dzień dobry w niedzielę

 

A czy ja wiem, czy to dobry dzień?
Po wczorajszych manifestacjach, które trwały przez cały dzień, może dzisiaj będzie chwila wytchnienia, chociaż……….
Gdy sobie przypomnę ten bezczelny uśmieszek prezesika, gdy siedział rozparty w samochodzie po tym, gdy go szczęśliwie, pod ochroną policji, ewakuowano z Sejmu, tę radość na jego bezzębnej gębie, że udało mu się znów Polaków wyprowadzić w pole. i tym doprowadził co prawda jeszcze nie do rozlewu krwi, ale do wielkiej zawieruchy, krew w moich żyłach się burzy.
I nie tylko w moich, bo wiele osób właśnie na ten bezczelny jego gest też zareagowała. Wyglądał, jak debilne dziecko, które się cieszy, że zrobiło komuś na złość. To jest dowód na to, ze jednak nie jest to człowiek pełny rozumu, niestety, może kiedyś był, ale to, co teraz wyprawia? Nie chcę go tłumaczyć, być może, że przyczyną tego jest  trauma, jaką przeżył, najpierw śmierć swojego brata – bliźniaka, a wkrótce potem śmierć matki, która dla niego była niego prawdziwą tragedią, ale z drugiej strony, każdy z nas przeżył w życiu rozłąkę z najbliższą osobą i nikt z nas nie reagował aż tak bezrozumnie, nieracjonalnie, jak Jarosław. Żadne prywatne nieszczęścia nie mogą zatruwać życie innym wokoło, to jest ważna życiowa zasada. Każdy taki ból trzeba przeżyć w samotności, bo nikt nie odczuwa go właśnie tak, jak Ty. Nawet jeżeli ktoś Ci współczuje, jego odczucia nie są adekwatne do Twoich i najwyższa pora, by Jarosław to zrozumiał.
To, co on wyprawia każdego 10 tego dnia miesiąca jest zwyczajną hucpą, po prostu on wystawia na śmieszność nie tylko siebie i tych, którzy mu w tej hucpie  towarzyszą, ale równocześnie naraża na śmieszność dobre imię zmarłego brata, Lecha, przez te wszystkie uroczystości coraz mniej ludzi wierzy w wielkość tego, na którym ciąży podejrzenie wydania komendy lądowania samolotu pod Smoleńskiem, mimo  braku odpowiednich warunków.
A z drugiej strony, pod jaką ogromną presją musi żyć Jarosław, skoro cały cza musi się bać, że jednak prawda wypłynie kiedyś na jaw? Ale nie żal mi go ani troszkę, może kiedyś współczułam mu, bo wiem sama, co oznacza strata bardzo bliskiej osoby, sama przeżywałam ból po stracie mojej siostry, ale nie epatowałam swoją tragedią innych.
Można tylko dziwić się, że cała otoczka Jarosława tak wiernie, poddańczo mu służy, przecież trudno uwierzyć, że otacza się on samymi półgłówkami, a z tego, co opowiadają w mediach można byłoby takie wnioski wysnuć.
W każdym bądź razie wpadliśmy w niezłe polityczne bagno i łatwo się z tego nie będzie wytaraskać. Tym bardziej, że Jarosław skłania się ku coraz bardziej radykalnych posunięć, ostatnio użył przeciwko manifestującym  policję, na szczęście wszystko odbyło się pokojowo, ale sam fakt, że ich użył i skłania się jeszcze do wojskowej obrony świadczy, że jednak bardzo boi się tego, co może nastąpić, boi się swojego upadku.
Nie wiem, ile jeszcze błędów muszą Polacy popełnić, żeby nareszcie wyjść na prostą. Bo gdy wydaje się, że już, już jest wszystko dobrze, nagle objawia nam się jakiś „prorok”. któremu udaje zmącić niektóre umysły i znów Polska popada w tarapaty.
Taki los ciągnie się za nami od wieków, wielokrotnie traciliśmy wolność przez właśnie takich „nawiedzonych” przywódców i…widać, że nie wiele się uczymy, że nie potrafimy wyciągnąć odpowiednich wniosków. I tak ta historia za nami się ciągnie, niestety.
Tylko cynizm, który teraz zawładnął władzą przeraża i poraża.
Ale co ja tu będę wiele na ten temat pisała, wszyscy widzą, jak jest, chociaż….nadal są tacy, którzy chwalą sobie tę wspaniałą „dobrą zmianę”, nie bardzo wiem czemu, ale skoro ma ich to uszczęśliwiać……. niech sobie nadal marzą o wielkim dobrobycie, bo ten raczej nie nastąpi. Niedługo już 500 plus upadnie, bo kasa rządowa już jest pusta, a ile można kredytów zaciągnąć, by podołać swoim lekko danym obietnicom? Jedyne wyjście, to podnieść podatki, tylko to sprowadzi z kolei gniew tych, którzy będą do tego przymuszani. Bo dlaczego obowiązek rządowych obietnic ma spaść na ich głowy? Kto ciężko pracuje wie, że pieniądze nie łatwo się zarabia, trzeba na to poświęcić wiele godzin i wielu wyrzeczeń, aby do statusu człowieka dobrze zarabiającego dojść, nikt z nich  nie będzie szczęśliwy, gdy te pieniądze będzie się wyciągało z jego kieszeni, w imię jakichś pokręconych idei.
Tylko wiecie, co w tym wszystkim jest najbardziej bolesne? Ano to, ze rząd pod przywódcą Jarosława robi z nas idiotów, a na to nie ma przyzwolenia.
Lubię być traktowana poważnie i pewnie takie odczucia ma to prawie 70 procent Polaków, którzy nie popierają dzisiejszego rządu.
Dzisiaj w Warszawie będzie dalszy ciąg protestów. Wczoraj PAD nawet nie pofatygował się wyjść do ludzi, aby im cokolwiek wytłumaczyć, nie dziwię się, przecież doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego słowa wcale się nie liczą i że nie może się wychylić, przeciwstawić temu, który go namaścił na prezydenta.
Dlatego jego enigmatyczne wystąpienie ograniczyło się tylko do występu w mediach, pewnie nie mógłby jednak Polakom popatrzyć prosto w oczy.
Bo co miał powiedzieć? kłamię, bo muszę? Chociaż z kolei namaszczona pani premier nadal tkwi w nierealnym świecie Jarusia i broni jego racji, przepraszam, używa  niby swoich słów, ale tak naprawdę słów  wyjętych z ust Jarosława, oskarżając o sianie zamętu, nienawiści przez…opozycję. Oskarża ich o to, że dążą do podzielenia Polaków, z tym, że właśnie do takich podziałów doprowadził nikt więcej, a sam „Naczelnik”, dzieląc Polaków na Prawdziwych Polaków i nieprawdziwych Polaków – zaprzańców, sługusów bezpieki, starych komuchów, a w ogóle ludzi drugiego sortu, w przeciwieństwie do szlachetnych osób z Pisu.
Czy ta Beata jest naprawdę rąbnięta, skoro wmawia ludziom nieprawdę? Zresztą z drugiej strony, co która Beata w pisie, to jest głupsza, nie wyłączając na przykład rzeczniczki rządu, czy przewodnicząca kancelarii premiera, wszystkie wypowiadają się, jak potłuczone baby. Cóż, widać Beaty muszą się trzymać razem w swojej głupocie, żeby jakoś przetrwać do czasu, aż z hukiem uderzą plecami o podłogę, a ten upadek będzie dla nich niezwykle bolesny – skończą się Beacine konfitury.
Musiałam dać sobie dzisiaj upust w swoich politycznych dywagacjach, pewnie nie ostatni raz, bo to co ostatnio się w Polsce wyprawia o pomstę do nieba woła.
Jak można tak świadomie i cynicznie zniszczyć to, co przez długie lata starannie wypracowały postkomunistyczne rządy? Praca i myśl wielu ludzi w niwecz została obrócona, tylko dlatego, że do władzy doszedł jeden psychopatyczny przywódca, którego celem jest zniszczyć wszystko, co się dotąd  zrobiło i stworzyć nierealny świat pełen paranormalnych zasad rodem z książek Orwella.
Nie możemy dawać się całkowicie zniewolić i jedno pocieszające jest to, że wydaje się, że opozycja wreszcie zrozumiała, że tylko połączone siły mogą doprowadzić do wyzwolenia spod jarzma  zwariowanej iluzji państwa, w którym obecnie żyjemy.

Wczoraj zrobiłam resztę świątecznych zakupów, to znaczy wydawało mi się, że już wszystko zakupiłam, ale…zapomniałam oczywiście o cytrynie, która potrzebna mi będzie przy usztywnianiu piany do blatów kokosowych. Na szczęście jeszcze zdążę kupić i tę cytrynę i może jeszcze jakiś pomysł przyjdzie mi do głowy…  Boże, ile tej fortuny człowiek na te święta wydać musi…..
Kupiłam też i ajerkoniak, bardzo go lubię, a w towarzystwie imieninowego, kokosowego tortu na pewno będzie wspaniale smakował.
Wczoraj przekopiowałam wszystkie zdjęcia z firmowej Wigilii na mój komputer. Niektóre zdjęcia wyszły nieco mało ostre, a wszystko dlatego, że nie włączyłam na początku lamy błyskowej, jednak samo oświetlenie restauracji nie było wystarczające, ale dobrze, że szybko ten błąd naprawiłam.

 
Taka choinka towarzyszyła nam przy Wigilijnym spotkaniu.
Teraz czeka mnie następna, już ta prawdziwa Wigilia, te kilka dni w oczekiwaniu na nią na pewno szybko mi miną.
Zresztą już w środę muszę namoczyć pszenicę, a potem w czwartek ją ugotować (oj, oby tylko się nie przypaliła), potem w czwartek  muszę zrobić kutię i sałatkę z indykiem, a w piątek rano jadę już do Modlnicy, Tam będę piekła mój tort, no i doprawiać barszczyk i inne sałatki.
Czekam na te dni z niecierpliwością, a dzisiaj jeszcze odpoczywam, jutro, i następne trzy dni praca, a potem…Święta, nareszcie Święta.
Życzę przyjemnej niedzieli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s