Dzień dobry po Świętach

A ponieważ już czas świąteczny jest za nami, jesteśmy nieco nimi zmęczeni (a powinniśmy być właśnie wypoczęci), bo i gości mnóstwo było i gwar i rozgardiasz, nie wspomnę o dobrociach na stołach stojących, którym nie dało się po prostu oprzeć, co obciążało nasze brzuszki, więc dzisiejszy dzionek rozpoczynam skromnie, od kawusi, która notabene przybyła do mnie prosto z Gdańska.
Do domu wróciłam już wczoraj wieczór. Rozpakowałam wszystkie swoje rzeczy, które miałam w Modlnicy, posegregowałam, nastawiłam pranie…. i dobrze się poczułam. Jednak bardzo lubię swoją „samotnię’, chociaż wczoraj jakieś dziecko nade mną tupało w podłogę swoimi nóżkami może to były jeszcze ostatnie świąteczne pląsy????.
Kiedyś pisałam o moich życzeniach w przeddzień moich imienin, nie wszystkie się niestety spełniły, na przykład nie wygrałam miliona w Lotka, ale najważniejsze, że jedno, to naprawdę po cichu i niezaplanowanie wypowiedziane ,się spełniło. Nie mogę zdradzić mojej słodkiej tajemnicy, musicie uwierzyć  mi na słowo.
A teraz tylko wypada czekać na Sylwestra, na Nowy Rok, który spędzę u siebie w domku, bez żadnych szaleństw, przy telewizorze i przy komputerze, chociaż znając życie, znów program telewizyjny będzie do kitu. Ale co tam, zawsze pod ręką mam swoją kanapę, mogę się więc położyć spać o dowolnej godzinie. A że prześpię Nowy Rok? Trudno, tak bywa
Nie mam dzisiaj jakoś koncepcji do pisania mojego postu. Może to pewne rozleniwienie po świętach. Fakt, internet działał w Modlnicy bardzo opornie, okropnie długo ładowały się strony, co zniechęcało do korzystania z tego okienka na świat.
I bardzo dobrze, ograniczyłam go tylko do zamieszczenia krótkiego powitania na Face, a także do niedługiego wpisu w moim blogu.
A może to winny jest temu mojemu zniechęceniu orkan Barbara? Takie piękne imię, a takie szkody przynosi.
Właściwie w Krakowie aż tak bardzo nie jest odczuwalny ten „wiaterek”, drzewka owszem, nieco się chwieją, ale może i on działa tak depresyjnie na psychikę?
Najgorzej jest w północnej Polsce, szczególnie nad Bałtykiem, gdzie szaleje sztorm. Morze jest wzburzone, jakby wszystkie diabły nagle zaczęły mieszać wielkimi łopatami i widłami  w wodzie. Ale to minie, to i tak nie ma żadnego porównania z prawdziwymi orkanami, które panują na przykład w Stanach, czy na wschodzie, powodując tsunami.
Wszystko mija, czas mija, rok mija, tylko buta rządu nie mija. Kaczyński ma coraz lepszy humor i jest coraz bardziej wyrazisty w swoich wiekopomnych stwierdzeniach, Ostatnio odważył się nawet powiedzieć, że z Putinem należy rozmawiać z pozycji siły. Ha, ha, ha, już widzę Kaczorka, jak szybko ucieka na swoich krótkich nóżkach i w mysiej dziurze się chowa, gdy Wielki Brat ze Wschodu  tupnie nóżką i „przemówi”.
Tylko po co Kaczyński się tak ośmiesza? Przecież te wszystkie jego złote myśli nie pozostają tylko w kraju, przedostają się za granicę i to wcale nie przez skargi na rząd, o co bez przerwy oskarżana jest opozycja – Kaczyński chyba nie rozumie, że mamy już XXI wiek i technika przekazu informacji  jest bardzo rozwinięta. Gołębie z listami już dawno nie fruwają…….

Życzę spokojnego dzisiejszego dnia, bez żadnych wzlotów i upadków, trzeba pomału przyzwyczajać się do normalnych ni, chociaz przed nami znów dłuższy weekend i to jaki….sylwestrowy.
Na razie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s