czasami tak bywa

Właśnie, czasami tak bywa, że albo nie ma się o czym pisać, albo po prostu nie chce się o niczym pisać, albo jedno i drugie.
I takie własnie zjawisko wczoraj u mnie zawitało, dlatego ograniczyłam się wczoraj w moim blogu  tylko do zamieszczenia kwiatków, ale musicie przyznać, że ładnych.
Ale z pokorą odbieram wczorajszy komentarz, że się nie popisałam, ba, nawet dodam, że się nie wysiliłam.
Ale taki miałam  akurat dzień na NIE
Pewnie związane to było z niezbyt udaną nocą, bo trudno obudzić się rano w dobrym humorze, nawet wtedy, gdy świeci już słonko na niebie, gdy poprzednią noc praktycznie co 2 godziny miałam przerywaną bezsennością.
Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale zasypiam (jak na mnie) naprawdę bardzo wcześnie, bo zaraz po godzinie 23, czyli po oglądnięciu Szkła Kontaktowego po oglądnięcia kawałku „Rodziny Zastępczej”, (ostatnio nastąpiła zmiana, ale o tym poniżej piszę)  a już zaraz po godzinie pierwszej, czasami drugiej już się budzę omalże wyspana i ze zgrozą patrzę na zegarek który mi pokazuje, że jest właśnie środek nocy, na sen, a nie na nocne nasiadówy  przeznaczony.
A tu nagle wszystko zaczyna mnie uwierać, swędzieć, noga mi się „kurczy”, czyli jakiś skurcz łapie i muszę wstawać i chwilkę po mieszkaniu połazić, a potem znów się kładę i…..znów oglądam serial, żeby nie myśleć o głupotach, które najczęściej w nocy na człowieka napływają.
Zasypiam…budzę się, zasypiam…budzę się  i tak już jest do samego rana. 
No to powiedzcie sami, czy mogę  potem po takiej nocy czuć się wypoczęta i szczęśliwa?
No znowu nie aż tak źle, żebym była nieszczęśliwa, bo wtedy sama sobie znajduję najlepsze lekarstwo na taki poranny stres, mianowicie sama sobie mówię: „przecież nic nie musisz, „nikt ci nic nie każe” i od razu nieco spokojniej na mojej duszy się robi.
Bo nie ma nic gorszego niż przymus!! Od razu dreszcze niemocy i kręcenie jelit przynajmniej na mnie spływa.
A po takim samo rozgrzeszeniu nerwy się uspokajają i głowa zaczyna już inaczej, pozytywnie myśleć.
Proponuję taka kurację tym, którzy rano wstają zestresowani, naprawdę działa, chociażby miało trwać tylko niedługi czas.
To takie proste, wystarczy sobie powiedzieć” „NIC NIE MUSZĘ”

No i taki nijaki  własnie wczoraj ten dzień miałam, ale ponieważ szybko sama się „rozgrzeszyłam”, byłam daleko od jakichkolwiek stresów.
Jedno jeszcze  tylko zrobiłam, mianowicie  wyłączyłam telefon, żeby mi nie brzęczał niepotrzebnie, nawet nie tylko żeby nikt nie dzwonił, ale niestety pikaniem odbieram każdy messenger i każdą wiadomość esemesową, co by mi przeszkadzało w moim błogim nic nie robieniu, w błogim samo zaistnieniu.

Co prawda o mało co nie przegapiłam wiadomości i telefonu od Maćka, ale szczęśliwie akurat na moją komórkę  w odpowiednim momencie spojrzałam i okazało się, że własnie Maciek z niedzielną wizytą na kawkę do mnie się wybiera.
No i bardzo dobrze, taka krótka przerwa w nic nie robieniu i w totalnej samosi i w totalnym spokoju tez bardzo dobrze mi zrobiła.
Maciek przyszedł, kawkę wspólna wypiliśmy, troszkę porozmawialiśmy i……….. znów mogłam sobie oglądać, ale tym razem odeszłam od mojej tradycji i nie oglądałam, mojej ulubionej Rodzinki Zastępczej (czasami trzeba nawet od takiej rodzinki odpocząć), a wróciłam do bardzo starego , chyba pierwszego polskiego serialu,  tzw mydlanej opery „W labiryncie”
Ten serial to już też jest historia. kiedy on na ekranach gościł? szmat czasu temu.
Ale czasami fajnie jest tak cofnąć się trochę w czasie.
Odcinków jest dosyć sporo, więc na  jakiś czas mam nocną rozrywkę zapewnioną, gdyby znów jakaś bezsenność miała mnie dopaść.
A dzisiejsza noc była zresztą podobna, znów pobudka przed czwartą rano, znów oglądanie seriali, potem krótka drzemka i….znów zamęt w mojej głowie. Ech, tak porządnie wyśpię się chyba dopiero w grobie. Tylko ja na razie wcale tam się nie wybieram się.

A co do polityki mam tylko takie jedno pytanie: Skoro pan Kaczyński czuje się taki niewinny i uważa, że to co się dzieje jest tylko nagonka na niego dlaczego nie poszedł tłumaczyć się właśnie do oskarżającej go Gazety Wyborczej tylko wybrał prawicowa gazetę W sieci, która jak wiadomo niewygodnych pytań mu nie zada i będzie tam mógł pleść to, co tylko ślina mu na język przyniesie
Wszak bracia Karnowscy znani są z tego, że są bardzo mierni, ale jeszcze tym bardziej wierni, bo przecież własnie dzięki spółce Srebrna istnieją….
Czy trzeba więcej coś dodać.?????
Dwa plus dwa zawsze będzie cztery, a nie pięć panie Kaczyński.
I przyjdzie weszce czas, że to wszystko panu udowodnia i za swoje przekręty i kłamstwa wreszcie pan odpowie przed prawdziwa Sprawiedliwością.

No, znów się nakręcam………dosyć, dosyć,

ALE JA NAPRAWDĘ CHCIAŁABYM ŻYĆ W NORMALNEJ POLSCE!!!!

Ale jeszcze widać nie nadszedł stosowny ku temu czas…..może za pół roku……

Na razie wiele pomyślności nie tylko na poniedziałek, ale na cały tydzień życzę, chociaż prognozy pogody nie są wcale najlepsze, podobno nawet śnieżek ma powrócić?????