BRAWO AGORA

 

 

Dostałam wczoraj odpowiedź ze strony pomoc@gazeta.pl. Przydzielili mi  50 mb  miejsca
Może nie jest to za dużo, ale na jakiś czas musi mi wystarczyć, a potem będę się od nowa martwić o swój blog.Przynajmniej wiem, że znów w środę będę mogła zamieścić różę dla mojej Uleczki, a z umieszczaniem  innych gifów muszę teraz bardzo uważać, muszę być bardziej oszczędna.
W każdym razie BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ CI GAZETO !!!
Ewentualnie mogę zgodnie z radą Hanuli rozpocząć nowy blog. tylko……… ten mój adres jest już znany, jak go „przerobić”, by też był tak chętnie czytany, jak ten stary?Mam nadzieję, że Hanula udzieli mi w tym kierunku jakiejś porady.
A wczoraj był dla mnie bardzo ważny dzień, bo miałam odwiedziny Niezwykle Ważnej dla mnie Osoby, czyli trzy tygodniowej Zeldy.
Czekałam na nią z niecierpliwością i cały dzień wietrzyłam moje mieszkanie, żeby nie daj Panie Boże jakiś dym papierosowy w nim  nie było wyczuć.
Miałam otwarte okno w pokoju i na oścież drzwi balkonowe w kuchni, tak, że zrobił się nawet mały przeciąg, który niekorzystne zapachy z domu przepędził. Oczywiście od rana paliłam papierosy tylko na balkonie i bardzo oszczędnie, aby nie zaszkodzić Maleństwu.

Kiedyś, gdy Zelda była jeszcze w brzuszku Diany mówiłam, że nie mogę się doczekać, aż zaśpiewam Jej kołysankę „ach spij Kochanie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz dostaniesz”, ale…..
Ale przywitałam Ją troszkę inną piosenką, albowiem czekał na Zeldę duży biały miś, więc i piosenka była stosowna do sytuacji i brzmiała mniej więcej tak 
„Ej Zelduniu, aaa spójrz na misia, który zawsze Prababcię Ciocię Ewe przypominać będzie Ci”. A potem jeszcze dodałam jej cicho : KOCHAM CIĘ ! 

No sami zobaczcie, czy ten miś nie jest uroczy?
Na pewno, bo tylko taki mógł trafić w ramiona Zeldy. Co prawda na razie miś jest większy niż Zelda, ale przyjdzie moment, że będzie Jej służył jako zabawka – przytulanka.

Oczywiście zapowiadaną kołysankę i kilka innych też Zelduni zaśpiewałam.
Ale wcześniej Jej wytłumaczyłam, że te kołysanki kiedyś śpiewał mi do snu mój Brat, a  Jej Pradziadek Krzysztof, który był starszy ode mnie o 10 lat, więc lubił się mną opiekować.  Chociaż co prawda gdy byłam starsza tłukł mnie książka po głowie, gdy nie rozumiałam jego matematycznych wywodów, gdy mi chciał coś wytłumaczyć z zadanych mi lekcji. No cóż, trudno, żebym jako uczennica pierwszych klas podstawówki rozumiała wywody licealisty, obowiązywał nas przecież całkiem inny program. Ale tego na wszelki wypadek Zeldzie nie opowiedziałam, tak samo jak nie opowiadałam Jej o tym, jak Krzysztof się denerwował, gdy przeszkadzałam mu w nauce, no cóż, byłam dzieckiem bardzo żywiołowym, a Krzysztof był po prostu molem książkowym, uwielbiał się uczyć i wszystko go rozpraszało, czego nie cierpiał  i okropnie się wtedy denerwował.
Ale i tak zawsze wiedziałam, że Krzysztof bardzo mnie kochał i jego kołysanki zawsze działały na mnie kojąco.

Moje kołysanki też utuliły to Kochane Maleństwo  do snu, ale potem niestety zdarzyła się mała pieluchowa wpadka i po krótkiej toalecie Rodzice zaczęli zbierać się do domu, bowiem czekał ich jeszcze troszkę dłuższy spacer na Podgórze. 
Znieśli więc wózek na dół (na szczęście mieszkam na niskim parterze), zapakowali do niego Zeldę, wzięli miśka pod pachę i sobie poszli.
Było mi smutno, ale wiedziałam, że to nie będzie długa wizyta.
W każdym bądź razie spędziliśmy miły czas na zabawę z dzieckiem i …na małą przegryzkę, którą przygotowałam dla  Jej Rodziców.
Oczywiście zrobiłam swoją popisową zapiekankę ryżowo – truskawkową, która też bardzo im smakowała.
Była też i kawka i bardzo pyszny kruchy placek z rabarbarem, oczywiście tym razem nie był on moim  dziełem kulinarnym, ale też był bardzo smaczny.
No tak, wszystko co dobre kiedyś się kończy, więc i wizyta musiała dobiec swojego końca.
Mam nadzieję, że następnym razem pogoda pozwoli, żebyśmy mogli spędzić nieco dłużej czasu na przykład w pięknym Parku Krakowskim.
Wczorajsza pogoda na taki spacer po parku była zdecydowanie za chłodna.

Dzisiaj mamy pierwszą sobotę lata. Nie zapowiada się ona niestety optymistycznie, przynajmniej u mnie w Krakowie.
Jest ponuro i na deszcz się zanosi.
Ale na pewno wszystkie następne letnie soboty będą już przyjemniejsze.
Dzisiaj sporo dzieciaczków wyjeżdża już na pierwsze kolonie, pierwsze obozy.
Życzę im wspaniałych wrażeń, samych wesołych przygód i doborowego towarzystwa nowych koleżanek i kolegów.

A Wam moi Kochani Czytelnicy życzę przyjemnej i spokojnej soboty.
Lato do nas jeszcze powróci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s