co Facebook może zdziałać?

moje zdjęcie z młodości

 

Szperałam wczoraj pośród znajomych i nieznajomych we Facebooku i odnalazłam jednego z moich chrzestnych synów, o którym słuch zaginął wiele, wiele lat temu.
Po prostu urwał mi się kontakt nie tylko z samym Dominikiem, ale także z rodzicami, które każde poszło w innym kierunku – takie jest życie.
Jakże miło było mi, gdy Dominik odezwał się i przyjął mój kontakt, teraz to już jest  42 letnim mężczyzną, Boże jak ten czas leci, kiedyś trzymałam go przecież na rękach……..
A w dodatku okazało się, że mamy całkiem niespodziewanie dla mnie wspólnego znajomego, mianowicie jego kolegą z lat mło0dzieżowych jest…. Jacek, mąż mojej siostrzenicy Magdy. Pewnie, gdybym jeszcze mocniej pogrzebała, też bym znalazła trochę wspólnych znajomych, wszak obydwoje pochodzimy z Krakowa, a Kraków to przecież  mały grajdołek.
Teraz cieszę się, bo zawsze mówiłam, że wiem o losach dwóch moich chrześniaków Marcina- syna mojej siostry i Xawra- syna Moniki, a teraz jeszcze odnalazł się jeszcze ten jeden, zagubiony. Pewnie to nie wiele dla niego znaczy, bo ma swoje własne życie, dla mnie tak, bo zawsze byłam sentymentalna i zawsze lubię mieć wszystko według mojego serca poukładane do końca.
A życie idzie na przód swoim własnym wyrysowanym szlakiem, ale przyjemnie jest czasami zatrzymać  się, zadumać nad tym, co było przyjemne.
Bo kto z przyjemnością nie wspomina swoich młodzieńczych lat, które może nie zawsze były całkiem beztroskie, ale jakże inne miały wtedy problemy, od tych dzisiejszych.

Dzisiaj duchowo przygotowujemy się już do jutrzejszej kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII , na każdej stacji pokazują migawki z zaludniającego się Watykanu, pewnie wiele osób dzisiejsza noc spędzi już na placu św Piotra, by jutro już mieć zajęte jedno z najlepszych możliwych miejsc na jutrzejszej uroczystości.
Ja tez będę miała jedno z najwygodniejszych miejsc, mianowicie mój fotel przed telewizorem, z tego miejsca na pewno będę widziała o wiele lepiej niż niektórzy jutrzejsi uczestnicy mszy św. Pewnie, że to nie to samo, oni będą tam i ciałem i duszą, ja tylko duszą, ale przecież jest to tak samo ważne.
Gdybym była młodsza i sprawniejsza może i bym pojechała do Rzymu, teraz pozostanie tylko brać czynny udział w mszy św kanonizacyjnej tylko w warunkach domowych.
Ale  za to nie będę musiała się denerwować np, że pada deszczyk, a niestety na to i u nas w Polsce i w Rzymie się zanosi

Spokojnej soboty.