Być moherówą….

       

Być moherówą to znaczy ślepo wierzyć we wszystkie słowa Przewielebnego Ojca i Prezesa K

( w podanej kolejności)

Być moherówą to wierzyć, że biedy Ojciec  R. jest naprawdę biedny i nic prócz habitu własnego

nie posiada, a wszystkie wytykane mu dobra, które jakoby by  jednak posiada, to jest po prostu

zwykła napaść na biedny kler, szerzona wrogą propagandą lewicy i przez  Antychrysta.

Być meherówą to uwierzyć, że w życiu pozagrobowym dostanie się nagrodę wiecznego

szczęścia  za wpłacenie osobiście, zamiast przez  przewielebnego Ojca obciążonego karą, sporej

sumy – kary za przewinienie tegoż „biedulka”, który jest przecież .jak wszystkim wiadomo, za 

ubogi, żeby spod habitu wysupłać taką kwotę, na jaką został skazany.

Być moherówą to oczekiwać z niecierpliwością drżącej duszy tej wspaniałej godziny, kiedy jeszcze

tu, na tym ziemskim łez padole, doczeka się  nagrody łaskawego  przewiezienia się wspaniałym i

super luksusowym Maybachem przez tego, do którego ten Maybach ponoć nie należy, bo jest za

ubogi, żeby taką wypasioną furę posiadać.

Być moherówą, to znaczy być taką głupią i naiwną osobą, która daje się w bezczelny sposób

wykorzystywać, nie widząc, że ten, który  ją wykorzystuje za brzuch  ze śmiechu się trzyma,

chyba nawet nie wierząc do końca, że można być aż tak głupim i we wszystko mu wierzyć.

Ale cóż , można przecież obiecać, że Bóg wszystko wynagrodzi takie słowa nic przecież

nie kosztują.

I znów przypominam : nie nalatuję na kościół, po prostu wyśmiewam się z głupoty jednych

i tupetu i buty drugich z nadzieją, że kiedyś rzeczywiście Bóg wszystko wynagrodzi,

np ciepłym miejscem w środku kotła piekielnego dla  tego, który namiestnikiem Boga  teraz się

ogłasza i mami biednych ogłupiałych moherów tym, czego nigdy im nie może zapewnić, bo nie od

niego jednak jakość naszej wieczności zależy.

A w ogóle świat, a dokładnie Polska zwariowała do reszty.

wczoraj w co prawda plotkarskiej, ale jednak gazecie przeczytałam artykuł zatytułowany:

 

150 metrowy apartament, składający się z kilku luksusowo wyposażonych pokoi i to za darmo!

Rodzice Madzi teraz będą żyć w luksusie!

Taką „nagrodę” ufundował rodzicom małej ś.p. Madzi sam pan Rutkowski.

I jak do tej pory broniłam tego człowieka teraz stwierdzam, że nie ma on jednak równo pod

sufitem.

Jak można nagradzać osoby, nad którymi wisi oskarżenie o spowodowanie śmierci własnego

dziecka. Jak można litować się nad matką, która matką nie okazała się do końca, bo nie

zapewniła dziecku lekarskiej pomocy i zakopała własne dziecko jak psa pod kamieniami??

Do tej pory ta para mieszka w mieszkaniu pod opieką policjantów, biedaczki, nie mogą się

wyspać spokojnie, bo tuz obok za ściana śpią policjanci, pewno trudno im w takiej

sytuacji nawet małżeńskie obowiązki spełniać, może i dobrze, bo znów spłodzą dziecko,

któremu nie będą chcieli zapewnić normalnych, ludzkich warunków życia.

Do tej pory ich życie  opłacane było z naszych podatków, teraz podobno Rutkowski

zafunduje im wspaniałe życie, ciekawe z jakich pieniędzy?

Powiedzcie mi proszę, kto tu zwariował, ja czy może ci wspaniałomyślni, którzy promują

co najmniej niefrasobliwość i życiową nieudolność, przez grzeczność nie nazywam tego tak jak

powinnam : morderstwo i bezduszność.

Jak to dobrze, że nie mieszkam w Warszawie, gdzie dzisiaj z powodu jednego meczu z Portugalią

są takie zawirowania w naszej Stolicy, że aż strach pomyśleć, co się będzie działo w całej Polsce

podczas Euro 2012. Znów Polska oszaleje i to i w dobrej i w złej odsłonie!!

No to poczekajmy, to już całkiem niedługo.

P.S. Wszystkiego najlepszego życzę tym dzisiejszym szczęśliwcom, którzy wreszcie doczekali

się prawdziwego dnia urodzin, jako, że 29 luty jest tylko raz na cztery lata



 

po fatalnej nocy

           

 

I znów koszmary tej nocy o sobie znać mi dawały.

I te nocne wędrówki do toalety i te naprzemienne kurcze i stóp i łydek, koszmar.

W dodatku jakieś dziwne sny typu: idę sobie ulicą, naokoło pusto, nagle podchodzi do mnie

jakiś mężczyzna, o coś pyta i  już wiem, niebezpieczeństwo wisi nademną, więc się staram

wycofać, wtedy podchodzi drugi mężczyzna, dostaję pięścią w nos, upadam z krzykiem: pomocy,

oczywiście nikt mi nie pomaga, a panowie uciekają z wyrwaną z moich rąk moją torebką.

Na szczęście się obudziłam, cała spocona i doszłam do wniosku, że gdyby coś takiego w

rzeczywistości się stało, kobieta nie ma ma żadnych szans, oby ten sen nie był jakimś

proroczym snem…….

A ponieważ jestem niewyspana, dzisiaj brak mi weny do  większego wpisu, myślę, że

będę wytłumaczona????.

A w ogóle jakoś ostatnio jestem kantem do świata nastawiona, nawet mój ulubiony

prezenter Jarek z TVN- 24 mnie denerwuje……

Pewnie to przedwiosenne przemęczenie, muszę cierpliwie przeczekać złą passę  i zdrowotną

i  psychiczną.

A w końcu jestem już starsza pani, więc i na humorki  mogę sobie pozwolić, co nie?

Życzę miłego dnia.

P.S. Starsza Pani to naprawdę ja? kiedy to minęło??……

Wszystkiego koniec

         

Na szczęście dla mnie koniec weekendu, bo humor miałam ( zwłaszcza wczoraj) raczej minorowy.

Ale dzisiaj dzień pracy, o głupotach przestanę ( mam nadzieję) myśleć i za życie muszę się

zabierać z radością, zwłaszcza, że słonko za oknem świeci.

Tym słonkiem nie ma się zresztą za bardzo co się przejmować, albowiem znowu za niedługo

ma na chwilkę (!!) zima powrócić, nawet z niskimi temperaturami, ale z takimi minusowymi co

prawda ale bliżej zera niż np. dwudziestki. Te mrozy już tej zimy mają się nam nie pokazywać.

No i koniec ferii dla naszych małopolskich dzieciaczków.

Moje dzieciaki już wieczorem w sobotę powróciły, a dzisiaj od rana szuru – buru po mieszkaniu się

rozlega, zaraz do szkoły wyruszą.

Ale nie mają się co tak martwić, jeszcze kilka tygodni i znów wolne z powodu Wielkanocnych

Świąt będą miały.

A co tam panie w polityce? Nic się nie zmieniło, nadal opozycja jeździ po rządzie jak

po burej suce, używają sobie ile wlezie, zapominając wszakże, że przez ich rządzenie

niewiele sami zrobili i tylko rzeczami nieistotnymi się zajmowali.

Wiadomo, kto chce przeprowadzić jakieś reformy musi z zasady być krytykowany, taka jest

polityka, ale  sama krytyka nic sprawy do przodu nie ruszy.

A w Polsce nowa afera, okazuje się, że niektóre wędliny zawierały sól przemysłową, stosowaną w

produkcji  chemicznej, energetycznej, a także …..do  oczyszczania ze śniegu dróg.

No to teraz wiemy, dlaczego tak wiele śniegu na ulicach leżało.Zabrakło ich, bo wędlinki były

priorytetami, na drogach nie zarobisz ( chyba, że złamaną nóżką), na wędlinkach i owszem.

A swoją drogą ciekawe ile takiej soli przejadłam wraz z wędlinkami, jeszcze jeden dowód na

to, że dieta wegetariańska jest o wiele zdrowsza.

Tylko co poradzić, gdy ktoś taki jak ja i wielu jeszcze innych są mięsożerni i bez szyneczki, mięska,

czy bez kiełbaski ani ani?.

Oczywiście nadmienić też muszę, że niestety film Agnieszki Holland  „W ciemności” nie dostał

tak wyczekiwanego Oskara , wygrał film ( co było do przewidzenia) dotyczący aktualnych

spraw Iranu, wojna i miłość na jej kanwie musiała ująć serca przydzielających te nagrody.

Ale nie mniej sama nominacja do Oskara jest już wielkim sukcesem dla polskiej kinematografii,

następny w kolejce podobno stoi film o życiu Lecha Wałęsy, który jest aktualnie kręcony.

Czy nasz solidarnościowy  przywódca porwie oskarową komisję??

Życzę wiele miłych chwil w nadchodzącym nowym tygodniu, bo zawsze co nowe, napawa

optymizmem.

Bez entuzjaznu

                         

 

Nie było wczoraj żadnego entuzjazmu z powodu powrotu do domu.

Przynajmniej ja takiego entuzjazmu nie usłyszałam.

A potem się niektórzy dziwią, gdy niechcący, ale szczerze coś palnę.

Widać inne moje  dzieci czegoś innego mnie nauczyły, może mnie inaczej kochają i dlatego chętnie

od czasu do czasu mnie odwiedzają??.

Samo życie, jednym ciotka potrzebna jest dlatego, żeby pożyczyć od niej mleko, czy jajko, drugim

z zupełnie całkiem innych powodów, takie jest niestety życie.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

zostaną po nich buty i telefon głuchy………..

trochę polityki

 

 

Jarosław Kaczyński nie będzie brał udziału w wyborach prezydenckich, bo jednak władza

prezydencka, to nie to samo, co władza premiera, który wszystko może, więc żeby nie

nadwyrężać swojego elektoratu, pan prezes będzie tylko w tych drugich wyborach startował.

I bardzo dobrze, bo siedem porażek lepiej trochę brzmi niż osiem porażek.

A swoją drogą Jaruś zajadły jest, pcha się tymi krótkimi nóżkami do władzy, chociaż tylko około

19 procent Polaków go toleruje, jest realna  szansa, że do czasu wyboru ta liczba jeszcze

wydatniej spadnie. Bo kto będzie chciał mieć stetryczałego 65 letniego premiera, w dodatku

mlaskacza. Podejrzewam, że nawet moherówy coraz bardziej ku Ziobrze się skłaniają, bo jednak

aparycja tego drugiego o niebo lepsza. no i wiek też odpowiedni, a w sumie takie same głupoty

wygadują, wiec wybór dla moherówek  jest chyba prosty.

Póki co, Jarusia gdzieś chowają w szafie, bo ostatnio co otworzy swoją gębusią, to kłapie coraz

większe brednie, więc na razie Pisowcy sami za niego przemawiają, żeby jednak ten Pis

jakoś do następnych wyborów przetrwał, inaczej wszyscy mądrzy z Pisu i Błaszczyk i Hofman

i inni z torbami pójdą, bo nic, prócz klaskania i lizania tyłka prezesa nie potrafią, taka jest prawda.

Gdyby byli mądrzejsi załapali by się do Solidarnej Polski, bo to jednak nieco bardziej nowoczesna

partia niż Pis, ale o podobnej konserwatywnej strukturze, więc szanse też niewielkie mają.

Więc o co chodzi Pisowcom: byle przetrwać do następnych wyborów i byle wejść do następnego

składu sejmu, nawet kosztem powielania swoich głupich tez bez zmrużenia oka w razie

obecności kamer. Bo nie ma jak ciepła, sejmowa posadka wiecznego opozycjonisty!!!

Tylko jak oni tak potrafią łgać?, widać kiedyś prezes ich w tym temacie

odpowiednio wyszkolił

A za oknem deszcz. W Tatrach duje halny, nad morzem szaleje huragan…. typowe

dla przedwiośnia. Na szczęście z Zakopanego do Krakowa jest około 100 km, więc ten wiatr

jest zdecydowanie mniejszy  niż pod Tatrami, a oglądałam ostatnio serial ( skądinąd wspaniały)

„Szpilki na Giewoncie”, gdzie w jednym z odcinków widziałam, co ten dujący halniak w Zakopanem

potrafi uczynić.

A dla naszych małopolskich dzieci zbliża się koniec ferii, niebawem dzieciaczki do domów

z ferii powrócą i mój dom też rozgłośni się odpowiednio, a ja będę myślała sobie, kiedy

znów lato nadejdzie i ten spokój powróci……

Nie przejmuj się deszczem, jutro będzie lepiej!!!

HEJ !!!!!!!!!

P.S. Z wielką radością przyjęłam uaktywnienie się nowego Komentatora – Cenzora.

Tak trzymać !!!!!!

UWAGA !!!!! Przyleciał bociek

                             

Dobra, wiem, że to sikorka a nie bocian 🙂

 

Jeden jedyny bocian, gdzieś tam pod Toruniem się na gnieździe umieścił i teraz penetruje teren.

Najpewniej szuka materiału do budowania gniazda no i oczywiście żerowiska

Czy aby nie za szybko bocianku?

A może to zapowiedź rychłej wiosny?

A może to zapowiedź dużej ilości przybywających bocianków i ten już sobie na wszelki wypadek

miejsce zaklepał?

A może to zapowiedź zwiększonej w Polsce liczebności dzieci, pewnie któryś z bocianów

podsłuchał nasze sejmowe dysputy na temat niskiego przyrostu naturalnego i bociany postanowiły

w tym roku   pomóc posłom w przyrzeczeniu, że zadbają, by się więcej dzieci rodziło?

Coś w tym musi być.!!!

Moje bociany z Przygodzic oczywiście jeszcze nie przyleciały, ale już mają wyrychtowane i

posprzątane gniazdko, a gdy już przylecą same je będą według własnego uznania mościć.

I znów będzie obserwacja gniazda, czekanie najpierw na jajeczka, potem na pisklaki, potem

obserwacja, jak pisklaki sobie rosną, kiedy zaczynają pierwsze samodzielne loty no i kiedy

z nami się pożegnają, aby  do ciepłych krajów wraz z rodzicami odlecieć.

Właściwie to nie jest wcale tak, młode bocianki odlatują wcześniej pod specjalna bocianią

opieką, rodzice jeszcze troszkę dłużej  w gniazdku pozostają.

Powstaje takie specyficzne bocianie przedszkole, gdy młode oddzielone są już od rodziców,

łączą się w stada i z tym stadem odlatują nieco wcześniej, niż inne bociany,najprawdopodobniej

w inne ciepłe strony. Tam pozostają przez 2-3 lata i dopiero gdy dorosną wracają wiosną

do Polski, zakładając już własne  rodzinne gniazda.

Dzięki opiece ornitologów, zakładających młodym  pisklakom obrączki, możemy potem śledzić losy

naszych bocianów.

Czyli szykujemy się już na Big Brother wśród bocianków, na szczęście nikt tam nikogo eliminować

nie będzie, bo bociany z troskliwości  o swoje potomstwo  wielkiej słyną, chociaż bywa, że matka,

czy ojciec pozbywa się z gniazda pisklaka, który nie ma według ich rozeznania przeżyć

Ale na razie mamy czas, pierwszy bocian – samiec   do Przygodzic przyleci pewnie około 25-30

marca, trochę ochędoży gniazdko i kilka godzin później przyleci samiczka.

No to prawie wiosenny wpis już za nami,  teraz przyszło nam czekać na te wszystkie piękna natury

i cieszyć się, że zima już ( raczej) za nami.

Czy to nie lepsze niż zajmowanie się nudną polityką?

Co Ela wczoraj na spacerze zobaczyła?

No sami osądźcie, czy nie oznacza to, że wiosna tuz tuż, mimo, że jeszcze gdzie nie gdzie

pola śniegiem pokryte?

Dzisiaj w TVN powiedzieli, że  wg. prognostyków na prawdziwą wiosnę musimy jeszcze miesiąc

poczekać, ale już ogłosili nam przedwiośnie, też już nieco lepiej, niż jeszcze tydzień, czy dwa

tygodnie temu, prawda?

Dzisiaj  obchodzimy Popielec. Posypiemy dzisiaj nasze głowy popiołem i uzmysłowimy sobie,

że nie jesteśmy wieczni, że tak jak inni musimy w przyszłości ( krótszej lub dłuższej) spotkać

się ze śmiercią. Każdy boi się takiego spotkania i oddala od siebie taką myśl, ale raz w roku

znów do tego tematu powrócić musi. MEMENTO MORI.

Czy to człowieka otrzeźwi?,  czy przez to stanie się lepszym na przykład dla swoich bliźnich?

Ci którzy wierzą i tak mimo, że grzechy popełniają zawsze w jakiś stopniu o najbliższych myślą.

A ci, którzy od wiary odeszli? dla nich nie ma żadnych wartości , żadnych przesłanek w tym

dniu, skoro zło czynili rok cały, będą go czynić i dzisiaj, jutro i w przyszłości, ale nie zwalnia

ich to od faktu, że ten nasz ziemski żywot kiedyś wszyscy dokończymy i staniemy przed

tronem  Boga i zdawać będziemy swój ziemski rachunek sumienia. Wszystkie nasze niegodziwości

czynione  przeciw rodzinie, znajomym , przyjaciołom i wrogom, przeciwko sobie samemu, w pracy,

czy w polityce rozpatrywane i oceniane będą.

Tylko nie wszyscy w to wierzą………..

nieśmiała zapowiedź wiosny

 

szczypior Elusi już rośnie, czyżby wiosna za drzwiami stała?

Najwyższa pora, chociaż gdzieś tam jeszcze w Polsce śnieg sobie pada czasami.

Dzisiaj rano śnieżyca ogarnęła odległy ode mnie Szczecin i mają tam całkiem niewesoło.

Jutro lub pojutrze może gdzieś bliżej sypnie? a może nie?

A teraz słowo do mojego ( bezwzględnego) cenzora ; nie jest ważne, aby zamieścić

byle jaki wpis o byle jakiej treści. już skoro świt, ważne, aby ten mój  tekst miał

jakieś sensowne przesłanie HOWGHK!

No to jakie przesłanie na dzień dzisiejszy zamieszczam?

Zastanawiam się, po co  właściwie człowiek pisze bloga?

Czasami wyraża tam swoje spostrzeżenia, uczucia, czasami podświadomie szuka ratunku,

wsparcia psychicznego…………..

Ale czy taka blogowa znajomość może przynieść jakąś pomoc? Wszak jesteśmy tu raczej

w większości anonimowi ( oczywiście wykluczam rodzinę i tych, których realnie znam).

Pewnie, zawsze można dodać do czyjegoś wpisu komentarz, ale to może być za mało.

Z drugiej strony trudno nachalnie komuś wżynać się  w jego życie z dobrymi ( według własnego

mniemania) radami, nie każdy chce, czy umie z takiej pomocy skorzystać.

Piszę to z myślą o jednej blogowiczce, której wpisy w miarę regularnie czytam, wyraźnie jej

blog jest próbą rozpaczliwego poczucia chęci podzielenia się ze swoimi niemałymi

kłopotami, pewnie czuje, że osoby, które ją czytają to duchowe wsparcie jej przesyłają.

Trzymaj się dzielna dziewczyno, jestem z Tobą myślami!!!!

Internet to taka bardzo szeroka przestrzeń, w której można być zarazem i blisko i daleko,

niesamowita w nim jest właśnie ta cecha, potrafi połączyć ludzi, np. jakże miłe są rozmowy

z kimś bliskim, który wyjechał i przez skype łatwo nawiązać z nim można kontakt, czy też

rozmowy ma czacie , które wielokrotnie potrafią nawiązać ciekawe znajomości, czy

przyjaźnie, tak na przykład poznałam ( całkiem realnie) Ulkę i jej Męża Pana Kawusię, których

tu serdecznie pozdrawiam.

Tak też i na fotograficznym Garnuszku poznałam Elusię, co prawda tylko raz spotkałyśmy się

w realu, ale nadal kontakt utrzymujemy, chociaż ja właściwie Garnuszek już  opuściłam.

Internet może też być niebezpieczny, można nawiązać w nim tzw toksyczne znajomości,

albowiem ta druga osoba, ukryta za szklanym monitorem, może nie do końca być szczera,

na szczęście udało mi się takie znajomości już dawno wyeliminować. Trzeba jednak bardzo

uważać.

No i na koniec wpisu znów wracam do nadchodzącej ( nieśmiało) wiosny pięknym,

wiosennym narcyzem mojej Koleżanki El.

Może jednak  tą piękną fotką wcześniej wiosnę przywołamy????

Miłego dnia

Na życzenie

 

Okazuje się, że dostałam bardzo groźnego cenzora mojego blogu, ocenia mnie nie tylko pod

względem napisanego przeze mnie tekstu, ale także i godziny, kiedy mój wpis został

napisany. Z tym drugim ostatnio jest nieco ciężej, albowiem wyjątkowo dobrze mi się śpi,

dzisiaj wstałam, gdy słonko wysoko już nie niebie było i…oczywiście znów mi się po uszach

dostało, cóż było robić? zasiąść trzeba było za komputerem i tekst owy napisać.

Czyli: nie miała baba kłopotu, poradziła jak zdobyć  dostęp do netu i…….

Jak już pisałam słonko całkiem wesoło sobie świeci, chociaż temperatura jeszcze jest wciąż

niska, ale plusowa. Wzmagają się teraz przez to kry na rzekach, lód nieco stopniał,” pokroił”

 się w mniejsze tafle które spiętrzają wody i…powódź gotowa.

W koalicji rządzącej naszym krajem też jakieś lodowe zgrzyty, szczególnie dotyczące

przyszłych emerytur. Sprawa jest przyszłościowa, bo dotyczy lat, gdy obecna młodzież

wkroczy w ten emerytalny wiek, być może nie będzie wtedy takich kłopotów z rynkiem pracy,

jak obecnie, ale obecnie rządzący rząd nie może mieć żadnej wiedzy  na ten temat, a decyzje

podjąć musi, albowiem mamy teraz wielki niż ludnościowy i najprawdopodobniej nie będzie

z czego wypłacać przyszłe emerytury. Niestety system ten jest zły, wadliwy, ale ciągnie się

od wielu, wielu lat, po prostu emerytom wypłaca się ze składek   obecnie pracujących, a nie

z własnych zasobów, które pracujący składał przez całe życie, te składki już dawno zostały

pożarte przez wypłacanie ich poprzednim emerytom. Zmiana tego systemu spowodowałaby

całkowity marazm, obecni emeryci nie mieliby z czego swojej emerytury dostawać, chociaż całe

swoje pracownicze życie niemałe składki składały. Dlatego zaproponowano długoterminowe

wychodzenie z tego emerytalnego zamieszania po to, by przyszli emeryci nie dostawali

głodowych zasiłków, które dostają obecni już  niepracujący. Wiadomo, że nie będą to jakieś

zawrotne sumy, dlatego wicepremier Pawlak z wielka szczerością objawił, że on już zabezpiecza

swoja starość przez oszczędności i dobre rodzinne stosunki. Nie widzę nic niestosownego w tej

jego wypowiedzi, bo nie oszukujmy się, wszyscy doskonale wiedzą jak ciężki jest los

emeryta, nie można porównywać go do losu emerytów zza naszej granicy, gdzie od lat

działa całkiem inny ( powiedzmy, że racjonalny) system emerytalny. No cóż, my żyjemy w Polsce,

jesteśmy krajem biednym, dopiero na  kapitalistycznym „dorobku” i musi przeminąć jeszcze

wiele pokoleń, zanim nastąpi pozytywna zmiana, nie tylko zresztą w tym temacie.

Dziwię się  tylko obecnej opozycji, czyli SLD i Pisowi, którzy rządząc  nic w tej materii nie

usiłowali zrobić, teraz maja dobre rady i wielką  krytykę dla obecnej koalicji.

A ten węzeł gordyjski trzeba jednym cięciem rozwiązać, tak jak przecina się ropiejący wrzód,

może i to boli, ale potem jest tylko lepiej.

Tylko łatwo mi się to mówi, ja tą przyszłość spoza chmurek na niebie oglądać będę….

Słonecznego dnia życzę

Zimowe Impresje Elusi

Dzisiaj zamiast wpisu zimowe impresje Koleżanki Eli.

Mam nadzieję, że to pożegnalne impresje, bo zima nieco odpuściła, chociaż są w Polsce

miejsca, gdzie jeszcze śnieżyce daje się ludziom we znaki. Brrr, aż trudno o tym nawet

wspominać.

No to sobie pooglądajcie:

 

 

Wiem, wiem, niektórym się nie spodoba ten mój dzisiejszywpis, ale nie zawsze

nowy temat na  bieżąco jest „dostarczony”, czasami nawet mózg odpoczywać musi…

Miłej niedzieli