…. dzisiaj tylko jedna, ale też piękna róża – dla Uleczki, bo dzisiaj przecież jest środa.
Trzymaj się Uleczko w ten ciężki cowidowy czas i uważaj na siebie.
Martwię się tylko, że Twój wyjazd do sanatorium, na który tak czekasz, może być odwołany, bo niestety historia covidowa jest wciąż rozwojowa.
Oby nie, ale nawet jeżeli tak się stanie, to pewnie kiedyś doczekasz się tego wyjazdu, może akurat nastąpi on w nieco odpowiedniejszej porze roku, nie w listopadową szarugę, a na przykład w piękny wiosenny lub letni czas? Kiedyś przecież ta zła bajka o złym Smoku Covidzie musi się skończyć.
I tego własnie Ci Uleczku życzę. Tego i jeszcze trochę słonka dokładam do moich życzeń, chociażby takiego, jaki wczoraj nas w Krakowie rozweselał, zrobił się przez to bardzo przyjemny, acz bardzo niestety już krótki dzień.
Gdy wyszłam wczoraj z Rehabilitacji (oj, bolało wczoraj, bolało!!!) postanowiłam odwiedzić fryzjera, który był w pobliżu. Na szczęście nie było klientów i się „załapałam” na strzyżenie, musiałam to zrobić, bo grzywka już mi do oczów wchodziła. Wyglądałam jak czupiradło, bo moje włosy, a szczególnie właśnie grzywka, okropnie szybko odrasta i staje się wtedy nieposkromiona, każdy włos biegnie w inna stronę.
Podejrzewam, że nawet pani z kosą by się mnie przestraszyła, co może nie byłoby takie nawet złe, bo pewnie nie chciałaby nawet mnie zabrać ze sobą, chociaż wcale jej nie wypatruję, jeszcze nie!!!!
W tym samym bloku był też taki mały sklepik osiedlowy, gdzie kupiłam sobie owoce , zamówiłam potem Bolta i gdy wróciłam taksówką do domu już zmierzchało.
No tak, o 18 było już prawie całkiem ciemno, pomyśleć, że za tydzień zmieniamy czas na zimowy i ciemność ogarniać nas już o 17 będzie.
Nie cierpię, gdy się tak szybko robi ciemno, bo jakoś mam zakodowane w głowie, że gdy jest ciemno to trzeba już iść spać. A jak tu o 18 zasypiać, to co potem w środku nocy miałabym zrobi, gdybym się obudziła??
Muszę przyznać, że wczoraj wieczorem miałam jakąś depresję, po prostu zaczęłam się bać tego, co się w około dzieje.
Na pewno wiadomość o śmierci ulubionego aktora , odtwórcy znakomitej komediowej roli pana Boczka – Dariusza Gnatowskiego też na mnie zadziałała deprymująco. Boże, w sumie jeszcze w pełni życia, zawsze uśmiechnięty człowiek nagle przegrał wojnę z okropnym wirusem, mimo natychmiastowej pomocy w jednym z krakowskich szpitali niestety nie udało się go uratować.
Wirus szaleje jak oszalały, pani z kosą zbiera żniwa, niestety nawet wśród osób młodych, a to jest już przerażające.
Ale nasz rząd niestety nadal uważa, że w sumie nic takiego złego w Polsce się nie dzieje, ot, umierają ludzie, tak jak zwykle to bywa, jedni na grypę, inni wpadają pod samochód……
Ciężkie czasy na nas teraz nastały i co gorsze, ludzie wpadają w coraz większa depresję, jeszcze większa niż ta, która panowała w Polsce na początku epidemii.
Czuję się, jakbym taplała się w jakimś upiornym błocie, z którego chce się uwolnić, niestety moje nogi nadal tam grzęzną……
Do tego jeszcze dochodzi ten polityczny marazm, ta jesienna aura – wszystko to jest mieszanką niekorzystną dla mojego jestestwa.
Zastanawiam się tylko, co będzie z Gwiazdką tego roku, czyżbym z powodu epidemii miała ją spędzać w samotności? Co to za Święta Bożego Narodzenia bez Wigilii, smażonego karpia, bez prezentów, a szczególnie bez tej rodzinnej atmosfery.
Nie wyobrażam sobie takich Świąt bez tej całej wspaniałej oprawy, może jednak coś na lepsze się zmieni, wszak jeszcze przed nami 2 miesiące, może trochę ten wirus ustąpi, przynajmniej na tyle, żebym mogła do Modlnicy pojechać na te parę dni?
Ale jednak bezpieczeństwo Rodziny jest najważniejsze….. no zobaczymy.
A na dzisiaj życzę chociaż troszkę słonka, które nawet zapowiadają i jakiejś optymistycznej nadziei, której jak widać ostatnio mi zabrakło. Ale może i to się zmieni?
Miłej środy

DWIE RÓŻE

Jedna dla mojej Mamusi Dniu Jej Imienin, druga dla Siostry Ani w Dniu Jej Urodzin.
Jaka szkoda, że nie mogę ich wręczyć obu Solenizantkom osobiście.
Po prawdzie z moja Mamusią byłoby raczej trudno, miałaby przecież teraz 110 lat, mało osób takiego wieku dożywa, ale moja Siostra dopiero skończyłaby 77 lat, przecież wciąż mogłaby być razem z nami…….
Niestety jest inaczej i mogę dzisiaj być koło Nich moimi myślami, moim sercem…..

Wstał Pięknie słoneczny dzień, chyba słonko podkreśla ważność tego dzisiejszego dnia , więc nie będę go psuła sobie i Wam moim marudzeniem, jak zwykle politycznym, bo jest jak jest.
Mogę tylko napisać coś o recepcie na szczepionkę przeciwko grypie.
Dowiadywałam się wczoraj w jeden krakowskiej aptece o tę szczepionkę, albowiem wczoraj był ostatni dzień ważności bezpłatnej ze względu na wiek, recepty dla Kazia. Oczywiście szczepionki nie było ( „może jutro….proszę się dowiadywać „), ale okazało się, że już na tę receptę nie będzie Kaziu mógł bezpłatnie szczepionkę, bo już upłynął termin jej ważności, otrzymać, owszem z powodu braku jej na farmaceutycznym rynku NFZ rozważa możliwość prolongatę takiej recepty, ale jest pewien kruczek…….. taką receptę będzie można szczepionkę wykupić z pełną, 100 procentową odpłatnością.
I tu się mówi, że rząd doskonale sobie daje radę z walką o zdrowie Polaków, szczególnie emerytów, dla których taka szczepionka jest buforem bezpieczeństwa, albowiem właśnie w tym wieku wydatnie spada odporność organizmu na wszelkie wirusy.
Przykre jest tylko to, że spore poparcie ma ten rząd właśnie w tej grupie społecznej.
Ale niestety jest to równocześnie grupa najbardziej nieodporna na polityczną i kościelną indoktrynację i chyba przez to musi w Polsce nastąpić pewnego rodzaju smutna, acz konieczna naturalna selekcja, może to jest sposób na to by w Polsce ludzie zaczęli myśleć????
Smutne i tragiczne jest to, co napisałam, tym bardziej, że to własnie Kościół powinien stawać w obronie tej pokrzywdzonej grupy ludzi, mało odpornych na polityczne naciski, jest niestety inaczej, Kościół jeszcze ich dociska, wymuszając groźbami wiecznego potępienia posłuszeństwo.
Znikąd pomocy, a przecież był czas, gdy ludziom kapłani pomagali……..
No miałam dzisiaj nie marudzić, nie udało mi się to niestety, więc już kończę to moje mędrkowanie życząc naprawdę pięknie słonecznego wtorku, bo na taki się zanosi, a ja dzisiaj, jak to w każdy wtorek bywa, będę miała nową porcję Bartkowej terapii, już się cieszę, bo co prawda podczas tej terapii łatwo nie jest, ale potem przynajmniej spora ulgę odczuwam, przynajmniej na kilka następnych dni.
No to powodzenia na wtorek !

i znów nowy tydzień się zaczął

Na szczęście bezdeszczowy i nieco cieplejszy niż te poprzednie dnie.
Tylko wirus nie chce ustąpić, wręcz przeciwnie, zajadle atakuje, dzisiaj w Krakowie znów sporo nowych zachorowań I jak tu żyć?
Co prawda przeciwko grypie jestem zaszczepiona, ale nie znaczy to wcale, że oprę się się Covidowi, dlatego uważam i bez potrzeby po Krakowie się nie plączę, tylko tyle łażę ile muszę, zakupy, załatwienia i do domku.
Nie wiem, co dalej będzie z tymi szczepionkami przeciwko grypie, dzisiaj Kaziu dowiedział się, że w całym Krakowie brak jest takich szczepionek, po prostu nie zamówili odpowiedniej ilości, a ludzie uprali się szczepić, co za uparty naród z tych Polaków, szprychy rządowi w koła tylko wpychają. A oni takie słodkie i beztroskie życie mieli dotąd, mogli się tylko sobą zajmować i kasiorę liczyć, a tu ich nie tylko krytykują, ale i do działalności jakiejś zmuszają – okropieństwo!!!!
Ale niech Polacy się cieszą, powstaje wielki szpital polowy na Narodowym Stadionie w Warszawie, będzie więc tak jak trzeba – NARODOWO BĘDZIEMY TERAZ UMIERAĆ!!!! Nawet przewidzieli takie możliwości i obok płyty głównej Stadionu montują wielkie chłodnie dla zmarłych, co przyznam brzmi dla mnie jakoś horrendalnie głupio, jakby scena wyjęta z jakiegoś horroru………..
Jeszcze nie dawno Stadion Narodowy był symbolem sportowej chwały, teraz będzie synonimem narodowej umieralni!!!!!!
Tak swoją drogą nie mogłoby Ministerstwo Zdrowia wyjść przed szereg i skądś ściągnąć te cholerne szczepionki, a nie kazać jeść jabłka jako antidotum na wszelakie choroby? Nie mam nic przeciwko jabłkom, ba, nawet bardzo je lubię, ale bez przesady, w XXI wieku jabłka nie mogą być jedynym lekarstwem na grypę i na COVID tylko dlatego, że mamy leniwy i niekompetentny rząd, któremu po prostu nie chce się pracować.
Czasami co prawda się uaktywniają, ale tylko wtedy, gdy są wywoływani do tablicy i wtedy głośno się bronią dziecinnym sloganem” a w innych krajach jest jeszcze gorzej, niż u nas” – masakra jakaś, a nie rząd!!
Aktywność naszego pana prezydenta też jakoś zanikła, przez ostatni czas słuch o nim zaginął, dopiero dzisiaj się ujawnił, powołując na ministerskie stanowisko następnego pisiego darmozjada, którego działalność ograniczy się do indoktrynowania biednej, już ogłupionej młodzieży, aby wychować sobie pokolenie w jednej słusznej i podległej pisowi idei.
Jakoś podobno rodzicom przeszkadza rzekomo panująca idea gender i LGBT w szkołach, ale całkowicie nie przeszkadza im to, że robią z tych dzieci pajaców, wychowywanych w jakiejś pseudo katolickiej idei fix jednego złośliwego gnoma, która ogranicza się tylko do bezwolnego i ślepego poddaństwa i posłusznego wykonywania wszystkich poleceń i nakazów , bez możności używania własnej woli i przestrzegania własnych poglądów nie zawsze adekwatnych z tymi rządowymi.
Na tym właśnie polega autorytaryzm, który niestety można powiedzieć w Polsce już mamy.
Ale niestety właściwa, demokratyczna i pro wolnościowa świadomość społeczeństwa pomału się zaczyna budzić i na szczęście poparcie tej leniwej rządzącej grupie poparcie pomału, bo pomału, ale spada.
Tylko ilu ludzi jeszcze musi zachorować i umrzeć, ilu ludzi musi pozostać bez środków do życia, by ten rząd przeszedł do niechlubnej historii????

Słonko chyba wychodzi, na szczęście, trochę nam tych ultrafioletowych promieni brak, zażywam co prawda profilaktycznie D-3, ale to nie to samo.
No to idę „na polowanie”, może w pobliskiej aptece uda mi się te szczepionkę dla Kazia zdobyć, bo ważność recepty dzisiaj mu wygasza, ale podobno z powodu braku na rynku będą prolongować zakup tej szczepionki, oby!
Tylko od samej prolongaty niestety produktu nie przybędzie!!!
Dobrego poniedziałku i dobrego całego tygodnia

lepiej późno niż wcale

Właściwie to nie wiem, dlaczego dopiero teraz ten blog piszę – tak jakoś wyszło.
A obudziłam się dzisiaj o ……. 2.20 rano, nie mogłam dalej spać, więc wstałam, zrobiłam sobie kawkę, a potem śniadanko…. kto to widział o 3 w nocy śniadanie jeść?
Przy komputerze przesiedziałam prawie do ósmej rano, ale jakoś niedospana nieco byłam, nie bardzo mi blog „wychodził”, wiec poszłam się godzinkę zdrzemnąć. No a potem zwyczajowo, jak to w niedzielę, TVN 24 oglądałam, a w nim Kawę na lawę no i Lożę Prasową.
Właściwie w obu programach dwa tematy tylko domionowały, oczywiście koronowirus i brak przygotowania do niego przez rząd, który jak wiadomo w czasie, gdy trzeba było czynić pewne posunięcia zajęty był całkiem czymś innym, a to LGBT, a to zmianami w rządzie, walką o stołki i obsadzanie tych prominentnych etatów swojakami, gdzie tam mieli czas na to co było najważniejsze, teraz tylko dalsze dyrdymałki głoszą i porównują nas z Francją, Niemcami, Czechami i pieron wie z jakimi jeszcze krajami, gdzie też toczy się zajadła walka z koronawirusm.
A co mnie za przeproszeniem obchodzi Francja, czy inny kraj, ja i wielu jeszcze innych Polaków jest wprost przerażonym tym, jak bardzo nasza Służba Zdrowia jest niewydolna i jak nadal rząd nadal lekceważy ten problem, zajmując się pokazowymi aresztowaniami, jakby to było w tej chwili najważniejsze w Polsce.
A tu codziennie dowiadujemy się o nowej, co raz większej ilości zachorować i o tym, że szpitale nie są już w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwo, nie mają żadnych funduszy na zakup nowych testów, masek, respiratorów, nie ma już wolnych miejsc w szpitalach, zarażeni ludzie są skazani na samo wytrwanie…ZGROZA!!!!!
A tym czasem pieniądze z naszych podatków znów poszły do Rydzyka, znów poszły na pisią telewizję, która pokazowo, propagandowo zajęła się łapaniem domniemanych kryminalistów, którym bardzo nieudolnie zresztą starano się udowodnić malwersacje na 90 milionów złotych , tylko okazało się, że Sąd nie podzielił przekonań pisiej prokuratury i nie znalazł żadnych dowodów na to, że takie malwersacje, w których miał też brać udział znany adwokat Roman Giertych. w ogóle nastąpiły.
Dziwne tylko jest to, że prokuratura nie zajęła się już całkiem udowodnionymi przekrętami chociażby pana Sasina, który utopił 70 milionów wydanych na wybory, które się nie odbyły, w błocie , albo pana Szumowskiego, który chciał nielegalnie ściągnąć od jakiegoż szemranego człowieka, handlarza bronią, respiratory i utopił ciężkie miliony w tej nielegalnej transakcji, wskutek której nie mamy ani pieniędzy ani respiratorów.
A tak pewnym głosem pisowcy oznajmiają, że wobec prawa wszyscy są równi, no to okazuje się, że jednak nie są równi, są ci z wysokiej półki, którym włos z głowy nie spadnie i ci z totalnej opozycji, którym igrzyska w postaci pokazowego aresztowania przed kamerami urządzają ku uciesze pisiej gawiedzi, tak zwanego ciemnego luda, któremu teraz już każdą bzdurę łatwo do ociemniałego łba włożyć Oni niestety nadal wierzą, że to nie Szumowski, nie Sasin tylko pan Giertych jest naczelnym kryminalistą w Polsce – niestety czytałam wiele komentarzy tego ogłupianego luda i ręce załamywałam, bo trudno uwierzyć, że w XXI wieku tyle jeszcze ciemnoty jest w Polsce.
Znane jest przecież powiedzenie, że to złodziej najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja”, niestety ta prawda nie do wszystkich głów wchodzi, te tępe łepetyny wciąż tego nie pojmują.

No i dzisiaj miałam jeszcze miłą wizytę Darki i Macka i ….to, co jest najważniejsze, zostałam przez nich, a dokładnie przez Darkę zaszczepiona przeciwko grypie.
Jak dobrze mieć koło siebie taką Rodzinkę, która dba o zdrowie Ciotki. Teraz już mogę nieco mniej się obawiać choroby, przynajmniej grypy, co nie zwalnia mnie całkowicie od przestrzegania podstawowych zasad epidemiologicznych.
Oczywiście nie łażę nigdzie niepotrzebnie po ulicy, ale gdy już muszę iść na zakupy, ubieram maseczkę (zresztą jej brak teraz sporo kosztuje) a po powrocie myję i dezynfekuję ręce.
I tak musi być, nie ma co się głupio buntować, zresztą wiele osób, które stawały okoniem do tego epidemiologicznego reżimu, teraz sami zachorowali na COVID, zgodnie chyba z zasadą „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” Przekonali się na własnej skórze, że to nie są strachy na lachy, to nie są przelewki, Korona wirus istnieje i dziesiątkuje ludzi, niestety.
To tyle na te ponurą niestety niedzielę, chociaż był dzisiaj nawet taki moment, parę chwil, że nawet słonko zaświeciło, ale na krótko, zaraz za chmurami się skryło.

Jutro poniedziałek, trzeba dzisiaj nabrać siły, aby jej nam starczyło na cały tydzień.
Odpoczywajcie i relaksujcie się zatem, jednak wciąż na siebie uważając. Nie można sobie na żadną brawurę pozwolić, bo czasy są takie jakie są, a pani z kosą tylko czeka na następne żniwa
Nie można się poddawać, trzeba walczyć, czego wraz z dobrym odpoczynkiem na dzisiejsze popołudnie i wieczór życzę

A Jasiek miał wczoraj szesnaste Urodziny

STO LAT W SZCZĘŚCIU I ZDROWIU JAŚKU !!!!!

Zazwyczaj w takim dniu spotykaliśmy się rodzinnie w Modlnicy, przy wspólnym stole świętowaliśmy ten dzień.
Wczoraj było nieco inaczej, tak na miarę koronawirusa.
Tort był i owszem, a le my połączyliśmy się przez Face z domem Magdy i wszyscy odśpiewaliśmy razem Jaśkowi tradycyjne 100 lat, – tort zjedli niestety tylko „wybrańcy” 🙂
Dzisiaj mamy następny ponury dzień. I to nie tylko z powodu ponurej pogody, ale w związku z tym, co się dzieje ostatnio w Polsce.
Dotyczy to ciągłego wzrostu zakażeń wirusem Koroną , ale i w związki z i z sytuacją polityczną, która wytworzyła się wokoło Romana Giertycha.
Nie chce się nawet wierzyć, że tak bezczelnie władza rekami prokuratury sięgnie do całkowitej eliminacji tego, który im zagraża. Wiadomo bowiem, że ten adwokat ma w rękach liczne kwity na pisie machlojki i mógł je wykorzystać przy najbliższej sytuacji, jaką miał by nadchodzący proces, w którym Roman Giertych występować miał jako obrońca bankowca Leszka Czarneckiego w sprawie rzekomej korupcji KFN. Tym czasem okazało się, że Roman Giertych miał dowody obciążającą jedną z najwyższych osób a państwie, więc trzeba było szybko znaleźć haka, aby móc go od tej sprawy odciągnąć. Dlatego też został pokazowo aresztowany, a następnie najprawdopodobniej unieszkodliwiony jakimś podejrzanym lekarstwem, skutkiem czego stracił przytomność i musiał zostać przewieziony do w szpitala. Wykorzystując urząd prokuratorski został postawiony mu zarzut korupcji, mimo, że odbyło się to wbrew medycznej opinii o pełnej zdrowej świadomości pacjenta i co prawda dzięki pieniężnego poręczenia nie dokonano wobec niego tymczasowego osadzenie w areszcie, ale jako jeden z najważniejszych i myślę, że najbardziej liczącej się dla pisiej trupy skutku odsunięcie go od prawa wykonywania zawodu adwokata, czyli odsunięcie go od zagrażającego ważnej pisiej personie oskarżenia udziału w przestępstwie, czyli po prostu kolokwialnie mówiąc – bezczelnie „zamknęli mu mordę”. Przynajmniej usiłowali to zrobić!!!!!
Mam nadzieję, że ta sprawa nie zniknie jednak całkowicie z kronik przestępczych machlojek obecnego rządu i kiedyś doczeka się pełnej odsłony i pełnej karnej odpowiedzialności tych, którzy teraz niecnie swoje rządy ze szkodą dla państwa polskiego wykonują.
Pis wykorzystując swoją polityczną przewagą stara się zastraszać tych, którzy nie zgadzają się na obecną sytuację w Polsce, znani zresztą są z tych metod, bo podobne metody stosowali w poprzedniej odsłonie swojego rządu.
Wydawało się, że taka sytuacja nigdy już w Polsce się nie powtórzy, niestety dzięki ciemnocie niektórych Polaków, których łatwo było czczymi obietnicami i nie swoimi pieniędzmi kupić, hydra znów swój łeb podniosła i dotkliwie kąsa.
Mam nadzieję, że do czasu i tym razem zostanie ona skutecznie i tym razem na zawsze unieszkodliwiona.
Ale żeby tak się stało, potrzebna jest świadomość polityczna większej grupy Polaków i ich determinacja, inaczej nigdy z tej matni się nie wyplątamy.

Oj, ciężkich i w sumie głupich czasów doczekaliśmy się, jeden mały złośliwy GNOM trzyma za mordy wszystkich Polaków, rozdaje karty i każe tańczyć zgodnie z jego muzyką.
Ale historia pokazała, jak takie rządy dla takiego dyktatora na ogół się kończą – czemu i tak nie ma być tym razem????

Zaczęłam od tortu i od życzeń, kończę też życzeniami pogody i harta duchu na nadchodzący weekendu na każdy następny czas, nie upadajmy na dychu – JESZCZE BĘDZIE DOBRZE!!!!

nie jest dobrze

Pogoda do niczego, Giertycha zaaresztowali, by mu zamknąć buzię, bo miał przesłuchiwać świadka, który wysypałby prawdę o niebywałej aferze pieniężnej, w której główną rolę zagrali pisowscy prominenci – najwygodniej było znaleźć na niego haka i pod byle jakim pretekstem zamknąć go w areszcie, niestety pan Giertych przypłacił ten eksces zdrowiem, bowiem stracił przytomność podczas aresztowania. To była tylko taka pisia powtórka z rozrywki, już raz podobna sprawa , czyli niesłuszne oskarżenie i aresztowanie pod publiczkę była z posłanką Barbarą Blidą, wtedy niestety ta posłanka przypłaciła życiem.
Koronowirus szaleje……… miejsc w szpitalach brak, ludzi wożą karetkami od szpitala do szpitala, z miasta do miasta, szukając jakiegoś schronienia dla ciężko chorego pacjenta, wymagającego natychmiastowej pomocy, której z powodu całkowitej zapaści Służby Zdrowia nie mogą otrzymać…….
A Pis nadal świetnie się bawi, twierdząc, że przecież oni znakomicie nad epidemią zapanowali i doskonale sobie z nią dają radę, a inne państwa nam takiej wspaniałej medycznej opieki wprost zazdroszczą, bo u nich w porównaniu z naszą Polską jest prawdziwy pomór.
Tak działa pisia propaganda A głupia część Polaków nadal w łapki klaszcze z pełnym zachwytem…… jeszcze wciąż nie dostrzegają nadchodzącej katastrofy…….
Żadnych już nadziei na poprawę????
Dzisiaj strach zachorować nie tylko na koronowirusa, ale na jakąkolwiek chorobą, a za chwilę zabraknie też i miejsc na cmentarzach………..
To tyle na ponury piątek, nie mam wcale dobrego w związku z tym humoru Trudno, może kiedyś……

Jakiś pogrom na Małopolskę i właściwie całą Polskę padł.
Nie dość, że zachorowań na tę cholerną chorobę z koroną jest coraz większa i w związku z tym śmiertelność też wzrasta, a nasz „wspaniały” rząd całkowicie się już pogubił, w dodatku bardzo obfite opady deszczu stan powodziowy przywołał. W Krakowie bulwary Wisły już są zalane, w innych regionach woda wystąpiła z koryt rzek i swawolnie po polach sobie hasa.
I jak udało się rządowi zwalić winę na leniwych lekarzy, którym się (podobno) pracować nie chce i dlatego epidemia narasta, to raczej na lenistwo wody nie uda im się skierować winy, ta sobie płynie, rozlewa i rząd ma w nosie, nie poddaje się żadnym ich restrykcjom. Nawet sam Wódz Kaczyński nie zabroni sobie płynąć wezbranym rzekom tam, gdzie tylko chcą.
Rząd ciągle sądzi, że ich niekompetencje, ich nieudane decyzje, a właściwie to po prawdzie brak jakichkolwiek mądrych decyzji uda się pod dywan zamieść. Teraz wynaleźli sobie nowych wrogów Polski, mianowicie lekarzy, przeciwko którym skierowują negatywne, oskarżające opinie, a tym czasem Służba Zdrowia nadal jest niedofinansowana, są braki w lekach, w szpitalnych łóżkach, w respiratorach i braki w coraz bardziej wypracowanym już do cna personelu, bo jak długo bez odpoczynku, w ciągłym stresie można walczyć nie tylko z epidemią, ale z podstawowymi brakami, ze wszystkimi trudnościami, na które w swojej pracy natrafiają??
Przeczytałam wczoraj na Messengerze fajny post: Sasin powinien jeszcze opierdolić leniwych pacjentów. Ci to w ogóle tylko sobie leżą i nawet się leniuszkom oddychać nie chce, tylko to robią za nich kupione przez rząd respiratory”
I coś w tym prawdy jest, rząd się stara, kupuje respiratory, ( nie ważne, że przepłaconych, korupcyjnych), a tu zarówno lekarze jak i pacjenci szprychy w koła im wpychają.
TO NIE POLACY – TO WILCY SĄ!!!!!
Ale dzielni rządzący łatwo się nie poddają, z tymi nieprawościami opozycji i w dodatku z ulicą i z zagranicą i jeszcze w dodatku z Unią walczą do skutku, to znaczy dopóki nie zapełnia się już całkowicie ich i ich rodzin i znajomych królik.ów kieszenie, bo o to chodzi, chociaż kiedyś Kaczyński głośno twierdził, że do rządu nie idzie się po pieniądze.
A po co tam się idzie panie Kaczyński??????
No pewnie jeszcze z perspektywy filozofii Kaczyńskiego, chodzi jeszcze o to, żeby pośmiertnie zaszczytne miejsce obok polskich królów Na Wawelu sobie załatwić. I najgorsze jest w tym to, że chyba mu się to niestety uda, no chyba, że do czasu jego śmierci zmieni się w Polsce rząd, a w Kościele Katolickim biskupia władza. Tylko czy z tym zdążymy? Czy się doczekamy?????

Na dzisiaj deszcz trochę ustał, co może pomóc rządowi przynajmniej w opanowaniu potopu, ale niestety prognozy pogody na następne dni też raczej są dosyć pesymistyczne.
Ale nie martwmy się na zapas.
A propo’s „na zapas” przeczytałam dzisiaj prognozę pogody na zimę, ma być ona bardzo długa, bardzo śnieżna, z wieloma dość mroźnymi tygodniami.
Oby nie.
Ale na razie jeszcze mamy jesień, co prawda w górach już trochę śniegu napadało, ale może jeszcze i trochę słonka jednak będzie?

Miłego czwartkowego popołudnia

ach ta magiczna środa! Ach te magiczne róże

A dni sobie wcale nie pomalutku płyną i znów środę mamy.
Wydaje mi się, że przez to, że te dni są co raz krótsze te środy jakoś szybciej teraz następują.
Ale powinnam z tego przecież się cieszyć, bo to jest przecież świąteczny dzień dla Uli i dla mnie.
Widzisz Uleczku, opadają już listki, ale nadal wesołe motylki swoimi skrzydełkami te różyczki urozmaicają. Tak, własnie takie urozmaicone i kolorowe powinno być Nasze życie, mimo, że plucha i szarość za oknem optymizmem nas raczej nie napawa. Nie można się poddawać ani pogodzie, ani niestety coraz bardziej szerzącej się epidemii, trzeba tylko wzmocnić swoją ostrożność.
I mimo, że deszcz pewnie ogranicza Twoje codzienne spacerki, ale wiem, że kto jak kto, ale Ty Uleczku nigdy się nie poddajesz, szczególnie, że jak pisałaś na sanatoryjny turnus się już szykujesz.
Mam nadzieję, że przyniesie Ci on dobre, zdrowe zabiegi i oczywiście wspaniałe towarzystwa.
No cóż, nie każdy miał takie szczęście jak ja, że akurat w tak pięknym czasie przyszło mi w Kudowie spędzić swój leczniczy czas, a pomyśleć, że jeszcze śmiałam nie wiem czemu narzekać……
Ale kiedyś Aniołki skończą już to wielkie swoje pranie w niebie i te jesienne pluchy ustaną, a jesienne słonko rozpromieni i Twój pobyt w Cieplicach i tego Ci właśnie życzę, chociaż tak dokładnie nie wiem, kiedy ten Twój wyjazd ma nastąpić.
Wszystkiego dobrego Uleczku na teraz i na potem, niech wesoło Ci ten jesienny czas płynie.

Wczorajszy dzień był rzeczywiście paskudny, calutki dzień padał sążnisty deszcz. Oczywiście byłam, jak na wtorek przystało, u pana Bartka i odebrałam solidną porcję terapii (ale mnie wczoraj bolało!!), ale potem już było lepiej. No może z wyjątkiem nocy, bo mój bark wielokrotnie, mimo masażu, solidnie mnie bolał i nawet budził mnie ze snu. Ale ta nocka na szczęście już za mną.
Konsultowałam się z panem Bartkiem względem tego wózeczka z podpórka i mimo, że myślałam, że on pochwali tę decyzję, jednak trochę się zdziwiłam, gdy wyraził on swoją dezaprobatę w tej materii.
Stwierdził, że jeszcze stanowczo jest za wcześnie na to, żebym musiała podpierać się wózeczkiem, bo po prostu się do niego przyzwyczaję i moje mięśnie całkowicie się rozleniwią. Mam chodzić tak jak do tej pory, ćwiczyć mięśnie chodząc wyprostowana, z głową do góry, a do zakupów ma mi wystarczy taki wózek do ciągnięcia , jaki zresztą posiadam,
No nie wiem, pewnie ma rację, w każdym bądź razie skoro pan Bartek wierzy, że dam sobie radę, czy mogę mieć inne zdanie??? Muszę walczyć ze swoimi słabościami, póki się da, zresztą teraz pewnie ze względu na pogodę nieco sobie ze spacerkami odpuszczę, bo trudno przysiadać, gdy boli kręgosłup na mokrej ławce, by dać mu trochę wytchnienia. Zresztą przy takiej łzawej pogodzie te reumatyczne bóle częściej się pokazują i do tego niestety muszę się już przyzwyczaić.
Dobrze, że przynajmniej APAP mi pomaga i trochę ból uśmierza.
A Własnie a propo’s Apap, zastanawiałam się, czy własnie przez to, że go dosyć regularnie zażywam, omija mnie ten koronowirus, przecież w pierwszej fazie leczy się go własnie paracetamolem, który działa przeciwzapalnie, przeciw gorączkowo i przeciwbólowo – prawdziwe panaceum na wszystkie choroby?
Ale i tak uważać muszę nadal, najgorzej jest z tym dezynfekowaniem rąk, no i oczywiście aparatu, ciągle o tym zapominam, koniecznie muszę wdrożyć ten zwyczaj, przynajmniej w pracy, mam tam przecież dostępne środki.
Niestety nadal zachorowalność jest olbrzymia, codziennie przybywa sporo nowo zarażonych osób, a groźne jest nie tylko samo przechodzenie tej choroby, co później następujące po nim komplikacje, które mogą za człowiekiem ciągnąc się przez długie lata.
No proszę, taki pan minister Szumowski, niby lekarz, ba nawet z profesorskim tytułem, a dosyć lekceważąco podszedł do swojej choroby i teraz musi ponosić tego konsekwencje długim procesem leczenia, a jakie pozostawi to następstwa, nie wiadomo.
Tak w ogóle wygląda na to, że pisowcy nadal nie zdają sobie sprawy z wagi tego problemu i dosyć lekko do sprawy podchodzą, przy tym do tego wykazując olbrzymią arogancję, chociażby można by przytoczyć słowa Sasina i Schreibera, wstyd, że tacy ludzie chcą nami zarządzać, a Polacy na to im wciąż pozwalają.
Strach też pada, gdy człowiek słyszy słowa, które wypowiadał ostatnio do Gazety Polskiej „nad naczelnik Polski” – on po prostu chce nas wyprowadzić z Unii, bowiem nie zgadza się, żeby nam ktokolwiek narzucał prawa, na które zresztą sami się zgodziliśmy do Unii przystępując.
Dla Kaczyńskiego jest ważna jedna zasada „PRAWO TO JA” i siłą chce to wymusić nie tylko na Polakach, ale również i na demokratycznej Europie, która się zdecydowanie autorytaryzmowi przeciwstawia.
No nie wiem, czy jednak uda mu się wyprowadzić nas z Unii, bo jednak zdecydowana większość Polaków ją popiera i mimo szerzącej się przez epidemii eurosceptycyzmu nadal Polacy nie widzą Polski poza Europą.
Taka próba próbowania wyprowadzenia nas z Europy może być początkiem końca pisowskiej wszechwładzy, w co mimo wszystko bardzo wierzę, bo w końcu musi przyjść moment, że coś się w Polakach przełamie.
Zobaczymy, jak się dalej sprawy dla Polski potoczą, na razie nie jest kolorowo…..
Dzisiaj wstał znów ponury dzionek, ale przynajmniej nie pada deszcz i jest jakby ciut cieplej.
A ja wciąż za słonkiem i za parkiem tęsknię…
Miłej środy życzę

WIELKIE ZERO GÓRĄ!!!!

Niestety stało się, znów pisowskie anty-prawo zwyciężyło – Izba Dyscyplinarna SN, ta sama, która jest nieprawomocnym, i samowolnie powołanym przez PIS organem Sejmu Najwyższego, nie uznawany również nie tylko w Polsce, ale i w całym świecie jako nielegalny organ, pod naciskiem prokuratury Ziobry wydał wczoraj wyrok o cofniecie immunitetu sędziowskiego pani Sędzi Morawiec , odsunięcie jej od prawa wykonywania zawodu i pozbawienie jej 50 procent zarobków. Pikanterii dodaje fakt, że taki wyrok został wydany w jednoosobowym składzie przez pana Adama Tomczyńskiego, wiernego sługi Ziobry.
I tak niestety kaczy reżim będzie bezprawnie rozprawiał się z nieposłusznymi, wcale nie przejmując się ewentualnymi restrykcjami, które nad Polskę ze strony Unii nadciągną. Im Unia potrzebna jest tylko jako skarbonka, a skoro skarbonka zostanie zamknięta, będzie świetny powód do wystąpienia z Unii, co pociągnie wtedy już do za sobą całkowitą hegemonię kaczej kasty..
Niestety, Demokratyczna Polska zaczyna pozostawać tylko pięknym wspomnieniem, a niestety winni są temu nie tylko kaczyści, ale ta durna część Polaków, która wciąż kaczystom przyklaskuje, nie zdając sobie sprawy z tego, że własny kraj nad przepaść ciągną.
Z przerażeniem patrzę na sondaże i zastanawiam się, czy one rzeczywiście są prawdziwe, bo skąd aż tylu idiotów w Polsce mamy?, czy są raczej sprytnie spreparowane, aby jak najdłużej mieć okazje pełnymi rekami czerpać zyski. To jest własnie zastanawiające………

Dzisiaj następny ponury i deszczowy dzionek, więc znów korporacja taksówkarska zostanie przeze mnie wykorzystana. Niestety tym razem ani Bolt, ani Uber nie wchodzą w rachubę, albowiem pozostawiłam kilka dni temu w sklepie weterynaryjnym swój portfel, a w nim kartę Przejrzystą Visa, a nadgorliwa pani z recepcji szybciutko unieważniła mi moja kartę kredytową . Co prawda portfel odzyskałam, ale na nową kartę kredytowa muszę trochę jeszcze poczekać, a bez niej ani Uber, ani Bolt mnie w podróż nie zabiorą.Muszę jechać za prawdziwą, a nie kredytową kasę!!!!!
Dzisiaj jest wtorek, więc powinnam mieć wizytę u pana Bartka, ale czy do niej dojdzie? nie wiadomo, a wszystko przez tego wirusa z koroną, lepiej uważać, skoro pan Bartek mógł mieć teoretycznie z nim kontakt. Jakoś z bólem, bo z bólem ale przetrwam do następnego wtorku czy kiedyś tam, do lepszego czasu.
No nic, na dzisiaj i na jutro raczej niekorzystną pogodę zapowiadają, opady deszczowe i zimno, kiedyś musiało to nastąpić Trzeba jakoś przeczekać.
Życzę wytrwania na dzisiaj i dobrego humorku też, bo tylko on nas może uratować.
P.S. A w Zakopanem spadł śnieg………

Kraków na czerwono???

Niestety Kraków wielkimi krokami zmierza ku czerwonej strefie.
I to nie jest bujda, bo niestety docierają do mnie niepokojące wiadomości o zachorowaniach, albo chociaż o kontaktach z tym cholernym wirusem też wśród osób mi znajomych.
Czy się boję? Pewnie, że się boję, bo co prawda akurat nie miałam żadnego kontaktu z tymi osobami, ale to wcale nie znaczy, że wirus może dotrzeć do mnie z zupełnie najmniej spodziewanej strony.
Zastanawiam się, czy samo używanie maseczki rzeczywiście może uchronić od zarażenia się, pewnie sama maseczka to jeszcze za mało, trzeba wdrożyć dodatkowe zabezpieczenie w postaci mycia i dezynfekowania rąk no i przede wszystkim trzeba unikać nadmiernego kontaktu z ludźmi, czyli nie włóczyć się bez potrzeby na przykład po sklepach, czy innych użytkowych obiektach. Im mniej ludzi spotkasz na swojej drodze, tym jest mniejsze prawdopodobieństwo łyknięcia wirusa.
A dotyczy to nie tylko osób wcześniej urodzonych, czyli seniorów, ale okazuje się, że zachowują też osoby w sile wieku, a nawet i ci młodsi, nie ma wiec żadnej reguły – trzeba bardzo uważać i nie ryzykować, bo brawura może się źle skończyć.
Znów wrócił projekt wyznaczonych godzin zakupów dla seniorów, co nie jest to zbyt mądry projekt, bo znów zostanie wprowadzony zamęt i nieporozumienia wśród ludzi.
Co do zakupów to wpadłam na doskonały pomysł, który tu sprzedaję: żeby zbyt długo nie kręcić się po sklepie i nie narażać siebie i spotkanych tam osób trzeba zaopatrzyć się w zwyczajną kartkę, na której wypiszemy wcześniej wszystkie potrzebne nam zakupy, wtedy czas zakupów wydatnie się skróci, z pożytkiem dla nas i dla naszych kieszeni również, bo mniej będzie wtedy pokus na kupowanie czasem całkiem nam niepotrzebnych towarów. Jest to rodzaj wprowadzonego prywatnego reżimu zakupów, a w ten sposób można ograniczyć zakupy do 1-2 razy w tygodniu.
A tak w ogóle im mniej kontaktów z ludźmi, obojętnie czy znajomymi, czy nieznajomymi, tym większe bezpieczeństwo przed chorobą i o tym trzeba pamiętać!!!!
Czyli nie powinno się uczestniczyć w żadnych masowych spotkaniach, urządzać hucznych imienin, wesel itp a i nawet w zwyczajnych spotkaniach nawet w dość okrojonym wydaniu trzeba zachowywać ostrożność.
Nie rozumiem tych wszystkich anty korono-wirusowców, który tłumaczą, że żadnego wirusa nie ma, że jest to czysta propaganda firm farmaceutycznych, które rzekomo na nas chcą zarobić, wymuszając wykupywanie lekarstw, maseczek, środków dezynfekujących itp. Rzeczywistość zdecydowanie pokazuje coś innego, bo przecież po okresie chwilowego rozluźnienia w okresie letnim, wykres zachorowalności ostatnio zdecydowanie strzelił w gorę.
Zresztą okazuje się, że gdy w 1918 0- 1920 roku wybuchła epidemia grypy hiszpanki również było wielu sceptyków, którzy podobnie jak i dzisiaj oskarżali firmy farmaceutyczne o pazerność i niestety ta epidemia pochłonęła wtedy nawet do 100 milionów ludzi, nie można dopuścić do tego, żeby teraz ta smutna historia miała się powtórzyć.
Dlatego nie można dawać wiary tym nawiedzonym Konfederatom, którzy sieją wrogą propagandę i namawiają do łamania podstawowych sanitarnych zaostrzeń.
Jest to tylko symbol całkowitego zidiocenia, tak, tak, tylko totalny idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, jakim zagrożeniem jest nie tylko sama epidemia, co jeszcze te szerzone przez niego nieprawda
Zresztą sam człowieku pomyśl i wybierz, co wolisz, czy jednak noszenie maseczek i przestrzeganie podstawowych epidemiologicznych zasad, co zapobiega choroby, czy tą pozorną niby wolność z hasłami „nikt mi nie będzie siłą niczego nakazywał, chociaż nawet miałby rację” i narażenie nie tylko siebie, ale i osób całkowicie takiemu myśleniu przeciwnym na ciężką chorobą, a nawet na śmierć.
To tak trochę brzmi nam znajomo: „na złość mamie odmrożę uszy” – ale czy naprawdę warto????
Bo wolność oznacza również proces myślenia, ale nie może być ono w kontrze do ogólnie przyjętych zasad, bo to oznacza nie wolność, a totalną głupotę.
To tyle na temat epidemii, maseczek i ideologii anty wirusowej – chcesz umierać, umieraj sam, ale nie narażaj innych również na śmierć!!!

Ponury mamy ten dzisiejszy poniedziałek, nie tylko z powodu epidemii, ale jest szaro, zimno i deszczowo, całkiem, jakby to był już listopad.
Dobrze, ze jeszcze drzewa listki posiadają, co prawda już nieco pożółkłych, już spadających, ale jeszcze korony drzew bywają i zielone,. niedługo drzew nam całkowicie ogołocieją i wtedy dopiero będzie smutno.
A może jednak jeszcze te ciepłe dni powrócą? Czasami październik lubi miło zaskoczyć
Na razie życzę pogody ducha (skoro nie ma jej za oknem) na dzisiaj i na cały tydzień.