środowa królowa kwiatów

Królowa kwiatów – róża, dostojny i piękny kwiat. I właśnie za swoją urodę dostała to całkowicie zasłużone miano królowej.
Jest tak piękna i w wyglądzie i w swoich różnych kolorach i kształtach, aż  porywa nasze oko, a jej zapach wprost oszałamia.
Niestety w blogu nie można umieścić zapachu kwiatu, może tylko na razie, może kiedyś i do tego dojdzie, że prócz oka i nasze powonienie będzie kontente, kto wie…
Co ciekawe wszystkie róże różnią się od siebie, nigdy nie znajdziesz dwóch takich samych, z takim samem odcieniem, czy układem płatków i tu tkwi właśnie ich cała  tajemnica. Są zagadkowe, mają swój sekret, ukryty w ich wnętrzu.
Ale dzisiaj oczy Uli na pewno zwrócone będą ku tej niewielkiej wiązance przepięknych róż, dzisiaj postanowiłam ich zamieścić więcej, niż zwyczajową jedną, chciałam Ulę wielokrotnie dzisiaj ucieszyć. Pewno mi się to Uleczko udało, prawda?
A z tymi różami jak zwykle posyłam Ci Ulu same serdeczności i uśmiechy i moje serce, które gdzieś w środku pośród róż zostało ukryte, poszukaj dokładnie, na pewno go znajdziesz 

Ostatnie dni były bardzo smutne dla nas Ulu, ale mam nadzieję, że niejako testament Hnowy będzie spełniony i rzeczywiście w Krakowie się spotkamy, już na ten temat przeprowadzałam wstępne rozmowy. Nie będzie pośród nas  ciałem Halinki, ale na pewno Jej dusza będzie wraz z nami po Krakowskim Rynku maszerowała.
Zatem do miłego zobaczenia Ulu w Krakowie. Może nie w lipcu, bo będzie wtedy spore zamieszanie związane ze Światowym Dniem Młodzieży, ale myślę, że sierpień też byłby dobrym miesiącem na nasze spotkanie. Szczegóły jeszcze musimy dokładnie omówić, by dobrać taką datę, by pasowała ona nam wszystkim.

Wczoraj po pracy zrobiłam malutki „napad na bank”, niestety nie obeszło się bez kredytu, który musiałam zaciągnąć, by wszystkie dotychczasowe moje zobowiązania pospłacać i pozostawić sobie jeszcze niewielką rezerwę.
Co prawda miałam pewne obawy w związku z tym , ale niestety w chwili obecnej bardzo trudno jest żyć bez jakiegokolwiek kredytu. Pewnie, że trzeba go potem spłacić, ale przynajmniej pozostaje  niewielka kwota na bieżące wydatki.
Przy okazji dowiedziałam się, że faktyczna moja rewaloryzacja emerytury wynosi netto 43 grosze (słownie czterdzieści trzy grosze). Zastanawiałam się nawet głośno przy pani obsługującej moje konto, co z taka sumą mam zrobić, doszłam do wniosku, że chyba pójdę się upić z radości. Nawet powiedziałam pani, że gdybym dostała jeszcze następne czterdzieści trzy grosze, pewno zaprosiłabym z tej rozpusty i ją na kielicha, niestety, drugi raz już tych czterdziestu trzech groszy dać nie chcieli.
Taka jest emerycka rzeczywistość w IV RP bis. Dobrze w Polsce może być tylko tym obecnym przy korycie i…….. większości kleru, z Ojcem Rydzykiem na czele, który nie dość, że łupi rząd, każąc się opłacić za poparcie w ostatnich wyborach, dodatkowo łupi biednych i głupich emerytów, którzy posyłają mu jeszcze datki pieniężne.
Oczywiście nie wszystkich emerytów, tylko tych naiwnych moherowych babć i dziadków, który uważają, że za te parę groszy kupią sobie życie wieczne AMEN.
Na szczęście nie lubię nosić żadnych moherowych ciuchów, a tym bardziej  takichże beretów z antenką.
A na życie wieczne liczę za swoje  dobre uczynki tu na ziemi, a nie za wątpliwe przedpłaty, bowiem Bóg przekupny nie jest, w przeciwieństwie do wielu naszych biskupów i arcybiskupów, normalni kapłani ( z małymi wyjątkami) jeszcze są za mali, by pojąć te niezwykłe prawdy wiary i potem wprowadzać je w życie. Zresztą nie mają odpowiedniej siły przebicia, takie nabywa się dopiero z biskupimi święceniami.
 Zwyczajny kapłan to nie jest jeszcze odpowiedni ku temu  człowiek na stopie kościelnej hierarchii, na to trzeba sobie „zapracować”.

Mogę teraz śmiało wzorem Michnikowskiego zaśpiewać sobie „Wesołe jest życie staruszka, he, he” (staruszki też he, he)

Co prawda jak już niedawno pisałam pogoda jest dla bogaczy, dla nie bogaczy są prognozy złe, pisnę chociaz słówko o tym, co mamy aktualnie za oknem.
A jest dziwnie, są nawet dosyć spore chmury z prześwitami błękitu, przez które słoneczko usiłuje się do nas przedostać.  Pewnie znów będę o te promyczki słonka musiała prosić Ulę, bo na moim Iphonie pokazuje, że w Poznaniu jednak słonko przyświeca. Tylko zanim ono do Krakowa dojdzie… będzie już pewno jutro. Temperatura też nie jest jakaś szczególnie wysoka, poniżej 10 stopni, więc z całą rozwagą do zimowego sweterka sobie powróciłam, albowiem  nienawidzę marznąć. Taki już sobie jestem ciepło – luby człowieczek.
To tradycyjnie milutkiej środy życzę, nie tylko Uli, ale także i V.I.P.-owi i Wam wszystkim moi Kochani goście mojego blogu.
Jutro ma być podobno już nieco cieplej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s