dzisiaj na pewno jest niedziela

 

Coś wczoraj mi się pokręciło w moim kalendarzu, kartki się w nim skleiły, czy co?
Ale pisząc blog, zresztą też i we wpisach na Facebooku umieszczałam wczorajszy dzień w niedzielnej szacie.
A tu masz, dopiero dzisiaj jest przecież niedziela.
No i dobrze, że jest, przynajmniej jeszcze sobie dzisiaj odpoczniemy.
Zakupów nie ma co robić, bo wszystko takie drogie, nic właściwie do tej siatki człowiek nie wkłada a już „stówa” z kieszeni ucieka.
Szkoda, że nie można takich „stów” posiać na mojej fermie, ale bym wtedy bogata była.
Ale do braku zakupów trzeba pomału się przyzwyczajać, bo wszystko najlepiej wiedząca  partia  PIS już przegłosowała, że od nowego roku, czyli już niedługo, sklepy będą w niedzielę  zamknięte.
No to o suchym pysku, o głodzie i chłodzie kobiety będą „świętowały” z rodziną przy pustym stole, bo gdy nie będą pracowały, pieniążków niestety im nie przybędzie.
Pocieszające jest to, że na tacę w kościele też zabraknie mamony, bo chyba lepiej kupić dzieciom kromkę suchego chleba, niż wspierać  kleryków – pasibrzuchów, więc może i kościół zauważy, że aż tak bardzo nie zarobi na popieraniu głupich ustaw.

Coś ze sobą trzeba więc w niedzielę robić,  ale to farmienie  co raz mniej mi się podoba, bo jak się uprą na jakieś zamówienie, tak stale to samo zamawiają, jak nie orzeszki, na które okropnie długo trzeba czekać, by potem z nich a to masło orzechowe, a to sos orzechowy zrobić, to ostatnio uparli się na mleko wielbłąda  i ser z mleka wielbłąda, trzeba sadzić kaktusy, których wzrost też trwa 8 godzin.
No to sieje i czekam cierpliwie, chociaż ostatnio już nieco na tej grze lepiej się poruszam i sadzę niektóre, często powtarzające się roślinki na zapas, tak, że kiedy przychodzi zamówienie, wiele rzeczy od razu mogę realizować i potem sobie ewentualnie braki uzupełniać.
Ale zawsze jestem tam potrzebna, bo jest to gra zespołowa i często proszą mnie o pomoc w podesłaniu tego czy innego produktu, a w zamian za to dostaje farmerskie pieniążki i….zawsze też do nich mogę się zwrócić o pomoc, gdy jakiejś rzeczy do budowy czegoś tam potrzebuję.
Ale przynajmniej mam zajęcie, bo w TV znów nudy.
Chociaż z przyjemnością oglądnęłam sobie dzisiaj Anię z Zielonego wzgórza, przyjemna bardzo opowieść z lat, których nie znamy.
Ach te długie suknie, w których na co dzień panie  musiały się poruszać, chyba niezbyt to było wygodne, ale taka moda wtedy panowała i te pantalony za kolana, ale chyba najbardziej podobało mi się, że nawet młode osoby nosiły kapelusze na swoich głowach, nie tylko od święta, ale zawsze, gdy wychodziły gdzieś na zewnątrz z domu.
Tak jest teraz chyba tylko na królewskich dworach, ale przyznam, że i Królowa Elżbieta II i Księżna Kate bardzo mi się w tych kapeluszach podobają.
Są przez nie takie dystyngowane, nie takie plebejskie, codzienne.
Niektóre elementy mody mogłyby się wrócić, no może nie koniecznie te długie majtałasy, zresztą kto wie, czy pruderyjny PIS nie nakaże kobietom nosić długich, poza kolana sukien i spódnic (broń Boże spodni), by nie gorszyć malutkich.
Pewnie wiele jeszcze dziwnych pomysłów rodem z wieku XIX-XX trzymają w zanadrzu.

 

Nie zapomniałam oczywiście o urodzinach Matyldy i dzisiaj ten różany tort wraz z najlepszymi życzeniami pozostawiam.

A wszystkim życzę miłej niedzieli, jednak na pewno niedzieli, tym razem się nie pomyliłam. 🙂 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s