jadę, nie jadę??? oto jest pytanie

Co raz mniej czasu do namysłu i co raz więcej wątpliwości…….
Och, jaka jestem jednak niezdecydowana !!!!
A może to jest tak, jak mi dzisiaj Kolega Grześ powiedział : „chciałabym, a boje się”??
No bo jest czego się bać i droga daleka i ten wirus z koroną zagraża no i ta niepewność, jak mi tam będzie, czy będę mogła swoją niezależność w osobnym pokoju zachować, czy nie?
Właściwie szereg pewnych przygotowań już za mną : fryzurka krótko przycięta, wczoraj pazurki i inne zbędności z moich stópek usunęła mi wczoraj pani Ela, dzisiaj jadę z Darką ten test na koronawirusa zrobić……. muszę niestety tylko być na czczo (żadna kawka!!!) i nie wolno rano ząbków myć 🙂
Trudno, z brudnymi zębami można jakoś ten jeden ranek przeżyć, gorzej, że gdy tam pojadę bez śniadanka, to chyba do tej 13 głodna będę, bo mój brzuszek po tej antybiotykowej kuracji zaczął normalnie działać i jeść się domaga!!!!!, a tu….post przymusowy, bo inaczej test się nie uda, a tam podobno spore kolejki do tego testu się układają i czekać sporo o tym suchym pysku trzeba będzie…….
Jak ważny jest wpływ tego, że brzuszek się uspokoił, może świadczyć fakt, że wczoraj rano, zmęczona niedospaną nocą i bólami różnymi, w tym i owego mojego nieszczęsnego brzucha, wstałam z myślą: nie, nigdzie nie jadę, a gdy późnym popołudniem malutką godzinę podrzemałam, wstałam na tyle radosna, że stwierdziłam: a niby dlaczego miałabym nie jechać do tego sanatorium???
No nie, wiem, że kobieta zmienna jest, ale żeby kilka razy dziennie zmieniać decyzję i jeszcze z tego blogowy problem robić??
FI DONC !!!!! – NIE PRZYSTOI !!!!
Co prawda jeszcze nie dokładnie wiem z kim pojadę do tej Kudowy, może, a raczej nie z Darką a z samym Maćkiem………….. takie są plany. a real pokaże co dalej, bo na przykład może się okazać, że test pozytywnie o mnie się wypowie i wtedy z wyjazdu nici, będę za to miała przymusową kwarantannę w domu, czyli użyję jak pies w studni, bo nawet do swojego kochanego Parku nie będę mogła wychodzić, pozostanie mi tylko mój balkonik i podawane jedzenie przez rodzinę pod drzwi KOSZMAR jakiś!!!!, to ja już jednak wolę do tego sanatorium jechać……..
Bo inaczej odruch Pawłowa w sobie wyrobię : domofon zadzwoni, a ja już do drzwi po jedzonko na wycieraczce położone pogonię, tocząc z głodu ślinę. Może to i zabawne byłoby, ale jednak nie dla mnie, zdecydowanie wolę normalność. No i kocham mój Park, bo gdy jest to słonko, to zawsze te 2-3 godzinki popołudniu miło w nim spędzić.
Niby teoretycznie nie miałam gdzie się zarazić tym wirusem, kontakty przecież ograniczyłam, nawet te rodzinne, chociażby Wielkanoc, którą chyba po raz pierwszy raz w życiu całkowicie samotnie spędziłam, maseczkę przykładnie zawsze nosiłam, z ludźmi w Parku się nie kumałam,……. nie mniej jednak, wciąż niestety rośnie liczba zakażeń, szczególnie w Małopolsce, w tym niestety też i w Krakowie, wystarczył tylko jakiś jeden nierozważny zwrot ku jakiemuś potencjalnemu nosicielowi i……. kłopot mogę na najbliższe 2-3 tygodnie sprowadzić. I to wcale nie trzeba mieć jakichś specjalnych dolegliwości (te brzuszne chyba nie wchodzą w rachubę????), bo można być nosicielem wirusa, ba, nawet można go w sobie wyhodować, a żadnych objawów, że się choruje, nie ma. Taki przebiegły bywa ten złośliwy chiński wirusik.
Zawsze wszystko co jest MADE IN CHINA jest podejrzane!!!
Ale jak te wszystkie moje problemy się rozwiążą? najbliższa, już całkiem niedługa przyszłość pokaże……
W każdym bądź razie, od polityki nieco się odsunęłam, ile można ciągle o takiej samej podłości pisać?
Zresztą i tak ostatnio zbyt zajęta byłam własnymi dolegliwościami, żeby jakąś głupią polityką się przejmować, ona tak i bez mojego udziału przecież się toczyła, a ja na to i tak wpływu nie miałam..
Nadmienię tylko, że dzisiaj odbędzie się spotkanie na szczycie Trzaskowski – Duda, jestem bardzo ciekawa jak po tych obłudnych, wrednych oskarżeniach i kłamstwach niejaki Duda panu Trzaskowskiemu prosto w oczy popatrzy.
Ja bym tak nie potrafiła……..
Ale cóż, DUDA to CZYSTA OBŁUDA, on to z fałszywym uśmieszkiem na twarzy potrafi zrobić.
Najwyżej potem za karę, a raczej za pokutę, którą sam sobie wymierzy dłużej sobie w kąciku poklęczy….. oczy do nieba obłudnie wzniesie, paciorek odmówi i…. nadal będzie to samo robił.

Czy wiecie, że miesiąc lipiec już zbliża się do końca?
Jeszcze tylko dzisiaj i jutro i już sierpień mamy, czyli praktycznie koniec lata szybkimi krokami się zbliża, szczególnie dla dzieci, które podobno we wrześniu do szkół powrócą, ale czy na pewno????

No to miłego czwartku życzę, prawdziwie letnia pogoda na dzisiaj jest już zamówiona, więc słonko już od rana wesoło po niebie , wraz z niewielkimi kłębiastymi chmurkami płynie…..

Oj, jak bardzo mi dzisiaj tej porannej kawy brakuje, nosem wyobraźni nawet czuję jej aromat a tu NIE WOLNO!!!!!
No to proszę dzisiejszą poranną porcję kawki wypić w mojej intencji dobrego wyniku i wytrwania i przetrwania tego poranku.
A jak już będę po tym teście, na pewno pierwsze co, to pójdę gdzieś na kawkę 🙂
NA PEWNO!!!
A gdyby ktoś pytał o dzisiejszą moją decyzje to odpowiadam JADĘ!!!
A co będzie jutro……..zobaczymy…….. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s