ja też chcę do Ciechocinka…..

 

 

Na deptaku w Ciechocinku, się wie…..

Oj jak zazdroszczę Ulce, chociaż… nie, zazdrość to zła cecha, negatywna, wręcz naganna, powinnam się cieszyć, że  Ulka tam sobie jedzie na leczenie i na odpoczynek.
Z Ciechocinkiem mam bardzo miłe wspomnienia, byłam tam  w Sanatorium Kolejowym kilka razy.
Tylko kiedy to było??? Ano wtedy, gdy pracowałam jeszcze w Szpitalu Kolejowym i mogłam sobie „załatwić:” taki pobyt, praktycznie nawet raz do roku.
Wystarczyło, że poleżałam  kilka dni na chirugii w moim szpitalu i potem wraz z wypisem dostawałam skierowanie do sanatorium.
To nie był żaden szwindel, bo przecież już od dawna miałam różne reumatyczne dolegliwości, które leczeniem sanatoryjnym troszkę mogłam nieco podreperować.
To było bardzo fajne sanatorium – zawsze mieszkałam na parterze, w pokoju z wyjściem na wspolny, duży taras, na którym praktycznie popołudniami kwitło życie towarzyskie.  Z tarasu było wyjście na piękny, duży ogród z ławeczkami, na których można sobie było poodpoczywać.
Zaplcecze lecznicze też było wspaniale zaopatrzone, wszystkie zabiegi były na miejscu, nie trzeba było nigdzie chodzić, wszystko odbywało się  w zakresie budynku. Najwazniejsze, że był tam też wspaniały basen, oczywiście z podgrzewaną wodą, w którym odfbywały sie wszystkie lecznicze gimnastyczne zabiegi, potem można było sobie jeszcze jakieś 10 minut dowolnie popływać, niestety czas ten był ograniczony, bo już następna tura kuracjuszy czekała na zabieg.
No i wspaniała okolica, z pięknymi miejscami spacerowymi, gdzie prócz wyżej wymienionego deptaku, prym wodziły tężnie, trzy wspaniałe budowlę oparte na dębowych palach, z sączącą sie przez świerkowo- sosnową konstrukcję wypełnioną tarniną, solanką.
Ta charakterystyczna dla Ciechocinka  lecznicza budowla składała sie z trzech tęzni ułożonych w podkowę, zbudowana była według planu profesora Akademi Górniczo – Hutniczej w Kielcach ,Jakuba Graffa  w latach 1824 – 1828. Od tego czasu do Ciechocinka zjeżdzali się kuracjusze, głównie z dolegliwościami górnych dróg oddechowych i płuc, ponieważ z sączącej się solanki wydobywał się leczniczy jod.
Ale życie towarzyskie kwitło nie tylko na tarasie, muszę wspomnieć o tych miłych fajfach w licznych kawiarniach, czy wieczorem odbywających się wieczorkach tanecznych, z tym, że niestety czas przebywania na takich wieczorkach był ograniczony, albowiem już o 22 trzeba było być z powrotem w budynku .  Było to bardzo sciśle przestrzegane, już zaraz po 22 był obchód lekarski, każdy kuracjusz musiał przebywac już w budynku. Regulamin był bardzo ściśle przestrzegany, już kilka minut po godzinie 22 odbywał się obchód lekarski, nie można było nawet siedzieć wtedy na tarasie, każdy musiał pozostać u siebie w pokoju.
Teraz pewnie ten  sanatoryjny regulamin nie jest aż tak ściśle przestrzegany, ale przyznam, że zawsze mnie to denerwowało, ze traktują mnie jak dziecko, które o tej i o tej porze musi iść spać.A jezli ktoś cierpiał na bezsennośćallbo nie potrafił tak wcześnie zasypiać?
No cóż, pokoje były dwuosobowe i trzeba było liczyć się z współmieszkanką pokoju, chociaż często zdarzało sie, że mieszkałam w pokoju sama, ponieważ….moje współmieszkanki uciekały ode mnie z powodu mojego nieznośnego chrapania w nocy, nie chciały ze mną mieszkać.
To był poważny problem, rozumiem, że mało kto ze mna wytrzymywał, na szczęście tylko w nocy, bo w dzień raczej na brak towarzystwa naogół narzekaćnie mogłam, jako, że zawsze miałam towarzyską duszę.

Jedynym mankamentem był tylko dojazd do Ciechocinka, niestety trzeba było przesiadać sie w Aleksandrowie Kujawskim na lokalny, osobowy pociąg, którym jechało się, a raczej wlokło się  jeszcze około godzinę. Ale potem już wszystko było fajnie.

Nie sposób nnie wspomnieć o tych wszystkich sanatoryjnych romansikach, oh, ale tam się działo. Panowie i panie zapominali o swoim domku, oddaleni od swoich „połówek” drugą młodość i miłosć przeżywali. Ale niestety, z końcem turnusu i miłość przemijała.
Ale każda pani „kogoś” mieć musiała, bo inaczej mogła tylko sobie  powtarzać : „turnus mija, ja niczyja.”

To wszystko już historia, poza mną . Ale jednak zawsze do Ciechocinka miałam i mam specjalny sentyment.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę  miłego czwartku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s