głuchy odgłos denerwuje. nawet nie wiem dokładnie, czyja to antena mi wadzi, gdzie szukać  ” winnego”

Czekam też na wyrok Katarzyny W. Wydaje mi się, że jednak nie dostanie wyroku dożywocia ( chociaż powinna, aby znów nie powiedziała jak kiedyś, gdy udało jej się oszukać sąd, który ją w międzyczasie zwolnił z chwilowej odsiadki, ale ich  wyh…łam), ale też i nie uzna ją na pewno niewinną.
Poczekamy, zobaczymy. Żal mi tego małego dzieciątka, który przez swoją matkę zasiliło grono Aniołków  – a może jej tam lepiej?

Miłego wtorku życzę.