Siła złego na jednego, czyli Bad Day

Co prawda nie wiem, którą nogą wczoraj wstałam z łóżka, chyba lewą, bo nic od samego rana mi się nie udawało.
Nawet nie przypuszczałam, że w przeciągu 2 godzin można tyle niepowodzeń zaliczyć.
Rano wypiłam dwa kubki wody, aby krew dobrze mi przy badaniu popłynęła, ale niestety okazało się to zdecydowanie za mało.
Byłam kilka razy kłuta, żyły sobie trzaskały, a krew uparła się, żeby nie popłynąć.
A gdy wreszcie pani Marysi udało się ją pobrać, okazało się, że moja krew była tak gęsta, że przemieniła się natychmiast w skrzep i niestety do badań się nie nadawała.
Cóż, cierpliwa pani Marysia przyniosła mi wodę mineralną, którą posłusznie jeszcze wypiłam, odczekałam jakieś pół godziny i….guzik, nadal nie udało się ze mnie krwi wytoczyć. Jakaś oporna jestem czy co?
Dobrze, że pani Marysia pobrała mi krew z palca na cukier i przybiła pieczątkę na wyniku, mam nadzieję, że to pani w Komisji Inwalidzkiej będzie musiało wystarczyć, bo już więcej kłuć się nie będę.
Ponieważ po tej historii z niesfornym pobranie krwi byłam trochę słaba, postanowiłam wrócić szybciutko do domku na drugą kawkę (pierwszą poczęstował mnie w przychodni Maciek) Boldem.
Zamówiłam więc auto, odczekałam całe 10 minut i….dostałem komunikat, że auto pode mnie podjechało.
Wyszłam pod przychodnię, rozglądnęłam się, ale nigdzie żadnego auta o podanej rejestracji nie odnalazłam Zadzwoniłam więc do pana kierowcy (na szczęście w aplikacji podają jego numer telefonu) z pytaniem, gdzie go mam szukać i dowiedziałam się, że pan stoi pod szlabanem. Tylko kurczę, tam żadnego szlabanu nie było, więc raz jeszcze do niego zatelefonowałam, a pan bardzo niegrzecznie mi odpowiedział, żebym popatrzyła sobie na aplikację, to zobaczę gdzie on stoi, a ja mam po prostu go odszukać.
Nie on mnie miał znaleźć, tylko ja miałam błądzić po ulicach i szukać auta nie wiadomo gdzie stojącego, a przecież ja byłam jego klientką, w jego obowiązku było dowiedzieć się, gdzie stoję i tam podjechać, tym bardziej, że akurat to ja stałam pod dobrym adresem, a nie on.
Wkurzyłam się tym bardziej, gdy po chwili okazało się, że dostałam komunikat: kierowca odjechał, bo nie stawiłaś się na miejsce i w dodatku BOLD za niewykonaną usługę pobrał mi 10 zł.
Ale to nie koniec moich przygód, postanowiłam bowiem, że pójdę jedną ulicę dalej i w Tesco zrobię jakieś zakupy na obiad.
Było tam tylko jedno stoisko mięsno – wędliniarskie, ale……… nie mogłam zrobić zakupów mięsa na obiad bo……z powodu awarii kasy stoisko akurat było chwilowo nieczynne. Pani co prawda tkwiła na posterunku, czyli przy ladzie, ale nic sprzedawać nie mogła, bo nie miała jak naliczyć należności za zakupy.
Wzięłam więc z chłodniczej lady rybę i szpinak (trudno, taki będę dwa dni miała obiad), kupiłam jeszcze pomidory i poszłam do kasy, której nie mogłam odnaleźć. Za to była czynna kasa samoobsługowa, na szczęście była tam pani z obsługi, która pomogła mi przy kasowaniu zakupów.
Wszystko było dobrze do czasu, gdy chciałam kartą VISA zapłacić za zakupy, okazalo sie bowiem, że wbiłam zły pin. Trzy razy ten pin wystukiwałam i, nie wiem dlaczego nie chciał wejść, skoro na pewno był dobrze podany, więc trzy razy miałam odmowę zapłaty.
No pech kompletny, dobrze, że miałam drugą kartę, która nota bene ma ten sam pin co tamta (tylko tamta była kredytowa, a ta bankomatowa), na szczęście tym razem pin zadziałał, więc wyszłam z jednej strony szczęśliwa, że udało mi się jednak te zakupy dokonać, ale z drugiej strony czułam się okropnie zestresowana z tymi sklepowymi kłopotami i….zamówiłam kolejnego Bolda, bo już z tej złości nie miałam siły szukać autobusu, musiałabym się dwa razy przesiadać, albo przejść całe osiedle w poszukiwaniu autobusu 144, lub 194, jadącego niedaleko mego domu.
Co prawda znów taxi – Bold podjechał gdzieś tam, nie gdzie powinien, ale na szczęście pan tym razem był taki uprzejmy , że podjechał pode mnie, gdy dowiedział się, gdzie stoję. Bywają jednak uprzejmi kierowcy, nawet w Boldzie.
W dodatku jeszcze jakiś pan mnie opieprzył, w sumie miał rację, bo rozmawiałam z tym taksówkarzem stojąc na samym środku ulicy, już z tego stresu nie wiedziałam co robię, dobrze, że nic mnie nie potrąciło.
Stwierdziłam, że to po prostu był to zły poranek i postanowiłam, że już więcej tego dnia nigdzie na wszelki wpadek z dom wychodzić nie będę, chociaż pewnie czekała w Parku na mnie Lola.
Trudno, nie mogłam dalej ryzykować.
Tylko jeszcze napisałam do Firmy Bold zażalenie na tego aroganckiego kierowcę, który kazał się szukać po ulicach. przyznam, że szybko mi odpisali, przepraszając za zachowanie ich kierowcy i w rekompensacie przyznali mi 10 zł bonusu na następny przejazd.
Tyle chociaż dobrze, chyba tym przerwałam swoja złą wczorajszą passę, ale napisałam im, że powinni się pozbyć takiego aroganckiego kierowcę, który swoim niestosownym, niegrzecznym wręcz zachowanie psuje tylko markę Firmy Bold.
Ale czy rzeczywiście wyciągną wobec niego jakieś konsekwencje?????
Na tym na szczęście kłopoty dnia wczorajszego się skończyły, ale ja na wszelki wypadek postanowiłam już dłużej w żaden sposób losu nie kusić. Udało mi się !!!!!!
Bo :

Są takie dni w tygodniu,
gdy nic mi się nie układa
i jak na złość wypada wszystko z rąk.
Zasłaniam wtedy okna,
w najdalszym kącie siadam
i sama z sobą chcę do ładu dojść…
Bo są dni, gdy z nieba kapie deszcz,
nie mówię wtedy nic,
telefon milczy też.
Bo są dni,
gdy z nieba kapie deszcz,
zamykam wtedy drzwi,
po prostu nie ma mnie.

Co prawda wczoraj deszcz nie padał, ale i tak ten dzień należał do tych kiepskich, przynajmniej dla mnie.


Ale to było wczoraj, mam nadzieję, że pech już zasnął snem zimowym i od dzisiaj wszystko układać będzie mi się już po mojej myśli 🙂
Tak sobie pomyślałam, że tę resztę dokumentów, które nareszcie udało mi się zebrać, prześlę do szanownej Komisji do spraw Inwalidztwa drogą pocztową, bo pewnie gdybym tam z tymi papierami pojechała, ważna pani zza biurka na pewno wynalazłaby jeszcze kilka brakujących dokumentów, a tak wyślę wszystko listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru i… niech się dzieje co chce. Więcej z wiatrakami, czyli z bezduszną biurokracją walczyć nie zamierzam!!!!!!!! H O W K !!!!!!

Dzisiaj od rana słonko znów zaświeciło. I niech sobie wesoło przyświeca, przecież jesień też musi być piękna i miła.
Zatem wesołego, słonecznego czwartku życzę , bez żadnych perypetii podobnych do moich wczorajszych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s