I znowu ten poniedziałek !!!

I niestety mam bardzo złą wiadomość dla moich blogowiczów : ten poniedziałek rozpoczął całkiem deszczowy cały tydzień.
Narzekaliśmy na suszę, no to mamy za swoje, będzie padało i to dosyć wydatnie, ale mam nadzieję, że powódź nam jednak nie zagrozi.
No cóż, susza była bardzo wielkim zagrożeniem, ale czemu musimy z jednej skrajności w drugą od razu wpadać?????
Do tego niestety temperatura jest dosyć niska.
Ja już nie mówię o moim mieszkaniu, na polu, na dworze, czy jak tam kto chce to co za oknem jest nazwać w Krakowie mówi się pole, też ciepło nie jest.
I okazało się, że wcale nie jestem przewrażliwiona na tę niska temperaturę w moim mieszkaniu, bo wczoraj była u mnie Elżbieta z Maćkiem i też stwierdzili, że u mnie w pokoju jest całkiem chłodno, nawet Ela zarzuciła kubrak na plecy.
No a potem pojechali do siebie, do Modlnicy, gdzie mogli sobie rozpalić kominek, bowiem w tej gminie nie ma, w przeciwieństwie do Krakowa, zakazu palenia drewnem – ale szczęściarze!!!
A swoją drogą kto to widział, żeby już pod koniec maja, jakby nie było, trząść się z zimna i dogrzewać mieszkania?
Oczywiście jestem oszczędna (czytaj chytra, jak zresztą na krakowskiego centusia przystało) i mojego ogrzewania elektrycznego nie włączyłam – cholera, przecież ceny prądu podskocz w górę tak, że znów się nie pozbieram, ale za to tej nocy spałam sobie nie w nocnej koszuli, a w spodenkach i w bluzce, oczywiście na moment włączyłam sobie elektryczny kocyk , bo on aż tak dużo tej energii nie zjada i po 2 godzinach sam się wyłącza, wystarczy tyle czasu do rozgrzania łóżeczka.
Oczywiście koniecznie śpię w skarpetkach, bo gdy marzną stopy, marznie całe ciało.
Straszne, dokąd tak będzie? W zeszłym roku o tej porze roku już mieliśmy nie tyle wiosnę, co nawet lato, ten rok jest taki kapryśny, straszy nas najpierw suszami, potem deszczem, mrozi niską pogodą, już nie mówiąc, że straszy nas epidemią Jakiś koszmarny sen chyba śnię?
Do tego ta polityczna niepewność……. szkoda nawet pisać, zresztą nie bardzo jest o czym, bo nadal nic nowego się nie dzieje, czyli mamy czeski film: nikt nic nie wie kiedy do tych wyborów dojdzie i jakie one przyniosą skutki.
Oczywiście Maciek wymienił mi kółko w moim foteliku, który przestał już być kulawy i mogę na nim całkiem bezpiecznie zasiadać.
I tak nam się ta rzeczywistość kręci, dzień po dniu szybko mijają i za dwa dni następna róża w moim blogu znów wyrośnie 🙂
Ale mam nadzieję, że po tym łzawym tygodniu przyjdzie jakieś ocieplenie i znów będę mogła odwiedzić zaprzyjaźniony dom Magdy, gdzie pewne zmiany w wystroju wnętrz ostatnio nastąpiły.
Właśnie tak się zastanawiałam, kiedy ostatnio byłam w Modlnicy, chyba w styczniu, gdy u mnie był remont tam spędzałam dwa tygodnie i od tego czasu jeszcze Modlnicy nie odwiedziłam.
A trzeba by było jakieś zdjęcia z ogródka zrobić, bo już zaczyna tam być kwietnie. Ale poczekam jeszcze aż róże się pokażą, może już w czerwcu jakieś pąki różowe zakwitną, oczywiście ku mojej uciesze i przy uciesze mojego aparatu fotograficznego.
Na razie pielęgnuję moje kwiatuszki na moim balonie i podziwiam, jak szybko, mimo nie najlepszej pogody się rozwijają.
A zapomniałam dodać, że już otrzymałam ze sklepu internetowego nowy czajnik Maestro, taki rodzaj dzbanka w kwiatuszki. ładnie wygląda, niestety troszkę dłużej wodę gotuje, widać płyta jest słabsza niż w poprzednim moim czajniku. Ale nie ma co się spieszyć, trzeba i tak swoje odczekać i najwyżej pięć minut później niż zwykle napić się mogę tej kawy czy herbaty. Muszę tylko uważać, bo wieczko od czajnika jest porcelanowe i mogę, łatwo go rozbić, już raz łapałam go w locie, na szczęście udało mi się zatrzymać go przed upadkiem na ziemię.
Zresztą trochę zmieniły mi się smaki i tak jak kiedyś wypijałam nawet kilka kaw dziennie, teraz piję na ogół jedną i to rano, zaraz po przebudzeniu, aby się jakoś ożywić i nabrać nowej energii, a od czasu do czasu, gdy ktoś przyjdzie, tak jak na przykład wczoraj Maciek na kawę, piję do towarzystwa drugą, ale już ją robię taką bardziej oszukaną, z niecałej łyżeczki i dodaje więcej mleka, czyli praktycznie robię sobie tylko taki napój kawowo – mleczny. Po prostu druga normalna kawa już mi nie smakuje, zdarzało się, że połowę musiałam wylać, bo już ie dałam rady więcej jej się napić.
A pomyśleć, że nie dość że piłam kiedyś więcej kaw, w dodatku takich fumiastych a nie rozpuszczalnych i w dodatku bez dodatku mleka, to jeszcze potem te fusy wyjadałam łyżeczką. Ale kiedy to było….

No to zaczynamy nowy tydzień. oby szczęśliwy i bez nerwowy, zwłaszcza politycznie, bo naprawdę trudno słuchać te błazeńskie pisie tłumaczenia, dlaczego nie można prowadzić manifestacji, podczas gdy takie zgromadzenia legalnie i bez żadnych policyjnych konsekwencji i sankcji tworzy się wokoło pana Dudy, czemu jemu wolno prowadzić kampanię, a na innych kandydatów robi się donosy, że spotykają się z wyborcami, gdy jeszcze oficjalnie nie podano daty wyborów, czyli de facto kampania prezydencka jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, dlaczego panu Morawieckiemu wolno spotykać się z obcymi osobami i siedzieć (bez masek) z nimi przy wspólnym stoliku w kawiarni, mimo, że oni nie są członkami rodziny pana premiera etc
Wytłumaczenie jest jedno: są równi i równiejsi, a poza tym nie można zapomnieć, że oni są z tej wysokiej półki.

No to pozdrawiam poniedziałkowo wszystkich nisko półkowych, niech też będą chociaż przeze mnie raz docenieni – miłego poniedziałku i udanego tygodnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s