Jaki to dzień tygodnia dzisiaj mamy?????

Aha!!!!! dzisiaj jest ŚRODA!!!!!!
Dzisiaj bardzo dobrze mi się spało, najchętniej to wcale z tego ciepłego łóżeczka na ten chłód bym nie wyszła, ale świadomość, że dzisiaj jest środa i że Ula na pewno czeka na swoja różyczkę ustawiła mnie najpierw w pionie , a potem na foteliku przed komputer powiodła.
No i oto jest, jest kolejna różyczka dla mojej Uleczki i kolejne serdeczne pozdrowienia, które prosto z Krakowa prosto do Poznania przesyłam.
Nie wiem, jaka pogoda dzisiaj u Ciebie Uleczku, dla Ciebie to jest akurat bardzo ważne, bo wiem, ze spacerowanie jest Twoja pasją, ale i Ty też wiesz, że ten deszcz akurat nam jest potrzebny.
Za to nieco deszczowe, ale nie mniej serdeczne całuski (i serduszka) Ci posyłam życząc, byś jak najszybciej doczekała się wspaniałej spacerkowej pogody.

A co tam ciekawego w Polityce? Starałam się wczoraj zrozumieć cokolwiek z tego, co się w Senacie działo i….stwierdziłam, że niestety głównie pisowscy senatorowie zachowują się jak dzieci w piaskownicy : ty dałeś mi kuksańca w bok, to ja ci łopatką po głowie przyłożę.
Smutny to widok, gdy ma się i Sejm i Senat, w który nie można za bardzo wierzyć.
W każdym bądź razie Senat ze z d e c y d o w a n ą większością odrzuciła pisi pomysł przeprowadzenia at hoc’k tych wyborów prezydenckich, nie ważne, że miałyby być on niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, nie ważne, że niedemokratycznymi procedurami i co najważniejsze nie ważne, że z zagrożeniem zdrowia dla Polaków. Tak ma być, bo tak zarządził NADNACZELNIK!!!!’
POLSKA W CAŁKOWITYM CHAOSIE!!!! – ale Wy już to wszystko wiecie, nie będą wiec głowy tym kolejny raz zawracała.

Wczoraj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, zadzwoniła moja komórka, patrzę na ekran, dzwoni Ksawery. Odbieram, a tu okazuje się, że to nie Ksawery, a…Zeldunia do mnie zatelefonowała.
Pewnie przez przypadek, bo nacisnęła jakiś klawisz w swego taty komórce, a akurat trafiła na mnie.
Co prawda niewiele z nią sobie porozmawiałam, bo po pierwsze Zelda jeszcze nie mówi (prócz oczywiście prostych, podstawowych słów), a poza tym jest teraz w fazie wstydzącej się dziewczynki i nawet na rękach swojej mamy tuliła się do niej i na Ciotkę Ewę w kamerce ukrytej, nie chciała nawet patrzeć.
No tak, mam zbyt mały z nią kontakt, mam nadziej,e, że przyjdzie pora, że to się zmieni i pokocha, albo chociaż zaaprobuje Ciotkę Ewę, tak jak pozostała cześć rodzinki.
No bo przecież Ciotki Ewy nie da się nie lubić, nieprawdaż??????
Za to miałam okazję wczoraj porozmawiać sobie nie tylko z Dianą i z Ksawrem, ale także i z Polą i z Miją, bo wszyscy te niestety chłodne dni w Zawoi spędzają.
Ale ta Mia się zmieniła, taka śliczna panna z niej się zrobiła, a ja ja pamiętam jako dziecko, szczególnie z tej roli Dorotki z Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Przecież to było tak niedawno…..
I znów powiem frazes: ale ten czas leci, może i frazes, ale jaki prawdziwy.
Ani wczorajsza pogoda (chociaż i były słoneczne momenty przez chwilkę popołudniu), ale tym bardziej dzisiejszy deszcz i chłód (około 10 -12 stopni) nie jest mnie w stanie z domu wyciągnąć, nawet do mojego Ukochanego Parku, poczekam, aż przyjdzie odpowiednia na to pora.
Zresztą moje kolanko znów dzisiaj zaczęło mi dokuczać i musiałam Apapem się nakarmić, oj chyba bez reperacji tego kolanka jednak się nie obejdzie…
Na razie mam następny kłopot, muszę sobie zamówić nowy czajnik elektryczny, ten stanowczo się już wysłużył i czasami nie do końca doprowadza do wrzenia wody, dlatego dzisiaj rano piłam taką byle jaką, tylko ciepłą kawę,a nie gorącą ,o jakiej marzyłam, chociaż potem już przy gotowaniu wody na herbatę wszystko było normalnie, kapryśny ten czajnik, dlatego na zasłużoną emeryturę musi już przejść.
Zaraz wejdę sobie do jakiegoś wirtualnego sklepu AGD i już za kilka dni będę miała sprawne, nowe urządzenie.
Wszystko kiedyś ma swój koniec, nawet czajnik też kiedyś kończyć musi swoją kadencję…..

Na razie życzę mile spędzonej środy, nawet przy braku cudnej pogody można jakoś sobie ten dzień zagospodarować.
Może jutro będzie nieco cieplej?????