a więc po kolei

 

Dzisiaj jest poniedziałek 20 IV, a więc na dzisiaj miałam wyznaczony termin na kontrolną wizytę. W przychodni przyszpitalnej byłam już o 7.30, chwilkę poczekałam i bardzo miła pani doktor zaprosiła mnie do gabinetu lekarskiego, gdzie zbadała mój brzuch i wyjęła mi szwy. Okazało się, że wszystko jest w porządku, brzuszek się goi, więc nie potrzeba będzie już do nich więcej przychodzić, dopiero za rok dostanę zaproszenie na wizytę kontrolną
Może trochę mi było i smutno, bo przecież nie zobaczę dwóch ( już dwóch) swoich ulubionych lekarzy- chirurgów, ale co mi tam, dalsze leczenie ewentualnie rekonwalescencję będę przechodziła pod kontrolą lekarza pierwszego kontaktu. Pewnie pani dr. Maria bardzo się z tego ucieszy, przypominam, że ona raczej była pierwotnie przeciwna mojej decyzji, ale stało się, jak się stało.
Z drugiej strony dobrze, że będę mogła być daleko od szpitala, szybciej zapomnę to co było złe  (ewentualnie złe, bo jakoś jednak przetrwałam) i szybko do normalnego życia powrócę.
Jednak na razie wciąż nie mam nadmiaru sił, bo po wizycie w szpitalu podjechałam na moment do Magdy na Żabiniec, a potem pojechałyśmy do sklepu Leroy
merlin, gzie kupiłyśmy piękną białą różę na pniu, podobną do tej, jaka jest na moim zamieszczonym zdjęciu. Oczywiście nasza nie ma kwiatów jeszcze, ale nakazałam jej, by szybko i pięknie rosła, bo to jest moje podziękowanie dla Magdy za to wszystko, co dla mnie zrobiła i robi (nadal jestem pod jej czułą opieką w Modlnicy) – za serce, za troskę i za jej Miłość do mnie. Byłyśmy też w Lewiatanie po moje gerberki, przyznam, że wróciłam troszkę zmęczona, no tak, dopiero jutro mija tydzień od tej pamiętnej daty, mam prawo jeszcze się męczyć.
Ale gdy doktor spytał mi się, jak się czuję odparłam: gdybym miała skrzydła, pewnie bym fruwała. Tak rano się czułam, nieco potem oklapłam, ale idzie ku lepszemu.
A i najważniejsze, oczywiście, że musiałam się zważyć, od dnia operacji ważę dokładnie 4 kg mniej, ładnie, 6 dni i cztery kilo 🙂

Szkoda tylko, że ten wiatr jest ciągle taki lodowaty, nie można jednak posiedzieć sobie na tarasiku. Czy on kiedyś przestanie wiać?
Życże przyjemnej popołudniowej części poniedziałku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s