a to środa własnie

 

Mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj zdążę z uśmiechem do Poznania, wszak znów dzisiaj mamy ulubioną środę. Hallo, Ulka, zamówiłam Ci przepiękną i słoneczną pogodę na Twój nadmorski wyjazd , na pewno pogodą się nacieszysz, bo może nie da się plackiem leżeć na piasku, ale z kolei co to za przyjemność, ale spacerować wiem, że lubisz, a takie spacery morskim brzegiem są wspaniałe ( i zdrowe, sam jod łykasz), no i ten szum fal, łagodzący duszę i ten krzyk dzikich mew….
Powinnam napisać, że Ci zazdroszczę ( no może troszkę jednak tak), ale nie, chcę by ten wyjazd całkowicie Ci się udał i tak pod względem pogodowym jak
i miłym towarzystwem ( bo wiem, że jedziesz z koleżanką). I daję Ci rozkaż: tam nie wolno Ci się martwić tym, co pozostawiłaś za sobą w Poznaniu, masz się cieszyć chwilą i nabierać sił na nowy następny sezon. Rodzinka na pewno będzie się miała świetnie bez Ciebie, a że trochę się za Tobą stęsknią ( zwłaszcza wnuki) ?? …. to  im wszystkim ( i Tobie też) na dobre tylko  wyjdzie.
Przyznaję, że też nieco będę za Tobą tęskniła, zwłaszcza w środy, ale wiem, że po powrocie do domu i tak uzupełnisz wszystkie braki w czytaniu.
I poproszę Cię tylko o jedną malutką muszelkę, w której zaklęta będzie ta misterna siła morza, jego szum, jego zapach…
Ale się romantycznie zrobiło  …………. :-).

Niestety, jeżeli chodzi o Scoobiego, piesek nie powrócił i na pewno już nie powróci, robiliśmy co tylko można w takiej sytuacji zrobić, jak kiedyś cichutko przyszedł do tego domu, teraz cichutko od niego odszedł i nie znane nam są jego losy 😦

Smutne też  do mnie wczoraj doszły wieści z ulubionego Żabińca, kolejny już fachowiec  definitywnie orzekł , że tego aparatu rtg nie da się naprawić, już nie ma części zamiennych do tego typu aparatu, a z nowymi niestety aparat współdziałać nie będzie. Jednym słowem : szmelc. Pamiętacie, ile razy na niego narzekałam, ile się nad nim napłakałam i nazłościłam, podejrzewałam, że tam jakiś zły duszek w nim siedzi. Ale po pewnym czasie z duszkiem doszliśmy do porozumienia i nawet całkiem dobrze nam się współpracowało, niestety do czasu. Dzisiaj już nawet woda święcona nie jest w stanie go wskrzesić.
Nie wiem, jaki będzie los nie tylko aparatu, ale i mój w firmie ( troszkę się o to obawiam), bo na razie pracuję w rodzimej placówce, ale jak już wszyscy starzy  (stażem) pracownicy powrócą do  swojej pracy, będę tam piątym kołem u wozu. I co wtedy? Jedyną szansą jest to, że Dyrekcja zdecyduje się na zakup nowego aparatu na Żabiniec i tam wtedy sobie powrócę, albo……… no będzie bardzo ciężko. Wolę nawet  o tym nie myśleć.

Skończył się proces Katarzyny w. w sprawie zabójstwa małej córeczki Madzi, – dostała słuszny wyrok 25 lat więzienia ( podejrzewałam, że dożywocia raczej nie dostanie), ale jeszcze będzie apelacja, zarówno prokuratury, jak i obrońcy. Czy wyrok się zmieni? i w którą stronę?
Za to na wokandę wchodzi sprawa rodziców – zabójców małego Szymonka z Cieszyna, sprawców tego ohydnego mordu szukano ponad 2 lata.
Mam nadzieję, że tym razem Wysoki Sąd nie zawaha się orzeczenia kary śmierci, przynajmniej dla ojca dziecka, który tak mocno go uderzył, że dzieciątku pękło jelito.
Boże, do czego ten świat zmierza?

A ja dzisiaj przed godziną dziesiątą muszę już być w pracy ( najlepiej o 9.30), aby wszystko sobie przygotować do samodzielnej już pracy.
Koniec nauki, trzeba samemu dawać już sobie radę. Trochę nerwowo przez to spałam, nie wiem, czemu taka nagle się zrobiłam wrażliwa, jednak poranna kawa wyraźnie postawiła mnie na nogi, Nimesil zresztą też 🙂
No to  już pomału zaczynam się przygotowywać do swoich zajęć. Życzę przyjemnego dnia.