jeszcze raz na pożegnanie bocianów

Dedykuję tę piękną melodię Klenczona tym wszystkim, którym los naszych polskich bocianów nie jest obcy.
Szczególnie dedykuję ją Koleżance  Annie Zadroza, która jak zauważyłam, również w bocianimi  problemami była zainteresowana. Melodia jest taka piękna, łzawa, przypominająca tamte miłe chwile, no i ten film bocianów żerujących na łąkach i przynoszących swoim dzieciom pokarm i słomę do gniazda, to wszystko bardzo rozczulające widoki, zresztą oceńcie sami.

https://www.youtube.com/watch?v=6h4gf1HNsIs

 

Pomału wakacje już dobiegają końca. Nareszcie zacznie się czas seriali, które lubię oglądać, czekam na dalsze losy zaprzyjaźnionych rodziny Mostowiaków,
Lubiczów, czy losów lekarz ze Szpitala w Leśnej Górze.
Na razie jako pierwsze weszły nowe odcinki serialu ” Na sygnale” – znów mogę podziwiać w akcji  mojego ulubionego pana doktora  Wiktora Banacha, oraz pozostałych  również sympatycznych bohaterów, no może z wyjątkiem doktora Potockiego, który jest może doskonałym lekarzem, niestety bardzo podłym i nikczemnym człowiekiem, żądnym zemsty na nielubianych przez niego pracowników. Na pierwszy ogień pójdzie żona Adama,  pielęgniarka Basia.

Od poniedziałku wracają na małe ekrany losy Mostowiaków. Już wiemy, że zbliża się ta smutna chwila, gdy będziemy musieli się pożegnać z Lucjanem Mostowiakiem, jak wiadomo, aktor, który grał tę postać zmarł 22 kwietnia tego roku, ale jeszcze było nakręconych  kilka odcinków z nim, które będą do końca września eksponowane. Prawdziwe pożegnanie z seniorem rodu Mostowiaków nastąpi w październiku.
Oj nie jedna łza w oku się zakręci, bo to był przecież ulubiony aktor wielu osób, szczególnie kobiet.
Ten wspaniały aktor w tym serialu był symbolem ciepłego, życzliwego  Męża, Ojca i Dziadka i takim też człowiekiem był w prawdziwym życiu.
Wielki żal po Jego odejściu nadal trwa, nie zaginął.
Czekam też  niecierpliwie na dalsze losy zranionego nożem Tomka, już wiemy, że przeżyje ten okropny incydent, ale… no co dalej będzie, dopiero się okaże w niedalekiej już przyszłości.
Nie wiem, kiedy będzie eksponowany „Klan”, muszę sprawdzić, żeby nie przegapić ani tego serialu,  ani  serialu „Na dobre i na złe”
Już dosyć powtórek, bo ile razy to samo można oglądać?, nadeszła pora, aby losy moich ulubionych bohaterów popłynęły dalej.
Do moich ulubionych seriali dołączę (chyba) jeszcze jeden, nadawany przez Polsat,  „W rytmie serca” Akcja jego  będzie toczyła się  w pięknych rejonach malowniczego Kazimierza Dolnego i opowiadać będzie o losach młodego lekarza, uwikłanego w romansowe tarapaty z dwoma pięknymi kobietami. Zapowiada się całkiem fajny serial, a jakim on rzeczywiście będzie, zobaczymy!
I znów Magda będzie się skarżyć, że ze mną się nie da porozmawiać, bo cały czas tylko seriale oglądam………
Coś trzeba jednak w życiu mieć z tych przyjemności, nie tylko same zmartwienia i same obowiązki, chociaż znowu nie mogę narzekać na natłok jakichś nadmiernych  zadań do wykonywania, wszystko w normie (wiekowej, ha, ha)

Wczoraj przeczytałam w jakimś brukowcu o „kociej” historii prezesa Kaczyńskiego i zastanawiałam się, jak ten człowiek, który ma tyle serca dla przygarniętych kotków może być taki bez serca dla ludzi. Sławetny kot prezesa – Alik został przez niego znaleziony i przygarnięty wiele lat temu. To był mały kotek, potrącony przez jakiś samochód, Jarosław znalazł go gdzieś porzuconego przy drodze i  nim się zaopiekował, za własne pieniądze wyleczył i przygarnął do swojego domu, w którym Alik miał szczególne miejsce, zresztą  w sercu właściciela też, albowiem ten pozwalał kotu na różne poufałości. Kot żył tylko 11 lat, albowiem po tym wypadku był  leczony bardzo silnymi lekarstwami, które niszczyły niestety nerki. Po śmierci Alika Jarek przygarnął małą kotkę  Fionę, ale prócz tego ostatnio zamieszkał u niego jeszcze jeden kocur, nie licząc Rudego, czyli kota sąsiadki, którym też zaopiekował się podczas hospitalizacji owej sąsiadki i teraz Rudy z wielką miłością przychodzi w gościnne progi prezesowego domu , co zresztą nie podoba się dwóm prawowitym kocim mieszkańcom, czasami nawet wybuchają kocie afery.
Nie sądziłam, że kiedyś napisze coś ciepłego o tym człowieku, a jednak……… ktoś kto kocha zwierzęta z gruntu nie może być zły, widocznie  tragiczne przeżycia, które dopadły Jarosława zmieniły jego charakter. Różnie bowiem ludzie na stresy reagują, często złością, nienawiścią lub zamknięciem się w sobie, zgorzknieniem.Trudno też chyba  żyje się z piętnem tragedii, o której na pewno Jarosław wie, że do niej się w pewien sposób przyczynił, wyrzuty sumienia, obojętnie, czy kazał, czy nie kazał wtedy lądować, pożerają go każdego dnia.
I może dobrze, że ma przy sobie chociaż te futrzaki, które dają mu w pewien sposób odczucie miłości i poczucie, że jest komuś potrzebny.

Zaczęłam dzisiejszy mój wpis od bocianów, skończyłam na kotach…. lubię koty, ale przyznam szczerze, że jednak na pewno o wiele więcej wolę psy, może dlatego, że więcej z nimi miałam w życiu do czynienia.

Dzień dzisiejszy zapowiada się słonecznie, aczkolwiek jeszcze wciąż jest chłodny.
Te mury w starym budownictwie bardzo szybko wytracają ciepło i od razu robi się w mieszkaniu mało przyjemnie.
Życzę jednak pogodnego i ciepłego czwartku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s