a wczoraj był Dzień Babci

 

 

Co prawda nie jestem niczyją Babcią , a szkoda, nie mam wnuczek czy wnuków, ale jak to ładnie wczoraj na Face Booku napisałam, piastuję urząd Cioci – Babci. No tak, jestem tylko siostrą  Babci i Dziadka, ale mam nadzieję, że jednak jakieś miejsce w rodzinnej hierarchi z tytułu seniora rodu  mi się należy.
No dobra, więc postanowilam sobie sama wvczoraj zrobić jakiś fun z tej okazji i……….dokonałam uroczystego smarowania moich kosteczek żółtą maścią z apteki, czyli wysmarowałam się Dolorgietem.Co prawda naogół babcie to krem do twarzy wklepują, jakoś nigdy tego nie robiłam, no może, gdy wychodziłam na jakis mróz robiłam sobie tłusty podkład na twarz, ale na ogół nie lubię  używac kremu, po prostu nie muszę tego robić, bo  i tak i tak zmarszczek nie mam, narazie nie mam.No dobra, wracając do tej żółtej  maści, jest chyba rzeczywiście niezła, a może tylko uległam takiej sugestii? W każdym badź razie przy porannym wstawaniu kolanko zdecydowanie mniej mi dokuczało niż zazwyczaj. Zobaczymy, czy w trakcie dłuższego używania tej maści będzie wyraźna poprawa, wtedy najwyżej wykupię wszystkie zapasy tej maści i będę się nią smarowała od stóp dop głów. Przynajmniej dobrze, że nie ma ona żadnego przykrego zapachu, raczej zapachowo jest obojętna.

Wczoraj, po raz drugi już zresztą, ale nie z mniejszą wcale ciekawością, oglądnęłam sobie na TVP film pt. Tajemniaca Filomeny.Jest to hostoria życia starszej już pani,   która w latach młodzieńczych zakochała się, skutkiem czego zaszła w ciążę i przez rodziców została oddana do klasztoru. Tam urodziła dziecko, które niestety w wieku kilku lat odebrano jej i oddano bez jej zgody do adopcji.
Akurat mijało 50 lat od dnia tej tragicznej dla Filomenz rozłąki z synem i postanowia go odnaleźć. Nie będę opowiadała filmu, bo przecież ktoś może chętnie  ten film na necie odnajdzie, w każdym bądź razie polecam ten film do obejrzenia

Siostry zakonne potrafią być okrutne, nie wiem, może dlatego, że e same doznały życiowej traumy i potem odreagowują swoje stresy na niewinnych dziewczynach?
Wiem coś na ten temat,. Jako młoda dziewczyna zostałam przez „ukochaną macochę” oddana  do przyklasztornego internatu.
Nie łatwy to był dla mnie czas, co prawda nie musiałam tam wykonywać żadnych posług, jednyne co, miałam się tylko uczyć ( i modlić), ale krzywdą dla mnie było to, że zostałam wydalona z domu tylko dlatego, że Feli, drugiej żonie Ojca  nie chciało się poświęcić mi troche czasu. Miałam przecież zaledwie 16 lat, nie miałam już swojej mamy, potrzebowałam serca, a nie klasztornych murów i surowych min siostrzyczek. Wyobraźcie sobie co czułam, gdy codziennie przejeżdzałam tramwajem obok mojej ulicy, na której był mój rodzinny dom i nie mogłam na tym przystanku wysiąść i wrócić do własnego domu, musiałam jechac do internatu.
Owszem tata bardzo często mnie odwiedzał, czasami na weekend wracałam do domu, ale c odzienność była dla mnie bardzo przykra, ograniczona murem klasztornym, ich surową regułą, dyscypliną. Wytrzymałam tam trochę ponad rok. Pewnego dnia po prostu wzięłam swoją kołdre i poduszkę i powiedziałam siostrom, że wracam do swojego domu. Do tej pory nie rozumiem, jak to się stało, że na to sie zgodziły, może wiedziały, że jestem na tyle zdeterminowana, że dlaszy mój pobyt u nich sprawiałby im tylko kłopoty.
Stanęłam więc przed drzwiami do swojego mieszkania, zadzwoniłam nieśmiało i…..drzwi otworzył mi Tata, w którego ramionach natychmiast się ukryłam. Świetnie mnie zrozumiał, wiedział, że już nie może mnie wiecej z domu oddalić. Pewnie i jemu taki mój pobyt poza domem dokuczał, ale nie potrafił się sprzeciwić swojej żonie.. Na szczęście chyba moja Mamusia nade mna czuwała i pozwoliła mi na podjecie tak ważnej decyzji.
I chociaz bywały podczas mojego tam pobytu i całkiem znośne i nawet czasami miłe chwile, jednak do tej pory z drżeniem wspominam ten spędzony tam rok.
Nie miałam i nie mam do Taty o to wcale pretensji, może jemu też wydawało się, że tak będzie lepiej dla mnie?
Ale wiem, ze mój powrót do domu przyjął z wielką ulgą.
Ten wczorajszy film przywrócił mi tamte wspomnienia, brrr, dobrze, że są już one poza mną.

A jeszcze raz powrócę do filmu, a raczej tym razem do serialu. Tak to jest, że przeważnie aktor grający w jakimś serialu jest tak silnie kojarzony z bohaterem, którego gra, tak więc  jeżeli jest to postać w dodatku pozytywna, szokiem jest więc  ujrzenie go w roli negatywnej.
Wczoraj oglądałam jakiś odcinek Hotelu 52, gdzie Tomaszowi Stockingerowi, grającemu  poczciwego i rodzinnego doktora w serialu Klan nagle przypisano rolę…mordercy. Co prawda był to mord przypadkowy, meżczyzna nie wytrzymał nerwowo, będac szantażowanym przez ongiś swoja kochankę, która teraz postahnowiła mu zrujnować życie, więc ją po prostu udusił.
Ale  czy nieskazitelny i prawy doktor Lubicz mógł uczynić taki krok? – niemożliwe
Tak to jest, że raz przypisana rola jakos dziwnie  wygląda w całkiem innym zwierciadle życia.

Dzisiaj mamy poniedziałek, śnieżny, nie mroźny, taki typowo zimowy.
Podobno już od środy nadchodzi wyraźne ocieplenie i śnieg zaniknie całkowicie, nie ukrywam, że przy mojej wielkiej radości, ale jeszcze dzisiaj niestety będa musiała kroczyć po ośniezonym chodniku.
Oj, znów taksówkowa korporacja będzie miała zajęcie…
Życzę udanego poniedziałku i radosnego i słonecznego tygodnia, wszak wiosna coraz bliżej, jeszcze przed nami tylko luty, marzec  i …….

A wszystkim Dziadkom w dniu ich święta samych radości z posiadania wnuków życzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s