obyś cudze dzieci uczył

I co tu robić, gdy nic wokoło ciekawego się nie dzieje/

Wiosna człapie i człapie z powolna i jakoś doczłapać się nie może.
Ba, nawet dzisiaj przeczytałam, że i opady śniegu nas jeszcze czekają……
No tak, w marcu jak w garncu, wszystkiego po trochę, białego śniegu, chociaż go nawet ostatnio nie widziałam, na szczęście oczywiście i trochę zielonego, które pokazuje się na drzewkach, nawet w parku, gdzie na łące bardzo nieśmiało malutkie krokusiki porastają. 
Ale jeszcze są tak małe, że nawet trudno było mi je sfotografować, aby je tu umieścić.
Ale gdy te zapowiadany śnieg pójdzie sobie już  precz, na pewno łąka w parku będzie taka piękna, że jej zdjęcie tutaj pokażę.
W każdym razie wczoraj udało mi się nieco podmarznąć, więc dzisiaj już katarek mnie w nosie wierci, a szczęście, niewielki.

No to temat pogoda na dzisiaj mamy już z głowy.

Teraz pozostaje temat polityka, a w niej to, co najbardziej teraz jest jej interesującą  tematyką, czyli szkolnictwo.
Czytałam dzisiaj list jakiejś pewnie pisówy, która dziwiła się nauczycielom, że śmią upominać się o swoje pieniądze.
Od razu wypomniała im długie, dwumiesięczne wakacje, ferie i skrócony czas tygodniowej pracy.
Chociaż do końca nie jest to prawdą. Co prawda owszem, wakacje trwają dwa miesiące, ale są to głównie wakacje dla dzieci, najczęściej ciało pedagogiczne w tym czasie ma rożne dyżury w budynku szkolnym, więc wcale na dwumiesięczne wakacje nie wyjeżdżają, pół z nich przepracowują, co oznacza, że mają urlopy podobne w długości do przeciętnych pracowników, z wyjątkiem na przykład posłów, którzy nie wiadomo czemu mają własnie przedłużone urlopy.  Zresztą skąd na takie wakacje nauczyciele  by wzięli pieniądze, skoro rzeczywiście sporo nie zarabiają.
Można się zgodzić, że nauczyciele nie wiele czasu w szkole spędzają, ale gdyby tak porównać ich pracę w szkole z pracą któregoś z urzędzików, może różnica wyszła by na plus dla nauczycieli, ale…..Przecież każdego wieczoru musi przygotować się do lekcji na następnych dni, musi być przygotowana, nawet w większym stopniu niż uczniowie, bo musi wiedzieć, jaką wiedzę, jakie wiadomości ma tym uczniakom nazajutrz sprzedać,
Prócz tego musi sprawdzać zadania domowe i klasówki, które napisały dzieciaki, a tam tak często od przeróżnych bzdur się roi, że naprawdę trzeba mieć bardzo świeży umysł i niesamowitą uwagę, żeby niczego nie przegapić i nie zwariować.
Poza tym taki nauczyciel stale narażony jest na różne stresy, które ich  dopadają : primo od uczniów, którzy szczególnie w pewnym wieku aniołkami nie są (każdy wychowujący dziecko w tym weku to wie, a co dopiero, gdy nagle ma się około 30 takich dzieci na raz), secundo od dyrektora, który ciągle ma jakieś często wyimaginowane pretensje o wszystko do nauczyciela no i również takie stresy dopadają biednego nauczyciela ze strony rodziców dziecka, którego uważają za geniusza, tylko to nauczyciel na niego się uparł.
Wiem, na pewno odezwie się tu wiele głosów twierdzących, ze inne osoby na przykład lekarze, inżynierowie i inni na przykład politycy też mają bardzo stresującą i odpowiedzialną pracę, ale..
Ale nikt im tej ważności nie odbiera, a tu wszyscy w obliczu zagracającego strajku robią rwetes „Huzia na Józia”, zupełnie nie wczuwając się w losy tych, którzy teraz walczą o swój byt. 
Bo trudno jest być dobrym pracownikiem, gdy życie takiego człowieka jest na granicy przetrwania, a nie normalnych materialnych warunków.
Nie, nie mam nikogo z rodziny, a nawet nikogo z bliskich znajomych  w szkolnictwie, ale potrafię się wczuć w ich beznadziejna sytuację, gdy odżegnywani są od czci i od wiary, uważając, że ciąży na nich obowiązek, wiec nie mają wcale żadnego statusu o dopinanie się wioch normalnych praw.
Pani minister Anna Zalewska na pewno nie musi martwic  się, jak ma przeżyć za niecałe 2 tysiące miesięcznie, siedzi za biurkiem i wymyśla nowe fantasmagorie, które potem siłą przy pomoc swojej partii pod tytułem PIS wprowadza w życie. 
Takie traktowanie pracowników oświaty jest karygodne i całym sercem popieram ich walkę o swoją przyszłość.
Bo to on rozbudzają świadomość, te polityczną też w naszych dzieciach, oni pokazuje pierwsze ścieżki, którymi później młodzież kroczyć będzie i nasz kraj tymi ścieżkami prowadzić.
Było kiedyś takie przekleństwo : „obyś cudze dzieci uczył”, nie miało to wcale żadnej chwały,ani dobrobytu nauczającym przynosić, wręcz przeciwnie, brzmiało jako życzenie ” oby ci się źle działo w życiu
Nie   życzmy  więc tego wcale tym, którzy taką pracę wykonywać muszą,zrobili to kiedyś z własnego wyboru, z powołania przecież. 
Bądźmy z nimi całym naszym sercem  w tych trudnych dla nich chwilach, niech czują nasze poparcie i wyrazy szacunku dla ich pracy 

Miłego piątku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s