od rzeczy Do Rzeczy

Przyznam, że z wielkim niepokojem, ale i z wielka złością odnalazłam dzisiaj okładkę „poczytnego” prawicowego dziennika Do Rzeczy.
Czy te prawicowe prawie mózgi zdają sobie sprawę z tego ma co narażają nasz kraj takim artykułem?
To jest niestety sygnał o tym, że właśnie Pis z przystawkami uparcie dążą do Polexitu, wbrew woli 80 procent Polaków, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wreszcie wbrew bezpieczeństwu naszego kraju.
Nawet w głowie mi się nie mieści, że są ludzie, którzy jeszcze nie tylko tak myślą, ale starają się wpływać na społeczeństwo, rozwijając nienawiść do Unii a także snując fantasmagorie dobrobytu Polski poza Unią.
Musimy zdawać sobie sprawę, że wyjście z Unii jest tylko częścią interesu Polski, częścią tej bezczelnej władzy, która chce już do reszty Polską zarządzać według swoich własnych wskazówek, przynoszących tylko im zyski i to w bardzo wymiernych i wielkich aspektach,
Przypomnijmy sobie, jak rozpoczął się Brexit – też od niby nic nie znaczących wzmianek o rzekomo szkodliwej działalności Unii przeciwko interesom Wielkiej Brytanii.
Kropla draży skałę, niestety to im się udało.
Dlatego Kaczyński, który nie cierpi władzy nad sobą i nie cierpi do podporządkowania się żadnym regułom, chociaż byłyby one jak najbardziej słuszne, przy pomocy swoich tak samo usłużnych jak i ograniczonych dziennikarzy próbuje wprowadzać zamęt w polskich umysłach o szkodliwości Unii , a całkowicie podporządkowany mu premier już jawnie wierutne kłamstwa do wiadomości podaje, tworząc mity, całkowicie z prawdą nie mające nic wspólnego.
Skóra mi cierpła, gdy słyszałam to anty unijne wystąpienie premiera Morawieckiego i zastanawiałam się, czy to jest prawda, czy tylko mi się to śni.
Niestety, Morawiecki popłynął wartką rzeką kaczego ścieku, posłusznie wykonując powierzone mu zadanie, w obawie o stratę swojego wygodnego premierowskiego fotela w momencie, gdyby się sprzeciwił.
To go wcale nie tłumaczy, że się bał, jak to kiedyś powiedział Władysław Bartoszewski „wystarczy być przyzwoitym” – niestety Mateusz przyzwoitym nie pozostał.
Na razie zdecydowana większość Polaków jest za Unią, ale jak już pisałam, kropla drąży skałę, więc i u nas pod pływem takich sugestii może powstać wśród społeczeństwa taki anty unijny nurt, a to dla Polski będzie oznaczało już całkowitą katastrofę, nie tylko ekonomiczną, ale przede wszystkim katastrofę polityczną – pozostaniemy sami, skazani na pożarcie przez Brata ze Wschodu, który tylko czeka na taki rozwój wypadków.
I trzeba by się było zastanowić, czy to jest spowodowane tylko polityczną głupotą rządzących, czy aby nie można takiego anty unijnego trendu podciągnąć do perfidnego planu świadomego cynicznego niszczenia Polski, co tylko oznaczać może Zdradę Stanu.
Napisałam w tytule, że tygodnik Do Rzeczy jest od rzeczy, ale to nie jest cała prawda, oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, co czynią, a niestety za to dostają spore pieniądze, czyli po prostu można powiedzieć, że Lisiecki , Semka, Gmyz i inni redaktorzy tego politycznego szmatławca za ciężkie pieniądze sprzedają Polskę, A „smaczku” do tego stwierdzenia dodaje fakt, że opłacani są oni z państwowej kasy, czyli to my podatnicy ich fałszywe tezy opłacamy.
Na prawicy skandal goni skandal, ale niestety coraz wyraźniej widać, że PIS to nie jest żadna partia, to jest po prostu bandycka mafia, którą my podatnicy opłacamy, a niektóry wciąż jeszcze ślepi Polacy popierają.
To można by porównać do Rodziny, w której ojciec alkoholik upija się za pieniądze domowników, rozwala cały dom, a rodzinka mówi, że ma wspaniałego, rewelacyjnego tatusia.
Smutne to wszystko, bo tylu wspaniałych ludzi wsadziło sporo serca i sporo pracy do tego, żebyśmy do Europy wstąpili, a teraz to wszystko ma się w niwecz obrócić, a my z pięknie wyniosłymi słowami na ustach Bóg, Honor i Ojczyzna pozostaniemy niewolnikami politycznej mafii, o wpływach Rosji nie wspomnę.
To już sama nie wiem, co lepsze: Wielki Brat zza Wielkiej Wody (chociaż ostatnio ten Wielki Brat jest już inny, mniej prawicy spolegliwy), czy Wielki Brat zza Buga, który ostrzy już sobie na nas swoje pazerne zębiska.
I jeszcze raz powtórzę wczorajsze i dzisiejsze moje zapytanie: czy to tylko zły sen, z którego wkrótce się obudzimy, czy to niestety jakaś masakryczna jawa???

A co poza polityką?
Miałam wczoraj miłych gości : Elę, Darkę i Maćka oraz sunię Sisi.
Własnie wracali z jesiennego spaceru z psem po Błoniach i po drodze wstąpili do mnie na herbatkę.
Miłe są takie wizyty, chociaż zawsze trzeba jednak uważać, żeby zachować chociaż pozorne środki bezpieczeństwa epidemiologicznego.
Ale przynajmniej nie byłam jak ten Kevin całkiem sama, chociaż do Świąt jeszcze troszkę czasu minie.
Na razie w ten czwartek będziemy, a raczej to Amerykanie będą się zajadać indykiem w kolejny Dzień Dziękczynienia.
Czy do nas takie święto też przybędzie?
Raczej nie, bo na razie nie mamy za co dziękować, taka jest niestety smutna prawda.
W ten czwartek i w każdy kolejny po nim dniu możemy tylko na razie zapłakać…….

Miłego poniedziałku i udanego tygodnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s