Drugi Dzień Świąt

 

Niby jeszcze święta trwają, jeszcze wszyscy jesteśmy razem, stoły zastawione suto, deszcz i słońce na zmianę i jest czas na różnorakie rozmowy.
Jest  to najmłodsze pokolenie, które rośnie na naszych oczach, ten zachwyt nimi i nagle nadchodzi chwila zaduma: co będzie jutro ?
A może ja właśnie szczególnie tego jutrzejszego dnia się boję, gdy kartka w kalendarzu przyniesie mi nowy dla mnie wiek?
Tak jest każdego roku, szczególnie od kilku lat, gdy zastanawiam się, które rozwiązanie będzie dla mnie lepsze, tu, na tej ziemi, czy tam, gdzie gdzie jest ta wielka nieznajoma mi  przyszłość – wieczność, a gdzie podobno na mnie czekają?
Wiem, niektórych ten mój dzisiejszy wpis zdenerwuje, ale…….. czasami coraz bardziej czuję tę zmianę, może szczególnie  właśnie po takich rodzinnych spotkaniach, rozmowach, a czasami i milczeniach, bo niestety nic już nie jest takie same.
Niby te same Święta Wielkanocne, niby ta sama radość, a jednak jest inaczej…….
Ale nic, cieszmy się, weselmy się, święta wciąż przecież trwają, a jutro nas wszystkich dopadnie szara, zabiegana  rzeczywistość, chociaż to jutro właśnie dla mnie będzie szczególną datą. Doskonale jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma  już odwrotu , tak być musi.
A nuż uda mi się zaczarować tę liczbę 65, która nade mną od jutra będzie wisieć?

Miałam prośbę w komentarzach o przepis na sałatkę śledziową.
Niestety trudno będzie podać  dokładną ilość zużytych specjałów użytych do tej sałatki, albowiem robiłam ją tak trochę „na oko” ale w przybliżeniu użyłam:

ok.0.5 kg śledzi matiasów w oleju np Lisnera (sprawdzić czy nie za słone, ewentualnie wymoczyć)
mały słoik grzybków marynowanych
3/4 słoika marynowanej papryki
mały słoik czarnych oliwek
duża czerwona cebula
2 łyżeczki  musztardy
2-3 łyżki majonezu
2-3 łyżki gęstej śmietany ewentualnie gęstego jogurtu np greckiego
pieprz i ewentualnie sól do smaku.

Śledzie, paprykę, oliwki, cebulę i grzybki pokroić w małą kostkę, wymieszać z majonezem, musztardą i śmietaną ( jogurtem), dosmaczyć pieprzem i solą,
włożyć do lodówki na 2-3 godziny, aż sałatka się „przegryzie”
SMACZNEGO

Dzisiaj wstał słoneczny dyngusowy poranek, mimo zapowiadanego deszczu. Za to wczoraj była wielka ulewa z burzą, mimo zapowiadanej pogody, wszystko na opak, jak to w kwietniu bywa.
Właśnie dzisiaj patrzcie na prawo i na lewo, bo zostanie oblani, wszak zwyczaj Śmigusa Dyngusa to rzecz święta, trzeba być przynajmniej umiarkowanie oblanym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s