zamiast wpisu Bocianie LOVE STORY

 

Stjepan Vokić, owdowiały mieszkaniec Chorwacji, w 1993 roku zaadoptował postrzeloną przez myśliwych samicę bociana i nazwał ją Maleną. Udomowił ją do tego stopnia, że – jak opowiada – razem oglądają telewizję. W zbudowanym na dachu domu wielkim gnieździe, Malenę zaczął po jakimś czasie odwiedzać bocian, występujący w tej love story jako Klepetan.

 

Ptasia relacja się zacieśniała, lecz jesienią Klepetan sam wyemigrował w ciepłe kraje. Malena nie poleciała, bo jej rany na to nie pozwalały. Wielka radość wybuchła na wiosnę, gdy wszyscy ujrzeli Klepetana, który przyleciał do swojej partnerki.

Od 16 lat wraca z Afryki do swojej ukochanej w Chorwacji,

Klepetan przylatuje do Maleny regularnie już od 16 lat, za każdym razem pokonując dystans około 14 tysięcy kilometrów dzielący Chorwację i południe Afryki. Para doczekała się przez ten czas 62 piskląt. Klepetan przylatuje zawsze w marcu o tej samej porze. Vokić przygotowuje wtedy dla niego dużą porcję ryb, by od razu się pożywił po długiej podróży. Malena w zimie żyje w zbudowanej dla niej komórce z ogrzewaniem i akwarium z rybami. Czuły opiekun smaruje maścią jej nogi, żeby skóra nie wysychała z braku wody.
I to się nazywa miłość, prawda?????

To tak wiosenna moja retrospekcja. no ja wiem. że prawdziwa miłość nie istnieje,. a Wy co o tym sądzicie???

ŻYCZĘ CAŁKIEM PRZYJEMNEGO CZWARTKU 🙂

 

zdecydowanie i środowo

 

        

 

Dzień dobry Uleczko. Dzisiaj zmów mamy środę

Jakże piękną i słoneczną środę. Dlatego serdecznie Cię pozdrawiam i same słoneczne uśmiechy Ci posyłam i tę piękną, w kolorze wesołego słonka różyczkę dołączam. Dzisiaj tylko jedną, jedyną, ale jakże wymowną, prawda??? 
Nie, to białe koło róży fruwające to nie śnieg, on już dawno sobie odfrunął ma Antarktydę, to tylko białe wiosenne płatki  spadające z zakwitających w ogrodach moich marzeń jabłoni.
Serdeczne całuski Uleczko, bądź tak radosna , jak radosna jest ta nasza piękna wiosna.

Było pięknie, wiosennie i środowo, teraz zdecydowanie kolej na smutną rzeczywistość, chociaż to środa.
Ale nie mogę się powstrzymać, bo nerwy moje są coraz trudniejsze do opanowania.
A WIĘC ZDECYDOWANIE :

 

 

Nienawidzę ich za roi co robią, za to lekceważenie, za pychę i  samowolę, za iście sarmackie traktowanie Polski i Polaków

Wczoraj o piątej nad ranem, po cichu, po złodziejsku, odbyło  się następne włamanie  i  ekshumacja zwłok Pani Jolanty Szymanek Deresz. Pytam, czego szukali w tym grobie? Kto im dał prawo do bezczeszczenia zwłok? Mąż Pani Jolanty starał się przez długi czas, aby odwołać tę niepotrzebną ekshumację.
Odwoływał się do uczuć religijnych, do prawa, które zapewnia ludziom zmarłym należny im szacunek. Nie było żadnych ważnych przesłanek, aby dokonać tego haniebnego aktu, tym bardziej, że poprzednie ekshumacje nie przynosiły żadnych przesłanek o wybuchu, nie nosiły żadnych znamion rzekomo popełnionej zbrodni.Z czystych pobudek „bo ja tak chcę” nie tylko zaburzyli spokój zmarłej, ale przede wszystkim i żyjącym członkom Rodziny. która bardzo boleśnie przeżyła wczorajszy dzień.
Trzeba naprawdę nie mieć serca, trzeba być wyzutym z jakichkolwiek uczuć by podeptać czyjeś odczucia.Oczywiście, że są takie pisowskie wyjątki tak zwanych cmentarnych hien, choćby obie obie  panie Gosiewskie, czy pani Błasik, które bardzo chętnie godzą się na ekshumacje, aby potem jeszcze domagać odszkodowania za krzywdy moralne spowodowane takimi bestialskim rozgrzebywaniem miejsca podobno wiecznego spoczynku.
To już przechodzi ludzkie pojęcie, ze też ci biedni zmarli mężowie jeszcze nie straszą te okropne baby co noc.
Pamiętacie słowa z Dziadów: NIE DALIŚCIE JADŁA NAPOJU, ZOSTAWCIE NAS W SPOKOJU A KYSZ, A KYSZ, A KYSZ!!
Jakże te słowa są teraz aktualne :  A KYSZ. ZOSTAWCIE ICH W SPOKOJU, POZWÓLCIE IM NA ZASŁUŻONY WIECZNY ODPOCZYNEK.
Wy, którzy macie się za Prawdziwych Katolików nie potraficie uszanować praw ani ludzkich, ani boskich.
Wielkim słowami wycieracie tylko swoje plugawe gęby!!!!!
Niczego niestety nie potrafią się nauczyć, zakodowaną mają butę, arogancję i zwyczajne chamstwo. co widać i słychać w wypowiedziach niektórych pisowskich lizusów, Zupełnie. jakby w Pisie trwał nieustający konkurs : kto większa głupotę palnie i kto bardziej tym  podliże się prezesikowi. Ale głównie to te małe,  nic nie znaczące pionki pyskują, najchętniej na FaceBooku. Włos się jeży na głowie, gdy człowiek czyta te wszystkie ich rewelacyjne idiotyzmy i zastanawiam się wtedy, czy oni naprawdę tak bardzo prezesa się boją, że są zmuszani do pisania takich bzdur, czy już po prostu tak się im w głowach poprzekręcało, że myślą kategoriami wlewanymi im na co dzień w ich „znakomitej” partii i nie widzą tego, że robią z siebie tym idiotów.
Za to ministry przechodzą sami siebie, po prostu lekceważą dziennikarzy, nie odpowiadają na ich pytania, patrząc na nich z miną wyższości i pobłażania. Chwileczkę, dziennikarz jest tzw czwartą władzą w Polsce, jest przedstawicielem nas wszystkich i ma prawo w imieniu suwerena zadawać pytania, nawet te niewygodne, a obowiązkiem ministrów, panie Gliński jest na nie odpowiadać. I to nie tylko tam, gdzie dziennikarze są wam spolegliwi, bo ci są po prostu na waszych usługach, ale skoro jesteście u władzy musicie tłumaczyć wszystkie wasze przekrętne występki tym, którzy o to pytają. Naród musi wiedzieć, dlaczego kryjecie wszystkie swoje szemrane interesy. A wasze zdecydowane milczenie wszyscy odbieramy jako następną arogancję i chociaż niby pokazujecie zmianę swojego imagu, codzienność pokazuje, że władza potrzebna wam jest tylko zaspakajania własnych interesów, do bogacenia się, a naród po prostu macie w czterech literach. I taka jest prawda.

Dlatego raz jeszcze powtarzam : NIENAWIDZĘ PISU !!!!!! o życzę im, aby jak najszybciej zostali zmieceni z powierzchni ziemi, a za wszystkie swoje przekręty i szubractwa niech zostaną postawieni przed oblicze Sądu i za swoje niecne czyny niech zapłacą już tu na ziemi, bo Pan Bóg rychliwy, ale sprawiedliwy również każdego z nich kiedyś rozliczy z ich grzechów  i nie będzie wtedy przebacz. Będzie płacz i zgrzytanie zębów.

ciekawa jestem..

 

 

 

… jak mi się dzisiaj będzie w blogu pisało. Okazuje się, że nie tylko ja mam kłopoty z wpisami, czyli jednak nie najlepiej dbają o ten portal, szkoda, bo przecież tak długo już tu  jestem (pierwszy mój wpis był zrobiony w czerwcu w 2004 roku, tylu mam Czytelników, a to do czegoś przecież zobowiązuje.
No cóż, biorę na przetrwanie, co jakiś czas cos tam przy tej stronie po majstrują i znów przez kilka dni jest całkiem możliwie, potem niestety wszystko się wraca.
A tu tyle się ostatnio dzieje, jest o czym pisać, oczywiście myślę o polityce.
Pisiaki z Naczelnym w piętkę zaczynają gonić, jednak ich humory po kilku ostatnich sondażach zupełnie się skwasiły i zaczynają kombinować, co by tu zrobić, żeby zadowolić swój ciemny lud.
A czego lud potrzebuje najwięcej? igrzysk oczywiście. Więc na wszelki wypadek, typowym wzorcem autokratyzmu, wsadzają opozycję do więzień.
Nawet specjalnie nie przejmują się, by jakąkolwiek winę im udowodnić, wyznając zasadę: pokaż człowieka, a ja już paragraf na niego wynajdę.
No, a kogo do tiurmy na razie nie da się wsadzić, trzeba mu przynajmniej immunitet poselski odebrać, też bez jakiejś racji, niech opozycja nam nie poodskakuje, bo……. Ale kto szuka prawdy, wie, że Naczelnik zawsze ma rację, nawet  ( a szczególnie) gdy jej nie ma.
No więc skoro igrzyska już odfajkowane, pora na krok następny: rozdawnictwo.
I tu pojechali po bandzie, obiecali wiele i prawie każdemu, żeby tylko ciemny lud znów zadowolić. Czego tam nie było, pani była premier popierała narodziny nowych dzieciaczków, które będzie premiowała specjalnymi dodatkami, a nawet  obietnicą bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży , a pan premier pojechał w  swoich obietnicach jeszcze dalej, obniżając podatki dla małych firm (to po co taka firma miałaby się rozwijać, skoro wtedy podatki by jej podskoczyły, podobnie miałoby być z ZUSem, za to jeszcze dzieci prócz 500 plus dostaną co roku 300 zł na wprawkę szkolną (tym razem już chyba wszystkie dzieci, a nie tylko te wybrane?). coś tam kapną biednym dziadkom – emerytom i niepełnosprawnym, a wszystkie drogi i ścieżki, którymi będzie kroczył szczęśliwy lud będą wyprostowane i elegancko zadbane, by przypadkiem już nikt na tej drodze się nie potknął i w żadną dziurę nie wpadł.
Jednym słowem, będzie kraina  pełnej szczęśliwości, bo do tej pory była tylko mlekiem i miodem płynąca. teraz będzie jeszcze lepiej!!!!
Jeden mały szczegół: nikt nie poinformował ten biedny ciemny lud, skąd oni na to wezmą pieniądze, co mądrzejszy wie, że z naszych podatków, głupi uwierzy, że manna z nieba poleci.
Jedna ciemna kreska na tych obietnicach jest rysowana namolnymi potaniam, zadawanymi na tych ochoczych pisich rozjazdach po Polsce,  o te nieszczęsne nagrody, które pisie ministry zachachmęciły do własnych kieszeń, jakoś dawane obietnice nijak nie pozwalają się tej pisiej hańbie całkowicie zamazać. Uparli się niektórzy tak mocno, że  dręczą teraz  tych biednych ministrów, którzy musieli własną krwawice oddawać do Caritasu, zamiast je  przejeść i przebalować  – istna niesprawiedliwość, tak ciężko przecież pracowali, musieli być cały czas czujni, żeby w odpowiedniej chwili oddać swój głos zgodnie z naczelnikowskim, jedynie słusznym przekazem.
Świat nie jest sprawiedliwy jednak, tych najbardziej sprawiedliwych ze wszystkich sprawiedliwych   po prostu niesłusznie niszczą.

A KORYTO  przecież tak pięknie pachnie………
Nawet gotowy Pis jest na przyzwolenie  do podpalenia Polski przez ORN-owców, byle by tylko władze utrzymać.
Oj bardzo to niebezpieczna droga panie Kaczyński, kiedyś za to po barach od ONR-owóc oberwiesz. O nie będzie zmiłuj się!!!

A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Chyba to, że wygląda na to, że opozycja znów się pogubiła. Gdy wybuchła afera z tymi nagrodami, nagle opozycja nabrała wiatru w skrzydła, ba, nawet w sondażach przebiła swoje poparcie, byli lepsi niż ci z Pisu, ale wystarczyło kilka dni i… emocje jakoś opadły, czyżby ostatnia pisia konwencja nieco zbiła ich z pantałyku?????
Obym się myliła !!!!!!!!!

Czekamy na rozwój wypadku, na to, ilu idiotów (bo trzeba ich nazwać po imieniu) jeszcze na pisie obietnice da się nabrać o trzeba cos przedsięwziąć, bo samorządowe wybory już niedługo, jeżeli PIS przerżnie te wybory, będzie to dobry znak na lepsza polską przyszłość.

Życzę miłego dnia, szkoda, że dzisiaj nieco ponuro, ale słonko niebawem powróci. 

a dzisiaj znów poniedzia?ek

 

 

I bardzo dobrze, bo chocia? wczoraj by?a pi?kna i ciep?a niedziela. mój humorek jako? nie dopisywa?.Widac za bardzo sie wszystkim przejmuj?, a polityka ca?kowicie ju? mnie dobija.
Mia?o by? tak pi?knie…a b?dzie tak, jak dot?d.
Znów Kaczy?ski naobiecywa? gruszek na wierzbie i bardzo si? boje, ?e ponownie ciemne ludziska si? nabiora.
Bo jak daj?, znaczy si?, ?e s? dobrzy dbaj? o ludzi. nieprawda??
Nie wa?ne, sk?d na to wezm? pieni?dze, nie wa?ne,  ?e po cichu znów si? ob?owi?, lud klaszcze w ?apki.
Bo ludowi wiele do szcz??cia nie potrzeba, wystarczy byle och?ap rzuci?.
A LUD TO NIE JA   – wi?c kestem zbulwersowana.
Czy nie mam racji????

Ludzie, ratunku, znów Blog wariuje i co chwile error mi wyskakuje. Ju? trzeci raz pisz? ten sam tekst !!!!! Ole razy mo?na?????Pisze po jednym zdaniu i zatwierdzam, ale nie powiem, ?e u?atwia to w pisaniu, my?l mi ucieka…..Ale co zrobi?, gdy po wi?cej ni? dwóch napisanych zdaniach strona przestaje dzia?a??

Wrrr, a ju? przez kilka dni by?o normalnie. teraz znów te blogowe wariacje!!!W dodatku zamiast polskich s?ów, które poprawiam wci?? wychodz? ,i znaki zapytania, przepraszam, to nie moja wina, to znów Blog diza?a tak jak chce,Nie b?de wi?c nic wiecej [pisa?a. by sie nie denerwowa?

KONIEC PISANIA NA DZISIAJ. POCZEKA,. A? GAZETA SI? USTATKUJE!!!!

Boję się

 

 

Boję się tych wszystkich zamieszek w Syrii, przez skórę czuję, że może cos złego dla świata z tego wyniknąć.Z jednej strony trzeba ukrócić ten bestialski reżim syryjskiego prezydenta  nie mogą ginąc  niewinni ludzie, ale z drugiej strony…….. USA, Anglia i Francja przeciwko Rosji, która po cichu reżim syryjski popiera, a my pośrodku……..
Czyżby za długo trwał pokój na świecie. nie licząc wybuchających co raz jakiś zamieszek w jakimś zakątku, ale nie przeradza się to w wojnę.

A może ma być  zgodnie ze słowami, które wygłosił Dziennikarz do Czepca w „Weselu” : niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna???
Ale nasza „polska wieś” wcale nie jest spokojna, też zapętlona w dyktatorskie zapędy jednego małego posła, któremu  wydaje się, że wszystko może.Teraz, gdy zauważył, ze jednak ma z kim przegrać, powołał specjalną konwencję, na której znów ciemniakom złote góry obiecuje, tylko czy tym razem znów ciemny lud to kupi????W każdym bądź razie  opozycja teraz musi być bardzo , bardzo ostrożna, aby nie zaprzepaścić tego, co już osiągnęli, czyli jakiegoś rodzaju porozumienia. Bo tylko tym mogą pokonać dyktatora , a niewątpliwie nawet już w pisowskich kręgach przyznają, że Kaczyński ma takie zapędy.
Tak więc nasza przyszłość pod wielkim znakiem zapytania stoi i jest naprawdę czego się obawiać.Bo znając przywódczy charakter Putina, nie ustąpi, a i Kaczyński też łatwo się nie podda.

Obyś dożył ciekawych czasów – mówiono, ale te czasy są nie tyle ciekawe, co niebezpieczne.Co z nami dalej będzie??????

Dzisiaj Był u mnie Maciek z Darka i wymienił mi baterię w kuchni
HURRA!!!  Nareszcie znów mam  ciepłą wodę do mycia naczyń i nic mi już nie kapie z kranu  i nie denerwuje moich uszów.
Czasami małe rzeczy cieszą 🙂

Byłam u lekarza i….

 

 

 

…. wyniki niezłe, a dolegliwości pozostają.W aptece dzisiaj zostawiłam następne 140 zł, czyli juz pół tysi,aca na zdrowie w tym tygodniu wyzałam, a zdrowia jak nie było, tak nadal nie ma.
Noga spuchnięta, ścierpnoięta, słabość jakaś mnie ogarnia i ciągle mi zimno.Nie chcę jeszcze umierać, ale kto wie?
I tak się jak na moja rodziną sporo nażyłam

Dzisiaj nie mam humoru, bo i zdrowie nie takie i jest trzynastego i piątek, wiec więcej dzisiaj nosa z domu nie wyściubiam, przesądna jestem.
Opozycja też pewnie się boi, bo co rusz przed prokuratorem muszą zeznawać, zły yo czas dla opozycji, oj zły
Ale w końcu przyjdzie i  zła pora na tych od pisich przekrętów, co się przewlecze, to nie uciecze….. Dostaną w końcu za swoje!!! sprawiedliwości stanie się zadość. I to będą prawdziwe, sprawiedliwe  procesy o prawdziwe przekręty i zaniedbania i kłamstwa , a nie takie wyimaginowane, , kierowane zemstą jak teraz, które nawet byłego prezydenta Komorowskiego przed oblicze prokuratora zawiodła, właściwie nie wiadomo o co był oskarżany, nic mu nie odwiedzono przecież. No cóż zemsta niektórym zaślepia oczy  i wymazuje mózg, robią straszne głupoty, a to się przeciwko nim potem odwróci. Bo kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
A poza tym….no cóż, wiosna.
Tylko czemu ona wcale mnie aż tak bardzo nie cieszy?????????
Jakaś super chandra mnie dopadła. Nie wiem, co by się musiałoby stać, żebym jakoś oprzytomniała.
Miłego weekendu

w ten piękny wiosenny dzionek

 

Staram się być pełna optymizmu, mimo, że wiele dylematów mnie ostatnio dopada. Zaczynają mnie czasami przygnębiać, ale wtedy próbuję się otrząsnąć i iść na przód. Nie ma innego wyjścia, nikt za mnie tego nie zrobi.
Największym moim dylematem są w tej chwili moje nogi, zwłaszcza prawa stopa, która nadal mi dokucza, chociaż codziennie faszeruję się lekarstwami według zaleceń lekarskich.
Oj, chyba wizyta u reumatologa mnie nie ominie, a to oznacza …. następną porcje lekarstw, których, co tu kryć, zażywać nie cierpię.
Ale skoro trzeba, skoro mają pomóc????
Są i inne jeszcze może nie akurat wielkiej wagi, ale znaczące niedomagania, typu np awarii zlewu, czy jakiejś innej, wymagającej naprawy rzeczy, na przykład popsutej klawiatury komputera, co utrudnia mi bardzo pisanie.
No i są też pewne towarzyskie perturbacje, które jednak przybrałam sobie nieco do serca, ale o tym pisać nie chcę. Wszystko kiedyś przeminie.
Zresztą znów przytoczę słowa mojej kochanej nieżyjącej już Cioci Ireny : Umiesz liczyć? licz tylko na siebie. No i tak się przynajmniej staram, chociaż czasami coś tam w mojej duszy się  buntuje. Niepotrzebnie, tak  pięknie, romantycznie  może być tylko  w filmie, ewentualnie w jakiejś romantycznej powieści, gdzie ona kochała jego, a on ją i żyli długo i szczęśliwie.  Czasami w życiu też tak się zdarza, ale tylko czasami, więc gdy czytam te wszystkie pseudo romantyczne opowiastki, uśmiecham się tylko.  Ale widocznie nie każdemu wielka miłość jest dana, ja na nią nie zasłużyłam sobie, zresztą czy taka prawdziwa miłość rzeczywiście istnieje????

A za oknem wiosna w rozkwicie. Co prawda maki jak te powyżej,  jeszcze nie kwitną, ale jest bardzo zielono, bardzo słonecznie i głośno od wesołych ptasich treli.
I tego się trzymam, nie patrząc na jakieś tam niewielkie przeszkody i życząc wszystkim promiennego czwartku.

czy to prawda, że dzisiaj znów jest środa?????

 

 

          

 

TAK, zdecydowanie TAK , dzisiaj znów Uleczko jest nasza środa 🙂
I chociaż już tydzień temu pisałam o wiośnie, tym razem jest ona już całkiem widoczna, zielona, słońcem uśmiechnięta, a temperatury powietrza zbliżają nas do lata. Boję się, czy to trochę nie za wcześnie, ale bardzo cieszy mnie każdy malutki listek na drzewie i na krzewach, cieszy mnie wesoły głos kwilących ptaszków, cieszą zażółcające się krzewy, pierwsze symptomy wiosny to własnie kwitnące oczerety. Wiem, że i Ty z wiosną jesteś Uleczko szczęśliwa, bo i pewno Fitnes Club na spacerki pozamieniasz, zawsze to przyjemniej na łonie natury.
No to życzę Ci wiele radosnych spotkań o kijkach ze swoimi Przyjaciółmi i wiele fajnych spacerków. Wszystkiego  najlepszego na te najpiękniejszą jakby nie było porę roku

A Jarek wreszcie postawił na swoim i…..doszedł, zwyciężył.
Co prawda nie wiem z kim zwyciężył  i co z tego zwycięstwa osiągnął, ale on ma poczucie spełnienia. Nareszcie, może przestanie wreszcie kwasić?
Bardzo podobał mi się transparent, który niosła jakaś starsza pani : Placek ukradł Księżyc, Jarek ukradł Warszawiakom plac.
Bo taka jest prawda, po to zarekwirował plac, by postawić tam pomniki. Na razie udało mu się postawić jeden, ale już się odgraża. że na jesieni stanie wielki pomnik Lecha. Wszak musi mieć swoje lustrzane odbicie na honorowym miejscu Warszawy. Dobrą nowiną jest to, ze właśnie Jarej zakończył miesięczne  marsze po Krakowskim Przedmieściu. Widać już nogi odmawiają mu posłuszeństwa, by tak yam dreptać  i dreptać w każdy miesiąc. A może widzi bezsens tych marszów w coraz mniej licznej liczbie ich uczestników???
Na pewno Jarek jeszcze nas zaskoczy, już ma jakieś inne pomysły na zagospodarowanie pozostałości po marszach, tak, by ciemny lud znów miał się czym ekscytować. Tylko…. gdy człowiek spojrzy na te wszystkie ich manifestacje widzi, że jednak ciemny lud bardzo się przerzedza, zostaje tylko ten żelazny beton, najbardziej ciemnych, zupełnie niereformowalnych, zapatrzonych w pisie poczynania jak w święty obrazek.
To własnie oni przeżyją największy szok, gdy wreszcie udowodni się, jak bardzo byli oszukiwani przez swoich „bogów” A ten samowolnie postawiony pomnik na pewno kiedyś będzie przeniesiony w inne miejsce, gdzie również będzie godnie czczony, a ewentualnie powstały pomnik „prezydenta tysiąclecia”, będzie pewnie rozebrany na części, bo przecież niczym szczególnym, prócz tego, że zginął w katastrofie lotniczej, ów prezydent  dla Polski nie zrobił i na takie wyróżnienie, jak pomnik zdecydowanie nie zasługuje. Może zamiast krasnala Jarek wtedy postawi pomnik swego braciszka w ogródku przed swoim domem, będzie znów miał na co dzień go koło siebie.
Ale na to musimy jeszcze poczekać do czasu, aż normalność do Polski powróci. Może już niedługo????

Na razie pozostaje tylko nam żyć nadzieją, że koszmar pisiej polityki kiedyś dobije swojego końca, bo skoro na wiosnę się doczekaliśmy to…..

Milutkiej środy Kochani   

Dzisiaj mamy 10 dzień kwietnia

 

 

 

I wcale w związku z tym nie będę pisała o tym, co się przed  ośmioma laty stało się pod Smoleńskiem, ani nie będę się poniżała do tego, żeby opisywać wariactwa, jakie dzisiaj w Warszawie z okazji tej rocznicy odbywają się w Warszawie.
Mam tylko cichą nadzieję, że już nie długo.

Ale napisze, że przed iluś tam katy własnie 10 kwietnia przyszła ma świat Kamilka, córka Magdy. Specjalnie nie wymieniam dokładnego roku Jej  narodzin , aby nie postarzać ani Solenizantki, ani Jej Mamy, ale pamiętam że był to także piękny i słoneczny dzień, który przyniósł mi wiele radości.

Boże, jaka Kamilka urodziła się malutka, taka śliczna, drobna istotka. O pd razu okazało się, ze przyczepiła się do  Niej jakaś wstrętna bakteria, wiec musiała leżeć w inkubatorze z kroplówka wbitą do Jej malutkiej główeczki. Leżała w tym szpitalu chyba dwa tygodnie, ale gdy wróciła już zdrowa do domu. było w rodzinie wielkie święto. Zanim dopuścili mnie do Jej łóżeczka. musiałam ubrać fartuch i maseczkę gazową  na buzię, rękawiczki gumowe na ręce, trzeba było bardzo uważać, żeby znów jakiejś bakterii nie podłapała.
A potem sobie ku naszej radości rosła i coraz bardziej piękniała. Teraz z Kamilki jest naprawdę śliczną, zgrabną i bardzo mądrą dziewczyną.
I chociaż nie ma Jej w Krakowie, jest daleko, ale moje serce dzisiaj do Niej biegnie z życzeniami.
Jest mi bardzo bliska, bo to przecież ja zajmowałam się malutką  Kamilką, gdy jej Mama, czyli Magda studiowała. Ja brałam popołudniowe dyżury w Szpitalu Kolejowy,  ramo opiekowałam się Małą, a po południu oddawałam Ją w ramiona Mamy – Magdy i szłam do pracy.
Ale to już historia…
Kamilko, nie wiem, czy przeczytasz mój blog, ale wiedz, że zawsze jestem z Tobą, zawsze pamiętam Cię jako tę słodką. mała istotkę, w którą w tajemnicy przed Magdą  „wlewałam” po trzy butelki mleczka, bo wydawało mi się, że jesteś taka krucha, chudziutka…
Nigdy nie zapomnę Ciebie na tej bramce w ogrodzie babci Jasi, gdy wołałaś do nas, mieszkających na wakacjach w Borach Tucholskich opodal, już nie śpię, otwórzcie mi…… 
Kocham Cię tak samo. jak wtedy i wiem, że na pewno wszystko w życiu doskonale Ci się uda zrobić, uda Ci się spełniać marzenia, pokonując wszystkie trudności.O tego własnie w dniu Twych Urodzin Ci życzę.

Wiosna rozszalała nam się już na dobre. Wreszcie listki już bardzo wyraźnie pokazały się na drzewach, juz są pięlnie, na złoto   ubrane oczerety.
Dzisiaj nawet wyłączyłam ogrzewanie, chyba jest już nie potrzebne, w tej nocy było tak gorąco, że o drugiej w nocy ten upał w mieszkaniu mnie obudził i nie pozwolił spać.Co prawda potem jeszcze troszkę sobie podrzemałam, ale to wyraźny znak, że już pora nawet w mieszkaniu z zimowym ogrzewaniem skończyć.

N  A  R  E  S  Z  C  I  E !!!!!!!!!! TAK BARDZO ZA WIOSNĄ TĘSKNIŁAM 
I chociaż wciąż jeszcze mam kłopoty z moim chodzeniem, bo nóżki odmawiają mi posłuszeństwa, wciąż mam nadzieje, że z czasem będzie lepiej.
Bardzo mnie to irytuje, że nie zawsze mogę iść tam, gdzie tylko dusza zapragnie, ale na pewno, gdy tylko park wreszcie otworzą, przynajmniej tam ciepłe chwile miło będę mogła spędzać, jak na babcie przystało, na ławeczce parkowej.
Trudno, pessel mówi sam za siebie…..

Pozdrawiam, serdecznie i wiosennie moich Czytelników i życzę samych przyjemności na dzisiaj i na każdy następny wiosenny dzionek