Dzień dobry, witam serdecznie

 

Dzisiaj wstał taki piękny, słoneczny poranek, że od razu mam dobry humor i mam nadzieję, że starczy mi go na cały dzionek.
Dlatego dzisiaj w żadne polityczne wpisy nie dam się wprowadzić, muszę odpoczął trochę, bo to i tak jest jakbym grochem o ścianę biła.

Jutro jest za to bardzo ważny dzień, rocznica tamtej Solidarności, ale….
No dobra, miałam nic nie pisać o tym, więc przemilczę (pewnie jutro mnie poniesie ha ha ha)

Wczoraj siedzę sobie popołudniu w domu, oglądam swój ulubiony serial „Na dobre i na złe” – bo akurat na dwójce powtarzają jedne z pierwszych odcinków tego serialu, czasami przyznam oko mi się nawet jedno przymykało, więc pewnie dlatego przegapiłam wiadomość na Messengerze: „jesteś w domu ?”
No i po chwili dzwonek do drzwi, otwieram, zdziwiona, kto to mnie nawiedza, patrzę, a tu dwie moje kochane dziewczyny Darka i Wika z olbrzymim karcherem   do prania tapicerki z uśmiechem mówią: czy pani zamawiała czyszczenie? Wielką przyjemność mi zrobiły, zabrały się chyżo do pracy i już dzisiaj widać tego wyraźne skutki. Krzesła już przeschły, więc widać, że przejaśniały, kanapka jeszcze wciąż schnie, pewno dopiero wieczorem będzie prawie sucha, ale i tak widać, ze jest o niebo jaśniejsza. No cóż, tapicerka ma to do siebie, że się kurzy, a prawdę powiedziawszy od jej wymiany, czyli pewnie od 20 lat, nie była nigdy czyszczona.
Aż mi się w pokoju teraz przejaśniało 🙂
Potem Darka zrobiła mi jeszcze przegląd moich leków i kilka przedawnionych powywalałyśmy. Trzeba przyznać, ze zachowuję się jak typowa babcia, która melinuje leki po kątach. Jedną torbę z lekarstwami miałam w jednej szafce, drugą w drugiej szafce, w kuchni pod stołem miałam siatkę z lekami, które używałam na bieżąco, to znaczy nie całkiem na bieżąco, bo nimi uzupełniałam moja podręczną kosmetyczkę z lekami, z której codziennie biorę leki.
Aż dziw, że tylko kilka pudełek w tej całej masie mojej prywatnej małej apteki było przeterminowane.
Wszystko to Darka uporządkowała według daty przydatności, tak więc nie muszę już jak dotąd szukać, wszystko mam pod ręką i co najważniejsze przez pewien czas nie będę musiała lekarstw uzupełniać, przynajmniej niektórych. Na przykład taki Duspatalin, który nota bene jest bardzo drogi, bo jest lekiem pełnopłatnym, będę mogła zażywać aż przez 9 miesięcy ( i co ciekawe, wcale się nie przeterminuje)
No tak, skoro miałam te leki w dwóch szafkach ( i pod stołem) to zawsze nie mogłam nic znaleźć i kupowałam nowe, stąd mi się zrobiły te zapasy.
Oj babciu Ewo, babciu Ewo……..
W każdym razie uczulam Maćka, żeby zawsze mnie pytał :  czy na pewno potrzebujesz te lekarstwa?????? 🙂 🙂 🙂 Maćka, bo w jego przychodni mam przecież lekarza I-szego kontaktu.

A co poza tym? No dobra, miałam o tym nie pisać, ale……
Niestety chyba zbyt sobie popuściłam z moją dietą (a to szarlotka, a to omlecik, czy jakieś lody) i…..okazało się, że niestety dosyć sobie ciałka przybrałam. To tez było powodem mojego przed kilkudniowego stresu.
Ale gdy zobaczyłam, że moja ulubiona jesienna kurtka w kratkę, a wcześniej czerwona sukienka są ciasne, powiedziałam sobie : EWA STOP!!!!
Przecież nie po to tyle trzy lata temu się męczyłam, żeby teraz wszystko zaprzepaścić, prawda?
No i nie pozostawiłam sobie tej decyzji na jutro, tylko od razu zabrałam się za siebie i postawiłam przed sobą ostre decyzje : w przyszłym miesiącu tę kurtkę ubiorę już bez kłopotów.
Przyznam, że nie jest to łatwe, bo chyba mój żołądek jest nieźle porozciągany, trzeba go teraz oszukiwać.
A więc oznacza to powrót do chleba- tekturki ( ewentualnie 1-2 kromki zwyczajnego ale ciemnego chleba dziennie) bez żadnej omasty, owoce (śliwki są  bardzo dobre, bo są niskokaloryczne), pomidory, a na obiad…….zupka na kostce rosołowej z jarzynek, bardzo dobra, gdy do tego doda się trochę czosnku i trochę pieprzu Cayenne , oczywiście beż żadnego makaronu czy kaszki manny.
Na biały ser nie mogę na razie patrzeć, ale pewnie od czasu do czasu go zjem, włączę jeszcze do diety moje ulubione rybki (oczywiście gotowane), ewentualnie nóżkę z kurczaka (bez skóry). Podobno dobra jeszcze jest owsianka ugotowana na wodzie, z małą domieszką mleka i cynamonu, też można dodać do niej kilka plasterków jabłka, syci na długo i tez nie tuczy.
Zresztą wiele przypraw spełnia tę skuteczną rolę spalania tłuszczu, własnie i cynamon jest w tej grupie.
Ech, a ja (głupia) myślałam, że już pozostanę bezkarna.
Nie ma lekko, jest wina, jest kara, takie to już to nasze życie.
Ale trzymajcie za mnie kciuki, by mi się to wszystko udało.
Przyrzekam, że będę zdawała relacje z moich postępów i może niestety czasami potknięć, bo tak też może przecież być, człowiek ułomnym jest…..
No i teraz przydałby mi się ten piesek do spacerowania, chociaż nadal (dużo) chodzić nie lubię……. bolą nóżki, a teraz jeszcze kręgosłup, no tak, jak miałam tych kilogramów mniej, kręgosłup mi tak nie dokuczał – jaki z tego płynie wniosek? Tylko jeden!!!!

A tak w ogóle, to życie trudne jest, ale i piękne jest

Życzę Wszystkim mile spędzonego dnia 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s