jak świrować to z klasą

………czyli zerżnięte ze Facebooka. ( przepraszam Ninko)
Ale ponieważ bardzo mi się ta parafraza znanej skądinąd szkolnej piosneczki spodobała, więc ją zamieszczam
Tym bardziej, że znany slogan wyborczy Opozycji ” nie świruj, idź na wybory” został przez prawicę obsmarowany, co tylko może oznaczać, że prawica jednak bardzo boi się tych wyborów i boi się, że może być spora frekwencja w tym dniu przy urnach wyborczych, co niekorzystnie niewątpliwie na wynik tejże prawicy mogło by podziałałać.
Więc ja sobie dzisiaj za Ninką też poświruję:

.…..”Świrują wróbelki od samego rana
– świr, ćwir . Dokąd idziesz Marysiu kochana?
Ćwir, świr. Dokąd idziesz Marysiu kochana?

A Marysia na to, śmiejąc się wesoło
Październik za pasem .., idę na wybory…”


Mam nadzieję że kto mądry po świruje razem ze mną i 13 października przy urnach się spotkamy.
Oczywiście nie muszę już chyba po raz enty tłumaczyć , dlaczego nie wolno zagłosować na prawicę?
Wszystko jasne!!!!!
Teraz okazuje się, że PIS daje przyzwolenie nawet na zastraszanie posłów, tak było z panią poseł Katarzynę Lubnauer, która dostała zastraszający sms, ktoś ją obrażał, wyzywał, groził wręcz jej śmiercią , a na końcu okazało się, że tego dokonał czynny Funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej, którego zadaniem jest między innymi ochrona posłów, chyba nie muszę dalej tłumaczyć, kto na takie skandaliczne zachowania zezwala.
A po wyborach ( o ile oczywiście za pozwoleniem głupich Polaków wygra PIS), będzie tylko gorzej.
Nikt, kto wyrażać będzie niechęć do władzy Pisu nie będzie niestety bezpieczny.
Tu powinno po raz kolejny zapalić się w naszych głowach czerwone światełko!!!!!
Nawet dla tych, którzy teraz jeszcze wciąż PIS popierają, kiedyś to ich poparcie obróci się przeciwko nim!!!!!!
Przyznam, że coraz większy strach mnie ogarnia………..
TAK ŹLE JESZCZE W POLSCE NIGDY DOTĄD NE BYŁO !!!
Całkowita samowola, przekręty, afery są niestety teraz wizytówką tej partii, która śmie się nazywać PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ !!!!!
Jedna afera goni drugą, ale jakoś to wcale na mentalność niektórych Polaków niestety nie działa, są zaczadzeni Pisem !!!
Tak jak czad szkodliwy jest dla naszych organizmów, tak trucizna, którą zaczadza nas Pis zupełnie niektórych zniewoliła, nie widzą zła, które jest coraz bardziej wszechobecne.
Była afera z marszałkiem Kuchcińskim, wcześniej z trzema wieżami, była afera z Ziobrą, potem kilka jeszcze drobniejszych aferek z innymi prominentami tej partii, teraz z kolei wybuchła następna afera z prezesem Niku – ale wszystko po niektórych Polakach spływa to jak woda po gęsi. Oni widzą tylko „pincet”
Oj Polaku, czemu musisz być taki głupi?????????
Czy tylko dobre baty mogą twój mózg uzdrowić???????

A teraz o czymś innym, ale też pokazującym to, jak nasze państwo działa.
czyli NIECH ŻYJE WSZECHOBECNA I CAŁKIEM BEZDUSZNA BIUROKRACJA!!!!!!
Wczoraj poszłam najpierw do Ksero i zrobiłam odbitki wszystkich możliwych moich wyników, począwszy od tych starszych sprzed wielu lat (bo moja choroba zwyrodnieniowa trwa nie od roku, ale co najmniej od lat 15), wraz z z wynikami obecnymi, czyli wynikami rtg robionymi w zeszły piątek , a także z odpisami z kart chorobowych ze szpitali.

Ale okazało się, że to za mało, bo za biurkiem siedziała b i u r w a , której zadaniem jest uprzykrzanie życia petentom.
Otóż zażyczyła sobie jeszcze odpisy z kart wszystkich moich wizyt u specjalistów (przecież były dostarczone przy wniosku), a kiedy jej wytłumaczyłam, że ja nie leczę się u żadnych specjalistów, tylko u lekarza I -szego kontaktu kazała mi donieść wszystkie historie mojej choroby od lekarza I-szego kontaktu.
No szlag mnie wtedy trafił, bo przecież wniosek do tej komisji wypełniała własnie pani doktor I-szego kontaktu i wszystkie potrzebne choroby wraz z wynikami od specjalistów tam dołączyła, zgodnie z moją kartoteką, jaką w przychodni posiadam.
Przyznam, że się wściekłam i powiedziałam pani, co i tym myślę, skoro nie uznają tego, co pani doktor napisała we wniosku, to skąd mam pewność że uzna to, co jest w kartotekach napisane? Zresztą nie wiem, czy lekarz może ujawniać wszystkie moje choroby, niekoniecznie związane z tym wnioskiem, bo gdybym na przykład miała HIV (na całe szczęście nie mam) panie z komisji wcale nie musiałyby takiej wiedzy posiadać.
A to związane jest oczywiście z moją następną wizytą u lekarza I-szego kontaktu i ze skopiowaniem mojej historii choroby, co znów potrwa.
Na całe szczęście mam Darię, która obiecała mi pomóc i skopiować te dane, bo przecież lekarz nie ma czasu na kopiowanie, bo ma za zadanie leczyć a nie „urzędolić”, czyli zajmować się papierologią.
Chyba to wszystko robione jest tylko po to, żeby ludzi zniechęcić do starania się o takie świadczenia.
Bo ja jestem jeszcze w miarę prawie sprawna, z niewielkiego stopnia zmianami, ( mam przecież obie nogi, kulawe, ale są), ale i tak sprawiło mi to sporo kłopotu, a co ma powiedzieć na przykład inwalida bez nóg, który musi uzbierać całą masę do niczego nie potrzebnych papierków, po to, by na końcu dowiedzieć się, że jeszcze kilku następnych takich dokumentów brakuje????
Jaką mam gwarancję, że gdy już dostarczę te papiery o których ona mówiła, okażą się one na tyle wystarczające, że nie będę musiała znów tam jeździć i donosić następne, które pani sobie wymyśli.
Już nie mówiąc, że ten urząd umieszczony jest na drugim końcu Krakowa i musiałam jechać taksówką, żeby szczęśliwie tam dotrzeć (musiałabym się chyba ze trzy razy przesiadać) i…ZONK, nic nie załatwiłam.
Dobrze, że pani chociaż przedłużyła mi termin dostarczenia tych szpargałów do 4 października, ale i tak nie wiem, czy to będzie ostateczna data załatwienia mojej sprawy.
Już dwa razy stawałam na takiej komisji, też musiałam wtedy dostarczać badania, ale takich „cudów” nie wymagali.
Ale dobrze mi Darka to wytłumaczyła: za biurkiem siedziała zwyczajna urzędniczka, która nie zna się na tym, co jest potrzebne panu doktorowi do orzeczenia mojego inwalidztwa, pewnie jemu te dostarczone dokumenty już by wystarczyły, paniu „biurwie” najwyraźniej nie.
Ona musiała mi pokazać swoją ważność, wszak siedziała na biurokratycznym krześle, a ja byłam tylko zwykłym petentem, który powinien być pokorny.
A jeżeli tej pokory nie chcę pokazać, mogę co najwyżej odejść z kwitkiem i już.
No sami powiedzcie, czy nie może człowieka szlag trafić, gdy w jakimkolwiek urzędzie chce cokolwiek załatwić?
Bo wiem, że prawie wszystkie tak urzędy działają, zawsze okazuje się, że czegoś jeszcze brakuje
Na razie zaparłam się, tylko nie wiem, na ile sił mi na to starczy.

Dzisiaj wstał niestety trochę pochmurny, szaro – bury dzień, nie ma słonka, więc nie będzie spacerku po Parku, ale mam nadzieję, że jeszcze nam słonko zaświeci, zapowiadali ładną weekendową przecież pogodę.
Jeszcze wciąż mojego kochanego Parku do Lamusa nie odsyłam.
No to na dzisiejszy wtorek posyłam wbrew pogodzie i wbrew sytuacji w naszej niewesołej Polsce całą masę pozytywnych myśli.
DOBREGO WTORKU 🙂

2 myśli w temacie “jak świrować to z klasą

  1. sagula 24 września 2019 / 14:35

    Wierszyk cudowny! Idziemy na wybory, by potem nie mieć wyrzutów sumienia, że nic nie zrobiliśmy, by ratować Polskę przed oprawcami! Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s