same kłopoty

 

Wczoraj zaczęły się moje kłopoty ze spłuczką w łazience. Do tej pory jakoś udawało mi się ją odwiesić, niestety, teraz już chyba przyszła na nią kres i jest pewnie do wymiany. Do niedawna  miałam zaprzyjaźnionych hydraulików „na przeciwko”, działali tam odkąd pamiętam, jeszcze gdy byłam dzieckiem rodzice wołali ich do wszelakich napraw.
Było to korzystne, bo można było zapłacić im z pewnym odroczeniem czasowym i zawsze byli szybko, przeważnie w tym samym dniu, gdy zgłaszało się im awarię.
Niestety wyprowadzili się gdzieś daleko od nas i teraz jestem zdana na przypadkowe szukanie hydraulika. No i oczywiście trzeba mieć przygotowane z góry pieniążki aby zapłacić i za ten górno – płuk no i za usługę hydrauliczną, a tu akurat kieszeń już pusta…….
Ale może znajdą się jakieś dobre duszki które w problemie mi pomogą?. Inaczej będę musiała jeszcze poczekać kilka dni, a woda ucieka, zaraz penie ktoś z administracji to dojrzy i będę miała następne kłopoty.
Kurcze, dlaczego prawie każdy poniedziałek musi zaczynać się u mnie kłopotami?

Za oknem też niezbyt przyjemnie, jest ponuro i mgliście. Ta mgła pokazała się już wczoraj wieczorem, wyjrzałam sobie przez okno,. a tu mleko się rozlało nad miastem. Ale nie jest jeszcze tak zimno, niestety zbliżamy się niewielkimi krokami do mojej nielubionej zimy.
A przecież jesień potrafi być takla śliczna!!!!
Ale, ale, ten najbliższy weekend zapowiadają bardzo cieplutki i słoneczny, oby ta prognoza im się spełniła, bo inaczej będą mieli ze mną do czynienia.
Lubię ciepełko, nie gorąco, ale takie właśnie około 20 kilku  stopniowe ciepełko.
No to czekamy na ten piękny weekend, ale na razie póki co trzeba jeszcze na niego zapracować.
Miłego wtorku życzę