UFO????

Nie, to tylko pełny strój covidowy, który jest konieczny dla parowników Służby Zdrowia w dzisiejszych czasach epidemii.
I do takiego UFO-LUDKA – pana Bartka dzisiaj idę na kolejną terapię.
Można tylko współczuć panu Bartkowi, bo już podczas takich zabiegów w normalnych warunkach trzeba z siebie wydać sporo energii i trudu, a co dopiero, gdy trzeba na sobie nosić ten strój, a na buzi maseczkę, a właściwie sporą maskę z wentylatorkiem, przez którą tak trudno jest oddychać.
Ale takie są wymogi epidemiologiczne, które pan Bartek ściśle przestrzega, z pożytkiem i dla pacjenta i dla samego siebie.
Rzeczywiście oddech przez tę maskę jest bardzo ciężki, widać i słychać, ile trudu to od pana Bartka wymaga, ale jestem mu wdzięczna za to, że mimo tych bardzo trudnych warunków daje z siebie naprawdę pełnie swoich sił i profesjonalizmu, co widać po mojej o zdecydowaniew wiele lepszej kondycji.
Jeszcze co prawda od czasu do czasu muszę jakiś środek przeciwbólowy zażyć, ale nie jest to jak dawniej permanentne działanie , czyli jak mi to Maciek tłumaczył, nie traktuję już Apppu jako cukierków i jem go bez umiaru dwa, trzy razy dziennie. Niestety tak było poprzednio, każdy dzień zaczynałam i kończyłam Appapem, bo ból wydawał mi się nie do zniesienia.
Teraz już tylko wtedy gdy już ból jest bardziej dotkliwy sięgam po tabletkę, albo ewentualnie po Nimesil, w który zresztą ostatnio się zaopatrzyłam, może leżąc w szafce też działa na mnie przeciwbólowo, bo przynajmniej wiem, że mam go pod ręką i zawsze pod niego mogę sięgnąć, a autosugestia jest przecież w każdej terapii potrzebny..
Ostatnio dopływają do nas dosyć pocieszające komunikaty o mniejszej zachorowalności na COVID 19, jest mniej wykonywanych testów, co tłumaczą tym, że jest mniejsze zapotrzebowanie wystawiane przez lekarzy I-szego kontaktu na takie testy. Ale czy to oby znowu nie jest HURRA – OPTYMIZM ?? Zobaczymy, gdy następny element covidowej układanki, czyli liczba zgonów będzie również mniejsza, bo to będzie już całkiem adekwatne stwierdzenie prawdziwej, a nie politycznie zmanipulowanej epidemiologicznej sytuacji w kraju, nie będzie ona uzależnione od żadnych zaniżeń danych,one będą całą prawdą.
Wczoraj po raz pierwszy na konferencji premier przyznał się do błędu, do zbyt optymistycznej oceny bieżącej sytuacji zdrowotnej, ale teraz przecież już nie musi nikogo przekonywać , że tak właściwie nie ma żadnej epidemii, a zły wirus sobie odszedł, bo przecież nie ma w najbliższym czasie żadnych wyborów, do których trzeba by było dziadków i babcie namawiać.
Czyli ta jego „skrucha” nie jest tak do końca szczera.
Na pewno nie była to dla niego łatwa decyzja, bo kto lubi do błędów się przyznawać, ale skoro jest się na tak eksponowanym stanowisku, powinno się być przynajmniej prawdomównym, niestety jak wiemy, tej cechy komu jak komu, ale premierowi Morawieckiemu nie można przypisać.
Może na pewnego rodzaju wytłumaczenie jego decyzji wpływa fakt, że znalazł się w bardzo niekomfortowej dla siebie decyzji, jest atakowany tak ze strony Kaczyńskiego jak i ze strony Ziobry, ale przecież sam się w tę kabałę świadomie wpakował, więc nie ma go co żałować, tym bardziej, że w to polityczne błoto brnie coraz głębiej, jeszcze tylko wciąż rosnący nos Pinokia wystaje z tej politycznej bryi.

Dzisiaj mamy całkiem słoneczny jesienny wtorek, co prawda temperatura jest niezbyt wysoka, ale przecież taki mamy klimat 🙂
Miłego popołudnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s