hmm, wtorek

 

No to okazało się, że wcale, ale to wcale nie znam się na kaczeńcach. A szkoda, to takie ładne kwiatki…. takie pełne słońca, takie uśmiechnięte…..

Afera podsłuchowa trwa nadal, „rewelacje” dziennikarskie są nam serwowane porcjami jak lekarstwo. Bardzo gorzkie lekarstwo, bo pokazuje, że łatwo jest wywalić cały świat polityczny do góry nogami całkiem bezkarnie. Ale taki mamy klimat, jak mówiła pewna pani minister. Wszystkie chwyty dozwolone.
Miało nie być o polityce i nie będzie. Zdążyłam wyrobić w sobie pewien dystans do tej sprawy, aby mniej nerwowo sprawę doglądać z oddali.
Bo po co mi moje nerwy, które i tak nic nie zmienią? Najwyżej co mogę tylko postawić krzyżyk przy osobie, która przy wyborach uznam godną mnie reprezentowania. I to by było wszystko, co mogę zrobić. Chociaż gdy przeczyta się słowa niejakiego ewentualnego potencjalnego ministra czegoś tam, Adama Hofmana :”Trup Tuska płynie już Wisłą. Wystarczy stać przy brzegu i czekać”, trudno nie wydać opinii, że lumpenproletariat nie jest charakterystyczny tylko dla PO, ale również i dla Pisu. Zostawiam to każdemu z Was do własnej interpretacji, żebym nie była podejrzana o to, że jestem pro – Peowska  

Za to na pewno mogę się cieszyć latem, które akurat  nam króluje, chociaż nie mam perspektyw na jakiś fajny wyjazd, przynajmniej na razie.
A nawet gdyby tak było, musiałabym zaplanować jakąś nie bardzo odległą miejscowość ( ze względu na dojazd) i to koniecznie taką, którą mogłabym wykorzystać dla mojego zdrowia, czyli z zabiegami. Myślałam nawet o tygodniowym wyjeździe do Mszany, tam, gdzie już kiedyś byłam, ale jednak uważam, że
dla mojej psychiki taki wyjazd nie byłby korzystny, co prawda zabiegi były tam wspaniałe, ale zbyt dużo czasu poświęcałam sama sobie, miałam mały kontakt towarzyski, co przy mojej psychicznej skorupie nie było by dla mnie dobre, powinnam więcej obracać się wśród ludzi, żebym tak dokładnie do końca nie zdziczała. Busko Zdrój, które kiedyś bardzo lubiłam też odpada, zbyt dużo bolesnych wspomnień by  mi się z tym pobytem kojarzyło, przecież ostatni raz  byłam tam z moją siostrą Anią, wszystkie spacery ( nawet gdybym mieszkała gdzie indziej niż z nią wtedy) przypominały by mi ją i na pewno nie jedną łzą byłyby oblane.
Mogłabym jeszcze pomyśleć na przykład o tygodniowym pobycie np w Krynicy, ale……. nie, raczej sobie w tym roku odpuszczę z tych i innych powodów, może uda mi się odłożyć nieco kasy na przyszłoroczny wypoczynek.

Miałam trochę kłopotów z moim stacjonarnym komputerem, więc porozumiałam się z moim niezawodnym panem Józiem, niestety nie miał wystarczająco czasu na to, aby do mnie przyjść do domu, ale od czego jest tzw pomoc z oddali, za pomocą Team View er  połączył się z moim komputerem i usterkę na szczęście udało mu się naprawić, teraz mój Windows działa już bez zarzutu. Jak to dobrze, że mamy już tak daleko posuniętą technikę. Teraz jeszcze raz będę się musiała z nim porozumieć, bo również i jakiś błąd istnieje na moim laptopie, ale to już może w przyszłym tygodniu, tym bardziej, że laptop używam tylko od czasu do czasu.

Życzę miłego wtorku, szkoda, że znów dzisiaj nie będzie mojego ulubionego ” M jak miłość”, jeszcze długo nie będzie, na razie raniutko udaje mi się obejrzeć te całkiem stare odcinki tego serialu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s