Słoneczka życzę!!!!!!

 

Słoneczka dzisiaj wszystkim życzę. Takie jest właśnie za moim oknem i pomimo, że jeszcze jest całkiem chłodno, ale zapowiada się piękny jesienny, o przepraszam podobno wciąż letni, dzionek.

Wczoraj zaczęła się polityczna potyczka. Premier Tusk ratując swój i rządu image naobiecywał ile się da, jasne, że to wszystko pod publiczkę, ale czy on ma już coś więcej do stracenia?
Owszem ma, poparcie jego rządu wciąż  w porównaniu z opozycyjnym PIS-em jest za niskie, wciąż brakuje mu sporo punktów i nie wiem, a raczej wątpię, by udało mu się to odrobić, zwłaszcza, że zintegrowana prawica siedzi mu dosłownie na karku i kontestuje każdy jego krok. Może to i będzie tym razem z pożytkiem dla niektórych Polaków, mam na myśli emerytów, rencistów i wieloletnie rodziny, dla których premier zaproponował wiele ulg. Co prawda ta karta dla rodzin wielodzietnych już została dokładnie obsmarowana przez opozycję, ale na przykład z tego co wiem, w Krakowie ona działa całkiem nieźle. Chociażby dzieci z rodzin wielodzietnych ( powyżej trójki dzieciaków) mają bezpłatne przejazdy tramwajami i  miejskimi autobusami, co już jest na pewno pewną ulga dla rodziców, zresztą i niektóre imprezy, a nawet niektóre placówki i sklepy też stosują ulgi dla takich właśnie dzieci. Niektórym oczywiście to ciągle za mało, nie bardzo wiem na czym  jeszcze taka pomoc miałaby polegać, w końcu jeżeli ktoś zdecydował się mieć więcej dzieci, nie może swoich zobowiązań wobec nich przenosić na inne osoby,
Może to nie ładnie, że tak piszę, ale dawniej właśnie rodziny wychowywały po 7 – 8 dzieci, matki nie pracowały, tylko siedziały w domu i dmuchały w rodzinne ognisko, a to na głowy ojców rodziny spadały obowiązki utrzymywania całej rodziny, państwo nigdy nie pomagało, no najwyżej były jakieś od czasu do czasu urządzane kwesty, na których ludzie dobrowolnie ofiarowali swoją pomoc I jakoś te dzieci się wychowywały, czasami w wielkiej, czasami mniejszej biedzie.
Teraz społeczeństwo jest nastawione na branie, pewnie to pozostałości po czasach socjalizmu, gdzie wszystkim wszystko za darmo się należało?
Owszem, państwo powinno pomagać tym naprawdę najbiedniejszym, chorym, którzy nie mają na tyle siły, aby ponosić trudy życia, ale wprowadzenie obowiązku pomagania wszystkim nie jest lekarstwem na życie, przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze znajdzie się spory procent rodzin, którym powodzi się na tyle, że mogą utrzymać rodzinę, wszak nie każde dziecko musi nosić nowe i modne ciuchy i na co dzień objadać się frykasami. Dziecko powinno się od zarania być przygotowanym na to, że manna nie spada sama z nieba, że na wszystko rodzice muszą zapracować i trzeba szanować pieniądze, które chcą tak lekko wydawać.
Inna sprawa, zarobki zdecydowanie powinny być większe na tyle, żeby rodzice mogli zaspakajać chociażby podstawowe wydatki na rodzinę, ale wszystkie rodziny powinny być  tak potraktowane, nie tylko te najbiedniejsze. Powinien być lepszy dostęp do pracy, zarówno dla młodych jak i już dla  starszych osób, dzisiaj kobieta po 40 stce  i mężczyzna po 50 – tce są właściwie poza nawiasem możliwości zatrudnienia i pozostawieni są sami sobie, bo mimo wielu dolegliwości chorobowych  nie ma możliwości przyznania im renty, a na zabezpieczenie emerytalne są jeszcze za młodzi.
Przy takiej polityce rodzinnej na pewno podniosłaby się liczba obywateli w Polsce, bo rodzice spokojni myśleliby o tym, że potrafią utrzymać  większą rodzinę bez naprawdę poniesionych nadmiernych kosztów wyrzeczeń. Powinny powstawać żłobki, przedszkola, szkoły z mądrze poprowadzonym programem i w nie państwo powinno włożyć większe koszty. Tak przynajmniej ja   widzę zdrożenie nowej polityki, przez mądre inwestowanie, a nie przez rozdawnictwo, z którego w sumie nic nie wyniknie.
A co do emerytów? Cóż sama do tej „klasy społecznej” należę, pracowałam przykładnie przez większość swojego życia i wpłacałam składki co miesiąc i nie widzę powodu, dlaczego teraz miałabym żyć poniżej przeciętnej. To 36 zł, które dostanę jako rekompensatę na pewno nie rozwiąże ani moich, ani żadnych innych emerytów problemów nie  rozwiąże. Fakt, mamy ulgi na  miejskie autobusy i tramwaje, ale przydałyby się jeszcze ulgi na lekarstwa, bo przecież wiadomo, że to emerycie najwięcej chorują i często stają przed problemem czy zapłacić za mieszkanie czy prąd, czy wykupić potrzebny lek.
Ale też prawdą jest to, że nadal należymy do niezbyt bogatych krajów i  trzeba bardzo umiejętnie  państwowym budżetem rozporządzać. Bo łatwo jest obiecywać, gorzej potem z tych obietnic się wywiązywać, gdy kołdra wydatków wciąż jest za krótka.
A może ja źle myślę? Nie ważne i tak mnie nie wybiorą i chwała Bogu.

Fajnego czwartku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s