tak sobie dreptam

Kiedyś już  w „Klanie”  był poruszany ten temat – sąsiad Jerzego założył w jego telefonie specjalną usługę zdrowotną, która pokazuje, ile kilometrów dla zdrowia w danym dniu już zrobił.
Oczywiście natychmiast jego żona zaczęła dokładnie sprawdzać, czy rzeczywiście Jerzy sporo spaceruje, co w jego stanie przedzawałowym był wręcz dla zdrowia  nieodzowne , co wcale z kolei mu się nie spodobało, poczuł się wręcz zniewolony  stała kontrolą swojej żony i po prostu znalazł taki sposób, aby oszukać  żonę, nabijając kilometry bez specjalnego wysiłku. Po prostu wystarczyło sprytnie przeskalować urządzenie, które działało wybijając kilometry nawet wtedy, gdy o sobie wygodnie siedział  na ławce w parku. Ot takie sobie niewinnie wyglądające oszustwo.
Oczywiście sprawka Jerzego się wydała i cały niecny plan oszustwa Elżbiety upadł.
A dlaczego to piszę?
Bo nawet nie wiedziałam, że i ja mam podobne urządzenie w moim aparacie telefonicznym, o czym  oczywiście wcale nie wiedziałam.
Jakoś dziwnie „sam” mi się w Iphonie zamontował i dzielnie moje poczynania w chodzeniu codziennie oblicza.
Nawet wbrew mojej  woli czy mojej wiedzy. Na szczęście nikt mnie nie sprawdza 🙂
A sprawa wydała się podczas ostatniej wizyty Eli i Maćka u mnie w domu, co oczywiście bardzo mnie zadziwiło.
Odtąd będę sama sobie  mogła sprawdzać, ile dziennie zrobiłam kroków i jaki dystans przeszłam, oczywiście muszę mieć wtedy przy sobie, nawet w torebce mój Iphone. Na przykład wczoraj zrobiłam 2729 kroków, co dało mi dystans 1.8 km, czyli tyle wynosi moja droga pomiędzy domem – autobusem i potem droga z ul Prądnickiej na Żabiniec.
Niestety po pracy, gdzie też się nabiegałam (ale już bez telefonu, więc nikt moich kroków nie liczył) poczułam się na tyle zmęczona, że pozwoliłam sobie na powrót do domu Boldem, więc znów żadnych kroków, ani kilometrów  nie zaliczyłam.
Ale od razu mówię, chodzenie nie jest (zresztą  nigdy nie było) moją pasja i nie będę  żadnym presjom  mojego telefonu ulegała, co to, to nie.
I tak będę chodziła tyle, ile uważam i żaden licznik życia mi nie uprzykrzy.
A to niestety związane jest nie tylko z moim wiekiem (bywają nawet maratonki w moim wieku, ale skoro to lubią…., ale  zależy to przede wszystkim od kondycji zdrowotnej  danego  dnia. Bowiem są dni, gdzie sobie mogę troszkę powędrować, a są i takie, w których każdy krok jest dla mnie wielkim utrapieniem.
Ale to mogą zrozumieć tylko te osoby, które same cierpią z powodu niektórych dolegliwości.
Oczywiście we wszystkim jest konieczny umiar, bo niby ruch  to zdrowie, ale czasami nieostrożnym jego uprawianiem można sobie wiele krzywd narobić.
Niech więc każdy robi to, co uważa, jeden w siłowniach ćwiczy, lub  z kijkami po parku biega (uściski Uleczku), drugi woli pływanie  na basenie (Maciek, to o Tobie!), a inny lubi…mieć święty spokój.
No tak, wszak na ten święty spokój przez te 69 już prawie lat sobie zapracowałam.
I niech mi nikt nie tłumaczy, co powinna, ja to sama wiem najlepiej!!! Czuję to każdego dnia.
No proszę, trochę się zbuntowałam i nakrzyczałam na Was,  przepraszam, ale kto powiedział, że mój blog zawsze musi być bardzo miły??? 
A to wszystko przez ten nieszczęsny licznik w moim telefonie.
To może go sobie po prostu usunę, żeby za bardzo już nim się nie stresować??????
Przecież i tak nikt nie sprawdza (na szczęście) moich poczynań.
Przez moment przyszło mi nawet na myśl, żeby ten dzisiejszy wpis po prostu zlikwidować i napisać inny, ale nie.
Przecież też mam prawo do niepokojów, do swoich prywatnych buntów…….  nawet w blogu……..

Pogoda dzisiaj całkiem jakaś niemrawa, nie jest ani ciepło, ani zimno, w dodatku raz świeci słonce,, raz kapie deszcz…….prawdziwy pogodowy groch z kapustą.
Od wczoraj łykam nowe lekarstwo Neurovit, który ma byc zbawienny na moje nerwobóle.
Nie jest to wcale jakiś bardzo skomplikowany medykament, głównie składa się z rożnych odmian witaminy B, które z jakimiś tam innymi dodatkami mają wydatnie działać przeciw zapalnie i przeciw reumatyczne.
Ale czy będą? – to się okaże.
Koleżance, która mi ten lek poleciła pomaga, a również na ból kolana narzekała. Również różne medykamenty już zażywała, teraz ostatnio jej lekarz zalecił jej własnie neurowit.
A skoro on jej na ból kolana pomaga, czemu nie ma pomóc na podobne i moje dolegliwości???
Chociaż zawsze do tej pory denerwowało mnie, gdy ktoś przychodził do lekarza i mówił: mojej sąsiadce pomogło to lekarstwo, to proszę i mi go zapisać.
Każdy człowiek jest inny, czasami bywa, że może dolegliwości są podobne, ale nie jednakowo na nie się reaguje.
Co mi tam, spróbować można, wszak witamina B zaszkodzić raczej nie może, o ile oczywiście w odpowiedniej dziennej  dawce (1xdziennie) przyjmuje
Uległam złudzie, skoro Basi pomogło na pewno pomoże i mi 🙂
O wynikach będę informowała na bieżąco.
Życzę przyjemnego wtorku w oczekiwaniu aż wiosny  ciąg dalszy  nastąpi…….

2 myśli w temacie “tak sobie dreptam

  1. annapisze19 26 marca 2019 / 15:01

    Ewo, czy ten neurowit jest na receptę? Po długiej przerwie zobaczyłam w zielarni Lewitan, kiedyś bardzo popularny preparat drożdżowy, nabyłam więc „ku zdrowotnosci”.

    Polubienie

    • jasna0ster 27 marca 2019 / 10:10

      tak Neurovit jest niestety na receptę, chociaż nie rozumiem czemu, skoro to tylko zbiór witamin z grupy B?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s