dog – sitter

 

Od wczorajszego wieczoru jestem dog sitter. To znaczy pozostawili mi   Pepę, która  postanowiła mi obrzydzić życie za karę, że jej państwo sobie gdzieś tam bez niej  pojechało.
Wczorajszy nocny spacer to był dla mnie istny koszmar. Sunia nie pozwoliła się ubrać w te szelki, co jedną ubrałam i zabrałam się za drugą, już ta pierwsza była ściągnięta. Oczywiście to wszystko odbywało się przy groźnych pomrukach Pepy, nie przestraszyłam się, wreszcie udało mi się jakoś ją ujarzmić i wyszłyśmy na pobliskie plantki. Tam suka  przy pierwszej napotkanej kępce trawy grzecznie zrobiła siusiu i ……odwrót, idziemy do domu, zdecydowała. Na nic było  przeciąganie jej po całych plantkach, sunia zaparła się wszystkimi czterema łapami i ciągła w stronę domu. Wydawało mi się, że na końcu smyczy siedzi jakiś uparty osiołek, który postanowił postawić na swoim. Za to po przyjściu do domu, przy zdejmowaniu szelek raz jeszcze pokazała mi, co o mnie myśli, bo chapnęła mi ząbkami  prosto przed moją ręką, dobrze, że zdążyłam z nią uciec. A więc wojna, pomyślałam i ostentacyjnie, nie dzieląc się z nią kolacją ( dostała wcześniej jeść od właścicieli, więc głodna nie była) zjadłam przed nią kanapkę ze szynką, oczywiście nie dzieląc się ową kanapką z Pepą.
Sunia zrozumiała mój afront i poszła do swojego koszyczka obrażona spać, a chrapała tak głośno, że pewnie by i umarłego obudziła.
Rano obudziła mnie już o 6.30, mimo, że gdy śpi w pokoju Tomka, albo Zoji nie wstaje wcześniej, niż oni oczu nie otworzą i jej pokażą, że się już obudzili.
Kręciła się, mruczała, drapała, w końcu poszła gdzieś w głąb mieszkania, cóż, trzeba było wstawać i zbierać pozostałości po Pepie.
Ubrałam się i przed ósmą rano poszłyśmy na plantki. I znów były cyrki przy ubieraniu szelek, ale jakoś w końcu mi się udało, cóż z tego, jak spacer zakończył się znów na początku skwerku, zrobiła co miała zrobić i wracamy do domu. Po powrocie postanowiłam poważnie z nią porozmawiać, to znaczy zawarłyśmy rozejm, ona nie będzie dokuczać mi, a ja nie będę nachalna z dłuższymi spacerkami, rozejm został przypieczętowany jakimś smakołykiem.
Chyba jednak coś sunia z tego mojego rozejmowego przemówienia pojęła, bo na popołudniowym spacerze doszła ze mną aż do drugiej ławki na skwerze, po drodze załatwiając swoje potrzeby. Ale o dalszym spacerku mowy nie było.
Dobre i to, sunia nie może się na mnie mścić za to, że musiała tylko ze mną pozostać w domu, że jej państwo tak długo nie wraca. Teraz przesypia swoje małe psie smutki, a ja do wieczora mam spokój,  no muszę tylko koło 16 dać jej zjeść coś na obiad.
Ale zarzekam się, jak Pepę bardzo lubię, już nigdy więcej z nią nie zostanę. Ona ma swój psi charakterek, który wykorzystuje do swoich psich manipulacji, ale to nie znaczy, że ja muszę to znosić. O nie, więcej na takie ich wyjazdy bez psa się nie zgadzam.
Na szczęście pojechali na krótko, jakoś do jutrzejszego wieczorka z nią wytrzymam, to znaczy jeszcze przede mną tylko trzy nerwowe pseudo spacerki i koniec mordęgi i mojej i jej, na szczęście. A moźe to ja nie umiem psa na spacer wyprowadzać?,  upartego psa, bo gdy kiedyś Maciek pozostawił mi na trzy dni sznaucerka, jakoś takich kłopotów z nim nie miałam, ale fakt, ich Putek nie jest taki rozwydrzony jak Pepa, więcej się słucha i jest bardziej przymilny niż nasza sunia, która wtedy tylko mnie zauważa i mnie „kocha”, gdy coś dobrego jem i czeka, by się z nią podzielić. W jej psiej hierarchii jestem gdzieś na szarym końcu, niestety.

Za oknem piękny, słoneczny, ale już widać, że jesienny dzień. Słońce przygrzewa, ale temperatura jest całkiem znośna, nie przypieka,  a i wiatr nie chłodzi.
A pomyśleć, że mogłabym być teraz w Modlnicy………. cóż obowiązki….
Miłego sobotniego popołudnia życzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s