to tylko poniedziałek

 

I o czym tu pisać w poniedziałkowy poranek?
Za mną już niestety jeden z najprzyjemniejszych weekendów tego oku, pełen kwiatów, życzeń, uśmiechów.
Na taki sam muszę poczekać jeszcze rok.
Pewno po drodze też będzie też  kilka przyjemnych weekendów, niebawem zbliża się ten dłuższy, majowy, tylko nie wiem, czy pogoda wtedy dopisze, bo coś prognozy są marniutkie raczej.
Najchętniej pojechałabym sobie gdzieś na te kilka dni na świeże powietrze, hm, „gdybym był bogaty”……… ma pewno odwiedziłabym sobie jakieś miłe SPA, wzięła kilka zabiegów, kilka kąpieli, spędziła miło czas, tylko ten Lotek wciąż dla mnie taki niełaskawy jakoś………
Właśnie uzmysłowiłam sobie, że ten długi weekend jest już ten następny, dłuższy o 3 – cio majowy poniedziałek.
Niestety prognozy pogodowe są nieciekawe, ma być jeszcze podobno bardziej chłodniejszy, niż ten ostatni.
A dzisiaj Renia rano mówiła mi, że wczoraj u nich padał deszcz ze śniegiem. Nawet się upewniałam, czy dobrze słyszę, czy na pewno to te białe malutkie płateczki fruwały sobie  wesoło w powietrzu. Niestety, to była prawda, czyli znów trzeba się ze swetrami przeprosić. Ale na szczęście ten kwiecień – plecień już przemija i rozpocznie się niebawem ten najpiękniejszy miesiąc roku maj, w którym według podania, bramy Raju na moment się otworzyły i ukazały nam to, co w przyszłości na nas czeka.
No, może nie na każdego, bo nie wszyscy na takie szczęście zasługują, ale dobrzy ludzie na pewno tam się dostaną i na własne oczy te cuda zobaczą.
Może i ja będę według Bożej oceny na takie szczęście zasługiwała? Ale wiem, muszę się jeszcze więcej starać, bo trochę trudów tego życia trzeba doznać, by potem odbierać wiekuistą nagrodę.

Magda mówiła mi, że już posadziła część nowych roślinek u siebie na działce, oj, obawiam się, czy ich trochę nie przemrozi, skoro temperatury nad ranem są tylko około 0 – 2 stopniowe, ale chyba najwyższa pora już coś zacząć o działce myśleć, żeby potem kawusia pita na tarasie lepiej smakowała.
Moje sprawy nadal zawieszone są w próżni, oczekuję na… no właśnie na co, skoro znów w Lotka nie wygrałam????
Jednak ciągle liczę na łaskawość niebios, na łaskawość losu. przecież kiedyś moja nie najlepsza passa musi się przemienić, prawda.
Oj, już tak nie narzekam, bo mogę tylko zapeszyć to, co mam, Najważniejsze, że mam zdrowe ręce, zdrowe (w miarę) nogi i serce, a i rozum mi dopisuje.
Czyli ciesz się człowieku z tego co masz, bo możesz mieć jeszcze mniej, albo już całkiem nic.
W tym tygodniu raz jeszcze wspominać będę Hnovę, w środę o 11-stej rano zapalę świeczkę, gdyż to będzie dzień Jej pogrzebu. Niestety do Warszawy nie pojadę, ale będę z nią myślami, sercem i modlitwą. Ona też jeszcze tyle chciała dla swoich Najbliższych zrobić, niestety zły los kosą nieodwołalnie  przeciął Jej pasmo życia.

Wypada mi więc dzisiaj życzyć, by miło przeminął nie tylko ten poniedziałkowy dzień, ale by i cały tydzień był radosny w oczekiwaniu na dłuższy odpoczynek.
Wszystkiego dobrego zatem na najniższe 5 dni, potem będę już życzyć tylko miłego weekendu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s