Bardzo, ale to bardzo spóźniony dzisiaj blog

Ale jestem wytłumaczona, znów miałam swoje chorobowe perypetie i ciężko mi się było zebrać.
Ale jednak musiałam się troszkę zmobilizować, bo:
Ten przystojny młodzieniec na zdjęciu to mój Brat Krzysztof.
To zdjęcie z rodzinnego Lamusa wyciągnięte, robione było w 1954 roku, gdy mój Brat miał 14 lat, a przed nim było jeszcze piękne, niestety niezbyt długie życie, chore serce pozwoliło Mu przeżyć tylko 65 lat, to naprawdę nie długo.
Krzysztof był zawsze bardzo pilnym uczniem, był bardzo pracowity i systematyczny, dlatego skończył najlepsze Liceum Krakowskie w Krakowie tzw. Nowodworka,
Pamiętam z tamtych czasów takie epizody, gdy wraz z moja Mamusią chodziłyśmy do licealnej stołówki i w ramach Komitetu Rodzicielskiego przygotowywałyśmy dla uczniów kanapki. a dokładnie buły z kiełbasą lub szynką i jakąś zieleniną i potem czekałyśmy, gdy wśród tej młodzieży pojawiał się mój Brat, och jak go zawsze z niecierpliwością wyczekiwałam.
Każdy z uczniów dostawał bułkę i kubek herbaty, a potem znów wracali do swojej klasy na dalsze nauki, a mu z Mamą po szybkim posprzątaniu niewielkiej pakamery, która za stołówkę robiła, wracałyśmy do domu.
Jak już pisałam Krzysztof był naprawdę wspaniałym uczniem, dlatego skończył Nowodworka z wyróżnieniem i mógł się starać o start na Studia Medyczne w Krakowskiej Akademii.
Podczas egzaminów wstępnych poznał Zosię, swoją przyszłą żonę, która wzięła go pierwotnie nawet za asystenta, jako, że Krzysztof wyglądał o wiele poważniej, niż jego wiek na to wskazywał.
Krzysztofowi też Zosia wpadła w oko i od pierwszego wejrzenia w niej się zakochał, nawet nie przeszkadzało mu to, że ona nie mieszka w samym Krakowie, że musi dojeżdżać, sam chętnie odwiedzał ją w jej rodzinnym domu, gdzie zawsze był mile witany.
Tylko Tamtamama, czyli Babcia Krzysztofa, była nieco przerażona, gdy ktoś dla żartu powiedział jej, że od dworca do domu Zosi trzeba iść przez las, ona bardzo się o swego wnuka bała i zawsze go przestrzegła przed niebezpieczeństwem, które na niego rzekomo w tym lesie mogło czekać, ale odetchnęła z ulgą, gdy dowiedziała się, że to był tylko żart, że tam nie ma żadnego lasu, ani żadnych wilków.
W każdym bądź razie przez cały czas Studiów Zosia i Krzysztof trzymali się już razem i obydwoje szczęśliwie studia medyczne skończyli, z tym, że Krzysztof za znakomite wyniki w nauce otrzymał wyróżnienie – czerwony indeks.
Po studiach wzięli ślub w starym drewnianym wiejskim Kościółku, (potem, kilka lat później ten Kościółek niestety spłonął) pamiętam ten dzień, gdy w pięknej różowej sukience i w kokardzie na głowie tańczyłam na ich weselu, miałam tedy zaledwie 14 lat i byłam bardzo dumna, ze byłam druhną Zosi.
A potem już wszyscy zamieszkaliśmy razem na Smoleńsk.
Z tego okresu wspominam jeszcze ich pierwsze wspólne Boże Narodzenie, jedna duża choinka stała w jadalni, a ich mała choineczka ubrana w grzybki muchomorki stała w ich pokoju. Śliczna była ta mała ich choineczka, taka urokliwa, romantyczna…..
W tym mieszkaniu na Smoleńsk przyszła na świat trójka ich dzieci: Monika, Michał i Łukasz, potem przeprowadzili się do własnego mieszkania, ,umieszczonego na sąsiedniej ulicy i tam na świat przyszła jeszcze Basia i Emil.
Mieli bardzo udane życie, mimo, że Zosia po bardzo ciężkim wypadku (potrącił ją motocykl) dosyć długo do zdrowia wracała, ale też nie osiadła na laurach, ten czas, gdy była uziemiona w łóżku, poświęciła na naukę języków i przygotowywała się do specjalizacji z radiologii – dzielna dziewczyna .
Obydwoje i Krzysztof i Zosia zrobili oba stopnie specjalizacji z radiologii i podjęli pracę. Krzysztof w Klinice Radiologicznej, tam go odwiedzałam, gdy był na dyżurach). a potem w Klinice Gastroenterologicznej, gdzie został Kierownikiem Pracowni Rtg, a Zosia jako radiolog pracowała w Instytucie Pediatrii w Krakowie , a potem też została tam Kierownikiem pracowni Rtg.
I tak im się dobrze żyło, po kolei doczekiwali się wnuków, ale mimo, że mieszkali już w innej dzielnicy zawsze bardzo rodzinnie obchodzone były wszystkie wspólne święta i inne rodzinne uroczystości.
Aż przyszedł ten straszny dzień 11.08.2005 roku, gdy po bardzo poważnej operacji serca mój Brat już się nie obudził.
To była dla całej naszej Rodziny straszna tragedia, długo nie mogliśmy się z tym bolesnym losem pogodzić, przecież on miał dopiero 65 lat, jeszcze mógł żyć, mógł nadal opiekować się swoim stadkiem, które tak bardzo kochał.
Los jest jednak czasami naprawdę okrutny i zabiera ludzi jeszcze w pełni życia, mój Tata miał 68 lat gdy zmarł, a moja sistra też wcześnie w wieku 68 lat zmarła.
Teraz, gdy mi już stuknęła siedemdziesiątka, dokładnie to widzę, jak bardzo dla nich los był niesprawiedliwy, tym bardziej, że każdy z nich, zarówno mój Tata i Mój Brat i moja Siostra byli naprawdę dobrymi, uczynnymi ludźmi, tak bardzo z rodzona byli powiązani i tak bardzo Rodzina Ich potrzebowała….
Z takich moich dziecinnych wspomnień o Krzysztofie przychodzą mi w pamięci kołysanki. którymi mnie usypiał i te nieszczęsne próby wytłumaczenia mi zadań z matematyki, co przeważnie kończyło się jego okrzykami „jesteś tuman” i waleniem mnie książką po łbie, jakby wierzył, że w ten sposób wiedza wejdzie mi do głowy.
Gdy Krzysztof i Ania byli jeszcze dziećmi często odwiedzali swoja kuzynkę Marysię, która mieszkała w tej samej kamienicy co nasza rodzina i wtedy w rodzinie modna była taka rodzinna piosenka : „idzie Pajtuś, idzie Ania do Marysi na śniadania” Oczywiście owym Pajtkiem był Krzysztof, bo tak czule moi rodzice nazywali swojego małego synka.
Czas mija, wszystko to już historia, ale o niej dzisiaj własnie w swoim blogu wspominam, bo dzisiaj jest święto – Imieniny Krzysztofa.
Szkoda, że dzisiaj nie mogę do Niego iść z kwiatami, przytulić się do niego, ale zawsze mogę powiedzieć :
KOCHAM CIĘ KRZYSIU i NIGDY I TOBIE NIE ZAPOMNĘ !!!!!!!

Jedna myśl w temacie “Bardzo, ale to bardzo spóźniony dzisiaj blog

  1. annapisze19 28 lipca 2020 / 09:05

    Ewuniu, wspaniałego miałaś braciszka, tylko zazdrościć mogę. Rozumiem, że tęsknisz ale pomyśl jak dobrze, że był w Twoim życiu 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s