dzień ne podobny do dnia

 

 

I wcale nie przypuszczałam, ze znów w szpitalu wyląduję, tym razem dobrała się do mnie anemia i „rzuciła mnie na podłogę”
No oczywiście w przenośni, bo na szczęście nie zemdlałam, ale jestem słaba  Za to całkiem dobrze mi się śpi
Warunki nie sa taksie luksusowe jak w szpitalu poprzednim, to raczej siermiężny szpital z czasów socjalizmu, co prawda pokoje 4 osobowe, ale jedna łazienka i jedna ubikacja na całe pół piętra. Ale w holu automaty na kawę i jakieś tam słodycze są, a jakże Czasami widać nawet zagląda tutaj normalność, tylko, że ceny…. lepiej w tej machinie jednak nie kupować, bo za 4 zł za kawę to lekka przesada?
A co ze mną? Ano nic, we łbie mi się zatacza, czuję się, jakbym wypiła małe co nieco. Oczywiście kłuto mnie już kilkakrotnie, miałam już podłączoną kroplówkę i za niedługo będą mi przetaczali krew.
A potem będę już całkiem zdrowa i znów będę długie posty pisała.
Na razie idę dalej pochorować sobie troszkę, pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s