Góry, nasze góry…..

Są piękne, są nieposkromione, ale mają w sobie coś, czym ludzi do siebie przyciągają, dlatego tak sporo fanów górskich eskapad do Zakopanego, ale nie tylko, tam się wybiera.
Wczoraj niestety w Zakopanem, pod samym Giewontem, doszło do niebywałej tragedii, spowodowanej gwałtownie i nieoczekiwanie przechodzącą nad szczytami ogromną i bardzo niebezpieczną burzą. Na wskutek porażeń olbrzymią energią elektryczną, która powstała na wskutek wyładowań występujących przy burzy, ponad 150 osób zostało porażonych i odrzuconych od szczytu, szczególnie od łańcucha, które na sam szczyt Giewontu prowadzi, a który tym razem był tragicznym przewodnikiem prądu, niestety też czworo osób, w tym dwoje dzieci straciło życie.
Wiadomo było, że Giewont jest szczytem bardzo niebezpiecznym, jeżeli chodzi właśnie o występowanie burz, tam przeważnie właśnie pioruny uderzają, ale takiej tragedii, jaka była wczoraj, nie było w tym rejonie od ponad 100 lat.
Czy można mówić o lekkomyślności tych niefortunnych turystów, którzy wczoraj na wspinaczkę na Giewont się wybrali?
Właściwie i tak i nie, bo jednej strony sam poranek w Zakopanem był śliczny, słoneczny i bardzo pogodny, a więc wprost kuszący do wycieczek.
Ale trzeba sobie też zdawać sprawę z tego, że w górach pogoda może zmieniać się błyskawicznie i trzeba się liczyć z tym, że burza może nas zaskoczyć. Tak, jak podawał dzisiaj w TVN24 jeden z ratowników GOPR-u, już dość wcześniej było słychać w Tatrach pomruki burzy, niestety widocznie zlekceważone przez niektórych turystów. Są przecież dostępne aplikacje pogodowe i na telefonie komórkowym, tak przecież wszechobecnym prawie dla wszystkich, wystarczyło tylko śledzić stosowne komunikaty i do nich się odpowiednio ustosunkować.
Gór w żadnym wypadku lekceważyć nie wolno !!!!!!!
Bardzo współczuję poszkodowanym, a na pewno jestem myślami z rodzinami tych osób, którzy wczoraj oddali w górach swoje życie.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.
To nie jedna smutna wiadomość, która płynie dzisiaj z Zakopanego.
Pisałam kiedyś o tragedii dwóch grotołazów, których niespodziewana woda zatrzymała w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Akcja ratownicza trwała od zeszłego czwartku, niestety okazało się, że ratownicy natrafili na ciało jednego z grotołazów, drugi, który też najprawdopodobniej nie żyje, wciąż jest poszukiwany.
Te wiadomości całkowicie opanowały ostatnio media, bo to prawda, że życie i zdrowie ludzkie jest rzeczą najważniejszą, ale wciąż jeszcze musimy pamiętać o tym, co się ostatnio w polityce złego wydarzyło i przykre jest to, że osoby, które takie przestępstwa przeciwko ludziom czynili, teraz nie przyznają się do winy, krecą, a co gorsze, w dodatku sami siebie ustawiają w pozycji poszkodowanego.
Niebywała arogancja.
To tak, jakby złodziej złapany na gorącym uczynku twierdził, to nie ja ukradłem, to on to zrobił, wskazując na tego, który go zatrzymał.
Ale taka niestety jest mentalność niektórych Polaków i co jest dziwna, przeważnie są to osoby o dość wysokim statusie społecznym, czyli powinni być wzorcem, są to osoby inteligentne, wykształcone.
A ja się pytam, gdzie podziała się ludzka etyka, która pośród takich ludzi, jak sędziowie powinna być tym bardziej widoczna?
Stanowczo przedmiot ETYKA powinien być jako obowiązkowy wprowadzony do szkół i jak widać również i do programu wyższych uczelni.
Przecież każdy przyszły lekarz, prawnik, czy nawet ten, który w przyszłości będzie odpowiadał za bezpieczeństwo ludzi powinien wiedzieć, jakie są nieprzekraczalne granice i jaka jest odpowiedzialność za ich łamanie.

Wczoraj było dosyć chłodno w Krakowie, tak, że zbyt długo w Parku nie wytrzymałam, ale podziwiałam mój śliczny klombik, który wprost niesamowicie się rozrósł, teraz jest to już nie dywan kwiatów, a wspaniała kompozycja pięknych kolorowych niecierpków.


Z wielką przyjemnością patrzę na te kwiaty na każdym spacerze po Parku i już myślę o nadchodzącej niebawem jesieni, jak mój klombik wtedy będzie wyglądał?

Dzisiaj też pogoda chyba nas w Krakowie nie będzie rozpieszczać, ale za to na pewno będzie to i tak lepsza, przynajmniej dla mnie aura, niż te niedawne ponad 30 – sto stopniowe upały i dopóki się da, będę sobie te nieduże spacery po Parku robiła. Nie duże, bo niestety mój kręgosłup już prawie całkowicie „padł” i muszę często przez to na ławeczce odpoczywać, aby potem znów kilka alejek w miarę w spokoju przejść.
Może kiedyś ta moja kręgosłupowa przypadłość przeminie?, mam taką nadzieję, przecież i właśnie dlatego walczę nadal z tymi moimi kilogramami.
Jaki skutek? No nie powiem, że już porażający, brzuszek owszem, nieco się zmniejszył (ale nadal jest stanowczo za duży), za to niestety moja pupa za nic schudnąć nie chce 😦
I to jest problem, ale wciąż się nie zniechęcam.
Wczoraj, w ramach eksperymentu kupiłam sobie…TOFU.
Fu, nie jest dobry, mimo, że jest doprawiony, bo z czarnuszką, jest prawie bez smaku, ale zapycha, to jest ważne. No i jest to tylko czyste białko!!!!!!
Ech trudne jest to życie, trudne…
Ale i tak wszystkim miłego piątku życzę, zaczynamy przecież weekend!!!!!
Niech i on będzie udany !!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s