na całe szczęście dzisiaj już piątek

 

 

Czyli można już się wolnymi chwilami pomału cieszyć, jako, że idę na rano, więc wczesnym popołudniem będę free.
Czyżby znów lenistwo mnie ogarnęło?

Przyznaję troszkę tak, ale jak to dobrze jest poleniuchować po dobrze  i solidnie przepracowanym tygodniu pracy?
Szczególnie, że piękną letnią pogodę na weekend zapowiadają, mam nadzieję, że tym razem przepowiednia im się uda.
Rano jest wielki chłód, co prawda nie wiele na ten temat wiem, bo raczej nie wychodzę nigdzie specjalnie na dwór skoro świt, po co, skoro do pracy mam tylko….schody, w dodatku w dół, więc się nie męczę no i nie marznę.
To nawet dobrze, że będzie słonko w niedzielę, bo zaplanowaną mamy z Magdą wizytę na Cmentarzu Rakowickim u moich Rodziców.
Przyznaję, bardzo dawno tam nie byłam, mam troszkę kłopoty z dojazdem na Cmentarz, to po pierwsze, a po drugie, gdy tylko sobie wspomnę, że tam właśnie, w tym grobowcu będę kiedyś leżała, ciarki po plecach mi przelatują. Kiedyś mniej mi to przeszkadzało, a teraz, im bliżej tej  smutnej chwili, tym większa groza mnie nachodzi. Zresztą ostatnio dosyć często śni mi się ten właśnie cmentarz, nie wiem tylko, czy Rodzice mnie przywołują, bym wreszcie Ich tam odwiedziła, czy jest to sygnał, abym pomału do ostatecznej przeprowadzki się szykowała. W każdym razie nie są to sny przyjemne. I co ciekawe, najczęściej śni mi się moja Mama, która dotąd raczej rzadko do mnie w snach przychodziła, a jeżeli już mi się śniła, zawsze zapowiadała mi jakaś miłą niespodziankę.
Teraz niestety tak nie jest, sny z moją Mamą są raczej ciężkie i bardzo je potem przeżywam.
Ale mam nadzieję, że Mama tylko mnie wzywa, abym odwiedziła Jej grób, bo dotąd tylko Tata w snach ostrzegał mnie, gdy miało się zdarzyć coś przykrego.
Niech mi mówi każdy co chce, ale ja wiem, że istnieje jednak ten „drugi” świat i wiem, że nasi Najbliżsi z nami się kontaktują.
Ale znalazłam sobie temat na piątkowy dzionek, ale cóż i o tym też trzeba pamiętać.

Parę dni temu Basia SZ. pytała mnie, skąd biorę pomysły do mojego blogu. One tak same przychodzą do głowy i rozwijają się w trakcie pisania, czasami związane są z  tym co mnie otacza, lub osobiście mnie dotyczy, może i też fantazja nieraz mnie ponosi……. ale bywa, że akurat nic specjalnego do głowy mi nie przychodzi, wtedy wklejam tylko kwiatka i czekam, aż następnego dnia znów wena mnie poniesie.

Zaraz będę zbierała się na poranną zmianę, a potem muszę wybrać się do apteki po lekarstwa – Wika wczoraj przyniosła mi receptę ( dziękuję), więc znów będę musiała upłynnić swój „nadmiar finansowy”. Oh te lekarstwa, a dopiero co ( wydawało się) wykupiłam ich cały worek, już zdążyłam się ich wyzbyć, a przecież recepta zawiera dwumiesięczny zapas.
Oh te pieniądze, tak szybko ode mnie  uciekają, na szczęście powinnam dzisiaj, a może w poniedziałek ich zapas uzupełnić., zasilić domową kasę zapracowanymi pieniążkami.

Życzę udanego weekendu i wspaniałego piątku