a czemu już z powrotem w Krakowie?

 

Bardzo dobrze było mi w Modlnicy, ale….
Po pierwsze zostałam ” porwana” bez poprzedniego, odpowiedniego  przygotowania się , więc nie miałam przy  sobie lekarstw, a bez tych pastylek cukrzycowych licho z moim cukrem, musiałabym tylko wodę mineralną pić i tak by to nie wystarczyło.
Po drugie tak okropnie zmarzłam, byłam źle ubrana , nic nie zapowiadało takiego pogorszenia pogody i wręcz arktycznego powietrza, czyli bździło jak w Kielcach.  Takie jest powiedzenie, ja osobiście przeciwko Kielcom nic nie mam, ale fakt, tak okropnie zmarzłam ( zwłaszcza wtedy, gdy na tarasie z Magdą ustalałyśmy gdzie jakie drzewko zasadzić), że już oczami mojej bujnej wyobraźni widziałam siebie w malignie leżącej w jakimś szpitalu, omalże na grobowej desce.
Tak źle nie było, bo po wczorajszym, późnopopołudniowym powrocie do Krakowa wzięłam gorący bardzo prysznic i nieco się  rozgrzałam, szkoda tylko, że nie miałam też  żadnej butelczyny rozgrzewającej przy sobie.
Ale dzisiaj już jest ok, nawet okno mam lekko uchylone, ale jednak co tu mówić, chów w warunkach cieplarnianych ma olbrzymi wpływ na  ogólne samopoczucie, to znaczy, kto się na kaloryferach wychowuje, temu wszędzie już jest zimno w taką niepewną, jak ostatnio porach.
Ale to wcale nie oznacza, że myślami nie jestem w Modlnicy przy „moich” roślinkach i nie widzę, jak wiatr miota tymi biednymi młodymi i jeszcze nieporadnymi roślinkami.
A propos, na zdjęciu jest jedno z zasadzonych drzewek – śliwka ozdobna, tzn chyba owoców mieć ona nie będzie, ale za to rosła będzie wysoko i szeroko i działkę pięknie  ozdabiać będzie.
No niech no tylko te zapowiadane przymrozki z daleka nas omijały, bo w lecie, gdy na pewno znów spędzę kilka przyjemnych dni (???!!!) będę miała na co oko położyć.
To znaczy jeszcze z Magdą ostatniego słowa co do nowych roślinek nie powiedziałyśmy, jeszcze coś na pewno się pokaże ( mamy w zamyśle piękne begonie – dragon), ale jednak lepiej poczekać, jak zrobi się chociaż troszkę cieplej.
Już muszę przestać pisać o tym ogrodzie, bo może Magda być nieco zazdrosna, że się do własności części  jej ogrodu przyznaję, ale skoro nie mam takiej możliwości własnego ogródka posiadać, mogę chociaż teoretycznie posiadać maleńką jego cząsteczkę, chociaż na odległość.
To sprawia mi taką radość…….
No to idę dalej pomarzyć o pięknym ogrodzie, a wszystkim miłej niedzieli życzę, słonko i ciepełko kiedyś przecież musi wreszcie powrócić…….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s