za oknem zimny wiatr…..

Ale dobra wiadomośc, że ciepełko jezcze ma powrócić, nawet takie lekko ponad dwudziestostopniowe.

Dzisiaj Pan Pogodynka malował strzałki i kreski, jak i skąd ma to ciepło nadejść i złe chmury znad Polski przegonić, ale czy tak będzie na pewno?

A u mnie jakiś zły czort swoim ogonem ponakrywał wszystkie moje stare wyniki, które na tę Komisję do Spraw Inwalidztwa będą mi potrzebne, kiedyś przeszukałyśmy z Renią wszystkie szafy, dzisiaj też od rana buszowałam po różnych innych domowych zakamarkach i…… nie ma, przynajmniej tego, co potrzebuję nie ma, bo te inne, teraz do niczego mi nie potrzebne wyniki akurat są zachowane.
Złośliwość rzeczy martwych.
Kiedyś na przykład robiłam zdjęcia kolan, dla potrzeb chirurga ortopedy w Maćkowej Przychodni , okazuje się, że ani wyników, ani zdjęć nie ma w moim domu i nawet po nich w Przychodni ślad nie pozostał, przyszła chyba jakaś wybitnie złośliwa AMBRA i wszystko zeżarła.
A co to oznacza? no musze od nowa się trochę po naświetlać i koniecznie zrobić zdj. kręgosłupa lędźwiowego, zdj stóp i zdj kolan (ponwie), bo inaczej tej grupy inwalidzkiej mi nie przyznają, chociaż mam jakieś wyniki sprzed wielu lat, to wszystko jest za mało, muszą mieć bieżące badania.
Sam wisus mojej osoby niestety też jest niewystarczający, mogłabym na przykład udawać kulawego, czy co?
No to idę dzisiaj połapać tych promieni pana Roentgena, chociaż to całkiem niezdrowe na raz tyle zdjęć robić, jednak jestem do tego zmuszona, bo termin Komisji niedługo mi ucieknie.
To tyle wpisu na dzisiaj, na więcej czasu juz nie mam, bo ten nagli.
Miłego piątku

Tak niestety będzie

A kiedy? Już całkiem niedługo, za nie cały miesiąc, 13 października.
A Ty za którym baranem optujesz?????
Wciąż mnie przerażają podawane sondaże, chociaż przecież wiadomo, że i one mogą być całkiem sfałszowane.
Bo co to za różnica wpisać jakąś liczbę przy danej partii i taka wiadomość posłać w świat?
Niestety jednak pisia propaganda coraz mocniej się szerzy, a Kościół bardzo wydatnie w nią się wpisuje, pozwalając na przykład wygłaszać płomienne mowy pisowskim politykom wprost z ambony (co jest zresztą niezgodne z prawem kanonicznym, ale dla nich jest tylko ważne jedno prawo, prawo pieniądza), czy użyczając im też tereny kościelne do wywieszania plakatów.
Ostatnio sprawę pro pisowskiej propagandy ostro i zdecydowanie wziął w swoje ręce przewielebny Ojciec Rydzyk – kto go tam zresztą wie, jaki z niego Ojciec, chociaż są już pogłoski, że nikt nie zna ani czasu, ani osób obecnych przy jego wyświęcaniu, więc najprawdopodobniej jest on samozwańczym księdzem.
Ale ostatnio w swojej szeroko niestety dostępnej stacji w Polsce czyli w Radio Maryja i w Telewizji Trwam namawiał ludzi do modlitw i do utrzymywania postu w intencji wygranej obecnego rządu w następnych wyborach.
Tak się właśnie szerzy ciemnota w Polsce. Ci zniewoleni umysłowo ludzie niestety będa teraz głodować, tylko po to, żeby ta „najwspanialsza” ze wszystkich partii wygrała, niestety skończy się to wtedy tak, że rzeczywiście będa głodować, ale już nie dla idei, ale z prostego, prozaicznego powodu, nie będzie ich stać na normalne jedzenie. Drożyzna zje każdego z nas, tylko ci, którzy jeszcze jakieś finansowe zapasy posiadają przeżyją, reszta z głodu pomrze.
A może własnie o taką Polskę Kaczyńskiemu chodzi, bo głód zmusi ludzi do pokory i posłuszeństwa, obecankami będa się oni nadal karmić, nadzieją, że kiedyś ten zły czas przeminie.
Otóż bez naszej TERAZ zdecydowanej postawy nie przeminie, trzeba pamiętać o tym każdego dnia, który nas dzieli do 13 października
Dlatego powtarzam za mądrymi, znanymi w Polsce artystami i ludźmi polskiej kultury;

NIE ŚWIRUJ – IDŹ NA WYBORY !!!!!

Prosta i oczywista sprawa: Jeżeli TY nie pójdziesz na wybory, oni wybiorą za ciebie.
Widziałam wczoraj na Facebooku świetną grafikę, która dokładnie określa mechanizm wyborów 13 października. Jest ona bardzo wymowna, dlatego tutaj ją zamieszczam, ku rozwadze zwłaszcza tych niezdecydowanych i tych leniuchów, którym 13 października nie będzie chciało się tyłka z fotela podnieść:


CZY TERAZ WSZYSTKO JEST JUŻ DLA WAS JASNE???
CHCESZ DOBREJ, NORMALNEJ POLSKI IDŹ NA WYBORY !!!!


Jesień coraz śmielej sobie poczyna niestety, wiejąc chłodnym wiatrem, opadmi deszczu, a nawet w Zakopanem padał już wczoraj śnieg.
I chociaż zapowiadają kilka cieplejszych dni w następnym tygodniu, pomału zaczynam przygotowywać cieplejsze kurtki, a nawet botki, bo kto wie co nas w najbliższym czasie czeka.
Ale nie załamujmy się chwilami, które i tak nadejść przecież kiedyś musiały.
Wiosna i te słoneczne ciepłe dni też kiedyś przecież nastaną.
A dzisiaj posyłam moje promienne uśmiechy, moze zastąpią one brak słonka nie niebie?
A więc wszystkiego dobrego na dzisiaj.
|

a w środę…….

Uleczko, dzisiaj znów nasza ulubiona środa, witam więc Cię bardzo serdecznie i pięknego i kolorowego dnia życzę, chociaż to już jesień prawdziwa niestety, coraz bardziej zauważalna i czasami nawet chłodem dokuczliwa.
Nie lubię tego jesiennego chłodu, ale niestety cieplutkie dni można już raczej do Lamusa odesłać, chociaż….nigdy nic nie wiadomo, czasami pogoda psikusy robić umie i na przykład ….śniegiem nam sypnie, zamiast jeszcze miło ogrzewać nasze ciała?
Ale Tobie taka pogoda nie przeszkadza, bo w Twoich planach dnia nie odgrywa ona aż tak ważnej roli, jako że ty nie siadasz tak jak ja na ławeczkach, tylko biegasz z kijkami, a również i ćwiczysz w swoim Fitness Club. Czasami zazdroszczę Ci tej Twojej energii, ale i cieszę się, że ją tak umiejętnie umiesz wykorzystać.
Wszystkiego dobrego na dzisiaj i na cały tydzień Uleczko, przesyłam Ci jesienne promyczki i gorące całuski z Krakowa.

Dzisiaj u mnie dzień gospodarczy
To znaczy przyszła Renia i…ruszamy do roboty, a tej na dzisiaj przewidujemy nawet sporo, przynajmniej takie mamy ambitne plany.
Dlatego dzisiaj mój wpis króciutki, ale muszę koniecznie „odszczekać” moje oskarżycielskie wczorajsze oceny Orange.To znaczy nie tak znów do końca odszczekać, bo jednak trochę musiałam się nadenerwować i nadzwonić do tej firmy, by załatwić te nieszczęsne przedłużenia obu moich umów, ale wczoraj już dostałam dwa smsy z Orangu, jeden oczywiście dotyczył umowy na usługę mobilną, druga na umowę stacjonarną i dwóch różnych kurierów ma je przynieść na adres domu, w którym mieszkam, a nie gdzieś tam, gdzie sobie umyślili poprzednio.
Cóż, ich sprawa, widać bogata jest ta firma Orange, skoro stać ich na opłatę dwóch różnych kurierów, zamiast jednego, który obie umowy mógłby przecież mi dostarczyć. No cóż, ja tego nie pojmuję, ale przecież takie kurierskie usługi w sumie są i tak opłacane przecież z pieniędzy użytkownika, czyli między innymi z moich też, to co im w sumie zależy, jeden, dwóch, czy nawet więcej tych kurierów posłać?
No to kto mi powie, czy w Polsce jest „normalnie”, czy wszystko jednak jest na opak, mimo, że nie koniecznie bezpośrednio jest to z polityka połączone?

Jeszcze też napiszę, że wczoraj miałam miłych gości: Darię, Wikę, Maćka i……Sisi.
Po prawdzie Sisi była nieco zawiedziona, bo mimo, że pod lodówką urzędowała, jakoś z tej lodówki kiełbaska do niej tym razem nie wyskoczyła. Pogardziła więc nawet paluszkiem, który ode mnie dostała, czyli strzeliła focha : „jak nie ma kiełbaski, to ja się tak nie bawię i żadnych paluchów jeść nie będę, możesz je zjeść sobie sama”
Cóź, miała pecha, gdyby przyszła dwie godzinki wcześniej ten przysmak by się dla niej znalazł, niestety już wtedy był nieosiągalny, bo wcześniej był przeze mnie już zjedzony.
Nauczka dla Sisi: przynajmniej 2-3 godziny przed wizytą u mnie ma mi zameldować: Ciotka, szykuj kiełbaskę, idę do Ciebie 🙂
No to miłej środy

a dzisiaj znów wstało słonko

I bardzo dobrze, bo ten wczorajszy ponury dzień wcale, ale to wcale mi się nie podobał.
Co prawda miałam po południu bardzo miłego gościa na kawusi, czyli
V.I.P.-a, który przyniósł pyszną szarlotkę, ale UWAGA!!! nie skusiłam się, WYTRWAŁAM!!!
Byłam z siebie bardzo dumna, bo pokusa była zaiste wielka, ta szarlotka tak pięknie pachniała i tak smakowicie wyglądała, że ślinka mi aż z ust popłynęła, ale nie, postanowiłam w swojej diecie wytrwać i nie dać się złamać.
Cóż, mój miły gość musiał sam zjeść dwie porcje szarlotki, z czego raczej chyba był zadowolony, ja też, bo zaoszczędziłam sobie około 0,02 cm w biodrach 🙂
A tak naprawdę to tę dietę już półtora miesiąca trzymam, to znaczy mała zmiana polega na tym, że włączyłam w nią owoce (jabłko, ewentualnie gruszka), a także jarzyny, ale nadal nie jem pieczywa, makaronów, ryżu etcetera, czyli uciekam od nadmiaru węglowodanów.
Chleba to i czasami mi nawet brak, ale……
Wiecie co zauważyłam? mianowicie to, że ta pozornie niedobra, czerwona herbata rzeczywiście nieco przytępia apetyt, oczywiście wypita bez cukru.
Niestety nie wyzbyłam się słodzenia cukrem kawy, ale ta 1-2 niepełne łyżeczki cukru dziennie nie są jeszcze tragedią, do słodzika jednak się nie przekonałam, chociaż kiedyś go używałam.
Moja ostatnia waga nie pokazała mi jakichś rewelacyjnych zmian, ale mnie to wcale nie załamało, nadal trwam, a zważę się dopiero pod koniec września, to będzie taki mój mały egzamin.

Kiedyś chwaliłam Orange, który miał być taką niby wspaniałą firmą, niestety ostatnio na nich, po ostatnich moich perypetiach, też się zawiodłam
W sobotę chyba przez godzinę rozmawiałam z bardzo miłą doradczynią Orangu, która wydawała mi się bardzo kompetentną osobą, okazało się, że niestety tylko mi się wydawało, bo wczoraj okazało się, że to wszystko, o czym rozmawiałyśmy w sprawie przedłużenia moich dwóch umów , osobno na Orange mobilny, osobno na stacjonarny, wale ne wprowadziła do systemu i przez to wyszło masę dziwnych zawirowań, w dodatku umowę posłali mi nie na mój obecny adres, który notabene tkwi u nich w systemie, tylko na stary, więc musiałam wszystko odkręcać i…nadal tkwię w niepewności, czy aby na pewno obie te umowy do końca poprawnie są przeprowadzane.
Ale w związku z tymi żwirowniami musiałam chyba ze 3 razy dzwonić do Biura Obsługi Orangu, zresztą te rozmowy nie wiem czemu są płatne, a także dwa razy do firmy kurierskiej DPD, więc przegadałam wczoraj mnóstwo pieniędzy i co najgorsze, nie wiem, z jakim skutkiem.
W głowie nie mieści się to, że w czasie komputeryzacji, wszak mamy XXI wiek, niektóre sprawy załatwiane są zupełnie w starym, biurokratycznym stylu, w dodatku te firmy zatrudniają całkiem niekompetentne osoby, każda mówi co innego, zwariować można.
A o gorsze, wszystkie te niekompetencje pokrywane są magicznym słowem „procedury”, za którym można przecież wiele ukryć, nawet własną nieudolność.

Dlatego już wczoraj przy trzecim, czy czwartym moim telefonie do Orange rozmowę rozpoczęłam słowami : czy ja rozmawiam naprawdę z kompetentną osobą, potrafiąca rozwiązać mój problem, bo już mam dość tych moich bezsensownych i bezowocnych rozmów, z których wynika tylko jeszcze większy bałagan.
No, zobaczymy, czy tym razem doradca był rzeczywiście kompetentny i czy załatwił moje oba przedłużenia do końca.
Dzisiaj powinnam dostać już pierwszą umowę z Orange na rozmowy mobilne, druga na rozmowy stacjonarne, ale co ważniejsze na Neostradę dostanę za kilka dni, tak jakby nie można wszystkiego razem przysłać, wszak to przecież jedna firma Orange, a gdy dzwonię do tej firmy okazuje się, że wszystkie moje umowy są na jednym koncie, ale potem to nie wiem po co rozdrabniają je na 2 różne umowy. Może dlatego, że rozmowy stacjonarne i Neostrada są jakby spadkiem po dawnej TP,?????
Ale przecież teoretycznie jest tylko jedno moje konto – nic z tego nie rozumiem.
Ach te procedury!!!!!Ach ten polski bałagan!!!!!!
W każdym bądź razie cierpliwie czekam, daję im 4-5 dni, a potem, wybuchnę, nawet grożąc im zerwanie z nimi umowy!!
Tylko do jakiej firmy wtedy mam iść, skoro każda z nich jest tak samo diabła warta????
No to się dzisiaj „wywnętrzyłam ” trochę przed Wami.
Czasami udaje mi się jednak pisać o czymś innym niż o polityce, ale także o również bardzo denerwującej mnie jednak sprawie
Życze udanego wtorku, chociaż chłodny, niech chociaż słonecznym pozostanie.

czy ja wiem?

W sumie powinniśmy być pełni nadziei, bo oto wstał nowy tydzień, z nowymi pomysłami, nowymi zdarzeniami nowymi nadziejami.
Tylko ostatnio z tą nadzieją na lepsze jutro jest niestety coraz gorzej, nawet ja, poprawna, a raczej niepoprawna optymistka, nieco w poprawę losu naszej Polski po 13 października przestałam wierzyć.
Tyle bzdur, które sam wielki „WUC” podczas ostatniego weekendu wygłosił, tyle patosu i kłamstw, które wylały się z jego ust, wprawiły mnie tylko w dodatkowe nerwy.
Ale niestety jest wiele osób, którzy uwierzą w ten „jarusiowy dobrobyt”, który zapowiada, śmiech na sali, płacz w przyszłości, gdy znów ludzie mu uwierzą.
Już nawet jeden z jego ministrów zapowiedział, że ten cały pisowski program to wielka ściema, która doprowadzi nas tylko do zwiększenia podatków, a także do niebywałej drożyzny.
Ale jak tym ludziom wytłumaczyć, że tak będzie? niestety na własnej skórze się przekonają, bo nawet te 500 plus, które dostaną, będzie wkrótce warte tyle co dzisiejsze 50 zł, bo tyle (albo i mniej) towaru za te pieniądze kupisz.
Niestety Jan Kochanowski miał całkowitą rację mówiąc ” Cieszy mię ten rym: Polak mądry po szkodzie, lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, nowa przypowieść sobie Polak kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi”

No i proszę, Jan Kochanowski tworzył przecież w wieku XVI, czyli z tego wynika, że nasza narodowa głupota ciągnie się już od wieków, a także, że są osoby, które tę głupotę doskonale do swoich celów wykorzystać potrafią.
Niestety, żadna z tych konkluzji nie jest ani pochlebna, ani optymistyczna.
Najgorsze, że kiedyś mieliśmy przynajmniej wroga spoza naszego kraju ; Tatarów, Krzyżaków, Prusaków, Szwedów i wtedy trzeba było rzeczywiście granic naszego kraju bronić.
Na szczęście żadne inne państwa w tej chwili nam nie zagrażają, no może z wyjątkiem Rosji, która ma apetyt na zniewolenie Polski, ale robi to „dyplomatycznym kursem”, podporządkowując sobie pewne grupy, na które pułapki zakłada. A skoro wroga nie mamy, trzeba go koniecznie wymyślić i w ten sposób naczelny „Wuc” odnalazł ich najpierw w uchodźcach, którymi straszył przed poprzednimi wyborami, a ponieważ ten zasiany strach udało mu się wszczepić w rozum części Polaków, teraz sobie wynalazł nowego wroga w postaci społeczności LGBT, którymi również skutecznie(???) straszy.
Najgorsze jest jednak jest to, że i Kościół bardzo intensywnie w tę walkę się włączył, po pierwsze, żeby nadal na wysokim poziomie utrzymywać swoją polityczną i finansową pozycję, a po drugie (i co jest najważniejsze w tym przypadku) jest to sposób na pokrycie niedawno rozdmuchanej afery pedofilskiej w kościelnej hierarchii. Zauważcie, że od czasu, gdy tyle zaczynają mówić o szkodliwości LGBT, cała ta pedofilska afera zamarła, znikła, nikt i nic no niej nie wspomina, a Kościół nie musi się już tłumaczyć, bo rozum Polaków został przekierowany na całkowicie inne już tory i brzmi:
Formacja LGBT to twój wróg.
Tylko kto mi wytłumaczy, w jaki sposób ta formacja ma niby zagrażać polskiej rodzinie?
Jeżeli rodzina jest silna, kochająca się, żadne przeszkody nie są jej w stanie pokonać, rozbić, to tylko zależy od ludzi, którzy tę rodzinę tworzą.
Nie oszukujmy się, jest wiele (niestety) problemów, z którymi rodziny się borykają i wtedy słaba rodzina się rozpada, silna potrafi przetrwać najbardziej ciężkie turbulencje. Zresztą wystarczy poszukać w internecie, ile to prominentów z tej „wspaniałej, nieskazitelnej pisowskiej” gawiedzi doprowadziło do rozbicia rodzin, a już antywzorcem populistycznego hasła Jarusia: „rodzina to jeden mąż, jedna żona i dwoje, troje ich dzieci” może być jego własna bratanica, która ma już trzeciego męża (ciekawe w jaki sposób dostawała rozwód kościelny? po znajomości??) i troje dzieci, z tym, że dwójkę ma z którymś z poprzednich mężów) (chociaż też do końca nie wiadomo, kto rzeczywiście jest ojcem najstarszej córki), a trzecie dziecko już ma z trzecim mężem.
Pewnie, nie powinno mnie to obchodzić, to jej sprawa, jej życie, ale skoro stary kawaler, który nigdy nie miał ani żony, ani dzieci (koty się nie liczą!), a w dodatku był podejrzewany o skłonności homoseksualne, a w dodatku w swojej najbliższej rodzinie, której się przecież nie wyparł, bo utrzymuje z nią kontakt, ma koło siebie moralny delikatnie mówiąc bałagan , nie powinien nie tylko na temat rodziny się wypowiadać, ale ze wstydu powinien pod stół się schować, widząc brudy w swoim najbliższym otoczeniu.
A już na pewno nie ma żadnego moralnego prawa pouczać innych, jak żyć!!!!!!! ba, nie ma prawa niczego nikomu narzucać!!!!!
A co do tej rzekomej seksualizacji dzieci, o której Pis i Kościół tak chętnie mówi?, to nic innego jak totalne kłamstwo, które siłą nam narzucają.
Bardzo dobrze byłoby, żeby ten temat wprowadzany był stopniowo, w odpowiednim kontekście, związanym z wiekiem dziecka. Ważne jest, żeby nawet te małe dzieci wiedziały, że nie każdemu z dorosłych można zaufać, żeby miały się bronić przed złym dotykiem, przed złymi obietnicami ludzi niestety zboczonych.
Gdyby już wcześniej wprowadzano to uświadamianie o niebezpieczeństwie dzieci, nie byłoby tyle nieszczęścia z tą pedofilią, chociażby w kościele, któremu wierzyło się na zapas, zgodnie z zasadą ; „ksiądz to świętość” Otóż nie! w wielu przypadkach ta pseudo „świętość” była wykorzystywana przeciwko małym dzieciom, które nie potrafiły się przed tym nieszczęściem obronić.

Nasza „Polska w dobrobycie” niedługo przerodzi się w krainę ludzkich nieszczęść, ludzi bez pracy, bez środków do życia, co może wielokrotnie doprowadzać nawet do samobójstw, do chorób (Służba Zdrowia już padła, niedługo przestanie istnieć), będzie płacz i zgrzytanie zębów, a może i skończyć się krwawym powstaniem przeciwko pisowskiej dyktaturze.
Tylko po co to wszystko??????
Wystarcz 13 października iść do urn i mądrze zagłosować
LICZĘ NA WAS!!!!!!

Wczorajsze popołudnie też miło spędziłam w Parku, chociaż już było nieco chłodniej i tylko na ławce umieszczonej w słonku można było sobie posiedzieć Tym razem nie było Loli, ale za to zyskałam sympatię małego Jasia, który ufnie podszedł do mojej ławki, potem na nią się wdrapał i nie chciał wcale z rodzicami iść dalej. Nawet wspólne selfi sobie z Jasiem zrobiliśmy.
Spędziłam w Parku tylko jakieś dwie godziny, ale to i tak przynajmniej tyle na powietrzu przebywałam i krakowskiego tlenu (czytaj smogu) nałapałem
Ach zapomniałam, Kraków już jest niby wolny od smogu, bo przecież wprowadzili zakaz palenia w piecu węglem, drewnem, czy śmieciami, ale jednak wciąż jest w Krakowie spory ruch samochodowy.
A przecież Park Krakowski „przylepiony” jest do głównej arterii Krakowa, czyli do Alej, po których wciąż przetaczają się nie tylko samochody osobowe, ale i busy i autobusy, a także samochody transportowe, ciężarowe, duże tiry, więc raczej stosowny smog nadal tam się unosi i nawet parkowe drzewa nie są w stanie go pochłonąć.
Kiedyś, gdy budowano Aleje, miały być one w założeniu bulwarami miasta, niestety, wprowadzono tam regularny ruch, jako, że jest to główna arteria łącząca południe i północ Krakowa , która nadal. mimo obwodnic, jest chętnie przez samochody ciężkiego kalibru wykorzystywana.
Są co prawda projekty (pisała o tym niedawno Gazeta Krakowska), by znów przywrócić Alejom charakter Bulwarów, ale…….. na razie nie powstała żadna mądra idea, w jaki sposób ukrócić ten ruch na Alejach.

Dzisiaj poniedziałek, nowy tydzień. Pogoda w tym tygodniu będzie zmienna, raz będzie ciepło, raz chłodniej, ale życze dobreg humorku na dzisiaj i optymzmu na cały tydzień.

miłej niedzieli

Miłej niedzieli życzę.
Słonko, chłód, jesień…. tak mogłabym określić dzisiejszy poranek.
To już nie taka jak jeszcze niedawna niedziela gdy człowiek z przyjemnością na balkonie, czy na tarasie poranną kawę wypił.
A tak właściwie to nie bardzo mam o czym dzisiaj napisać w moim blogu.
No, chyba że wspomnę o wczorajszej korespondencji, którą otrzymałam z Komisji Orzekania o Inwalidztwie, która dała mi jakieś 10 dni na uzupełnienie mojej dokumentacji chorobowej w postaci wyników rtg, wypisów z poszpitalnych kart chorobowych itp. Czyli am całą masę papierków i innych klamotów do przeglądania, bo część z nich jest gdzieś tam zakamuflowana, jeszcze po mojej przeprowadzce nie rozpakowana, bo nie była dotąd mi do niczego potrzebna.
UFF, sporo wiec szperania przede mną, będę to robiła stopniowo dzisiaj i jutro, może uda mi się do tych najważniejszych dokumentów jakoś dotrzeć.
Ale na pewno nie zapomnę dzisiaj o spacerku po Parku, bo co prawda jest nieco chłodno, ale słoneczko jeszcze wciąż na niebie jest obecne.
Tym bardziej, że już od jutra mają przyjść niezbyt korzystne zmiany pogodowe, ale… kto tam wie jak będzie, czasami te zapowiedzi się sprawdzają, czasami nie…..
No to nie zabieram dzisiaj już dłużej sobie i Wam czasu, trzeba zabrać się do roboty, czyli do szperania, trzeba przeglądać każdy papierek, który w moje ręce wpadnie Tylko ja tego bardzo, ale to bardzo nie lubię.

dobra sobota – dobry dzień

Na szczęście pechową trzynastkę mamy już za sobą, a ponieważ jak już wczoraj pisałam, od samego rana ją zaczarowałam, dzionek minął mi całkiem wesoło i przyjemnie.
Oczywiście popołudnie spędziłam w Paru i prócz łapania Pokemonów, kilka fotek kwiatków zrobiłam. Już niewiele ich jest co prawda, ale mnie urzekły te słoneczne. rosnące nieco na obrzeżu.

Gdy człowiek popatrzy na ten piękny uśmiechnięty, ciepły swoją źółtością kwiaty, od razu sama buzia też do uśmiechu się składa, prawda?
Niestety główna łączka, ta koło fontanny, już wyraźnie jesienią zarasta i traci ten swój piękny wiosenny wizaż, robi się taka nieposkromiona, nieco chaotyczna w różności obecnego tam kwiecia, Dlatego idąc przez Park wciąż szukam tej odrobiny ciepła, tego wspomnienia pięknych wiosennych dni, na które jeszcze długie miesiące trzeba będzie teraz poczekać……..
Oczywiście była też i w Parku Lola, więc znów miałam zapewnioną z nią pyszną zabawę , chociaż troszeczkę jakby bardziej Lola była smutna, ma niestety jakieś dolegliwości z kolankiem i czasami nie może szybciej pognać na przód, musi się na chwilkę zatrzymać, przeczekać ból, może dlatego tak się zaprzyjaźniłyśmy, bo mam podobne dolegliwości? Ale jedno jest pewne, ja w przeciwieństwie do niej, na pewno za piłeczką nie pobiegnę 🙂 Nawet po dłuższym odpoczynku 🙂

Wczoraj było losowanie miejsc wyborczych do nowego Sejmu.
I wiem jedno, na dwójkę na pewno nie zagłosuję, mimo, że wczoraj Jarosław usiłował przekonać biedny ciemny lud, jakie to wspaniałe czasy będa przed nami, gdy jego partia te wybory wygra.
Dziwne, bo powiedział, że mamy wybierać, jaką Polskę chcemy mieć :
Rozkazał nam być żołnierzami Pisu, którzy walczą o to. by stworzyć takie społeczeństwo, w którym wszyscy będą docenieni, w którym wszyscy będą mogli wiedzieć, że uczestniczą we wspólnocie, w polskiej wspólnocie, która jest wspólnotą wszystkich Polaków, wolnych Polaków
Ja osobiście na żołnierza stanowczo się nie nadaję, za niesubordynację musiałabym ciągle w ciupie siedzieć 🙂
I dalej twierdził :
zbliżające się wybory są bardzo ważne i powiązał je z wyborami roku 1989. – To jest kwestia naszej przyszłości, równie ważna jak to zaangażowanie sprzed 30 lat, (…) Wtedy decyzja dotyczyła spraw wydawałoby się jeszcze ważniejszych. Oczywiście one były super ważne i tamte wybory przyniosły Polsce sukces. Ja tego nigdy nie kwestionowałem, sam w tym uczestniczyłem – przekonywał. (moje pytanie: gdzie uczestniczył? wszyscy wiemy, przespał najważniejsze momenty naszej historii pod pierzynką u Mamusi), a potem dodał jeszcze : – Ale te wybory mogą doprowadzić do tego, że tamten sukces zostanie do końca skonsumowany. Skonsumowany przez nasz naród, któremu to się należy, bo Polakom to się należy, żeby mogli żyć nie gorzej niż na zachód on naszych granic, by mogli mieć poczucie siły, tej siły indywidualnej, siły ich rodzin, ale także tej siły, którą ma naród, którą ma państwo – powiedział.
I kazał nam wybierać pomiędzy nowoczesną Polską, którą tylko jego partia może zapewnić, a Polską starą, zapyziałą, do której dążą jego przeciwnicy.
Mam nie tyle zastrzeżenia do tej jego wypowiedzi , co całkowitą pewność, że jest całkiem odwrotnie i wybór partii pisowskiej doprowadzi Polskę nie tylko pod względem gospodarczej do ruiny , ale ten wybór cofnie nas co najmniej 50- 80 lat w borykaniu się z naszą codziennością, będzie tak, jak było kiedyś, wszystko w jednych rękach KACYKA, które rości sobie prawo do Polski, a my posłusznie w tym pisim jarzmie karki będziemy naginać i żyć według Jarusiowej modły, bo on nam powie, jaki sposób życia jest dla nas najlepszy !.
Ale kto jest mądry i umie troszkę myśleć, nie da się zwariować i nie uwierzy w ten zapowiadany Jarusiowy dobrobyt.
Jestem już przedstawicielem starszego pokolenia i doskonale pamiętam podobne obietnice , które do niczego dobrego Polski nie doprowadziły, uzależniły nas tylko od naszych wschodnich sąsiadów, teraz może być podobnie, Putin tylko czeka na stosowną chwilę, swoich klakierów w Polsce już posiada.
Kiedyś ludzie na wiecach krzyczeli WIESŁAW! WIESŁAW!, teraz zmieniło się to na okrzyki JAROSŁAW, JAROSŁAW, mechanizm działania pozostaje taki sam :
CZYSTA PROPAGANDA I KLAKIERSTWO. To jest po prostu bezczelna KUPCZENIE POLSKĄ!!!!!!

Nie dajmy się !!! Jest szansa, chyba jednak i do drużyny Pisu dotarły wieści, że mimo licznych obietnic, mogą przegrać sromotnie (co najmniej nie uda im się uzyskać wymarzonej większości), więc już się zabezpieczają, między innymi odraczając obrady Sejmowe na czas juz po wyborach, wtedy będą mieli ewentualny czas na zabezpieczenie swoich interesów w razie przegranych wyborów, a mają przecież wszystko do stracenia, już nigdy do koryta się nie dopchają, już nie zapchają swoich kieszeni naszymi pieniędzmi, w dodatku grozi im jeszcze odpowiedzialność karna za to wszystko, co było mottem ich fatalnej „dobrej zmiany”, którą tylko można określić słowami : „co by tu jeszcze spieprzyć” i „jak napchać swoje kieszenie”
13 października będzie dniem, w którym WSZYSCY będziemy zdawać bardzo ważny egzamin z naszej politycznej świadomości i ważne jest to, byśmy jak najliczniej do urny poszli i powiedzieli PISOWI stanowcze NIE!!!!!!!!!
A ja osobiście bardzo wierzę pani Małgorzacie Kidawie – Błońskiej i wiem, że to ONA jest w stanie odwrócić złą kartę naszej teraźniejszości.
Dlatego będę głosowała na Komitet Obywatelski – lista numer 5 !!!!

Dzisiejsza sobota zapowiada się pogodna, aczkolwiek mogą występować przelotne zachmurzenie, no i temperatura będzie znacznie niższa, niż wczoraj.
Ale i tak na pewno dzisiaj mój Park też odwiedzę 🙂

Przyjemnej soboty i dobrego odpoczynku

Jak w tytule

Bo czy można być zabobonnym i wierzyć w czarne koty i nieszczęśliwe piątkowe trzynastki ????????
Ja już dzisiaj, kiedy tylko wstałam, wstałam, od razu założyłam sobie: nie, dzisiaj nic złego mi się nie przydarzy, to będzie na pewno bardzo udany piątek, mimo, że to trzynasty dzień miesiąca.
I na żadne nieprzyjemności dzisiaj się nie nastawiam.
Trochę na ten temat poszukałam w internecie i teraz to Wam przekazuję:
No dobrze, przyznaję się, normalnie to przekopiowałam, bo zbyt długi jest cały tekst do przytoczenia moimi słowami i pewnie nie odniósłby takiego wrażenia, jak poniższy.

Mimo iż ostatnie stulecie uznać należy za wiek najgwałtowniejszego rozwoju technologiczno-naukowego w historii ludzkości, ciągle żywa pozostaje wśród wielu ludzi wiara w przesądy. Jak pokazały kilka lat temu badania CBOS, w pechowość piątku trzynastego i liczby trzynaście deklaruje swą wiarę 16% Polaków.

Mimowolny niepokój jaki budzi u niektórych ta liczba, jest zresztą w jakimś stopniu zrozumiały. Trzynastka jest bowiem poniekąd zaprzeczeniem dwunastki, która z kolei pozostaje głęboko zakorzeniona kulturowo jako liczba doskonała, porządkująca świat. Dwanaście jest miesięcy, a dwa tuziny godzin tworzą dobę i już pierwsi starożytni astronomowie nie uznawali tego jedynie za koincydencję. Egipcjanie wierzyli w podział ludzkiego życia na dwanaście etapów. Dwunastu wreszcie było apostołów.

A trzynastka? Cóż… Trzynasta księga Apokalipsy św. Jana opisuje wychodzącą z morza Bestię, której władzę przekazuje Smok. Później, nawiązujący do mitologii egipskiej Tarot, umieścił pod tym numerem kartę personifikującą Śmierć. Piątek z kolei, z oczywistych przyczyn, również interpretowany bywał w cywilizacji chrześcijańskiej jako dzień chwilowego tryumfu Szatana.
710 lat temu „pechowe ścieżki” piątku i trzynastki przecięły się wreszcie we Francji. W piątek, 13 października 1307 r. podwładni francuskiego króla Filipa IV Pięknego wdarli się do istniejących na terenie tego kraju komandorii zakonu templariuszy  . Pod pretekstem oskarżeń m.in. o herezję i czarnoksięstwo aresztowanych zostało kilkuset braci z wielkim mistrzem Jacques’em de Molayem na czele. Dzień tamten stał się początkiem końca potężnego wówczas, a dziś obrosłego legendami zakonu.

Grozę tamtej historii spotęgowała zresztą później jedna z takich legend, zgodnie z którą postawiony na stosie de Molay zapowiedzieć miał, iż w przeciągu roku spotka się z Filipem IV i papieżem Klemensem V na Sądzie Bożym. Proroctwo to spełniło się (zapewne dlatego, że prawdopodobnie wymyślone zostało post factum, w rzeczywistości wielki mistrz spędzić miał ostatnie chwile na modlitwie). Według jednej z wersji de Molay miał nawet rzucić klątwę na potomków króla do 13. pokolenia włącznie.

I choć „zabawy” w prorokowanie czy numerologię kończą się na ogół dla ich entuzjastów kompromitacją  , nie dziwi też, że dla prostego, niewykształconego ludu masowe aresztowania zakonników i stawiane im potem najcięższego kalibru, coraz to wymyślniejsze zarzuty (z konszachtami z diabłem włącznie) wpisały się idealnie w zakodowaną już kulturowo „pechową” symbolikę trzynastki i piątego (a w zasadzie szóstego) dnia tygodnia.

No to teraz już wiemy, skąd ta pechowa piątkowa trzynastka się wzięła i kto chce niech wierzy, a kto nie, to dobrze, ale na wszelki wypadek przez lewe ramię splunie, no, może nie koniecznie trzynaście razy 🙂
A co u mnie?
Ano cieszę się, że słonko świeci i jest piękna, acz już jesienna nieco temperatura panuje, pewnie znów swój Park odwiedzę.
Wczoraj również po pracy przynajmniej na godzinkę do Parku zajrzałam , nawet kilkanaście tych stworków pokemonowych udało mi się połapać.
Ale przyszłam byt późno, Loli już w Parku nie było…….
Za to idąc do pracy zauważyłam, że dalszą część Parku z uschniętych gałęzi czyszczą, ciągle coś w tym Parku jednak się dzieje.
O to tyle na dzisiejszy dzionek mam Wam do przekazania, znów o polityce milcząc, bo…przyjdzie na to czas, przyjdzie czas….

Miłego piątku, słonka i wesołych spaccerków

ot, takie tam sobie małe kłopoty

Życie składa się z nocy i z dni, ale czasami bywają niedziele

To jest moja ulubiona maksyma, zapożyczona z „Nocy i dni”, a wygłoszona przez Barbarę Niechcic.
I takie własnie te nasze dni, tak sobie płyną i płyną, okraszone przeróżnymi, raz miłymi, raz przykrymi zdarzeniami.
Wczoraj miałam kłopoty z internetem, Trzeba przyznać, że Orange bardzo profesjonalnie podszedł do tego problemu, zaraz po zgłoszeniu awarii podjęli stosowne kroki i internet mi powrócił, ale jednak jeszcze kilkakrotnie się zawieszał. Na usunięcie usterki (zresztą co jakiś czas występującą) mają 36 godzin i mają mnie smsem powiadomić o całkowitym zakończeniu.
W każdym bądź razie za niedogodności w transporcie do mnie netu mnie przeprosili i w ramach rekompensaty przyznano mi dodatkowe 10 GB transmisji internetu na mój komórkowy telefon.
Trzeba przyznać, że dba Orange o swoich klientów, czemu może nie powinno się dziwić, bo w tej chwili konkurencja w komórkowej branży jest spora, sama już wielokrotnie byłam namawiana na zmianę firmy. Najbardziej agresywna jest firma Plus, która wciąż, a to smsami, a to mailami usiłuje mnie ściągnąć do siebie, oczywiście złote góry obiecując. Cóż walczą o klienta, podobnie jak i inne firmy z tej branży, ale nie ze mną takie numery, ja pozostaję wierna firmie Orange, jestem z nimi już chyba około 20 lat i jak dotąd nie miałam wielkich kłopotów, chociaż wiem, że sporo osób na Orange narzekało. Ale jaką mam gwarancję, że po przejściu do innej firmy będę miała zapewnione lepsze warunki?
Kłopot mam też z hurtownią, która jak dotąd jeszcze nie przelała moich pieniędzy za nie kupioną komórkę. Jak już kiedyś pisałam, niestety telefoniczny kontakt jest prawie z nimi niemożliwy, więc napisałam maila, w którym grzecznie poprosiłam o przyśpieszenie przelania moich pieniędzy, jako, że musiałam się zadłużyć, aby spłacić ten lekkomyślnie wzięty kredyt w Alior Banku i zostałam bez środków do życia. Oczywiście nie jest do końca prawda, ale podstęp zadziałał, bo jeszcze późnym wieczorem dostałam od nich wiadomośc, że już rano sprawdzą, dlaczego pieniądze nie zostały jeszcz wysłane. Co prawda to jeszcze wciąż nic nie znaczy, ale o jeden malutki „pych” sprawy jestem już do przodu. Że też człowiek musi fortelów używać, by swoje odebrać!
Wczoraj w moim Parku trwał remont drzewostanu. Patrzyłam z podziwem na tę akcję, która przechodziła bardzo sprawne, cały płat parku był dla bezpieczeństwa najpierw otoczony taśmą, a potem jeden z panów balansował z piłą na tych wysokich drzewach i bardzo sprawnie usuwał zeschłe gałęzie.
Naprawdę z wielką radością patrzę, jak bardzo dbają o ten mój ukochany Park.
Klomb jest co jakiś czas podlewany, kwiaty na nim pięknie wybujały w górę, tworząc kolorowy dywan, zachwyca on wiele oczu, bo zauważyłam, że wiele osób lubi się fotografować na jego tle. No a teraz jeszcze drzewa dostały nową szatę tej jesieni, jeszcze są wciąż zielone, chociaż żółcią już gdzieniegdzie poprzeplatane.

Po prostu kocham ten mój Park, wspaniale w nim się czuję, a moje spotkania z uroczą Lolą są dla mnie wielką przyjemnością.
Co prawda ostatnio znów mam trochę kłopotów z chodzeniem. Wczoraj podziwiałam starszą już panią, która z kijkami po parku maszerowała. Zaczepiłam ją na moment i chwilę porozmawiałyśmy. Zachęcała mnie do takiego spaceru z kijkami, bo chociaż też bolą ją nieraz kolana i doskwiera kręgosłup, jednak uznała, że tylko ruchem może sobie pomóc.
Pewnie ma rację, tylko…ja w tej materii jestem tak bardzo niereformowalna…….
Mam co prawda kijki, są gdzieś tam mocno schowane w szafie, ale wciąż nie mogę się zdecydować na ich używanie. A może jednak powinnam?
Ej, leniuch jestem i tyle. Ale co, nie wolno mi nim być?

W polityce też „ciekawie” się robi, jestem bardzo ciekawa, co też takiego wymyślił Kaczyński, że przełożył część sejmowej sesji na czas po wyborach. Czyżby jednak brał pod uwagę możliwość swojej przegranej i w pewnym sensie zabezpiecza swoją przyszłość, czyli swoje bezpieczeństwo?
Przecież zanim nowy Sejm będzie cokolwiek mógł ustalić, stary moze jeszcze odpowiednie „reformy” zabezpieczające obecny rząd przeprowadzić, szybko je prezydent wtedy pdpisze i będa niestety obligatoryjne.
Coś mi się wydaje, że niełatwo będzie się od tej psiej zgraji uwolnić.
Nawet gdy już nie będa u sterów rządów nieźle jeszcze Pis nam nabruździ.
Ale nie uprzedzajmy faktów.
W każdym bądź razie na pewno ranga samej instytucji Sejmu spadła bardzo nisko, trudno ją będzie w przyszłości odbudować.
Sejm, który ma być miejscem dyskusji, politycznej pozytywnej konfrontacji poglądów, stał się targowiskiem arogancji, niestety !
Na razie wyraźnie widać, że swoim niebywałym tupetem Pis pokrywa niepewność ich przyszłości. Wczoraj nie udało się przeprowadzić Wotum Nieufności wobec prokuratura Ziobry, ten proces został przez Pis zablokowany (co oczywiście było łatwe do przewidzenia), ale tyle kłamstw ile padło w tym czasie z wszystkich przemawiających pisowskich prominentów, tyle oskarżeń poprzednią ekipę rządzącą, chociaż nie to było tematem debaty, chyba świadczy o tym, kto naprawdę nami rządzi.
A już szczytem chamstwa był hejterski atak przez posłankę Krystynę Pawłowicz na Rzecznika praw Obywatelskich, która wylała z siebie całe potoki oszczerstw i obrażających słów wobec pana Bodnara, niestety odpowiedzialny za tę Komisję przewodniczący Piotrowicz nie tylko, że nie uciszył napadającą posłankę, ale nie udzielił głosu po tych napadach samemu rzecznikowi, który nie mógł się w ten sposób przed hejtami obronić, a także wręcz wygaszał głosy obrońców rzecznika, bezczelnie, bez zdania racji wyłączając im mikrofony.
Niestety to zjawisko można zaliczyć tylko do politycznego chamstwa, ale niestety takie jest cały Pis………..
A ja ciągle mam nadzieję, że przyjdzie czas prawdziwej sprawiedliwości i za te wszystkie pisie wyskoki każdy z nich odpowiednio do swojej winy odpowie.
Może jeszcze nie w październiku ….chociaż….kto wie……
Ale stosowny czas przyjdzie !!!!!!!
Jak wskazuje historia dziejów, każda satrapa kiedyś za swoje niecności odpowiada.

Dzisiaj znów wstał piękny, słoneczny i co najważniejsze ciepły dzień.
Co prawda poranek jest jeszcze chłodny, ale gdy ja wyruszę do pracy będzie już całkiem przyjemnie, a temperatura może oscylować nawet około 25 stopni.
Byleby mnie te nóżki tak nie bolały, kręgosłup nie doskwierał i byleby te moje kręciołki z głowy znów mi wyparowały, bo coś kilka ostatnich dni nie mogłam pod względem kondycyjnym zaliczyć do najlepszych.
Ale raz jest tak, raz jest siak, czyli jak to mówił rejent Milczek: „niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”

No to miłego i ciepłego prawie już jesiennego czwartku życzę, bo mimo 25 stopni Celsjusza na termometrze, ta temperatura wydaje się mniej efektywna, niż jeszcze miesiąc temu.
Ale nie narzekajmy, jest dobrze, nawet bardzo dobrze.
DO JUTRA!!!!






kolejna środa :-)

I kolejna róża dla mojej Uleczki, tym razem już w jesiennych barwach.
Bo chociaż nie wiem jakbyśmy się przed ta myślą bronili, rzeczywistość za oknem, a to chłodniejsze i coraz bardziej widoczne krótsze dni, mniej silne w swojej mocy ogrzewania słonko , czasami nawet szaruga i coraz bardziej pokazujące się już lekko żółtawe listki na drzewach wskazują, że właśnie ta pora roku coraz szybszymi krokami nadchodzi.
I chociaż wiem, że może oa napawać nawet lekką nostalgią, równocześnie też wiem, że dla Ciebie Uleczku jest ona też bardzo korzystna, bo przecież nie tylko jesień, ale i nawet zima nie jest przeszkodą w spełnianiu i w realizacji Twoich zamierzeń. Znam je i podziwiam Twoją wytrwałość w ich realizacji. Ja niestety nie am tyle siły i tyle mocy, a może to i zwyczajne lenistwo z mojej strony?
Ale przyznać się do błędów to też jest sztuka, nieprawdaż?|
Serdecznie Cię więc Uleczo w tę naszą magiczną środę pozdrawiam, na którą, muszę się przyznać zawsze z niecierpliwością czekam i tą jesienną , ale jakże i zarazem słoneczną różę Ci posyłam.
Mam nadzieję, że te słoneczne promyczki i całusy jeszcze dzisiaj do Ciebie do Poznania dotrą 🙂

Pisałam wczoraj że czasami dzień przynosi mnóstwo niespodzianek, chociaż nic ich nie zapowiada. I tak było wczoraj.
Najpierw dostałam telefon od V.I.P-a, który „wywołał” mnie do Parku.
Miałam jakiś taki troszkę senny humorek, ale stwierdziłam, że właśnie wizyta w Parku, na świeżym powietrzu doskonake mój senmi z oczu zmyje.
I wcale się nie pomyliłam, zresztą niedługo potem przyszedł do Parku pan Waldemar z Lolą, przy której trudno nawet o śnie myśleć, oczywiście zaraz zaprosiła i mnie i V.I.P-a do zabawy piłeczką, trudno było jej odmówić, musieliśmy na zmianę piłeczkę rzucać, a ona przynosiła i żądała dalszej zabawy. Niesamowit jest ta Lola, ma tyle energii, wydawała się wcale niezmęczona, mimo że nawet na moment nie odpoczęła po tym morderczym bieganiu za piłką.
Całkiem niedługo potem przyjechała na swoim rowerze Magda.
Co prawda potem Lola poszła ze swoim zmęczonym hasaniem z nią panem do domu (bo pan Waldemar oczywiście też do wspólnej zabawy był zaproszony), ale na koniec przyszła jeszcze na moją ulubioną ławeczkę parkową Matylda.
Ale z biegiem godzin robiło się już w Parku coraz chłodniej, musiałam też wreszcie do dom powrócić.
Ale trzeba przyznać, że wczorajsze popołudnie miałam jednak bardzo urozmaicone., zgodnie zresztą z moim horoskopem , który mi przepowiedział że w najbliższym czasie nuda mi nie zagraża, będe prowadziła bardzo urozmaicone życie Towarzyskie.
Taki był poniedziałek, taki był też i wtorek, a dzisiaj??????????
Ale zawsze lepiej być na świeżym powietrzu w miłym towarzystwie, niż przez pół dnia oglądać jakieś filmy, czy seriale w domu.ą
A właśnie, już wakacje się skończyły i rozpoczął się sezon moich ulubionych seriali „Klan” „M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, czy „na Sygnale” które nareszcie wróciły na ekrany telewizorów , ale na szczęście są one puszczane w porach wieczornych, gdy za oknem robi się już ciemno, więc i o spacerku wtedy raczej już się nie myśli. Można więc sobie zrobić pyszną kolacyjkę, wypić pyszna herbatke i z zupełnie czystym sumieniem przed telewizowem zasiąść.

A dzisiaj od rana nie miałam dostępu do stacjonarnego internetu, dopiero teraz mogę więc zamieścić swój blog z różą dla Uleczki.
Na szczęście działał Messenger w telefonie i mogłam Ulkę o takim przestoju zawiadomić

Co prawda nie jestem do końca przeświadczenia, czy ta awaria została już definitywnie usunięta, bo nie dostałam takiego potwierdzenia od panów monterów z Orangu, ale szybko wykorzystuje okazję, że akuratne w tym momencie internet jest dla mnie dostępny, więc pośpiesznie na niego „wskoczyłam”
Zapowiada się piękna i cieplutka środa, przynajmniej u mnie w Krakowie tak jest, więc popołudniu może znów z Lolą się spotkam w Parku?

Miłej środy i samych słonecznych godzin