nie wiem, nie wiem, nic nie wiem,czyli polska beznadzieja

Jeżeli ktoś z Was czyta te wszystkie „mądre” posty w „mądrych” mediach, to już kompletnie zawrotu głowy dostaje, komu wierzyć, komu nie, kto chce pojednania, kto chce wojny…

Ta cała TOTALNA OPOZYCJA” to tylko jedna wielka ściema.
Budka twierdzi, że PO własnie dogaduje się z PSL-em i z Polską 2050, tworząc jeden front, od czego zarówno Hołownia jak i Kamysz się odżegnują, każdy z nich uważa, że tylko oni, ale każdy osobno, może jedynie całą polityką w Polsce zamieszać, mimo, że sondaże pokazują, że żaden z nich orłem politycznym nie jest, a Lewica, która takie wielkie pro wolnościowe słowa jeszcze niedawno głosiła, w cyniczny sposób od opozycji się usuwa i nie tylko kolaboruje z politycznym przeciwnikiem, zasiadając z nim w wielkiej zgodzie do wspólnego stołu, zgadzając się na wszelkie propozycje drugiej strony w imię wyimaginowanego „dobra dla ludzkości”, ale jeszcze w bezczelny sposób jeden z przedstawicieli Lewicy – Adrian Zandberg w całkiem wyrafinowany sposób promuje siebie i kilku swoich kolesiów przez stacją Orlen, która , jak wiadomo, w całkiem bezczelny sposób wykupiła większość polskiej prasy, by móc w niej swoją pisią propagandę szerzyć, a w dodatku powyrzucała niewygodnych sobie dziennikarzy i obsadziła te etaty oczywiście swojakami, czyli następnymi miernymi, ale wiernymi, którzy za niezłą kasę każdą bzdurę na rozkaz Kaczyńskiego napisać są gotowi, nawet w środku nocy.
Co z tego wynika?? Ano to, że nie tylko że jesteśmy w Czarnej Dziurze, ale wręcz w CZARNEJ DUPIE i pomału zaczynamy niestety w niej się urządzać.
A co to oznacza????
KONIEC DEMOKRATYCZNEJ POLSKI – MAMY AUTORYTARNĄ POLSKĘ PIS i nic nie wskazuje, żeby przez następne lata cokolwiek mogło się zmienić.

TAK POLACY, PRAWDA JEST JEDNA: JESTEŚCIE NARODEM WIERNYM, ALE BARDZO BIERNYM, WRĘCZ DURNYM I SPRZEDAJNYM, ZA KILKA SREBRNIKÓW MOŻNA WAS KUPIĆ, .
Nie liczcie, że Unia cokolwiek za was zmieni, to tylko NASZA POLSKA SPRAWA i to od nas zależy, jaką Polskę w najbliższym czasie będziemy mieć. Nikt za nas bić się nie będzie, skoro sami na wszystko się zgadzamy. co najwyżej nas z Unii wykopsają i na tym się skończy polskie rumakowanie !!!!
I tyle na ten temat.

A pogoda jaka jest? każdy widzi.
Też nas oszukują, już, już miało być ciepło, a tu nadal chłód, na termometrze tylko około 8-10 stopni i okropne wietrzysko.
No nie, żebym w maju musiała w swoim mieszkaniu w 2 swetrach siedzieć, co najmniej jakby to wciąż jeszcze zima była i w dodatku nadal z zimna się trząść?????
Można co prawda iść na spacer do całkowicie zielonego Parku, ale takie przechadzki wcale do przyjemnych nie należą, gdy dmucha w nos, a chłód pod sweter bezczelnie się wdziera.

ŚWIAT CAŁKOWICIE OSZALAŁ!!!!
Już przestałam wierzyć, że kiedykolwiek będzie ciepło, jak i przestałam wierzyć, że kiedyś Polska na dobre tory powróci.
Zniesmaczona jestem też Facebookiem, która utrudnia zamieszczanie gifów, którymi tak bardzo lubiłam witać każdego dnia, za każdym razem mam komunikat: przepraszamy, ale tego filmiku nie możemy udostępnić.
A niby dlaczego nie mogą?
Napisałam już 3 monity, ale oczywiście nikt się nimi nie przejął, mają mnie w nosie. Też robią co chcą,
Taka ogólnopolska samowola, każdy robi to, z czym mu jest wygodnie. nie licząc się, że innym może to przeszkadzać.
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam jako tako przyjemnej sobory, bo jakieś miłe zajęcie zawsze można sobie znaleźć, na przykład moim ulubionym ostatnio zajęciem jest otulenie się ciepłym kocykiem i spanko.
Ale nie polecam mojej sugestii nikomu, czynne życie jest zdecydowanie ciekawsze !!!!!

i znów dzien bez blogu

Po prostu mi się nie chce i już, bo o czym ciągle pisać?????? wciąż o byle jakiej majowo nie majowej pogodzie, czy o głupawej polityce?
Jeżeli ktoś jest ciekawy, polecam wpis na Facebooku Grześka Markowskiego.
Po prostu wpiszcie w facebookowA przeglądarkę Grzesiek Markowski i tam znajdziecie słowa tego znanego dziennikarza, skierowane do Włodzimierza Czarzastego,
Są one w tak zwany punkt trafione, nic dodać, nic odjąć, podpisuje się po tym tekstem obiema rękami
A teraz nadal idę sobie podrzemać, może jak ten miś prześpię ten niekorzystny czas?
Do jutra

dzień dniu nierówny

Dzisiaj znów sobie nieco dłużej pospałam.
Niby Magda zaraz po 7 rano mnie obudziła, ale jakoś czułam się niemrawo i chyżo do łóżeczka jeszcze wskoczyłam, by żółteczko na swoje miejsce wskoczyło.
Bo najważniejszy jest jednak sen, szczególnie gdy coś dolega, wtedy świetnie ból się przesypia.
Znów narzekam? no może, ale ta nierówna pogoda, niby drobny, a jednak deszcz wyraźnie moim kostkom dokucza.
Ostatnio jeszcze dołączyły się bóle żołądka.
Coś podejrzewam, że te rewelacyjne tabletki na odchudzanie mi nie służą, bo właśnie od czasu, gdy zaczęłam je zażywać, mój żołądek zastrajkował.
Więc leków odstawiłam, bo i tak wcale taki rewelacyjny nie jest, nie straciłam nawet 1 kg, a za to mnie rozbolał żołądek, a przecież podobno jego baza oparta jest na ziołach, a podobno zioła leczą, a nie szkodzą.
Ale wczoraj mądra moja przyszła pani doktor I-szego kontaktu Daria mi wytłumaczyła, że niektóre lekarstwa przeciwbólowe, które w związku z tymi moimi bolącymi kostkami zażywam wchodzą w interreakcje właśnie z niektórymi preparatami ziołowymi, co może powodować zapalenie błony śluzowej żołądka, powodującymi bóle typowe dla wrzodu, czyli występujące i na czczo i zaraz po zjedzeniu posiłku, zwłaszcza, gdy jest on zbyt obfity.
A ponieważ kiedyś na wrzód żołądka chorowałam i w dodatku jestem po operacji bariatrycznej, jest konieczność zrobienia gastroskopii, chociaż jest to badanie całkiem mało przyjemne, ale skoro trzeba się mu poddać, to trzeba.
No i własnie tu wspomnę o wspaniałe służbie zdrowia, która na takie badania na NFZ daje terminy kilkomiesięczne, nawet w jednej placówce sugerowano mi badanie w listopadzie, dobrze. że chociaż tego roku.
Ale znalazłam jednak prawie dogodny termin jednego miesiąc i tak będę miała 8 czerwca robioną gastroskopię w Szpitalu im Dietla w Krakowie, czyli notabene tam, gdzie ostatnio mnie hospitalizowali jakieś 2 czy 3 lata temu.
Potem tylko trzeba będzie co najmniej dwa tygodnie poczekać, jeżeli wezmą mi jakieś wycinki z podejrzanego miejsca i wtedy wszystko się okaże.
Tak więc przede mną dosyć denerwujący czas oczekiwania na wyrok.
Ale na zapas nie ma się co zamartwiać, bo i tak to nie ma sensu, co ma być, to będzie.
Podobnie zresztą jak i w polityce, o której dzisiaj wyjątkowo nawet nie chce mi się dzisiaj wspominać.
Ważniejsza jest teraz pogoda, podobno trzeba czekać do weekendu na jej poprawę

A dzisiaj dopiero czwartek, więc trochę jeszcze poczekamy, zraszani od od czasu do czasu deszczykiem, grunt, że przez ten deszczyk i odpowiednią dla roślinek temperaturze wyraźnie nam się zazieleniło.

No to miłego czwartkowego popołudnia

no bo dzisiaj jest środa

No własnie – środa, więc wypada już coś skoro świt napisać, bo pewnie Ulka już czeka na swoje różyczki .
Witaj Uleczko serdecznie.
Czasami mam tak, że jakieś smutki mnie dopadają, co od razu widać w moim blogu, bo po prostu go omijam,
Tak było wczoraj, znów „zamknęłam się” sama w sobie i nie wystawiałam nosa na świat zewnętrzny.
A tu świat się robi coraz piękniejszy, coraz bardziej zielony, no może ten wiatr jest nieco denerwujący, ale…..
Pewnie Uleczko jesteś już po wizycie u pana doktora i sobie biegasz po swoim parku z kijkami i cieszysz się tym naszym zielonym klimatem. I bardzo dobrze, ja też muszę swoje smutki wreszcie pogonić precz i co prawda biegać nie będę, bo jednak i kręgosłup i nóżki nas to mi nie pozwalają, ale pobaraszkować troszkę po moim zielonym Parku już mogę.
Życzę Ci Uleczko ślicznej pogody, wesołych spacerków i samych miłych chwil na dzisiaj i na najbliższe dni.
Mam nadzieję, że dzisiejsze śliczne różyczki ucieszą Twoje oczy, a potem trafią do Twojego bogatego już chyba w róże archiwum.

Może powinnam coś napisać o wczorajszych politycznych rozgrywkach, ale….
Właściwie nie ma o czym pisać, stało się, to, co się stało.
Może nie będzie aż tak bardzo źle, bo w końcu do Polski nadejdzie spora transza pieniędzy, inna sprawa w jaki sposób zostanie ona wykorzystana, tego nikt nie wie.
Jednak niestety wisi nad nami taka ewentualność, że te pieniądze przez Unię mogą jeszcze zostać zablokowane, o ile znów wystąpi jakieś nieporozumienie na linii polski rząd – Unia, a co jest możliwe, o ile pisowcy nie uspokoją Krystyny Pawłowicz w tych jej antyunijnych poglądach, bo trudno dawać pieniądze tym, którzy są niewdzięczni i na darczyńcę plują.
Zresztą w Polsce jest jeszcze kilku innych osób antyunijnie nastawionych i najchętniej doprowadzili by oni do Polexitu, ale wtedy Polska zostałaby pod względem finansowym już całkowicie na lodzie, a Pis z taka zapaścią nie dałby sobie rady na dłuższą metę, musiałby upaść.
Co prawda rządzących o różne przekręty można podejrzewać, ale…… teraz ten fundusz jest dosyć dobrze obwarowany, chociażby przez Komisję Europejską (tak mi się przynajmniej zdaje) i nie wydaje mi się, że rządząca trupa tak w bezczelny sposób mogła by dla siebie wszystko zachapać, niestety podzielić się będą musieli, chociaż kto wie, jakie będą kryteria rozdziału tych funduszy, znając nadmierne „apetyty” rządzących, znów będą chcieli zapełnić w pierwszej kolejności swoje własne portfele, ale może tym razem im się to nie całkiem uda?
Wystarczy tylko wspólna, zdecydowana kontrola całej zjednoczonej w tej sprawie opozycji, by utrudnić rządowi następne machlojki.
Tylko czy tak będzie naprawdę?, czy to tylko moje takie pobożne życzenia?
Sejm wyraził zgodę na ratyfikację przez Polskę unijnego Funduszu Odbudowy. Za zwiększeniem zasobów własnych Unii Europejskiej głosował klub PIS i Lewicy, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz posłowie Polski 2050. Koalicja Obywatelska wstrzymała się od głosu. Zgodnie z zapowiedziami ratyfikacji sprzeciwiła się Solidarna Polska  Zbigniewa Ziobry. Głosowanie w Sejmie to pierwszy krok do uruchomienia ponad 58 miliardów euro dla Polski w dotacjach i tanich pożyczkach. Projekt ustawy o ratyfikacji Funduszu Odbudowy musi zostać zatwierdzony przez Senat.
Tak więc jeszcze przed nami następna batalia i coś wydaje mi się, że nie będzie ona w takim wymiarze, jak założono, wygrana przez PO, bo zawsze można ich będzie potem oskarżyć, że są Anty – polakami, którzy celowo dla własnych politycznych interesów nie chcieli przyjąć tego Funduszu. I co gorsze, trochę prawdy w tym jest.
PO widziało swój sukces odciągnięcia Pisu od władzy poprzez braku ich przewagi w Sejmie, niestety zadziałały tu jeszcze całkiem inne, słuszne, czy nie, co zobaczy się wkrótce, czynniki.
Niestety prawda jest okrutna, PO już nie jest teraz partią wiodącą w Polsce i pewnie nigdy do czasów swojej świetności nie wróci, o czym pewnie wie nawet sam Tusk, skoro do tej walki się nie włączą, opozycja bogata w różne stronnictwa, inne wartości wyznające, jakoś nie może się wspólnie dogadać i znaleźć chociażby jednego wspólnego punktu, który pozwoliłby im Pis od władzy odsunąć, tak wiec nadal będziemy tkwić w tym pisowskim błotku do czasu, aż ta partia PIS nie popełni następnego poważnego błędu, co może się wkrótce się zdarzyć, jako, że po odsunięciu od siebie koalicjantów nie będzie już taka silna. A i sam Wielki Wódz bardzo na swojej wielkości i nieomylności stracił, z czego jego „poddani” doskonale zdają sobie sprawę i przy okazji wykorzystują ten fakt do swoich własnych rozgrywek.
Co prawda teraz pomogła im Lewica, ale nie sądzę, żeby ta „przyjaźń” między Pis i Lewicą była trwała, bo teraz zadziałały całkiem inne powody do takiego stanowiska Lewicy, ale bojąc się, że jednak ich wyborcy zdecydowanie od nich mogą się odwrócić nie będą nadal do współpracy z rządem dążyć, przynajmniej na podobnej zasadzie jak działała Solidarna Polska, czy Partia Gowina.
Mam nadzieję, że się nie mylę, że rzeczywiście założenia Lewicy są takie, jak mówili, najpierw zdobyć dla Polski pieniądze, a dopiero potem pomyśleć o zmianach w politycznym kociołku, ale czy tak rzeczywiście będzie?
Inna sprawa, że pisia propaganda będzie mocno podkreślać sukces premiera w uzyskaniu tych pieniędzy, jakoś nie będą na pewno wspominali wtedy, że inne partie w tym sukcesie również odgrywały nie mniej ważne role, co będzie Pis na pewno wykorzystywał przy następnych wyborach parlamentarnych, ale ponieważ do nich jeszcze kilka lat pozostało, różnie polityczne układy mogą zadziałać, więc pozostaje nam cierpliwie czekać i mieć rękę na pulsie.

Najważniejsze, że wiosna zdecydowanie już do nas wraca, co prawda najbliższe dni będą trochę zmienne, raz słonko i ciepło, potem deszcz i lekki chłód, ale rozkwitająca przyroda wszystkie te niedogodności nam wynagradza.
No to życzę wiele pomyślności na dzisiaj, jutro i na każdy następny wiosenny dzień .
A polityka?? na razie najlepiej się nią nie przejmować. Ot co!

Dzisiaj mamy same świąteczne zdarzenia

Dzisiaj obchodzimy święto Konstytucji 3 Maja, Święto Najświętszej Maryji Panny, Królowej Polski a dla mnie i mojej jeszcze jedna świąteczna okazja, dzisiaj swoje Urodziny obchodzi moja bratanica Basia
I od życzeń dla Basi, która jest wierną moją czytelniczkę chcę dzisiejszy wpis rozpocząć.

Czego jeszcze można Basiu Ci w takim dniu życzyć, masz swoją kochaną i kochającą Rodzinkę koło siebie , Pawła i dzieci, które już z czasów dziecinnych niestety wyrosły, Matyldę i Leona, które już na mądre i rozważne, zaradne osoby wychowałaś, masz nas wszystkich koło siebie, bo zasługujesz na to, jako, że w naszej Rodzinie stanowisz bardzo ważne ogniwo, wokół którego wszystko się toczy, można tylko Ci życzyć, by zdrowie i też humor zawsze Ci dopisywały, a zmartwienia, które pewnie nieraz Cię trapią (jak zresztą każdego z nas) omijały Cię szeroką drogą. Bądź szczęśliwa, zawsze uśmiechnięta, bo swoim uśmiechem umiesz wlewać w nas wszystkich nadzieję i wiarę w lepsze jutro, po prostu ciesz się życiem i spełniaj swoje marzenia, które zawsze niech będą dla Ciebie dostępne w każdym momencie, gdy po nie będziesz sięgała.
Po prostu wszystkiego najlepszego Basiu – cieszę się, że mam tak wspaniałą Bratanicę

Jak wspominałam, dzisiaj dla nas wszystkich Polaków bardzo ważny dzień – kolejna rocznica ustanowienia Konstytucji 3 Maja, która była początkiem ustawienia najważniejszych praw ale i obowiązków, które dotyczyły nie tylko rządzących, ale każdego z nas. Ma ona zapewnić nam bezpieczeństwo naszego bytu, zapewnienie, że nie będziemy bezpodstawnie prześladowani ze względu na wyznane naszej wiary, naszych poglądów politycznych czy naszej seksualnej tożsamości.
Niestety ostatnio nasza Konstytucja była wielokrotnie łamana, a także naginana do potrzeb rządzących, to co w niej się rządzącym nie podobało było przekreślane i uznawane za nieistotne, a to, co mogło służyć ewentualnemu umacnianiu ich praw, było wyciągane i ściśle przestrzegane, tylko dlatego, że akurat taki czy inny paragraf był dla rządzących po prostu wygodny
I mimo tego, że Święto to wielokrotnie było w Polsce nieuznawane, na przykład przez okres niemieckiej, a potem komunistycznej niewoli wręcz zdelegalizowane, po zmianie ustroju, od kwietnia 1990 r. Święto Konstytucji 3 Maja należy do uroczyście obchodzonych  polskich świąt. 
I chociaż żyjemy ze świadomością, że dla niektórych Konstytucja jest tylko nieważnym dokumentem, które według własnej woli można nie przestrzegać, ale nadal jest ona podstawą naszej polskiej tożsamości, naszych zobowiązań wobec Ojczyzny i przyjdzie czas naprawy, gdy znów wszyscy z pełnym szacunkiem będą się do niej odnosić, a osoby, które w tej chwili od takiego obowiązkowy odchodzą, zostaną za swoją antypolską działalność, jaką jest jej łamanie ukarani, kiedyś staną i odpowiedzą przed Trybunałem Stanu.
Bo Konstytucja jest podstawą naszej polskości, naszą świętością, którą nie można niszczyć i niecnie wykorzystywać.
Pamiętajmy więc o tym w tym pięknym świątecznym dniu i głośno zawołajmy: \

NIE POZWALAMY NA DALSZE NISZCZENIE POLSKIEJ KONSTYTUCJI .

I tu nawiążę do następnego dzisiejszego święta, Święta Najświętszej Marii Polskiej, Królowej Polski , która ma być opiekunką nas wszystkich, obojętnie na to, czy jesteśmy, czy nie jesteśmy osobami wierzącymi.
To Ona ma być naszym drogowskazem i stać na straży naszej wolności i polskiego dobrobytu, polskiej sprawiedliwości i pomocy osobom uciśnionym.
Święto zostało ustanowione przez papieża Benedykta XV w 1920 na prośbę polskich biskupów  po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918. Upamiętnia ono śluby lwowskie  króla Jana Kazimierza  który podczas szwedzkiego potopu  powierzył Polskę opiece  Matki Bożej.
Trudne były dzieje naszej Polski, był okres upadku i niewoli i czas zrywów i czas odzyskiwania wolności, ale zawsze zapraszaliśmy Najświętszą Matkę – Maryję, Królowa Polski o wsparcie i o modlitwę za naszą Ojczyznę.
Dzisiaj nie mamy wroga zewnętrznego, dzisiaj sytuacja jest o tyle gorsza, że to swój własny, polski wróg targnął się na dobro Polski i dlatego dzisiaj znów zwracamy się do Maryi z prośbą o opiekę nad nami i o Jej interwencje w naprawie naszej Rzeczypospolitej Polskiej.

MARYJO, KRÓLOWO POLSKI MÓDL SIĘ ZA NAMI

A Wszystkim życzę miłego świątecznego popołudnia, bo chociaż deszcz nie pada, słonko niby świeci, ale nieznośny wiaterek niestety dosyć wyraźnie nam przeszkadza.

07 już się nie zgłosi…..

Porucznik Sławomir Borewicz, którego odtwarzał Bronisław Cieślak dzisiaj odszedł już na zawsze…..
Nie ukrywam, że to bardzo smutna wiadomość, bowiem był to jeden z moich nielicznych ulubionych aktorów, no dobra, przyznam się, po cichu kiedyś w nim się nawet podkochiwałam.
Bardzo męski, ze wspaniałą ironią na ustach, z tymi zwodniczymi i uwodzicielskimi iskierkami w oczach, ach…… trudno byłoby się oprzeć komuś takiemu, skierować na niego ócz swoich błękity, jak mawiał ów bohater w serialu 07 zgłoś się.
Był nie tylko aktorem, ale doskonałym dziennikarzem Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, prezenterem telewizyjnym, a także i politykiem, zawsze i wiernie z Lewicą związanym, najpierw był członkiem PZPR, a potem posłem z ramienia SLD, którego był członkiem.
Są seriale, które z wielką przyjemnością wielokrotnie się ogląda, do takich właśnie należał 07 zgłoś się i chociaż ten serial miał niewiele, bo tylko 21 odcinków , ale każdy z nich oparty zresztą na scenariuszach Krzysztofa Szmagiera, a oparty na serii opowiadań kryminalnych z serii Ewa wzywa 07 i każdy pokazujący w nieco propagandowy sposób pracę Milicji Obywatelskiej doskonale scalał się z sytuacją społeczną w ówczesnej Polsce, często jednak nawiązując do symboli pochodzących ze świata zachodniego, a które były tylko dostępne dla osób wybranych, dla reszty stawała się tylko marzeniem o wielkim świecie.
Takim własnie był ten serial, a Sławek Borewicz, bożyszcze kobiet, który mało kiedy odmawiał swoich miłosnych uniesień licznie napotykanym na swojej drodze kobietom, był niewątpliwie największą i niezaprzeczalną gwiazdą tego serialu.
Czas ma to do siebie, że szybko ucieka, uciekły te lata, gdy byłam młodą dziewczyną zauroczoną Sławkiem Borewiczem i czas gdy mógł on nas swoją rolą uwodzić.
Na całe szczęścia pozostały archiwa, na całe szczęście TVP dosyć często wraca do powtórek tego serialu, więc Porucznik Sławomir Borewicz pozostanie z nami już na zawsze.

Dzisiejszy dzień powinien być radosny, albowiem jest to obchodzone od 17 lat Święto Polskiej Flagi
To święto, które ma wyrażać szacunek do flagi i propagować wiedzę o polskiej tożsamości oraz symbolach narodowych,
Jesteśmy Polakami i jesteśmy dumni z naszej polskiej tożsamości, to nasza przeszłość, to nasza historia, która nie zawsze dla Polski była łaskawa, wielokrotnie była podeptana przez wrogów, a jednak dzięki wielkiej polskiej dumy i nadziei na wolność, dzięki prawdziwemu rysowi wielkiego bohaterstwa Polaków zawsze była odzyskiwana, mimo, że krwią wielu ofiar obficie zroszona.
Jesteśmy wolnym krajem, ale nie możemy zapominać, że nie jesteśmy sami w Europie, że tuż za naszą umowną w sumie granicą pozostałe kraje wraz z nami tworzy wielką rodzinę, jaką jest Unia Europejska, a której założeniem jest ścisła współpraca zarówno polityczna, zapewniająca bezpieczeństwo naszych krajów, jak i ekonomiczna, czyli pomoc krajom, które są w gorszej sytuacji finansowej, a co za tym idzie i przemysłowej przez ustanowienie wspólnych unijnych funduszy, które w okresie zagrożenia, jak chociażby w tej chwili w czasie epidemii i w nadchodzącym trudnym czasie post epidemii koronawirusem mogą zdecydowanie wspomóc w dalszym rozwoju krajom mniej bogatym, którzy wciąż odczuwają trudne lata post wojenne i post komunistyczne, zdecydowanie ograniczające wówczas lepszego startu w przyszłość, a teraz przez epidemie całkiem już upadające.
Dlatego dzisiaj nie możemy zapominać, że tuż obok dumnie łopoczącej na wietrze naszej biało czerwonej flagi również powiewa i ta niebieska z gwiazdkami flaga Unii Europejskiej, a która niestety przez kilka osób jest wręcz lekceważona, a nawet nazywana przez jedną z polskich posłanek szmatą.
Nie pani poseł Pawłowicz- unijna flaga jest również dla większości Polaków ważnym symbolem naszej europejskiej tożsamości i nie pozwolimy na jej szarganie.
Oczywiście, może pani mieć swoje zdanie na temat Unii, ale nie wolno pani w tak ohydny i obrażający nas sposób swoje, delikatnie mówiąc, niezbyt roztropne spostrzeżenia z taką nienawiścią na ogólnym forum państwowym wygłaszać, obraża pani tym uczucia wielu Polaków, dla których Unia jest bardzo ważną międzynarodową instytucją.

Dzisiaj mamy niestety bardzo nieciekawa niedzielę, jest trochę chłodno, a przede wszystkim pada z małymi przerwami, cały czas deszcz.
Przykre to, bo w dzień świąteczny chętnie by sobie człowiek na spacerek gdzieś poszedł, ale….spójrzcie tylko, jaką korzyść przyrodzie ten deszcz, przy umiarkowanej zresztą temperaturze przynosi – już naprawdę zrobiło się całkiem zielono.
Co prawda słyszałam, że gdzieś tam w górach jeszcze śnieg sobie popadał, ale koniec tej zimowej pogody już nadszedł, a od przyszłego tygodnia ma wrócić upragnione przez nas ciepełko i oczywiście słonko ma zaświecić
Żal mi tylko tych ludzi, którzy w wielkich kolejkach do szczepień przeciw koronawirusowi w tę deszczową pogodę w wielu miastach stoją, ale dla niektórych jest to jedyna okazja do szybkiego zaszczepienia się i do zapewnienia sobie bezpieczeństwa, że ten straszny wirus ich nie dopadnie.
Jutro kolejny świąteczny dzień, 3 Maja, mam nadzieje, że chociaż troszkę nas jutro słoneczko promyczkami swoimi popieści?
A póki co życzę chociażby pogody ducha na dzisiaj, jak już pisałam, od przyszłego tygodnia wszystko, a przynajmniej pogoda ma się zmienić na lepsze.

PRZYJEMNEJ NIEDZIELI !!!!!

pamiętacie tamte majówki???

Takie majowe klimaty jakieś 50 lat temu obowiązywały.
W pierwszomajowy poranek trzeba było elegancko się ubrać, panowie obowiązkowo zakładali garnitury i krawaty, panie garsonki i białe bluzeczki i wszyscy gnaliśmy na miejsce zbiórki, gdzie spotykało się na ogół ludzi już dawno nie widzianych, więc zawsze pewnego rodzaju radość wśród ludzi panowała, można było sobie porozmawiać, oczekując tego momentu uroczystego przejścia przed trybunami.
No a potem, przed Trybuną trochę się pomachało rączką, a oficjeli siedzący na trybunie wesoło nam odmachiwali, pokrzyczeć Wiesław, Wiesław, ewentualnie Lenin, Lenin, a także wesoło zawołać niech się święci 1 Maja i….. już było po pochodzie.
Pewnie Kaczyńskiemu wciąż marzy się takie świętowanie, bo czy nie przyjemnie by mu było, gdyby rozentuzjazmowany tłum wołał NIECH NAM ŻYJE TOWARZYSZ KACZYŃSKI , NIECH ŻYJE PIS, ale jego niedoczekanie, mimo, że udało mu się wziąć Polaków za ryj, ale nie do tego stopnia, by mu pierwszomajowe pokłony bito.
To już nie te czasy panie K !!! to się już nie wróci…..
Więc siedź sobie grzecznie na bujanym fotelu, oczywiście z kotem na kolanach i głaszcząc go marz sobie, jakby to było pięknie gdyby…….
A popołudniu były festyny, oczywiście obowiązkowo z grillowaną kiełbaską, której zapach rozpościerał się po okolicy, orkiestra wojskowa i różne kapele wesoło i skocznie przygrywały w rytm ogólnego świątecznego spacerkowania,
Ludzie tłumnie oblegali różne stoiska, gdzie „rzucili” akurat jakiś atrakcyjny towar w postaci pomarańczy czy jakiegoś innego południowego owocu, tak rzadko na codzień na naszych stołach wtedy goszczących.
„Rzucali” je tylko w szczególnych dla Polski dniach, właśnie w święto 1 Maja, 22 Lipca no i oczywiście tuż przed świętami, wtedy niebotyczne kolejki się pod stoiskami wiły, bo każdy marzył zanurzy swoje zęby w tym smacznym owocku.
A nazajutrz znów wszystko wracało do socjalistycznej codzienności, szybko oczywiście zdejmując z masztów białe czerwone flagi, żeby przypadkiem nie powiewały one następnego dnia 3 Maja, które to święto Konstytucji w Polsce oczywiście było zakazane w jego świętowaniu – takie to były czasy, Konstytucja nie w smak była rządzącym.
Zresztą widzę w tym jakąś analogię do czasów dzisiejszych, chociaż różnica jest taka, że obecnie dzień 3 Maja oficjalnie jest dniem wolnym od pracy, a Konstytucję niby oficjalnie się ją nawet szanuje, chociaż okazuje się, że nie koniecznie ją przestrzega.
Takie mamy niestety czasy.
A jak dzisiejsza majówka wygląda?
Ludzie nadal tłumnie wychodzą z domów, ale bynajmniej nie na żadne wymuszone pochody, ale jadą na zieloną trawkę, by się z naturą zintegrować, pooddychać świeżym powietrzem i nabrać energii na następne miesiące pracy.
Radość świętowania jest tym większa, że własnie ta Majówka w trzydniowe świętowanie się przeradza, więc można sobie na dłuższe wypady pozwolić, nad morze, czy w góry, albo chociaż gdzieś w głęboki las się zanurzyć.
Czy to nie jest przyjemniejsze niż łażenie po mieście z transparentami i z głupimi napisami i wrzeszczeć to, co nam wrzeszczeć nakazano????
Pod tym względem jest zdecydowana poprawa w naszym świętowaniu, to jest dzień radości, wolności, bo każdy ten dzień obchodzi według swoich założeń, nie ma jakiegoś przymusu do tłumnie wyrażania partyjnego poparcia dla jednej słusznej partii i jej towarzyszy.

Ale dzień 1 Maja ma dla nas jeszcze jeden chyba najważniejszy akcent : własnie 1 maja 2004 roku wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, tym samym odcinając się od cywilizacji całej Europy do której przecież należymy i nadal należeć chcemy.
Co prawda retoryka naszej obecnej władzy pokazuje, że możemy obawiać się o trwałość naszego pobytu w Unii, coraz częściej słyszy się groźnie brzmiące słowo Polexit, a to oznaczało by nasz powrót na obrzeża ciemnoty i biedy, którą wydawało się, mamy już za sobą.
Niestety Kaczyński, który w socjalizmie tak mocno osiadł, że nie rozumie europejskiej cywilizacji i próbuje rozgrywać swoją grę w obie, przeciwstawne sobie strony, to znaczy z jednej strony traktuje Unie Europejska jako maszynkę przynoszącą pieniądze, więc całkowicie od niej w związku z tym odciąć się nie zamierza, ale z drugiej strony w niesmak mu przestrzegane ogólnoeuropejskich zasad, których wstępując do Unii się zobowiązaliśmy.
Bowiem unijne zaostrzenia komplikują Kaczyńskiemu plany wprowadzenie całkowitego autorytaryzmu i stosowanie bez apelacyjnej i pełnej posłuszeństwa władzy.
Jeszcze gorsza w tym antyunijnym wyrażaniu swoich uczuć jest pani sędzina, niby profesor (a taka głupia!!!) Krystyna Pawłowicz, która wręcz Unijną Flagą szmatą nazwała i co gorsze swoją antyunijną propagandę stara się rozpowszechniać, głosząc je wręcz z pianą wściekłości na ostach i z groźnymi błyskami w jej zalanych głupią zawziętością oczach.
Niestety takie jej pomrukiwania mogą przynieść Polsce sporo szkody, bo takie antyunijne hasła mogą chociażby zablokować fundusze odbudowy, które do nas mają wkrótce z Unii wpłynąć.
Miecz jest obosieczny, bo w ten sposób własnie przez te nienawiść Pis nie tylko może wyprowadzić nas z Unii, ale równocześnie może szykować na siebie bicz, jako że wciąż zdecydowana większość Polaków nie wyobraża sobie, by nas w Europie nie było.
Ale trzeba być bardzo ostrożnym i mieć rękę na pulsie, bo smutne doświadczenia z Brexitem pokazały, że mimo sprzeciwu większości, jednostki mogą zadecydować o dalszych naszych losach.

A ja dzisiaj mam też swoje prywatne świętowanie: otóż wczoraj wieczorem wyłączyłam już elektryczne ogrzewanie i mam za sobą już pierwszą nie ogrzewaną noc, jakoś da się nawet wytrzymać, chociaż temperatura za oknem jest raczej niska, a dzień łzawo nijaki.
Ale z dniem 1 maja rozpoczęłam ….oszczędzanie, przynajmniej na tym niezwykle drogim prądzie.
Kiedyś ten pierwszy krok trzeba było zrobić!!!

A może jednak słoneczko się nad nami zlituje i jak nie dzisiaj, to przynajmniej przez następne świąteczne dni nam zaświeci???
Tego Wszystkim własnie teraz życzę i radosne, majowe pozdrowienia z Krakowa Wszystkim posyłam.

retro

Dokładnie 29 kwietnia 1882 roku doktor Ernst Werner von Siemens wyruszył w pierwszą przejażdżkę prototypem pojazdu, który wiele lat później zrewolucjonizował miejski transport publiczny. Elektromote, bo tak swój wynalazek nazwał wtedy Siemens, przypominał solidny powóz.

Poruszał się dzięki dwóm silnikom elektrycznym, do których napędzania wykorzystano prąd stały o napięciu 550 woltów, dostarczany przewodami ze słupów tuż przy drodze. Pierwsza linia trolejbusowa na świecie, którą eksperymentalnie rozwieszono wówczas w Berlinie, miała zaledwie 541 metrów długości…

Tak powstał prototyp pierwszego trolejbusa, który potem stał się popularnym pozjazdem kilku polskich miast, na przykład Stolicy, Kraków na szczęście jakoś bez tego szalonego, niezbyt stabilnego pojazdu się obył i pozostał na popularnych wtedy tramwajach a później i autobusach.
Historia tramwajów w Krakowie sięga roku 1882, kiedy to uruchomiono pierwszą linię tramwaju konnego. W 1901 roku zastąpiły je tramwaje elektryczne. Początkowo były to pojazdy wąskotorowe, a od 1913 roku zaczęły funkcjonować również pojazdy o normalnotorowym rozstawie osi. Dwa systemy współistniały do 1953 roku, kiedy to ostatecznie zlikwidowano sieć wąskotorową. Funkcjonująca sieć normalnotorowa jest rozbudowywana.

Tak wyglądał jeden z pierwszych konnych tramwajów, na Krakowskim Rynku.
Później zastąpione zostały one tramwajami elektrycznymi, jeszcze wówczas też poruszały się one przez centrum miasta: Rynek Główny, ulicą Floriańską na ulice umieszczone już poza obrębem Plant Krakowskich, które zielonym pierścieniem sam środek Krakowa oplatał.
Teraz nie do pomyślenia byłoby puszczenie starymi, zabytkowymi ulicami i placami takich pojazdów, zresztą ruch w centrum miasta został całkowicie już zablokowany. Nie tak dawno pamiętam, że auta normalnie po płycie Runku Głównego się poruszały , teraz ruch jest tam całkowicie zablokowany, ewentualnie ograniczony dla tzw transportu wewnętrznego, zabezpieczającego dowóz towarów do sklepów, czy hoteli.

A dlaczego o tym piszę?

Przed nami upragniona i wypatrywana Majówka, czas relaksu i praktyczne powitanie prawdziwej wiosny.
Co prawda nie pojedziemy na nią ani tramwajami, ani trolejbusami, część uda się za miasto autobusami, a większość swoimi wypasionymi autami.
Nie wiem, czy aura nam sprzyja, ale mniejsza zachorowalność na COVIDA juz w pewnym sensie tak, chociaż wciąż trzeba będzie uważać.
Niestety nie będzie to taka prawdziwa majówka z rozłożonymi nad rzeczką kocykami, ostatnio kapryśna pogoda spowodowała, że trawniki niestety są mokre i łatwo można byłoby się nie tylko przeziębić, ale i wilka złapać, czyli bardzo dotkliwy postrzał kręgosłupa, gdy z bólu wyje się własnie tak jak wyje wilk – stąd tas nazwa.
Ale to jest jednak jeden taki moment, gdy będziemy mogli chociaż na chwilę od brudnej polityki odsapnąć nie przejmować się tym, co się w niej ostatnio wyrabia.
Do tych problemów powrócimy dopiero po długim weekendzie, bo już na 4 maja jest przewidziana specjalnie powołana sesja sejmowa dotycząca Funduszu Odbudowy, który trochę niezgodnie z przewidzianymi w Konstytucjami zapisami, będzie ratyfikowany większością głosów, a nie jak jest zapisane dla traktatów dotyczących umów międzynarodowych większością 2/3 głosów, na co oczywiście opozycja nie chce wyrazić zgody, bowiem o wiele trudniej będzie Kaczyńskiemu osiągnąć tę 2/3 ilość zdobytych głosów poparcia , co może w przyszłości ograniczyć jego samowolę w rozdziale pieniędzy, jednak rząd musiałby się wtedy liczyć nie tylko z mało znaczącymi postulatami Lewicy, którą będzie mu łatwo ominąć, ale z pozostałą całą już opozycją, która stanie razem do walki o sprawiedliwy rozdział unijnych Funduszy i pozbawieniem tym wszystkich Misiewiczów i Obajtków niesłusznie im przydzielonych pieniędzy.
I oby tak się stało, to bardzo ważny etap polskiego być albo nie być.
Zresztą ostatnio wiele ciekawych rzeczy się dzieje w polityce i kasta rządzących zaczyna być nieco zaniepokojona rozwijającymi się niekorzystnymi dla nich faktami, między innymi Prezes NIK bardzo stanowczo udowadnia nieprawidłowości w przeprowadzonych przez Morawieckiego i Sasina kopertowych wyborów, co może owocować z postawieniem Morawieckiego przed Trybunał Stanu a na pewno już sprawę karną i nakaz zwrotu ponad 70 milionów złotych, które nieprawnie zostały wydane.
Również i Ojciec Rydzyk też już nie może być pewny siebie, ostatnio został wezwany do prokuratury w sprawie przekrętów Fundacji Lux Veritatis, w której brał jako jej prezes czynny udział, przez przyjmowanie nielegalnych dotacji ze środków publicznych i nieprawidłowe nimi rozporządzanie, z czego czerpał nielegalne zyski.
Co prawda nie podejrzewam, żeby dzisiejsza prokuratura z Ziobrą na czele, która jest w najlepszej komitywie z Rydzykiem mogła skutecznie przekręty wyjaśnić, ale już jest podstawa do ewentualnych dalszych procesów, już po zmianie rządu i prokuratury sprawiedliwie ocenionej, tak, żeby nawet taka ważna persona jak Rydzyk słusznie za swoje finansowe, nieczyste kombinacje odpowiedział.
Niestety dzisiejsza niezachwiana jak dotąd postawa Ziobry jako naczelnego Prokuratora i zarazem Ministra Sprawiedliwości daje mu tylko pozorną przewagę nad Pisem, bo haki są najważniejszym narzędziem w ich niecnych politycznych rozgrywkach, a to działa w obie strony i obawiam się, że jeszcze sporo wody w rzekach będzie musiało upłynąć, żeby tej całej złodziejskiej, mafii skutecznie pozbyć się bezzwrotnie z Polski, ale do tego jest konieczne bardzo ścisłe porozumienie całej opozycji, a z tym, jak widać różne niestety bywa.
Niby w niektórych sprawach, jak chociażby sprawy wspólnego poparcia w Senacie, czy wspólnego poparcia w nadchodzących wyborach w Rzeszowie cała opozycja doszła do porozumienia, niestety w sprawach wyższych, jakim jest dobro całej Polski wciąż są pewne niedomówienia, która partia ma mieć zdecydowaną przewagę w dowodzeniu przyszłych rozgrywkach, a brak takiego konsensusu niestety prowadzi do tego, że Pis nadal czuje się niezagrożony.
A w obecnej sytuacji nie chodzi wcale o to, która partia ma być priorytetowa, trzeba zgodzić się na tymczasowy rząd porozumienia, który odsunie szkodliwą dla Polski obecną władzę i podjęcie próby naprawy tego, co zostało skutecznie zniszczone.
To powinien być okres przejściowy, potrzebny do odrestaurowania Polski, po którym dopiero będzie można przeprowadzić prawdziwe wybory, prowadzące już do przeprowadzania normalnych politycznych procesów dalszego rozwoju Polski, a następny rząd powinien współpracować z opozycją, a nie bezmyślnie ją zwalczać, zapewniając sobie tym polityczne konfitury, oczywiście pod warunkiem, że mafijna partia Pis zostanie rozliczona ze swoich machlojek i skutecznie odsunięta od polityki, podobnie, jak kiedyś zrobili z wrogą dla Polski partią PZPR, która po prostu została zmieciona z politycznej przestrzeni raz na zawsze.

Ale na razie odłóżmy to na bok i cieszmy się tym, co mamy, czyli długim weekendem, mam nadzieję, że jednak pogodnym, wesołym i słonecznym
Wszystkiego dobrego. 🙂