sobotni poranek

cisza…wszyscy jeszcze śpią,a ja zaraz idę do pracy a potem na fun czyli w odwiedziny do Majki ( no i kota oczywiście)

Napewno nauczyłam się na moim urlopie jednego-wcześnie chodzic spać.

Myślę,ze jest to pozytywne zjawisko w moim życiu, zawsze byłam jakaś niedospana.

Teraz jak dziecko o 21-22 idę spać, ( na urlopie tak wszyscy chodzili więc i ja musiałam) rano wstaje o 6.00 lub 6.30 rześka i wypoczęta.

Gdyby tak jeszcze to kolano mi tak nie dokuczało…..oh  życie……

świat byłby jeszcze piękniejszy.